MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

O anomaliach pogodowych w kotlinie przez 800 lat

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 28 stycznia 2015, 8:37
Aktualizacja: Czwartek, 29 stycznia 2015, 9:10
Autor: Mea
Fot. Mea
O trzęsieniach ziemi, powodziach, suszach czy szarańczy w regionie jeleniogórskim w ciągu ostatnich kilkuset lat opowiadał wczoraj (27.01.) w Książnicy Karkonoskiej Eugeniusz Gronostaj, wykładowca z Karkonoskiej Państwowej Szkole Wyższej, pasjonat historii Jeleniej Góry.

Wiele słyszy się o ociepleniu klimatu i różnorodnych anomaliach pogodowych, które dotykają w ostatnich latach Polskę. Zima wygląda jak wiosna, a na Wielkanoc pada śnieg.

- Zjawiska które nazywamy anomaliami pogodowymi wielokrotnie w przeszłości występowały na obszarze Kotliny Jeleniogórskiej. Wiele na ten temat możemy znaleźć w kronikach miast: Jeleniej Góry, Gryfowa Śląskiego i Lwówka Śląskiego. W ciągu ostatnich 800 lat region jeleniogórski i okolice był wielokrotnie nękany powodziami, suszami, a nawet trzęsieniami ziemi – mówił Eugeniusz Gronostaj.

W Jeleniej Górze w 1441 r. zanotowano ciężką zimę z wielkimi opadami śniegu. Natomiast 5 czerwca 1443 r. zadrżała ziemia. W 1514 r. po mroźnej zimie nastało suche i gorące lato, powodując zniszczenie plonów. W 1539 r. ogromne ulewy. W 1540 r. przez sześć tygodni trwała susza letnia, która objęła cały rejon Karkonoszy. W 1541 r. gwałtowna burza we wsiach zmiotła wiele domów, a w 1542 r. miasto nawiedziła szarańcza. 17 września 1590 r. znów dało się odczuć silne trzęsienie ziemi. W 1596 r. rwące strumienie rzeki Kamiennej zniszczyły jedenaście domów w Cieplicach i sześć w Malinniku. 2 czerwca 1608 r. rzeka Kamienna w Cieplicach znów wylała czyniąc mnóstwo szkód. W 1683 r. okolice Jeleniej Góry dotknęła plaga szarańczy. 14 lipca 1702 r. wylała rzeka Bóbr i Kamienna. W 1708 r. wystąpiły silne mrozy i umarło wiele starszych osób. 8 sierpnia 1713 r. spadł grad wielkości kurzych jaj i leżał na polach przez cztery dni. W lutym 1718 r. nieprzerwanie przez trzy dni i noce padał śnieg. W 1736 r. opady deszczu przez cały lipiec spowodowały wielka powódź…

- Największe powodzie w Kotlinie Jeleniogórskiej zanotowano w miesiącach letnich, głównie w czerwcu i lipcu – powiedział Eugeniusz Gronostaj.

Dowodem wielkich wystąpień z koryt rzek jest fotografia nr 1 z wielkiej powodzi w 1887 r. pokazująca zalany wodami rzek Kamienna i Bóbr obszar obejmujący obecną ul. Grunwaldzką i ulice położone nad Młynówką. Drugim dowodem jest płaskorzeźba umocowana na wyremontowanym moście nad rzeką Bóbr w Grabarowie, przedstawiająca sylwetkę dziecka (rys. 2). W zapisach kronikarskich znajdujemy informację, że fundatorem płaskorzeźby była matka, której dziecko zostało uratowane podczas powodzi w dniu 2 czerwca 1608 r. Również Gottfried Bőhmer (1703-1758) na swojej grafice przedstawiającej „Der Parnaß im Sättler“, specjalnie zaznaczył drzewo, na którym umieszczono znak najwyższego poziomu rzeki Bóbr podczas powodzi w 1736 r. Poziom rzeki był tak wysoki, że przykrywał ścieżkę spacerową w kierunku obecnej „Perły Zachodu“ (rys. 3).

- Rzeka Bóbr i Kamienna w przeszłości często występowały ze swoich koryt, tworząc rozległe rozlewiska u podnóża terasy nadzalewowej (rys. 4) na której zbudowano miasto Jelenia Góra. Najczęściej miało to miejsce w okresie intensywnych opadów oraz topnienia śniegów, kiedy masy wód płynące z gór były spiętrzane w wąskim ujściu Bobrowego Jaru, zalewając doliny Bobru i Kamiennej. Takie zdarzenie zanotowano w 1897 r., kiedy wiele przedmieść Jeleniej Góry zostało zalanych, co pokazuje fotografia z rys. 1 – stwierdził Eugeniusz Gronostaj.

Wielokrotnie w Kotlinie Jeleniogórskiej zanotowano obecność szarańczy oraz drżenie ziemi. Bywały też lata, kiedy na polach pojawiał się śnieg. Były również zimy bez śniegu.

- U większości naukowców przeważa pogląd, że na przestrzeni ostatniego tysiąca lat występowały wahania klimatu, gdzie wyraźnie można wyróżnić dwa okresy, tj. "średniowiecznego ocieplenia klimatu" w IX-XIII wieku oraz "małej epoki lodowcowej" w XV - XVIII wieku. Dowodem ocieplenia średniowiecznego jest skolonizowanie Grenlandii przez Wikingów oraz prowadzenie uprawy winorośli na ziemiach Polski oraz Kotliny Jeleniogórskiej. Pierwsze wzmianki o uprawach winorośli na Śląsku pochodzą z okresu średniowiecza, a wino mszalne było produkowane w Trzebnicy, Wrocławiu, Jaworze i Lwówku. Nie można wykluczyć obecności winnic w pobliżu Jeleniej Góry. Z czasem uprawa winorośli zanikła na tym obszarze, a miały przyczynić się do tego gradobicia i mrozy w połowie XV w. oraz na początku XVI w. Inne przyczyny to suche lata i pojawiająca się na polach szarańcza, jak w 1542 r. – opowiadał Eugeniusz Gronostaj.

Złożoność klimatu Kotliny Jeleniogórskiej i występujące okresowo anomalie pogodowe miały w przeszłości wpływ na życie ludzi. To w XI, XII i XIII w., kiedy występował najcieplejszy okres w minionym tysiącleciu, nastąpiło masowe osadnictwo, które rozwinęło się wzdłuż rzek i potoków górskich, dla których z czasem największym problemem stały się: latem - zagrożenia powodziowe, a zimą znaczne wahania temperatury i duże opady śniegu.

– Mieszkam krótko w Jeleniej Górze i interesują mnie anomalie pogodowe, szczególnie, że z biegiem lat powtarzają się. Dobrze jest też wyjść z domu na wykłady i poszerzyć swoją wiedzę na różne tematy – mówiła Janina Matuszewska z Zabobrza.

- Zmiany pogodowe są tak różne w naszym regionie, że ciekawiło mnie, dlaczego w zimie mamy wiosnę i na odwrót – dodała pani Ewa z Jeleniej Góry.

Ogłoszenia

Czytaj również

O rozpadających się górach

Świętują Niepodległość

Wypadek przy baniakach  

Komentarze (9) Dodaj komentarz

~kokospoko 28-01-2015 9:51
Proponuje ze 100, słownie sto zdjęć znudzonych ludzi wtedy byłby jeszcze bardziej emocjonujący foto reportaż.
~ola 28-01-2015 11:09
Wrzućcie jakieś zdjęcia powodzi z 1608 roku.
~ 28-01-2015 13:48
1897 28/29/30 lipca – Kotlinę nawiedziła wielka powódź. Deszcze padały przez 3 tygodnie. Doszło do największej powodzi w Karkonoszach. Woda zerwała wiele mostów, między innymi most koło poczty w Sobieszowie, na którym stało kilka osób. W Kowarach. nastąpiło oberwanie chmury. Deszcz lał się strumieniami, było duszno i parno, w ciągu 10 godzin spadło ok. 200 litrów wody na metr kwadratowy. Całkowitemu zniszczeniu uległo 14 domów mieszkalnych i 15 innych budowli. Znacznie uszkodzonych zostało 10 domów mieszkalnych i 5 innych budowli. Woda zmyła 12 publicznych i 9 prywatnych mostów, zabrała 3 km dróg publicznych i 11 km dróg prywatnych. W mieście w tym czasie zamieszkiwało 6000 mieszkańców.
~ 28-01-2015 13:49
3 lipca 1900 r. Sejm Śląski uchwalił specjalną ustawę przeciwpowodziową. Zaplanowane inwestycje zostały wykonane w latach 1902 -1912 i jak wykazały następne lata zdały i wciąż zdają egzamin. Tak było w r. 1938, który był podobny do r. 1897, nieco mniejszą powódź wytrzymały tamy w lipcu 1958 r, również dzięki tym tamom i urządzeniom w r. 1997 powódź w Kotlinie Jeleniogórskiej nie wyrządziła tak wielkich szkód jak np. we Wrocławiu.
~earth 28-01-2015 15:49
Karkonosze leżą w sejsmicznie aktywnym pasie i trzęsienie ziemi nie jest tu wykluczone,choć raczej były by to niewielkie wstrząsy,jakie miały miejsce w przeszłości.
~optik 28-01-2015 18:51
Powódź z 1897 roku była największa która kiedykolwiek (poza wizytą NOEGO na swojej ARCE) nawiedziła dolinę Bobru. Na kamiennym moście zaraz za Lwówkiem, jest znak, dokąd sięgała wówczas woda. Patrząc stamtąd na okolicę, wychodzi, że po horyzont było wszystko zalane.
~Rico 28-01-2015 20:08
No a przecież w średniowieczu nie było tyle CO2 co teraz , to skąd te ocieplenie ?
~Jerrry 29-01-2015 0:16
Czy jelonka jutro napisze że wczoraj mocniej powieje,tak dla przestrogi?
~hydrolog 29-01-2015 1:07
Wrocław w 1997 roku zwyczajnie zbagatelizował powódź. W czasie gdy nas już zalewało, media wrocławskie nawet słowem nie zająknęły się o powodzi. W tym czasie Kłodzko leżało już pod wodą. Ale dla Wrocławia Wrocław jest pępkiem świata i to, że gdzieś zalewa woda mieszkańców, mieli gdzieś. Ale nie pomyśleli w swojej głupocie, że cała ta woda wkrótce do nich spłynie. Większość rzek z Sudetów spływa do Odry, a ta przepływa przez Wrocław. No i stało się, a później wrocławiaki płakały, że ich zalało. Że "nagle" przyszła wielka woda i niby nie mieli czasu się przygotwać. Historia lubi się powtarzać. Teraz też buduje się wrocławskie wały, a o modernizacji urządzeń w górach nikt we Wrocławiu nie pamięta. Szloch będzie znowu dopiero wtedy, gdy przyjdzie kolejna powódź i wymyje wrocławskie goowna.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Na stadionie już jasno

Harcersko i patriotycznie

Patriotycznie w MP 2

Radni KO przeciw kupcom?

W SP 8 czytali z Gangiem Słodziaków

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
783
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%