MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Ojciec bronił w sądzie swojego niedoszłego zabójcę

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 18 września 2010, 8:48
Aktualizacja: 8:48
Autor: Angela
Pięć lat i osiem miesięcy wiezienia – taki nadzwyczajnie złagodzony wyrok usłyszał w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze, Tomasz P. Skazany chciał zabić ojca montując w jego samochodzie granaty. Ostatecznie jeden z nich wybuchł poszkodowanemu w ręce, stracił on lewą dłoń i doznał poważnych obrażeń ciała. Motyw? Poszkodowany nie chciał mu przekazać swojej firmy.

Gdyby nie fakt, że w trakcie trwania procesu sądowego ojciec wybaczył wszystko swojemu synowi, Tomasz P. mógłby spędzić za kratami więzienia resztę swoich dni. Motywacja, jak i sam czyn skazanego zasługiwały bowiem na szczególne potępienie. Według relacji oskarżonego, ojciec nie chciał mu przekazać prowadzonej działalności gospodarczej. Zarzucał synowi złe prowadzenie tej firmy. Syn zdenerwowany zachowaniem ojca postanowił się go pozbyć.

– Skazany nabył dwa granaty F1, które umieścił w samochodzie ojca w dniu kiedy ojciec miał wracać z Polski na teren Niemiec. W drodze do Niemiec na stacji paliw w Jędrzychowicach poszkodowany wysiadając z samochodu spowodował detonację jednego z granatów. Szczęśliwie zauważył, że jest tam granat, próbował go odrzucić, ale było za późno i granat częściowo eksplodował mu w rękach – mówi sędzia Andrzej Wieja, rzecznik prasowy sądu w Jeleniej Górze.

Poszkodowany stracił lewą dłoń, część przedramienia, miał wiele obrażeń klatki piersiowej, rąk, uszkodzenia nerwu i mięśni twarzy. Dzięki szybkiej pomocy medycznej ojciec przeżył. W oświadczeniu dołączonym do akt sprawy, przebaczył synowi. Jednak to nie jedyne grzechy jakie miał na swoim sumieniu Tomasz P.

Oprócz zamachu na ojca, jakiego dokonał w listopadzie 2001 roku, ma zarzuty związane z wprowadzeniem niebezpieczeństwa dla życia innych osób, dokonania włamania do mercedesa sprintera, żądania pieniędzy na wykup tego auta i posiadania granatów oraz pistoletu gazowego przerobionego na pistolet pozwalający na oddawanie strzałów z ostrej amunicji – mówi Andrzej Wieja.

Cały ten proces i postępowanie uległo przedłużeniu bo Tomasz P. wyjechał do Niemiec, gdzie został skazany na siedem lat pozbawienia wolności za rozboje, kradzieże, włamania i wypadek drogowy. Dopiero w maju ubiegłego roku po odbyciu tych kar został przekazany władzom polskim i można było dokończyć postępowanie, które wcześniej zostało zawieszone.

W minionym tygodniu sąd skazał też Ryszarda K., który sprzedał Tomaszowi P. granaty i pomagał w ich zamontowaniu w aucie. Wspólnik posiedzi w więzieniu dziewięć lat. Wyroki nie są prawomocne. Dotychczas do sądu wniosek o uzasadnienie wyroku wpłynął jedynie ze strony obrońcy Ryszarda K.

Ogłoszenia

Czytaj również

Park już gotowy

Filia biblioteki w Wojkowie

Wracają cietrzewie

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~korek 18-09-2010 9:45
To jakas paranoja z tymi wyrokami,powinno byc na odwrot ,a moze jak tatus wybaczy wspolnikowi-Rysiowi to zlagodza mu wyrok,a poszkodowanemu wspolczuje SYNALKA
~ola 18-09-2010 17:17
jestem empatyczna , ale nie potrafię się wczuc w to co przeżył ten ojciec .....
~n i c o 18-09-2010 21:22
Wyrazy uznania dla ojca ! Ale na miejscu sądu dałbym dożywocie !!! wiadomo sąd jeleniogórski... jak zwykle siara na całą Polskę !
~teesa 18-09-2010 21:39
Zobaczyłam tytuł i już wiedziałam: pani Angela! ;) Otóż: bronił (kogo? czego?) swojego niedoszłego zabójcy.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Wybory: Zwycięstwo PiS

Utrudnienia w ruchu na Sudeckiej

Po Koronę Gór Polskich

Akt oskarżenia dla sprawców tragedii

Sonda

Dla piratów drogowych, jak w Estonii, zamiast mandatu godzinny postój. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
291
Tak
55%
Nie
36%
Nie wiem
8%