MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

O potrzebie ojcowskiej miłości i dyskryminacji ojców

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 3 października 2015, 8:08
Aktualizacja: Niedziela, 4 października 2015, 8:58
Autor: Manu
Fot. Tomasz Raczyński
Siódmego dnia (w miniony piątek, 02.10) jubileuszowych XLV Jeleniogórskich Spotkań Teatralnych na Scenie Studyjnej Teatru im. Norwida wystawiono przedstawienie “Ony” Marty Guśniowskiej w reżyserii Daniela Adamczyka w wykonaniu Teatru Czytelni Dramatu z Centrum Kultury w Lublinie. Wieczorem na Dużej Scenie można było zobaczyć spektakl lubelskiej Sceny Prapremier InVitro – “Tata ma kota (albo Poczytaj mi Tato)” Szymona Bogacza w reżyserii Łukasza Witt–Michałowskiego.

- Zastanawialiście się kiedyś, jak to będzie, kiedy was już nie będzie? – pyta tytułowy bohater Ony i jest w tym zapowiedź drogi, którą na naszych oczach za chwilę odbędzie.

“Ony” to historia chłopca uwikłanego w skomplikowaną sytuację rodzinną, zagubionego w fałdach własnej wyobraźni. Tytułowy bohater Ony wychowuje się bez taty i próbuje sam wytłumaczyć sobie jego nieobecność. Swoimi dziecięcymi oczami widzi swojego ojca płynącego statkiem przez bezkres mórz i oceanów oraz wyobraża sobie, że został piratem. Ony jest pod opieką mamy, a gdy ta zaczyna ciężko chorować, chłopiec trafia najpierw do domu bezdzietnej ciotki, później pijącego wuja. Od tego momentu Ony, w towarzystwie poznanej po drodze Księżniczki, przemierza świat poznając jego różnorodność i niezwykłość, w poszukiwaniu swojego ojca-pirata. Na drodze chłopca staje ponad pół setki bohaterów: prawdziwych i wymyślonych, ludzi, zwierząt i przedmiotów.

Błyskotliwy tekst Marty Guśniowskiej zdobył nagrodę w Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży w 2013 roku, a lubelska inscenizacja “Ony” otrzymała tegoroczną nagrodę główną 21. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej ex aequo z “Nie-Boską komedią. Wszystko powiem Bogu!” Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego z Narodowego Starego Teatru w Krakowie.

“Ony” zwraca uwagę plastyczną fabułą, grą słów i znaczeń, dowcipem, filozoficznymi rozważaniami. Spektakl lubelskiego Teatru Czytelni Dramatu ukazuje drogę pokonywaną przez każdego z nas w poszukiwaniu siebie i własnego miejsca w świecie. Posługuje się przy tym symboliką baśniową. Wrażliwość i wyobraźnia pomaga bohaterowi zmierzyć się z rzeczywistością dorosłych, która w rezultacie staje się i jego udziałem. Piękna metafora życia, które przeżyte w sposób pełny i świadomy, pozwala pogodzić się z jego nieuchronnym końcem.

Ekipa Teatru Czytelni Dramatu z Lublina może chodzić z podniesioną głową. Zostaliśmy przez Daniela Adamczyka i młodych aktorów obdarzeni największym darem, jaki mogą nam ofiarować: dobrym, mądrym spektaklem. Nie udałoby się to jednak bez scenografii pomysłu Magdaleny Franczak (zaledwie kilka ławek i krzeseł na kółkach) i nadającej rytm przedstawieniu muzyki Szczepana Pospieszalskiego. Nie udało by się to także bez wspaniałej obsady. W rolę Onego, przewodnika po świecie, wcielił się Kacper Kubiec. Obok niego na scenie wystąpili: Anna Dudziak, Krystyna Jabczyńska, Justyna Kazek i Jarosław Tomica. Na uwagę zasługuje też wyrazisty język operowania światłem, cieniem i jasnością.

Scena Prapremier InVitro z Lublina zaserwowała jeleniogórskiej publiczności widowisko “Tata ma kota (albo Poczytaj mi Tato)” Szymona Bogacza w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego. W tym gorzko-ironiczno-śmiesznym przedstawieniu o grupie mężczyzn, którzy stracili prawo opieki nad swoimi dziećmi, głównym tematem jest problem wychowywania dzieci bez ojców i konsekwencji takiego postępowania.

Na scenie oglądamy pięciu aktorów (Arkadiusz Cyran, Dariusz Jeż, Przemysław Sadowski, Jarosław Tomica i Karol Wróblewski) odzianych w krótkich niebieskich spodenkach na szelkach i białych podkolanówkach, z plastikowymi wiaderkami i łopatkami w dłoniach. Panowie rozmawiają w piaskownicy. Nad nimi stoi uformowany z piasku majestatyczny pomnik Matki Polki (niczym posąg starotestamentowego złotego cielca).

- Dawno, dawno temu, za siedmioma domami, ulicami, za siedmioma dniami i nocami, “Ikeami”, “Bodziami” i “Biedronkami” żyła sobie mamusia i tatuś – takim zdaniem otwiera przedstawienie Karol Wróblewski, który gra jednego z dyskryminowanych ojców. Jarosław Tomica opowiada historię ojca, który z powodu porannej erekcji i wścibskiego sąsiada stracił prawo do kontaktu ze swoim synem. Przemysław Sadowski gra postać zawodowego gangstera, którego wychowywał dziadek (a nie ojciec). Napadał na kilkaset banków i sklepów, posiadał kilkadziesiąt ukradzionych samochodów, miał kilkaset kobiet i…dwoje dzieci. Podobnie jak przedmówca nie potrafił być dobrym ojcem dla swojej córki i syna. Z kolei Dariusz Jeż jako rodzic przedstawia relację z sali sądowej. Arkadiusz Cyran streszcza opowieść o swoim bohaterze i jego przelotnym spotkaniu z kobietą. Natomiast Jan Nowicki w swoim wygłoszonym monologu w piaskownicy wyraża myśl, iż najważniejsze w życiu to kochać swoje dzieci.

Bohaterowie dramatu Szymona Bogacza zeszli wprost z news-ów z codziennej “prasy internetowej” lub telewizji. Rozprawiają się oni w dość przewrotny sposób z problemem naruszeń praw i dyskryminacji ojców. Każdy z ojców ma swój charakter i swoją historię. Życiorysy postaci zostały przetworzone zgodnie z zasadą redukcji i syntezy. Kluczowe wydarzenia z ich życia są bowiem jednocześnie epizodami, w których streszcza się narracja.

Postacie skupiają się na relacjonowaniu faktów. Robią to w prostych, esencjonalnych słowach, zarzutach i oskarżeniach. W opowieści o wiecznych chłopcach, niezdolnych do opieki nad dzieckiem i jego wychowywania to widz ma do wykonania pracę wyciągnięcia własnych wniosków. Reżyser Łukasz Witt-Michałowski potraktował ten temat odmiennie, z ironicznym dystansem, ale i ze zrozumieniem, a w portrecie ojcostwa zdecydowanie bliżej mu do Tadeusza Różewicza niż do Elfriede Jelinek.

Ogłoszenia

Czytaj również

Protest pod sądem

Pożar na Zabobrzu

Jerzy Szymon Gaj (1960–2019) – spotkanie wspominkowe

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~czujny 3-10-2015 21:35
O matko, znowu jakiś nieopierzony dziennikarzyna opisuje o czym był spektakl. Zdania własnego nie ma to pisze co wyczytał w programie. Jest już jedna pisząca do **, która pyta wszystkich co sądzą o przedstawieniu a potem kleci coś i tak jak wyżej, bo nie ma nic do powiedzenia. W Jelonce jakiś sklonowany osobnik pracuje??
~ 3-10-2015 22:02
A drugi osobnik robi koszmarne zdjęcia dla Jelonki.
~ 5-10-2015 11:54
A trzeci osobnik tzw. ~czujny mąci i kręci, i ściemnia. Hejter.
~Do ~ 6-10-2015 20:41
komentarza pt. ~czujny Reakcje tego typu zawiści, zazdrości lub też zwykłe przywalenie drugiemu człowiekowi bez powodu są na świecie naturalne. Ludzie uwielbiają je okazywać najchętniej w formie pisemnej w sieci. Ludzie zawsze znajdą sobie okazję, by kogoś opluć.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Inauguracja ze Stradivariusem

Piękne święto plonów

Silesia Sonans: rozmowa z Ewą Meitner

Tak w szpitalu zachował się lekarz?

Jelenia Góra i jej mieszkańcy na zdjęciach

Sonda

Klub spóźnił się z wnioskiem o dotację. Czy mimo to Miasto powinno finansowć ten pierwszoligowy zespół?

Oddanych
głosów
239
Tak
51%
Nie
41%
Nie wiem
8%