MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Oaza na końcu świata

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 30 lipca 2005, 0:00
Aktualizacja: Poniedziałek, 16 stycznia 2006, 22:10
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
W Kotlinie Jeleniogórskiej mieszka coraz więcej obcokrajowców.

O Marczowie miejscowi mówią, że czas zatrzymał się w miejscu. Ze światem łączą wieś dwa autobusy dziennie. Ale dla Angelin den Burger to wymarzone miejsce.
– Tutaj osiądziemy na resztę życia – przyznaje Holenderka, która odkryła uroki wsi
Piękne widoki i z dala od samochodów – tak zachwala Marczów Angelin, która założyła tu stadninę koni Jaskółka

Wprawdzie na co dzień mieszka nadal nieopodal Amsterdamu, ale często przyjeżdża do „swojej” wsi. – Osiedlimy się tu na stałe, gdy przejdziemy na emeryturę – przyznaje jej mąż Rael den Burger. – U nas nie ma gór. Podziwiamy je dopiero u was, w Polsce – dodaje. Raela zachwyciły w Marczowie nie tylko góry, ale urokliwe przydrożne kapliczki i domy z pruskiego muru.

Starzy” marczowianie o nowych sąsiadach mówią dobrze. – Nie do przecenienia jest to, że zatrudniają kilkanaście osób – mówi sołtys Wiesława Białucka. – A tu praca jest na wagę złota.
W Marczowie mieszkają też inni Holendrzy. Helen ma polskie korzenie, ale pół życia spędziła w Niderlandach. Tam wyszła za mąż i po latach z mężem Eddiem przyjechała do Polski. Wahadłowo kursują między domem a marczowską posiadłością.

Belg z Flandrii Luk Vanhauwaert zakochał się w podwleńskich Łupkach. – To był przypadek. Trafiłem tu przejazdem tylko na jeden dzień. Urzekła mnie piękna okolica i zostałem – przyznaje. Został i kupił zabytkowy XVI-wieczny pałac pod zamkiem Lenno.
Dziś płynnie mówi po polsku, choć najpierw chciał się zamknąć w czterech ścianach pałacu i mieszkać samotnie. – Ale serce wygrało. Szybko zaprzyjaźnił się z sąsiadami – przyznaje Bernadetta Szewczyk, która pomaga Lukowi.

To niesamowicie uczciwy człowiek – mówi Krystyna Bil, mieszkanka wsi. – Za własne pieniądze naprawiał zniszczony wodociąg. To między innymi dzięki niemu mamy wodę. We wsi nie ma świetlicy, a on użycza nam miejsca na wiejskie zebrania. Luk ocalił też resztki zapomnianego poniemieckiego grobowca przed dewastacją. Przekonał władze starostwa, że nie należy wycinać drzew w alei prowadzącej do mogiły.

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Obowiązek sprzątania liści

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Odbudowa mostu

Niebezpieczne wyzwania

Przy Złotniczej będzie chodnik do boiska

Wokół Ratusza – to warto zobaczyć!

Debatowali o bezpieczeństwie

Bulwar Cieplicki otwarty!

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
307
Tak
62%
Nie
36%
Nie wiem
3%