MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

O galerii w cieplickich zbiorach Schaffgotschów

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 24 października 2016, 7:35
Aktualizacja: Wtorek, 25 października 2016, 15:00
Autor: Stanisław Firszt/Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum S. Firszta
Niemal każda rodzina panująca w Europie gromadziła wszelkiego rodzaju dobra doczesne, które nie tylko podkreślały jej status społeczny i majątkowy, ale również przypominały, że władcy ci wywodzą się od równie ważnych, jak nie jeszcze ważniejszych przodków. Należały do tych dóbr: dzieła sztuki, w tym rzeźby, płaskorzeźby, grafiki, rysunki, a także obrazy olejne, w tym portrety. O tych, które dawniej były w Cieplicach oraz o tym, co stało się z nimi opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Wszystkie te rzeźby, płaskorzeźby, grafiki, rysunki, a także obrazy olejne, w tym portrety w dobie braku możliwości przedstawienia w inny sposób wizerunku właściciela lub jego szacownych przodków spełniały ogromną rolę propagandową, były wizualnymi dokumentami oblicza tego czy innego cesarza, króla lub księcia. Władcy ci mieli mniejsze lub większe rodziny oraz krąg osób, którymi warto było się pochwalić. Tak z czasem powstawały ogromne kolekcje portretów. Prezentowano je w najbardziej reprezentacyjnych miejscach, gdzie tworzyły całe galerie.

Władców, posiadaczy tych galerii, naśladowali niżej ustawieni w hierarchii, ale również zamożni: baronowie, hrabiowie i książęta a nawet bogaci kupcy. Do nich należeli hrabiowie Schaffgotschowie, panowie na Chojniku i Gryfowie, właściciele Cieplic. Można się tylko domyślać, że pierwsze przedstawienia ich przodków znalazły się prawdopodobnie na epitafiach umieszczonych w kościołach, m.in. w Gryfowie i Cieplicach (płaskorzeźby) już w XIV i XV wieku. Znane są przykłady także malarstwa sztalugowego z XVI wieku. Począwszy od wieku XVII portrety Schaffgotschów wykonywane były coraz liczniej. Apogeum gromadzenia portretów członków rodu i nie tylko, miało miejsce w XVIII i XIX w. Wizerunki przodków, członków rodziny , osób zaprzyjaźnionych i władców ozdabiały zapewne wszystkie siedziby rodowe Schaffgotschów. W XVII wieku znajdowały się ona na zamkach Chojnik, Gryf i Stara Kamienica, a także w pałacu w Cieplicach. Pod koniec tego stulecia głównym miejscem ich przechowywania i eksponowania był prawdopodobnie pałac w Cieplicach. Część obrazów mogła zostać zniszczona podczas pożaru zamku Chojnik w 1675 roku. Kiedy w połowie XVIII wieku płonął cieplicki pałac, nie wszystko z niego udało się uratować. Część portretów umieszczono na ścianach pałacu w Sobieszowie po 1730 roku. Kiedy odbudowano i rozbudowano pałac w Cieplicach (główną siedzibę rodu Schaffgotschów) w II połowie XVIII wieku, to tam zawieszono znaczną część portretów z całej kolekcji.

Kiedy po sekularyzacji majątków kościelnych na Śląsku Schaffgotschowie odkupili opuszczony przez cystersów cieplicki klasztor, w 1834 roku udostępnili w części jego pomieszczeń Bibliotekę Majoracką. I to tam praktycznie do II wojny światowej, znajdowała się duża część malarstwa portretowego ze zbiorów Schaffgotschów. Fakt ten dokładnie potwierdza opis Wincentego Pola, który odwiedził cieplicką bibliotekę w 1847 roku. Porównał ją do lwowskiego Ossolineum: „ (…) jest biblioteka Schaffgotschów (…) tym dla Śląska, czym Zakład imienia Ossolińskich dla (…) Polski”. Opisując jej zbiory napisał także, co nas teraz interesuje, o galerii portretów: „Jedna część historycznych portretów Schaffgotschów i Piastów ozdabia ścianę biblioteki, druga znajduje się w ordynackim pałacu”. Z opisu tego wynika, że portrety znajdowały się wówczas w dwóch miejscach w Cieplicach. Podobizny Schaffgotschów w tej kolekcji nie dziwią, ale dlaczego znalazły się tam także podobizny Piastów? Stało się to z dwóch powodów. Po pierwsze, Schaffgotschowie właściwie wszystko zawdzięczali Piastom Śląskim, szczególnie Bolkowi I świdnickiemu i Bolkowi II Małemu. Po drugie, twórca zbiorów rodowych, hrabia Johann Anton Schaffgotsch był przecież wnukiem księżniczki piastowskiej Barbary Agnieszki, córki księcia legnickiego Joachima Fryderyka, a jednocześnie rodzonej siostry książąt Jerzego Rudolfa i Jana Christiana. Poprzez babkę jego krewnymi byli ostatni Piastowie Jerzy Wilhelm (zmarł w 1675 roku, w roku urodzenia hrabiego) i księżna Karolina (zmarła w 1707 roku).

Dzięki zapobiegliwości hrabiego Johanna Antona Schaffgotscha i jego następców, galeria portretów ciągle się rozrastała. Ostatnie portrety wykonane zostały już w XX wieku, kiedy fotografia była już bardzo rozpowszechniona. W 1929 roku powstał portret hrabiego Fryderyka Gotarda Ludwika Schaffgotscha w stroju myśliwskim, a w1931 roku jego żony hrabiny Zofii von Oppersdorff.

W czasie drugiej wojny światowej dla bezpieczeństwa najcenniejsze obrazy, w tym portrety znajdujące się wcześniej w bibliotece i muzeum (w Długim Domu) Schaffgotschów, przeniesiono do pałacu. W 1943 roku znalazło się tam ponad 180 portretów. Powieszono je na korytarzach i w pomieszczeniach całego budynku. Wśród nich znajdowały się wizerunki ważniejszych Schaffgotschów, m.in.: Hansa Ulryka, Krzysztofa Leopolda, Johanna Antona, Johanna Nepomuka, Karola Gotarda, Leopolda Gotarda, Filipa Gotarda (biskupa wrocławskiego), Kajetana Gotarda i ich najbliższych, m.in. Franciszki Sereny, Marii Anny z domu Hatzfeld, Marii Józefy von Hatzfeld, Anny Teresy von Novohradsky, Eleonory, Karoliny Luizy Oppersdorff. Mniej liczne były tam portrety Piastów Śląskich, które przedstawiały m.in.: Bolka I i Bolka II Małego, Bernarda świdnickiego, Henryka I Jaworskiego i księżną Agnieszkę, żonę Bolka II.

W galerii można było też podziwiać wizerunki władców europejskich: cesarzy Karola VI, Józefa II Habsburga, a także królów polskich z rodu Wettinów: Augusta II Mocnego i Augusta III, królów pruskich z rodu Hohenzollernów: Fryderyka II Wielkiego, Fryderyka Wilhelma II i Fryderyka Wilhelma III, a także cesarzową Marię Teresę i carycę Annę. Portrety te przetrwały wojnę, a ich los po jej zakończeniu był godny pożałowania. Hrabia Schaffgotsch z rodziną opuścili Cieplice w lutym 1945 roku, pozostawiając wszystko pod opieką ogrodnika Opitza, mając nadzieję, że po zakończeniu działań zbrojnych powróci do pałacu.

Kiedy 8 maja 1945 roku pałac zajęli sowieci, Opitz nie za wiele mógł zdziałać. Wbrew powszechnym opiniom, żołnierze sowieccy nie urządzili sobie w Cieplicach „złotego deszczu” i nie wyrzucali przez okno mebli, obrazów, dywanów i innych przedmiotów zabytkowych, bowiem pałac miał być siedzibą komendanta wojennego Rudniewa. Jeśli coś wyrzucili przez okno, to mogły być jedynie obiekty związane z pruską, niemiecką i hitlerowską symboliką, m.in. portrety królów pruskich.

Już wtedy, polski robotnik przymusowy, pracujący w pałacu Schaffgotschów Kazimierz Pawelski starał się uratować z pałacu przede wszystkim polskie zabytki, złożone tam przez Günthera Grundmanna (skarbce Katedry Warszawskiej i Krakowskiej) i inne cenne dzieła sztuki. Przeniósł je do biblioteki i muzeum (w Długim Domu), które znalazły się w zarządzie polskim. Kiedy od czerwca 1945 roku w pałacu zamieszkał sowiecki komendant Rudniew, Kazimierzowi Pawelskiemu udało się odzyskać następne skrzynie z polskimi skarbami narodowymi. Mało kto myślał wówczas, aby ratować zbiory Schaffgotschów znajdujące się w pałacu. Polacy i polskie władze, ratowali Bibliotekę i Muzeum przed rozgrabieniem tylko po to, jak się później okazało, aby na początku lat 50.XX wieku ich zbiory podzielić i wywieźć głównie do Warszawy i Wrocławia.

W pałacu sowieci, w latach 1947-1948, urządzili szpital dla wenerycznie chorych żołnierzy (groby tych zmarłych pacjentów znajdują się do dzisiaj przy kaplicy cmentarnej „starego cmentarza” w Jeleniej Górze). Co zniknęło z pałacu w tamtych czasach, nie wiadomo. Z relacji dawnych mieszkańców Cieplic dowiadujemy się, że żołnierze wynosili z budynku, m.in. wycięte z ram i zrolowane obrazy, aby je sprzedaż za wódkę na targowisku, które funkcjonowało na Placu Piastowskim. Po opuszczeniu pałacu przez sowietów, polskie władze chciały tam początkowo urządzić ośrodek szkolno- wypoczynkowy dla Kancelarii Rady Państwa. Tymczasem w obiekcie funkcjonował w latach 1949 – 1952 Wojskowy Dom Wypoczynkowy. Przygotowano luksusowo urządzone apartamenty wykorzystując sprzęty z pałacu Schaffgotschów, uzupełnione sprzętami i dziełami sztuki z innych dolnośląskich pałaców. Nie bez powodu pokoje te nazwano „muzealnymi”. Bolesław Bierut nie skorzystał już ze swojej nowej rezydencji, bo zmarł na początku 1953 roku. Potem pałac oddano w ręce ZMP (Związku Młodzieży Polskiej), a następnie ZHP (Związku Harcerstwa Polskiego).

Już od 1954 roku w ośrodku zaczęli się pojawiać „przedstawiciele „DESY” z Warszawy i bez żadnych pokwitowań zabierali stąd wszystko co cenne. Po tych czystkach, dyrektor ośrodka „Pan” Kapelan stwierdził, że jeżeli wszystko cenne już wyjechało (za wyjątkiem wyposażenia jego biura) to resztę można sprzedać pracownikom za przysłowiową złotówkę, jako poniemieckie starocie. I tak też się stało. A co się stało z galerią obrazów, w tym portretów? No cóż, do końca tego nie wiadomo. Po prostu zniknęła. Do jej podziału i rozgrabienia przyczynili się po trochę kolejni gospodarze pałacu: tylko trochę zniszczyli i przejęli sowieci, trochę więcej polscy wojskowi, urzędnicy i instytucje państwowe w czasie komuny, a najwięcej polskie organizacje młodzieżowe DESA (Dzieła Sztuki i Antyki) w czasach socjalizmu.

Dzisiaj resztki galerii portretów z dawnej kolekcji Schaffgotschów znajdują się w: Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Warszawie i Muzeum Sztuki w Łodzi, a zapewne także w rękach prywatnych, być może nawet w Cieplicach. - Obrazy i dzieła sztuki zabezpieczone przed zawłaszczeniem i rozgrabieniem przez Niemców, zostały nieco nadszarpnięte przez Sowietów i dokładnie rozszabrowane i rozparcelowane przez nas. Polak potrafi to robić najlepiej – podsumowuje Stanisław Firszt.

Czytaj również

Miasta związane z Schaffgotschami

"Füllnerwerke" to światowa marka

Kończy się referendum strajkowe

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~??? 24-10-2016 8:38
Panie Firszt szabrowanie i rozpalcelowanie potrafią lepiej od Polaków Szwedzi, gdy w czasie "POTOPU" okradli Polskę wzdłuż i wszeż. Pełne wozy wywozili za Bałtyk. Następni to Niemcy. Ile nakradli w czasie II WŚ. Bursztynowej Komnatydo dziś nie odnaleziono. A następni to Rosjanie. Po 1945 na całym Dolnym Śląsku i nie tylko całe wyposażenie fabryk ładowali na wagony i do Rosji. Z Jeleniej Góry przez Kowary do Kamiennej Góry była elektryczna linia kolejowa to wycieli słupy i całą infrastrukurę i do Rosji. Tak więc panie Firszt niech pan nie obraża Polaków, bo nasi sąsiedzi okradali nas przez stulecia i to na nie wyobrażalną skalę. Może pan z tych Niemców co nie wyjechali po 45 a zostali tu. I to by wszystko tłumaczyło pańskie obrażanie Polaków. Zresztą same nazwisko Firszt daje do myślenia.
~do wyżej 24-10-2016 9:27
Gdyby nie tacy Polacy jak : M.Kopernik, M.Kromer , j.Lelewel, W.Pol, J.Unrug, J.Haller ,F.Kleberg i wielu innych to jaka byłaby Polska ? To byli Polacy z serca i ducha .Nazwisko nie ma tu większego znaczenia. A , że Polacy po wojnie uprawiali szaber na ogromną skalę , co im zostało do dzisiaj, to fakt niezaprzeczalny. Oczywiście nie wszyscy.
~xx 24-10-2016 10:23
Jest niemal pewne że sporo majątku Schaffgotsche ukryli gdzieś w ziemi,widząc zbliżające się hordy sowietów..Być może kiedyś ktoś odkryje taki depozyt.
~Pi 24-10-2016 10:28
Szabrowali bo wtedy nikt nie wierzył, że tu będzie Polska na dłużej. Uważali, że za kilka lat trzeba się będzie stąd wynosić bo Niemcy wrócą ....
~do Pi 24-10-2016 10:32
dokładnie,większość przesiedleńców nawet nie rozpakowywało walizek przez kilka lat po wojnie,bo ciągle wierzyli że wrócą na Wschód.
~Jan Antoni Owca 24-10-2016 10:57
do [~??? -] ubodło? No tak uderz w stół a nożyce się odezwą. Pewnie jeśli nie ty do tatuś albo dziadek szabrowali na potęgę. Twoja wypowiedź świadczy że sam jesteś właśnie z takiego najlepszego sortu polaków (celowo piszę z małej litery nie trzeba mnie poprawiać). W niedzielę do kościoła a potem flaszka i obić żonę nie? Mnie Pan Firszt jakoś nie obraził powiedział prawdę a urażeni poczuli się ci, którzy na siłę szukają usprawiedliwienia na swojego draństwa. kłaniam
~XXX do Owcy 24-10-2016 11:14
"Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" My Patrioci Narodowcy na to nie pozwolimy i "Owce" ostrzyżemy jak AK goliło łby kobietom co puszczały się z najeźdźcą
~XXX 24-10-2016 11:29
Nic dziwnego, że w Europie nie szanują Polaków i traktują jak 2 kategorię skoro niektórzy nie mają honoru bronić dobrego imienia Polaka i Polski. Nawet zwierzęta nie s..ją w własne gniazdo. A ludzie bez honoru i ambicji tak. I tak nas widzą w świecie jak sami na siebie plujemy.
~Mietek 24-10-2016 21:41
Panie Stanisławie szkoda, że tych portretów Pan nie podpisuje.
~??? 24-10-2016 23:32
Jak na początku "każda rodzina w Europie gromadziła dobra doczesne". I jeden z tych Schaffgotschów gromadził -siedział na Chojników i napadał na przejeżdżających kupców. Grabił i mordował ile wlezie. Tak więc nie polska to mentalność panie Firszt szabrowanie a właśnie niemiecka. Tak więc nie pisz pan bzdur. Bądź pan rzetalny w tym co pisze.
~GT 25-10-2016 4:08
Artykuł jak najbardziej rzetelny. To właśnie Polacy odpowiadają za większość zniszczeń i dewastacji. Zresztą nie ma co się dziwić. Po wojnie, wszystko co niemieckie było znienawidzone i niszczone. Obecne Ziemie Odzyskane były pod naszym tymczasowym zarządem, i duzo się mówiło, że wrócą do niemiec. Nikomu nie zależało wiec na zabytkach. Sytuacja się unormowała dopiero w latach 70-tych. W pięknych pałacach i majątkach dworskich powstały PGR-y. Efekt możemy dzisiaj oglądać, a wlaściwie smutne resztki. Działania wojene nie dotknęły naszych terenów, ale patrząc na niektóre zabytki i miejscowości można odnieść wrażenie, że toczyły się tutaj intensywne walki. Przykładem jest pałac w Bobrowie, bo znanemu prominentowi była potrzebna dachówka...
~s. 25-10-2016 20:06
Najbardziej winny jest komunistyczny brak poszanowania cudzej własności.
~x 28-10-2016 13:36
Brawo- dwa powyższe wpisy.100% racji.Ale nie dziwmy się temu,nienawiść do Niemców jeszcze w latach 70-tych była ogromna bo żyli Ci,którzy doświadczyli ich zbrodni.W oczach przeciętnego jeńca obozu to nie były zabytki tylko poszwabskie g..,My tego nie zrozumiemy.
~do wyżej o g.... 28-10-2016 21:02
Na tych g......ch wielu zrobiło majątek. Ich potomkowie (poszukiwanie niemieckich skarbów) trwa do dzisiaj .Starczy zobaczyć doroczny jarmark staroci.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Znani Polacy u cieplickich wód

Głosy za strajkiem?

Renowacja ozdoby cieplickiej świątyni

Bolidy wyścigowe dziełem studentów

Wspaniała integracja

Sonda

Czy wszystkie handlowe niedziele powinny wrócić?

Oddanych
głosów
119
Tak
64%
Jest dobrze, jak jest
12%
Nie
22%
Nie ma zdania
3%