MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

O egocentryzmie w torsjach i z papierosem bez dymka

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 7 listopada 2008, 7:36
Aktualizacja: Poniedziałek, 10 listopada 2008, 8:20
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Klasyczny dramat Friedricha Schillera o szczerej miłości, która rozbija się o pełen knowań świat wyrachowania, cynizmu i twardej walki o władzę, trafił na deski Teatru Norwida. Pokazany w grze symboli poprzez wizję Katarzyny Raduszyńskiej, nie traci, a może nawet zyskuje na uniwersalności przekazu. Choć momentami może budzić niesmak wśród miłośników teatru nawet dość odpornych na dziwy.

Jeleniogórska „Intryga i miłość” rozgrywa się w pasiece. Główni bohaterowie, ugodzeni strzałą Amora: Luiza Miller (przekonująca Anna Ludwicka) i Ferdynand (udana kreacja Piotra Żurawskiego) przeżywają swoje miłostki pośród brzęczenia pszczół krążących wokół uli. Wśród tych owadów znana jest hierarchia ważności i nie ma możliwości buntu: robotnice znają swoje miejsce, zna je także królowa matka.

W świecie ludzi ten porządek społeczny bywa zwichrowany. Ferdynand, chłopak z elity (syn Prezydenta, który wszystko zawdzięcza protekcji ojca) zakochuje się w Luizie prostej dziewce (córce muzyka) i dla sukcesu miłości obojga gotów jest na wszystko. Ale dla Luizy ten swoisty mezalians uczuć jest nie do przełknięcia. Na „dobry wieczór” zapycha się jabłkami, które – kaszląc przeraźliwie – na oczach widowni zwraca. Zgryzione jabłka leżące na foliowym, pociętym worku są przez czas jakiś elementem scenografii.

Jabłko – symbol owocu zakazanego – wydaje się niestrawne dla prostej panny, która – choć kocha „na zabój” przystojnego Ferdynanda, zdaje sobie sprawę z niewłaściwości tego uczucia. W wyższych kręgach nie ma jednak miejsca na wolność uczuć. Prezydent (świetny Bogusław Siwko!) ma już dla swojego syna kandydatkę na żonę: bogatą Lady Milford, metresę możnowładców (brawurowa Małgorzata Osiej-Gadzina), dla której panicz jest „smacznym” miłosnym kąskiem do zaspokojenia żądz kobiety w sile wieku.

Szczera miłość staje wobec intryg szczegółowo zaplanowanych przez prezydenckiego doradcę Wurma (twardy Robert Mania). Ten z pomocą knowań zaakceptowanych przez Prezydenta, przekupuje ojca Luizy Millera (brawa dla Piotra Konieczyńskiego!), który w końcu trafi do celi. Szantażuje dziewkę, która wbrew sobie pisze list do Ferdynanda, w którym wypiera się uczuć i wzbudza u chłopaka egoistyczną zazdrość. Miesza we wszystko próżnego i amoralnego szambelana von Kalba (gościnnie Grzegorz Sowa, powinien popracować nad francuskim akcentem, z którym mówi), transwestytę i homoseksualistę.

Zasiana przez Wurma intryga uderza we wszystkich bohaterów. Lady Milford po ataku furii spowodowanej miłosnym zawodem dostaje realistycznych torsji (wymiociny – niestety – to jeden z motywów przewodnich inscenizacji). Ferdynand, przekonany o miłości między szambelanem a Luizą, wsadza transwestytę do ula, gdzie pszczoły żądlą go niemal śmiertelnie. Zrezygnowana para młodych kochanków wypija truciznę „wypaliwszy” wcześniej papierosa. Bez dymu i ognia. Szkoda, że reżyserka zbyt dosłownie zrozumiała zakaz palenia w gmachu Teatru Norwida: bohaterowie zaciągają się na „sucho”, co w zestawieniu z realizmem torsji pozostaje w wyraźnym dysonansie.

Wśród „trupów” pozostają Prezydent, Miller i Wurm, którzy szukają winnych usprawiedliwiając swoje postępowanie i broniąc swoich postaw. Choć doprowadzili do tragedii, pozostają wierni egocentryzmowi, którego napiętnowanie jest wyraźnym i ponadczasowym przesłaniem schillerowej sztuki.

Kto wybierze się na jeleniogórską „Intrygę i miłość” , może się z początku rozczarować. Trzeba jednak przyznać, że śmiała inscenizacja Raduszyńskiej wciąga: ograniczona do minimum scenografia, ascetyczny podkład „muzyczny” a właściwie głośniejsze lub cichsze brzęczenie pszczół nie przerastają formą treści sztuki, którą śledzi się nawet w pewnym napięciu budowanym stopniowo, jak w dobrym thrillerze. W sumie: dobry prognostyk na ten sezon Sceny Dramatycznej Teatru Jeleniogórskiego im. Norwida.

Premiera sztuki dziś o godz. 19 na scenie studyjnej przy ul. Wojska Polskiego 38. Spektakle grane będą także w sobotę i w niedzielę o tej samej porze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Patriotycznie przy ognisku

Kontakty w BWA

Nowe zasady kontroli drogowej  

Komentarze (18) Dodaj komentarz

~aristo 7-11-2008 14:30
Taka realizacja wzmaga i podnosi na wyższy poziom oczekiwania na efekty w kolejnych realizacjach. W pierwotnej wersji artykułu na łamach Jelonki zamieszczona była teza, iż - "premiera sztuki "Intryga i miłość" da odpowiedź na temat całej tegorocznej aury teatralnej". Zapowiada się dobrze, wypadałoby, aby jeleniogórscy realizatorzy następnych produkcji poszli za ciosem i pokazali na scenie jak aktor robi w stronę widowni kupę. Bedzie do dosłowny przekaz tego gdzie jeleniogórscy "producenci" mają publiczność jeleniogórskiego teatru.
~Sabath 7-11-2008 21:35
i jak minęło przedstawienie
~Pyzdra 8-11-2008 13:47
Wreszcie sztuka ujawniająca talent naszych jeleniogórskich aktorów. Naprawdę! Małgosia Osiej-Gadzina, Piotr Konieczyński i Bogusław Siwko pokazuję na co ich stać! Mam wielką nadzieję, że będzie c.d. takich spektakli.
~widz 8-11-2008 15:08
mam pytanie do autora tekstu. Dlaczego napisał recenzje nie z premiery, a próby spektaklu i od kiedy panuje taki zwyczaj, że pisze sie recenzje z prób? <br><br> <i> na premierę autor nie miał czasu iść, a na próbie generalnej powinno być tak, jak na premierze:-) tu masz Widzu szansę napisać Twoją recenzję. A zwyczaje - jak pokazuje to sam teatr - nie zawsze są "święte" - pozdrowienia </i>
~janosik 8-11-2008 17:34
Pyzdra coś cie powaliło. Chybos zgłupioł.
~Aura do Aristo 8-11-2008 17:42
W poprzednim art."teatr jeleniogórski zjawiskiem i skandalistą" z 4.11 br Autor w y r a ż n i e zadaje pytanie:"J a k a będzie tegoroczna teatralna aura?Jej z a p o w i e d z i ą będzie premiera,zapowiadana na piątek sztuka"Intryga i miłość"...Pan natomiast ,bez zrozumienia tekstu-w poprzednim komentarzu i powyżej pisze;"To chyba gruba przesada i nie przemyślane stwierdzenie ,iż premiera sztuki"Intryga i miłość " da odpowiedż na temat całej tegorocznej aury teatralnej".Błąd polega na utożsamieniu pytania z twierdzeniem.W końcowej wypowiedzi dot realizatorów teatralnych pokazał Pan siebie samego.Wystąpił Pan w roli człowieka wulgarnego,owianego aurą wyuzdania.
~aristo 8-11-2008 19:43
Do Aury. Mój cytat pochodzi z tego samego artykułu, jaki był zamieszczony przed korektą autora. Dlatego porównanie zdań przez Aurę jest całkowicie bezsensowne. (sam autor pod moim postem dotyczącym tego artykułu napisał iż go poprawił). To efekt korekty artykułu po komentarzach. Dlatego polecam Aurze wnikliwsze czytanie, przed zabraniem głosu w czytaniu, bo inaczej wnioski dotyczą abstrakcyjnej sytuacji. Wulgarność jest postrzegana na podstawie wrażliwości. Dla mnie rzyganie na scenie jest takim samym wulgaryzmem jak robienie na niej kupy,czy lanie moczem. Jeżeli dezaprobata dla wymiocin jest wyuzdaniem, to wspólczuję tak uważającym estetom.
~Aura 9-11-2008 0:33
Panie Aristo,podtrzymuję w pełni swoje uwagi zamieszczone powyżej.Z punktu widzenia logiki jest niemożliwe,aby jedna sztuka zadecydowała o całorocznej aurze teatralnej.W komentarzu z godz.19.43 idzie Pan w zaparte używając słów powszechnie uznanych za wulgarne.Po tych kilku zdaniach -można Pana określić człowiekiem antypatycznym. Bez komentarza.
~Tee 9-11-2008 12:06
A może wypowie się ktoś kto nie jest związany z teatrem, a był na tej sztuce? Bo Aura i Aristo to chyba praconicy tego teatru i należą albo do frakcji "Miszcza" Klema albo do frakcji p. Nauki. Czy dobrze się to ogląda? Ilu było widzów (tak mniej więcej pół widowni, 1/3 czy 2/3?) Jaka była reakcja publiczności? Nikt z widzów nie związanych z teatrem osobiście na tym nie był? Odezwijcie się, proszę. Czy można ją polecić innym do obejrzenia?
~janosik 9-11-2008 15:46
Panie Tee - "oj naiwny, naiwny, naiwny" a tak między nami, pssss... zakaz chodzenia na INTRYGE....!!!!
~Tee do "janosik" 9-11-2008 18:39
Dzięki za wskazówkę. Naprawdę. :-) A czemu "oj naiwny, naiwny, naiwny"? W ogóle nikt nie przyszedł? Czy tylko sami "zaproszeni goście" jak zwykle na ich premierach? Jeśli takie to słabe i nie było przerwy, to współczuję, bo jak na scenie studyjnej to "goście" nie mieli jak wyjść w połowie. Bo wyjście na wprost sceny. Ciekawe czy chociaż "goście" przyszli? Janosiku, pozdrawiam serdecznie!;-))
~Tee do "janosik" 9-11-2008 18:57
Oczywiście Panie "janosik". Przepraszam za poufałość.
~aristo 9-11-2008 20:58
Czy trzeba być pracownikiem teatru, aby wyrazić dezaprobatę na wymiociny na scenie? Ciekawe, że zamierzony i dokonany akt jednej z czynności fizjologicznej (czego efekt stanowi jeden elementów scenografii) wulgaryzmem nie jest, natomiast samo wspomnienie o innej, również dotyczącej fizjologii już nim jest. Co może oznaczać określenie "bez komentarza" na końcu komentarza? Czy jest to samozaprzeczenie sobie, czy też może zakaz komentowania dla innych?
~Do Tee 9-11-2008 23:29
Janosik odradza ,wręcz zakazuje ,pójścia na INTRYGĘ.Ja natomiast zachęcam do obejrzenia MIŁOŚCI-warto!!! Pozdrawiam-Capuletti.
~WSarna 10-11-2008 7:35
Ja byłam na sztuce. Świetna gra aktorska. Tylko po co te wymioty?
~kamikadze 13-11-2008 0:25
Próba to próba, a nie spektakl. Papieros nie był zapalony, BO ZAPALNICZKA SIĘ POŁAMAŁA!!!! Ale wszystko się przecież może zdarzyc, nie?
~Józef 16-11-2008 13:29
Te wymioty najlepiej definiują ten spektakl. Kiedy wreszcie Jelenia Góra zwymiotuje Klemma. To doprawdy kryminalna afera, żeby za pieniądze podatników umożliwiać ewidentnemu nieudacznikowi artystycznemu prowadzenie teatru tak długo. Kiedy wreszcie Obrębalski przegoni tego "dyrektora skrajnie nieartystycznego". Czy też prezydent Obrębalski chciałby go bronić? Jeśli tak, to dlaczego? Uważa go za prawdziwego, niezrozumianego artystę? Oj, żeby to się źle nie skończyło dla prezydenta!
~Okienko 17-11-2008 0:39
Drogi Józefie, cóż ty wygadujesz, przecież pan Klemm to "artysta"! "Wyniósł Teatr Jeleniogórski na wyżyny"!. Szkoda tylko, że wyłącznie w opinii krytyków teatralnych. No cóż, widzowie sami wydali już wyrok (granie dla 12 osób "Elektry" jest tego żywym dowodem).

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Stoi kolej na Kopę

GIS Day w szkole

Studium na początek

Utrudnienia na żółtym szlaku

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
908
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%