MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Poniedziałek, 10 sierpnia
im. Borysa, Wawrzyńca

O współpracy ratowników z pogranicza

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 10 października 2018, 7:21
Aktualizacja: Czwartek, 11 października 2018, 7:06
Autor: Krzysztof Tęcza
Fot. Archiwum K. Tęczy
W ramach projektu „Sieć rozwoju gospodarczego czesko–polskiego pogranicza”, w Książnicy Karkonoskiej odbyło się Forum Dyskusyjne „Współpraca między Pogotowiem Górskim Republiki Czeskiej a GOPR – wspólne akcje ratownicze w Karkonoszach”.

Spotkanie zostało podzielone na dwie części: w pierwszej przedstawiono jak funkcjonuje Horska Służba, w drugiej omówiono wspólne akcje z GOPR.

Horská Služba Republiki Czeskiej powstała jako organizacja pożytku publicznego. Ze względu na niewystarczającą liczbę ratowników etatowych przyjmuje na okres zimowy pracowników sezonowych. Aby zwiększyć skuteczność pomocy ustalono jednolity telefon alarmowy 420 (kierunkowy) 1210. Swoim zasięgiem Oddział Karkonoski Horskiej Služby, której siedzibą operacyjną jest Šplindlerův Mlýn a logistyczną Praga, obejmuje Góry Izerskie, Karkonosze, Góry Krusze, Jeseniki, Beskidy, Góry Orlickie. Aktualny stan osobowy to 17 ratowników stałych i 22 sezonowych. Do tego wspiera ich 160 ochotników.

Jeśli chodzi o wypadki, to w roku 2018 ogólnie było ich 2963, z czego 393 miało miejsce w okresie letnim (1 maj do 30 luty). Pozostałe wydarzyły się w sezonie zimowym (od 1 grudnia do 30 kwietnia). Mniejsze urazy zaopatrują sami ratownicy, w wypadku poważniejszych współpracują ze służbami specjalistycznymi. Współpracują z pogotowiem ratunkowym sąsiednich krajów (województw). Także z pogotowiem lotniczym, gminnymi ośrodkami zdrowia, policją, strażą pożarną i GOPR-em. Do dyspozycji mają helikoptery bazujące w Hradec Kralove i Libercu.

W roku 2018 ratownicy obsłużyli 3357 poszkodowanych, z czego największą grupę stanowili Czesi – 2270 osób. Na drugim miejscu byli Polacy – 415 osób, a na trzecim Niemcy – 383 osoby. Czeskie służby ratownicze mają do dyspozycji m. in.: 18 skuterów śnieżnych, 12 quadów, 6 busów, 3 samochody terenowe, a także butle tlenowe i aparaty do defibrylacji. W organizacji znajdują się wydzielone służby: lawinowe, psie, zjazdowe obsługujące nartostrady oraz prowadzące poszukiwania.

Horská Služba organizuje kursy i szkolenia zewnętrzne w swoich stacjach jak i w szkołach. Organizuje także szkolenia wewnętrzne mające na celu podniesienie sprawności ratowników. Na swojej stronie zamieszcza aktualne dane dotyczące sytuacji lawinowej. W ramach zapobiegania wypadkom w okresie zimowym każdy z ochotników przygotowuje 15 tyczek, które są gromadzone w bazie centralnej. W miarę potrzeb ratownicy umieszczają zgromadzone tyczki w punktach do tego wyznaczonych. Trzeba wiedzieć, że ustawianie tyczek w okresie zimowym odbywa się już od XVIII wieku a obecnie szlaków tyczkowanych jest 160 km.

Oprócz stałego pomiaru śniegu, co jest potrzebne do ustalania stopnia zagrożenia lawinowego, umieszczają uzyskane wyniki na swoich stronach internetowych. Ustawiają także na szlakach znaki informujące o zagrożeniach. Niestety wszelkie zakazy muszą uzyskiwać od władz wojewódzkich. Dlatego czasami trwa to nieco dłużej. Bardzo ważnym jest posiadanie psów ratowniczych, bez których w dzisiejszych czasach często szybkie odszukanie ludzi porwanych przez lawinę nie jest możliwe. Horská Služba może poszczycić się posiadaniem na stanie m. in.: 5 psów w rejonie Karkonoszy, 2 w Górach Izerskich, 2 w Jesenikach, 1 w Górach Orlickich.

Horská Služba oprócz wspomnianych, ma także do dyspozycji 3 drony. Dwa małe i jeden większy mogący udźwignąć urządzenia do wykrywania nadajników. Spośród 17 zawodowych ratowników aż 7 jest przeszkolonych w niesieniu pomocy z helikopterów.

Bardzo ważnym jest darmowa aplikacja Záchranka umożliwiająca szybkie namierzenie zgłaszającego oraz instruująca przy mniejszych kontuzjach, jak należy udzielić pierwszej pomocy. Czasami to wystarcza.

Najważniejsza informacja to ta, że Pogotowie Górskie w Czechach nie jest placówką zdrowotną i za udzieloną pierwszą pomoc każdy musi zapłacić. Dlatego ważne jest, by przed wyjściem w góry wykupić stosowne ubezpieczenie, które zabezpieczy przed kosztami udzielenia pomocy. Trzeba przyznać, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Nie ma bowiem wtedy dziwnych wezwań o pomoc typu: bo zrobiło się ciemno, czy nie chce mi się dalej iść.

Służba ratownicza w górach jest potrzebna, w dzisiejszych czasach jest niezbędna, trzeba jednak pamiętać, że ratownicy powinni być wzywani do udzielenia pomocy osobie poszkodowanej a nie do jej niańczenia.

Spotkanie w Książnicy Karkonoskiej poprowadzone przez naczelnika Karkonoskiej Horskiej Služby Pavla Jirsa uświadomiło nam, jakie zasady - jeśli chodzi o pomoc w górach - obowiązują u naszych sąsiadów i dzięki temu możemy porównać je z obowiązującymi w Polsce.

Twoja reakcja na artykuł?

0
0%
Cieszy
0
0%
Hahaha
0
0%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Synoptycy: jeszcze popada

Czytelniczka: drogo i brudno

Narodziny gnu białobrodych we wrocławskim zoo

Most w Pilchowicach pod ochroną!

Informacja wojewody w sprawie koronawirusa

Bus dla strażaków

Skalne ławki pod Szrenicą

Śmierć na żwirowni

Sonda

W rządzie jest plan powrotu do 49 województw. Czy to dobry pomysł?

Oddanych
głosów
281
Tak
38%
Nie
57%
Nie wiem
5%