MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

O roślinach świąt Bożego Narodzenia

Wiadomości: Region
Czwartek, 21 grudnia 2017, 6:26
Aktualizacja: Piątek, 22 grudnia 2017, 7:37
Autor: JC
Dr hab. Ireneusz Sosna
Fot. Tomasz Lewandowski
– Jeżeli przyjrzeć się tradycyjnym potrawom wigilijnym, to niemal wszystkie przygotowane są na bazie produktów roślinnych i grzybów. Pszenica (ziarno w kutii, mąka w pierogach i kluskach), mak, kapusta, groch, czerwone buraki (w barszczu), owoce (w kompocie z suszu) – wszystkim przypisuje się symboliczne znaczenie.

Czy nasi przodkowie przygotowując wigilijną kolację rzeczywiście komponowali potrawy kierując się tą symboliką? Raczej brali po prostu to, co udało się zgromadzić na zimę. Jedząc kluski z makiem lub kutię lubimy jednak myśleć, że zapewniamy sobie dostatek i pomyślność na przyszły rok, a jednocześnie oswajamy duchy, że zjedzona w pierogach lub z grochem kapusta da nam siłę i witalność, a czerwone buraki – urodę...

Z naukowego punktu widzenia te oczekiwania nie są tak zupełnie oderwane od rzeczywistości. Ziarenka niebieskiego maku (wykorzystywanego w kuchni) zawierają blisko 50% tłuszczu (kwasu linolowego) i dużo witamin, podobnie biała kapusta, szczególnie kiszona, to kopalnia witamin i składników mineralnych – pozwolą więc przetrwać zaczynającą się zimę i powitać wiosnę w nie najgorszej kondycji. Choć – uwaga! – ciężkostrawność nasion maku może powodować ociężałość i senność. Czerwone buraki mają duży wpływ na jakość krwi, co poprawia krążenie i wygląd jednocześnie.

Nie byłoby magii świat bez zapachu przypraw do kapusty i piernika – a to przecież rośliny. Te ostatnie, nazywane „przyprawami korzennymi” niewiele mają z korzeniami wspólnego: cynamon to sproszkowana kora drzewa cynamonowego, goździki – pąki kwiatów goździkowca korzennego, gałka muszkatołowa – pestka z owocu muszkatołowca korzennego, kardamon – nasiona rośliny o nazwie kardamon malabarski, ziele angielskie – owoce korzennika lekarskiego.

Szczególną oprawę świąt tworzy od ponad 200 lat choinka, czyli obwieszone ozdobami drzewko jodły lub świerka. Etnolodzy sugerują, że motyw ozdobionego drzewka jest nawiązaniem do rajskiego drzewa. Podobno w zależności od regionu ozdabiano różne gatunki: w Alzacji były to akurat jodły, które w szarym zimowym krajobrazie zwracały uwagę zielonymi gałązkami. Zimotrwałość jodły i świerka dobrze wpisuje się w symbolikę Bożego Narodzenia jako świąt nadziei.

W ostatnich sześćdziesięciu latach upowszechniła się także gwiazda betlejemska, czyli wilczomlecz nadobny, krzew pochodzący z Meksyku i Gwatemali, który w swoim naturalnym środowisku nie jest aż tak efektowny. To co ustawiamy na świątecznym stole jest wynikiem pracy hodowców roślin. Można spotkać się z opinią, że poinsecja to „trujące piękno”, co nie jest w pełni uzasadnione. W krajach pochodzenia uważany jest za roślinę leczniczą. Jak każdy przedstawiciel wilczomleczy wytwarza sok mleczny zawierający dużo lateksu, co dla osób uczulonych rzeczywiście stanowi zagrożenie zmianami skórnymi. Zjedzenie liści może wywołać nieprzyjemną reakcję układu pokarmowego.

Ze Skandynawii i Anglii zawędrował do nas świąteczny zwyczaj wieszania nad drzwiami lub stołem wigilijnym jemioły. Podobnie jak świerk, ta roślina nie traci liści na zimę, dlatego przypisywano jej magiczną moc „wiecznego życia”, zwycięstwa nad martwotą zimy, a ponieważ jako półpasożyt niektórych drzew nie zakorzenia się w glebie, to traktowano ją jako coś „nieziemskiego”. Współczesna nauka udowodniła, że nie jest to zwykła roślina. Zawarte w niej substancje są skuteczne w obniżaniu ciśnienia krwi, pomagają więc zmniejszyć ryzyko udaru mózgu, jednej z najczęstszych przyczyn zgonów współczesnego człowieka.
Jest jeszcze jeden zwyczaj świąteczny, do którego potrzebne są rośliny. Podczas tradycyjnej polskiej wigilii pod obrusem musi być położone siano, czyli zeschnięte pędy traw. Wróżby na podstawie wyciągniętych słomek miały kiedyś matrymonialne zabarwienie. Świeża, zielona łodyżka wróżyła szybki ożenek, ciemnożółta – starokawalerstwo (staropanieństwo).

Święta są od świętowania, a codzienność od odchudzania - twierdzi dr Danuta Figurska-Ciura z Wydziału Biotechnologii i Nauk o Żywności Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, ale daje też rady, jak je troszkę „odchudzić”, nie tracąc przyjemności świątecznego biesiadowania:
1. Nie kupujmy produktów w wielkich, promocyjnych opakowaniach – żal będzie zmarnować
2. Zamiast szynki z tłuszczykiem przygotujmy indyka, schab, albo cielęcinę czy królika (koniecznie z dodatkiem żurawin i borówek)
3. Do bigosu włóżmy połowę boczku z przepisu i chudsze niż tradycyjnie mięsa i kiełbasę, za to nie zmniejszajmy ilości przypraw, jak: pieprz, śliwki, kminek, bo polepszą trawienie
4. Jeśli możemy, zrezygnujmy z ciast i ciastek gotowych na rzecz domowych wypieków – mamy wtedy tłuszcze lepszej jakości
5. W ciastach nie rezygnujmy z maku, orzechów, owoców (także tych suszonych, czyli bakalii), ale odchudźmy torty używając kremów na bazie bitej śmietany i serka mascarpone zamiast masła
6. Mąkę tortową mieszajmy z pełnoziarnistą, a do potraw doprawianych śmietaną (np. śledzi) wykorzystajmy jogurt (np. typu greckiego), lub przynajmniej użyjmy 12 – procentową śmietanę zamiast osiemnastki czy trzydziestki
7. Wykorzystujmy przyprawy: cynamon, goździki, pieprz, naturalna wanilia, anyż, bo poprawiają trawienie i podnoszą odporność (mają znaczenie w gospodarce węglowodanowej)
8. Mniej nakładajmy na talerz! – żeby poczuć smak, a nie ciężar (przy czym im więcej mamy lat, tym mniejsza porcja).
Dr Danuta Figurska – Ciura, specjalistka żywienia człowieka, biotechnolog, daje też jeszcze jedną świąteczną radę: - Nawet, jeśli na co dzień nie jadasz tortu, to ten kawałeczek podany w święta przez ciocię czy babcię, zjedz!

Sztuczna czy świeża, świerk czy jodła – doroczny dylemat Polaków
Wśród naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu nie ma zgody jakie drzewko wybrać na święta. Profesor Ireneusz Sosna z Katedry Ogrodnictwa UPWr jest absolutnym przeciwnikiem kupowania żywych choinek i nie przekonują go argumenty, że to z plantacji. – Nieważne skąd, ale barbarzyństwem jest upieranie się, że musi być żywe drzewko – mówi. – Po kilku, kilkunastu dniach suchy kikut to wszystko, co z niego zostanie, a opadającymi igłami wysłane są klatki schodowe i windy w blokach. Niestety nie ma też gwarancji, że drzewka kupowane w donicach przetrwają. Nieuczciwi producenci często sprzedają nieukorzenione rośliny, które muszą uschnąć jak te ścięte. I dlatego w moim domu choinka jest sztuczna – podkreśla prof. Sosna.

Przeciwnego zdania jest dendrolog dr Przemysław Bąbelewski z tej samej Katedry Ogrodnictwa na wrocławskim Uniwersytecie Przyrodniczym. – Przecież te świeże choinki pochodzą z plantacji, na których są specjalnie uprawiane! Sam jest zwolennikiem naszego rodzimego świerka pospolitego, ale przyznaje, że bardziej modne w ostatnich latach jodły, zwłaszcza kaukaska, mają pewne przewagi nad świerkiem: – Jodły dłużej zachowują świeżość, a ich igły zasychają, ale nie opadają. Dodatkowo pięknie pachną – jodła kalifornijska, ale i nasza jodła pospolita mają zapach cytrusów. Są jednak droższe, bo proces ich produkcji jest dłuższy.

Tym, którzy zdecydują się na zakup choinki w doniczce, żeby ją później posadzić, np. jak on – koło swojego bloku – podpowiada, jak sprawdzić czy sprzedawca nas nie oszukuje sprzedając choinkę nieukorzenioną: – Można spróbować wyciągnąć ją z doniczki i wybrać drzewko, które się nie rusza i nie daje łatwo wyjąć z donicy. To znaczy, że zostało przez producenta przygotowane odpowiednio wcześnie. Żeby go nie zmarnować należy tylko pamiętać o kilku zasadach. W domu nie powinno stać dłużej niż tydzień, z dala od kaloryfera czy innych źródeł ciepła. Jeśli ziemia nie będzie zamarznięta, da się łatwo kopać, można go po tych kilku dniach posadzić na zewnątrz. Jeśli jednak będzie trzeba czekać na koniec zimy, drzewko najlepiej przestawić do chłodnego pomieszczenia. Gdy trafia na balkon koniecznie pod spód podłóżmy styropian, a donicę warto owinąć jakimś starym kocem, w ten sposób nie dopuścimy do przemarznięcia korzeni.

W Katedrze Ogrodnictwa Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu spór między zwolennikami choinek sztucznych a zwolennikami choinek żywych rozstrzygnęła profesor Regina Dębicz, wybitna znawczyni roślin ozdobnych. Wspólnie ze studentami wybrała i udekorowała świąteczne drzewko, które króluje w holu tej katedry. To wierzba babilońska z odmiany pogiętych. Wygląda pięknie!

W Wigilię mówią ludzkim głosem – o skomplikowanej komunikacji między ludźmi i zwierzętami i o tym, dlaczego nie należy kupować kotka na gwiazdkowy prezent mówi dr Robert Karczmarczyk, weterynarz z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. - Zwierzęta towarzyszą nam od tysięcy lat. Owce człowiek udomowił najwcześniej, psa 10 tysięcy lat temu, potem bydło, świnie, a jakieś 5 tysięcy lat temu kury. Przez stulecia zmienia się sposób traktowania zwierząt domowych – od etapu pierwotnych wspólnot, kiedy człowiek w jednym pomieszczeniu mieszkał ze zwierzętami, po dzisiejszą antropomorfizację zwierząt towarzyszących.
W bogatych współczesnych społeczeństwach posiadanie zwierzęcia, np. konia, wpisuje się też w określony styl życia, a hodowcy i producenci akcesoriów, coraz skuteczniej lansują różne mody – np. w Polsce w ostatnich latach dynamicznie rozwija się rynek zwierząt egzotycznych.
Jestem ogromnym przeciwnikiem obdarowywania bliskich zwierzętami, a niestety święta sprzyjają takim nieracjonalnym pomysłom. Tymczasem podjęcie decyzji o posiadaniu zwierzęcia powinno być poprzedzone głębokim namysłem i zdobyciem rzetelnej wiedzy.

Podstawowy błąd popełniany przy wyborze psa, to niedopasowanie temperamentów zwierzęcia i jego potencjalnego właściciela. Delikatna, eteryczna, wrażliwa dziewczyna kupuje sobie (albo co gorsza dostaje w prezencie) psa o niskim progu pobudliwości – dominanta, na początku małą słodką kuleczkę, z czasem 30 kilogramów zębów i mięśni, które podporządkują się wyłącznie silniejszemu, samcowi alfa... Spokojny domator lub mieszczuch spędzający czas najchętniej w fotelu przed telewizorem kupuje psa charta, który powinien codziennie przebiec 10 kilometrów.

Decyzja o pojawieniu się w domu zwierzęcia powinna być przemyślana przez wszystkich członków rodziny, bo tylko wtedy mamy szansę zyskać prawdziwego przyjaciela. Pamiętajmy też, że wszystkie zwierzęta wymagają naszego czasu. Bardzo często zapracowane osoby decydują się na towarzystwo kota: zostawią mu kuwetę, wodę, jedzenie i mogą spokojnie wyruszyć do swoich spraw na cały dzień. A okazuje się, że kot nasikał im po raz kolejny na klawiaturę komputera, albo podarł pościel… Dlaczego? Bo także kot potrzebuje obecności właściciela i takim sposobem coś ważnego o swoich emocjach mu komunikuje.

Zwierzęta czują, mają emocje, mają sny. I potrafią się komunikować – robią to gestem, zapachem, ruchem, dźwiękiem. Moi koledzy lekarze czasem żartują, że zazdroszczą weterynarzom: „wasi pacjenci nigdy nie kłamią” – mówią. Położone albo postawione na sztorc uszy, zjeżona sierść, czy podkulony ogon – to wszystko są znaczące sygnały. Ale tak naprawdę o tym jak komunikują się zwierzęta wciąż – mimo rozwoju neronauk – nie wiemy wszystkiego. Niektórzy pewnie oglądali dokumentalny film o kotach żyjących w Koloseum. Nagrywane w podczerwieni sceny, kiedy dwadzieścia kotów siada w kręgu i wyraźnie się porozumiewa, można powiedzieć debatuje – robią niesamowite wrażenie. Co sobie przekazują, jakie treści?
Znam takich gospodarzy na wsi, którzy do dziś w wieczór wigilijny wychodzą do obory i krowie dają kawałek opłatka. Wielu właścicieli zwierząt towarzyszących kupuje im na święta upominek. W USA rynek prezentów świątecznych dla psów, kotów, myszek, świnek morskich, papużek itd. szacuje się na 150 milionów dolarów rocznie, ale i u nas to coraz popularniejsze zachowanie. To tylko jeden z wielu aspektów relacji człowiek – zwierzę. Jest też ten znacznie smutniejszy: w ciągu roku na świecie zjadamy 230 milionów ton mięsa, dwukrotnie więcej niż 3 dekady temu. Jego wielkoprzemysłowa produkcja oznacza cierpienie dla milionów zwierząt i nieodwracalne szkody w środowisku naturalnym, ale nie zmniejsza strefy głodu na ziemi. Może to warto w święta przemyśleć, może wśród noworocznych postanowień założyć zmianę konsumenckich zwyczajów? W moim domu mieszka chomik Budyń, w Wigilię go o to podpytam…

Świąteczne plagi dla domowych zwierzaków
O tym, że święta nie sprzyjają zdrowej diecie – wiadomo. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i towarzyszących im zwierząt. Weterynarz, dr Agnieszka Kurosad z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu zwraca uwagę, że o ile w życiu codziennym jesteśmy w stanie zachować zdrowy rozsądek i umiar, to czas świąt rozpoczyna okres zaburzeń żołądkowo-jelitowych, które można krótko określić jako „choroba świąteczno-poświąteczna”. Zazwyczaj wiąże się to z tzw. prostymi błędami żywieniowymi, typu: nagła zmiana diety, podanie pokarmów zbyt tłustych, z za dużą ilością cukrów prostych, potencjalnych alergenów pokarmowych czy pokarmów nietolerowanych (mleko – nietolerancja laktozy) lub zbyt duża dawka pokarmowa podana jednorazowo. I o ile pies jest w stanie jednorazowo zjeść nawet do 10% swojej masy ciała, to nie jest to aktualnie zalecany standard w żywieniu psa. Może się skończyć poważnymi problemami gastrycznymi z rozszerzeniem i skrętem żołądka włącznie. Kot jest lepiej chroniony przez naturę, gdyż ma mały żołądek i krótki przewód pokarmowy, a nadmierne jego przeładowanie kończy się najczęściej zwróceniem treści pokarmowej.
W trakcie przygotowań do Wigilii i innych posiłków świątecznych jesteśmy również mniej uważni i zdarza się, że zwierzęta zjedzą (czekolada, czosnek, awokado, rodzynki, winogrona itp.) lub wypiją (koty – czekolada, kakao) coś niepożądanego. I znowu kota chroni natura, ponieważ ze względu na brak genów kodujących receptory smaku słodkiego, zdecydowanie rzadziej obserwujemy u nich zatrucie czekoladą, niż u psów. Co nie wyklucza możliwości wypicia czekolady w płynie lub kakao w związku z atrakcyjną zawartością w niej/nim mleka.

W trakcie świąt obserwujemy najczęściej problemy wynikające z nagłej zmiany diety lub zbyt obfitej diety. A po świętach – zaburzenia gastryczne wynikające z „biologicznej utylizacji” poświątecznych pokarmów, czyli podawanie zwierzętom tzw. resztek ze stołu. I znowu w ich posiłku pojawiają się pokarmy określane jako niezalecane (smażone, za tłuste itp.), a dla zwierząt – trudne do strawienia.

Czego więc można życzyć naszym zwierzętom na święta? Umiarkowania w jedzeniu, bez nagłych zmian, ale ze zwiększoną aktywnością ruchową (głównie u psów, ponieważ koty i tak przesypiają 80% czasu, który mają do dyspozycji).

Ogłoszenia

Czytaj również

Centrum w nocy będzie bez wody

Protest oświaty

Kotlina przymknięta!

Komentarze (2) Dodaj komentarz

~z innejbajki 21-12-2017 12:36
Wszystko ok ale podstawa jest taka, że kolacja wigilijna to posiłek, który kiedyś, w dawniejszych czasach kończył okres adwentowego postu. Albo przynajmniej był posiłkiem postnego dnia wigilii - dnia "czuwania" przed dniami świątecznymi. Nazywany był nawet postnikiem, pośnikiem. Stąd potrawy bezmięsne i ryba na stole.
~ 21-12-2017 17:17
Swiąteczne rośliny : ładne kwiatki z tych wykladowców ( bo innych nie sfocono) ! A u mnie kot posadził się w doniczce i czekam,az zakwitnie na święta ...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Egzaminy gimnazjalne w mieście (mimo strajku) trwają

Uczyli się znakarze

Uliczny taniec... do Tancbudy

ZNP zaprasza na "czarny marsz"

Wielkie porządki

Sonda

Sezonowa zmiana opon powinna być obowiązkowa?

Oddanych
głosów
1291
Tak
70%
Nie
24%
Nie wiem
6%