MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Oddali część siebie by ratować życie innym

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 14 listopada 2014, 8:13
Aktualizacja: Sobota, 15 listopada 2014, 8:39
Autor: Angela
Fot. Archiwum Pauliny
Dobro powraca – przekonuje dwoje dawców szpiku z Jeleniej Góry. Paulina Bratkowska zarejestrowała się w bazie dawców poruszona chorobą 3–letniego Piotrusia. Do kliniki w Dreźnie, gdzie oddała swoje komórki macierzyste dla chorego, nieznanego mężczyzny, pojechała z kolegą z Kamilem. Teraz jest jego szczęśliwą żoną. – Wiem, że kiedyś wróci do mnie to, co bezinteresownie dam innym – mówi drugi z dawców szpiku Michał Liwandowski – ale nie dlatego warto pomagać. Więc dlaczego?

W Jeleniej Górze jest obecnie ośmioro dawców szpiku. To dużo, biorąc pod uwagę fakt, że dawca zgodny genetycznie zdarza się raz nawet na kilka milionów osób. Ale też mało - biorąc pod uwagę statystyki osób zarejestrowanych w bazie dawców szpiku.

Akcje rejestracji potencjalnych dawców komórek macierzystych prowadzi Fundacja DKMS Polska, zarejestrowana w 2008 roku jako niezależna organizacja non-profit. To do niej jesienią 2010 roku trafiła Paulina Bratkowska.

– Wtedy mieszkałam w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie rodzice chorego na białaczkę 3-letniego Piotrusia zorganizowali akcję szukając bliźniaka genetycznego – opowiada Paulina Bratkowska. – Kiedy widzi się na plakacie chore, malutkie dziecko… (tu spuszczał głowę i milknie na chwilę). Natychmiast postanowiłam się zarejestrować. Chciałam kogoś jeszcze namówić ze znajomych, ale nie udało się, bo ciemno, zimno - więc poszłam sama. Kilka miesięcy później zadzwonił telefon. Miałam wtedy strasznie zły dzień. Byłam w pracy. Pamiętam tylko, że pani z fundacji DKMS opowiadała mi o dwóch metodach poboru komórek. Pytała, czy nadal się zgadzam na zostanie dawcą. Oczywiście zgodziłam się. U mnie w rodzinie to nie była nowość. Jeden z moich braci oddał nerkę drugiemu. Może dlatego decyzja przyszła mi tak łatwo…

- Potem były szczegółowe badania, na które pojechałam do Wrocławia. Tam miałam kolegę ze studiów. Ale po badaniach miałam dwa tygodnie do wizyty w klinice w Dreźnie, więc postanowiłam, że pojadę w góry. Ten kolega z Wrocławia powiedział mi, że zatrzymamy się u Kamila z Jeleniej Góry, który był z nami na roku. Od razu skojarzyłam, że chodzi o pewnego chłopaka o kręconych włosach. Razem studiowaliśmy w Zielonej Górze, ale nie znaliśmy się. Wiedziałam o nim tylko tyle, że na studiach jadł chińskie zupki pomidorowe. Tak się złożyło, że do Drezna nie mógł ze mną jechać nikt z rodziny. Pojechał Kamil, za którym później przyjechałam z Gorzowa do Jeleniej Góry i który teraz jest moim mężem – opowiada Paulina.

W Dreźnie Paulinę czekało miłe zaskoczenie. – Pamiętam, że bałam się bólu, że nie będą mogła ustać na nogach, samodzielnie się umyć, zjeść – opowiada Paulina. – A ja tylko cztery godziny przesiedziałam na fotelu bez żadnego bólu, kiedy pobierano komórki tzw. metodą „z krwi odwodowej” czyli przetoczono mi krew separując komórki macierzyste do specjalnego worka. I już godzinę później zwiedzałam Drezno, jadłam kolację z Kamilem, drugim dawcą Dariuszem Góreckim, który teraz jest moim przyjacielem, a także z tłumaczem i innymi dawcami, m.in. z Niemiec. Od Niemców usłyszałam, że oddanie szpiku to dla nich tylko kilkugodzinna przerwa w pracy. W Polsce uważa się, że to nie wiadomo co. To widać po mapie zawieszonej w klinice - całej we flagach powbijanych przez dawców. Mapa Polski ma tylko kilkanaście tych flag. Dlatego wiem, jak ważna jest zmiana świadomości ludzi i ile mamy jeszcze do zrobienia – dodaje Paulina.

Tę świadomość od pięciu lat wśród młodzieży próbuje zmieniać Dorota Kloza, nauczycielka wychowania fizycznego z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Jeleniej Górze. To ona wraz z Małgorzatą Rybińską - lekarzem rodzinnym, od pięciu lat prowadzi prelekcje na temat dawstwa szpiku w swojej szkole, a od trzech lat we wszystkich jeleniogórskich szkołach ponadgimnazjalnych. Tegoroczna edycja ruszyła w listopadzie. Dotychczas w ramach akcji zarejestrowało się ponad 300 uczniów, z czego dwoje z nich oddało szpik swoim „bliźniakom genetycznym”. Jedną z takich osób jest Michał Liwandowski, który ideą pomagania zaraził się na jednej z prelekcji w III LO czyli Zespole Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Jeleniej Górze.

– Byłem wtedy w trzeciej klasie – opowiada. – Pomyślałem, że jeśli mogę komuś pomóc, a nie wymaga to ode mnie jakiegoś wielkiego poświęcenia, to mam taki obowiązek. Od 18. roku życia oddaję krew. W bazie dawców szpiku zarejestrowałem się na początku 2013 roku. Pół roku później dostałem telefon z Fundacji DKMS Polska. Byłem wtedy akurat w pracy, więc zależało mi, żeby szybko skończyć rozmowę. Na wszystko się zgodziłem. Rodzicom wytłumaczyłem na czym to polega. Nie mieli nic przeciwko. Pojechałem do Drezna, bo było najbliżej (kliniki w Polsce są w Warszawie i Krakowie). Sam pobór z tzw. krwi obwodowej trwał 4,5 godziny. Czy bolało? Tylko raz kiedy zapomniałem, że mam igłę w ręce i chciałem podrapać się po nosie. Wtedy zakłuło – śmieje się Michał. - Czy musiałeś się jakoś poświęcić? No… to były cztery i pół godziny siedzenia na fotelu, a oni mieli tylko jeden film, który już kiedyś oglądałem, więc… - wybucha śmiechem obecny student Politechniki Wrocławskiej.

Po poborze Michał - jak każdy dawca – poznał trzy rzeczy: wiek, płeć i kraj pochodzenia swojego bliźniaka genetycznego. Stąd wie, że oddał komórki macierzyste dla 52-letniej kobiety z USA. Jeśli obie strony będą chciały, mogą się spotkać po minimum dwóch latach. – Nie sądzę, że się spotkamy, ale dostałem kartkę z podziękowaniem, to było naprawdę miłe – mówi Michał. – Ja nie oczekuję żadnej wdzięczności. Nie czuję się bohaterem. Nie zrobiłem nic wielkiego i denerwuje mnie to, że w Polsce są tacy, którzy się z tym obnoszą, puszą się z tego powodu, że oddali szpik. Niektórzy nadal myślą, że oddanie szpiku wiąże się z wbiciem ogromnej igły w kręgosłup, co jest kompletną bzdurą. Są i tacy, którzy pytają, ile mi za to zapłacili. To zostawiam bez komentarza, bo nie rozumiem, jak można brać pieniądze za coś takiego. Ja wierzę w to, że kiedyś wróci do mnie to, co ja bezinteresownie przekażę innym – dodaje 19-latek.

Zarówno Paulina, jak i Michał zostali zaproszeni przez Dorotę Klozę na prelekcje do szkół. – Stąd wiem, że nie nadaję się na mówcę – mówi Michał - ale gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, dlaczego warto pomagać, odpowiedziałbym pytaniem: „A co by było, gdyby taka choroba dotknęła twoich bliskich i wiedziałbyś, że jest bliźniak genetyczny w Polsce, który może uratować mu życie, ale nie zrobi tego, bo boi się, albo zwyczajnie mu się nie chce?”

Ogłoszenia

Czytaj również

Nie dla tego masztu

Harcersko i patriotycznie

Wypadek przy baniakach  

Komentarze (21) Dodaj komentarz

~benonim 14-11-2014 9:18
To musi okrutnie boleć...
~Zuzia25 14-11-2014 9:23
A czy mając lat 63 nie jest już za póżno na oddanie szpiku?
~Agni 14-11-2014 9:27
Wielki szacunek, dla takich ludzi, którzy potrafią bezinteresownie pomóc drugiemu człowiekowi. Zawsze czytając takie informację mam nadzieję, że spowodują one, że następni będą chcieli też oddać swój szpik. Ja niestety z powodu choroby autoimunnologicznej nie mogę być dawcą szpiku, ale zawsze kubicuję takim ludziom i takim akcjom, pomagając ludziom w inny sposób. Fajnie, że w tym coraz bardziej bezwzględnym świecie są takie PERŁY!!!
~pindolo 14-11-2014 9:58
Wielki szacun dla tych ludzi. Tez jestem w bazie i czekam na swoja kolej. Mam nadzieje, ze gdzies na świecie jest mój bliźniak genetyczny i nie potrzebuje pomocy ale gdy bedzie w tarapatach jestem gotowy mu pomóc. Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do rejestracji bo nie jest stracony czas gdy możemy stać sie lepszymi ludźmi.
~kokospoko 14-11-2014 9:59
Super akcja, pozdrawiam wszystkich pozytywnie zakręconych :)
~ms 14-11-2014 11:16
Jakie kryteria wiekowe i zdrowotne trzeba spelnic by zostac dawcą szpiku?
~Aqa 14-11-2014 11:47
do Zuzia25 i Ms ABY ZOSTAĆ HONOROWYM DAWCĄ SZPIKU NALEŻY: być zdrową osobą w wieku od 18 do 50 lat, która nie chorowała na nowotwory, choroby hematologiczne, choroby immunologiczne, nie jest nosicielem wirusa HIV, HBS, HCV (żółtaczki typu B i C); garść informacji jest w necie http://www.dawcy-szpiku.pl/dla-dawcow/najczesciej-zadawane-pytania
~Kalina@@@ 14-11-2014 12:23
Postawa godna naśladownictwa. Gratulacje dla młodych, odważnych i bezinteresownych - jesteście wielcy, naprawdę! Dobro na pewno do Was wróci i to zwielokrotnione! Sama świadomość, że uratowało się komuś życie - uskrzydla. :)
~ 14-11-2014 13:56
Mam mieszane uczucia co do fundacji DKMS. To twór niemiecki, który szuka dawców dla Niemców po krajach ościennych. Jaką mam gwarancję, że mój szpik trafi w pierwszej kolejności do potrzebującego Polaka, a nie do Niemca? Żadnej.
~ 14-11-2014 14:39
Na pewno ten szpik nie trafi do biednego,bezinteresownie to niech pokarzą Ci co doprowadzili służbę zdrowia do ruiny ,teraz biedny bez pieniędzy ma zdy..ć pod płotem a co dopiero dostanie za darmo szpik
~lolek1 14-11-2014 18:09
Do wszyskich malkotentów i fotelowych mądrali. Jeżeli nie chcecie uczestniczyć w akcji to wasza sprawa ale nie krytykujcie. Swoja drogą szybko by wam fajeczka zmiękła gdyby (czego wam oczywiście nie życzę) spotkało was coś takiego.
~super 14-11-2014 19:13
Ciekawy artykuł, aż miło czyta się takie historie. Dobrze, że ludzie sobie pomagają w tych zapyziałych czasach.
~tak 14-11-2014 19:18
brawo i tyle !!!
~. 14-11-2014 19:55
Brawa... Dla personelu (obslugi tej akcji). Komunikatywna, to widac golym okiem (usmiechy). I dla tych, ktorzy sa dawcami. Wielu ludzi nie zwaraca uwagi na takie sprawy bo trzeba im plakat przed oczami rozwiesic. Inni maja to w sobie, robia to intuicyjnie. Brawa
~ 14-11-2014 20:00
Czy ktoś ma statystyki ilu chorych z Polski otrzymało szpik od DKMS, a ilu było tych chorych np. z Niemiec? Myślę, że to by niektórym otworzyło oczy i odszczekaliby teksty o mięknięciu fajeczki. Proponuję zarejestrować się jako dawca w polskim szpitalu, można przecież nawet na Ogińskiego, zamiast w niemieckim DKMS.
~p:) 14-11-2014 22:12
Michał wielki szacun dla Ciebie! Pamietam jak kiedyś na jednej z lekcji rozmawialismy o kandydatach na dawców szpiku i byłeś bardzo zainteresowany tym tematem, jednak nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś możesz być dawcą szpiku. Wiem, że nie czujesz sie bohaterem, bo byłes zawsze fajnym, skromnym i pomocnym chłopakiem, ale na pewno jesteś super przykładem dla młodych ludzi! Jeszcze raz wielki szacun! Pozdrawiam cieplutko.
~Luuudzie... 15-11-2014 10:52
Żeby oddać komuś szpik, trzeba być jego bliźniakiem genetycznym. To nie jest tak jak z krwią, że tylko grupa musi się zgadzać. Może się okazać, że nie macie zgodności genetycznej z nikim chorym na świecie, a wy macie "życzenia", żeby to był koniecznie Polak... Totalny brak zrozumienia tematu, i tyle... Co wyście robili w szkole na biologii???
~inżynier 15-11-2014 19:30
Studencioki z Wrocka, a poziom żałosny. Widać że z jakiejś wrocławskiej szkoły gotowania na gazie. Niech korzystają z życia póki udają że studiują, bo potem tylko ławka w PUP-ie.
~aaa 15-11-2014 23:37
Do inżynier...... poziom czego żałosny? Co ma wspólnego wykształcenie z ratowaniem życia? Po czym to poznajesz?
~ 16-11-2014 22:24
Do 15-11-2014 23:37 | ~aaa |: Chyba on nie pisze o ratowaniu życia tylko o poziomie. Czytać ze zrozumieniem!
~ 17-11-2014 15:20
BMDW (czyli Bone Marrow Donor Worldwide) to ogólnoświatowy rejestr potencjalnych dawców szpiku, zrzeszający 58 banków dawców komórek hematopoetycznych z 43 krajów oraz 39 banków krwi pępowinowej z 21 krajów. Aktualnie baza BMDW udostępnia ośrodkom dobierającym pary dawca-biorca dane łącznie 11 mln 43 tys. 903 dawców szpiku i jednostek krwi pępowinowej. Z serwisów on-line BMDW korzysta ok. 600 użytkowników z 433 organizacji posiadających autoryzację BMDW

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spore zainteresowanie dopłatami

MPGK przygotowane na zimę

VI Bieg Niepodległości – utrudnienia w ruchu

Oszust pod kluczem

Apel Pamięci w SP 15

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
782
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%