MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

„Novecento”. W rejs po oceanie duszy

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Piątek, 5 listopada 2010, 22:21
Aktualizacja: Poniedziałek, 8 listopada 2010, 7:32
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Klimat podróży transatlantykiem połączony z opowieścią o budowaniu przyjaźni wplecionej w los człowieka – to wszystko w ciągu godziny i piętnastu minut udało się wyczarować jednemu aktorowi: Jackowi Grondowemu. Z pomocą skromnych teatralnych środków wyrazu i dzięki koncepcji reżysera Krzysztofa Prusa oraz scenografa Marka Mikulskiego artysta wykreował galerię postaci w monodramie „Novecento”, którego premierę oklaskiwano dziś w Teatrze im. Norwida.

Oparty na formule monodramu „Novecento” wg włoskiego powieściopisarza, dramatopisarza i krytyka muzycznego Alesandra Baricco w przekładzie tłumaczki literatury włoskiej Haliny Kralowej to historia opowiedziana jako swego rodzaju wizja przeszłości spięta kompozycyjną klamrą. Narratorem jest muzyk Tim Tooney, który gra na trąbce w jazzbandzie na transatlantyku Virginian. Na jego pokładzie, podczas szalejącego sztormu i równie szalonej zabawy fortepianem, poznaje genialnego pianistę i kompozytora Dannyego Boodmanna T.D. Lemona Novecento. To jest początek szczerej i trwałej przyjaźni, która nie kończy się nawet po porzuceniu statku przez Tooneya.

Novecento jako kilkudniowe niemowlę zostaje podrzucony na rejsowy statek Virginian. Tutaj w kartonowym pudle po cytrynach postawionym na fortepianie znajduje go pracujący w pokładowej kotłowni stary marynarz, czarnoskóry Danny Boodman. Znalazca przygarnia dziecko, staje się dla niego ojcem i nadaje mu nazwisko jak owy wiek nazywają Włosi: Novecento (1900). Gdy Novecento ma osiem lat, jego przybrany ojciec, po doznanych ranach w czasie burzy, umiera. Wtedy Novecento znika na kilkanaście dni, a pojawia się dopiero nocą w sali balowej pierwszej klasy parowca Virginian, gdzie – ni stąd ni zowąd – grając na fortepianie wzrusza zaspanych pasażerów do łez.

Novecento, choć dla świata oficjalnie w ogóle nie istniał (nie miał dokumentów, rodziny, ojczyzny) swoje czterdziestokilkuletnie życie spędził na statku Virginian podróżując po morzach i oceanach. Raz tylko spakował swój tobołek, pożyczył płaszcz od przyjaciela i spróbował zejść na ląd. Chciał spojrzeć na morze z drugiej strony. Jednak przyjęcie odpowiedzialności za życie na bezkresnym lądzie, gdzie żyją miliony mieszkańców, a rzeczywistość nie posiada stabilnych fundamentów, przeraziła go. W rezultacie zdezerterował i powrócił na morze.

Novecento staje się symbolem pozostającego na uboczu społeczeństwa szalonego artysty lat 20. i 30. XX wieku. To człowiek z wielką zdolnością uczenia się, który żyje z pragnienia i namiętności innych. Jako zbuntowany muzyk jazzowy bez reszty poświęca się sztuce. Tkwi w świecie muzyki: poświęcił swoje życie grze w celu odciążenia serc pasażerów ze strachu przed ogromnym oceanem.

I, co niebywałe, te podróże (nawet podczas sztormu) w towarzystwie obcych ludzi, dają mu poczucie bezpieczeństwa. Naiwny jak dziecko, nie znając nut, ani sztywnych reguł świata rozrywki, unika rywalizacji choćby z postacią legendarnego „wynalazcy jazzu”, pianisty Jerry’ego Rolla Mortona. Pokonuje go zresztą w pojedynku na grę, kiedy ta swoista walka wydaje się już dla niego przegrana. Kiedy po II wojnie światowej armator postanowił zatopić z pomocą dynamitu zdezelowany transatlantyk Virginian, Novecento pozostał na nim.

Jacek Grondowy z kilku stworzonych przez siebie postaci złożył błyskotliwie wymowny i barwny monodram. W sposób żywy i przekonujący snuje żartobliwie opowieść na temat zgubnego wspomnienia, zanurzonego w widzeniu świata muzyki, przyjaźni, przeznaczeniu i wolności. Przy użyciu wielu odcieni emocji skonfrontowanych z fikcyjną rzeczywistością i za sprawą prostych gestów osacza swoją wymownością. Bawi się rytmem głosu, a od strony artystycznej stosuje spowalniania lub przyśpieszania opowieści. W fascynujący sposób posługuje się pełnią nastrojów, sytuacji, prezentując się tutaj jako aktor świadomy siły swojego warsztatu. Rola wymaga także sporej sprawności fizycznej, zwłaszcza podczas ryzykownych „wyścigów” z wirującym fortepianem.

Dla wielu rola Jacka Grondowego, przyzwyczajonych do jego groteskowych kreacji w ostatnich sztukach, jest w „Novecento” pozytywnym zaskoczeniem. Aktor maluje nastroje, śmieszy i wzrusza, bawi i zmusza do refleksji. Sama koncepcja spektaklu opiera się także na pewnym niedopowiedzeniu, klasycznym włoskim non finito… To wydaje się zamysłem celowym: polem do popisu dla wyobraźni widza. Trzeba bowiem nadmienić, że świat wykreowany przez aktora bardzo sugestywnie jawi się jako niezwykle realistyczny obraz. Wtopieni w opowieść o Dannym Boodmannie T.D. Lemonie Novecento razem z „bohaterami” jesteśmy pasażerami tego niezwykłego rejsu.

Jacka Grondowego, Krzysztofa Prusa oraz Marka Mikulskiego widzowie nagrodzili huraganem braw. Po premierze – dodajmy, że ostatniej w tym roku – realizatorom „Novecento” podziękował dyrektor naczelny i artystyczny Teatru im. Norwida Bogdan Koca. Skorzystał z okazji, by wyrazić wdzięczność i podziękowanie dla całego zespołu placówki.

Widzom dziękował też Jacek Grondowy i… przepraszał wszystkich w teatrze, że trochę hałasował, kiedy ćwiczył grę na trąbce. W spektaklu aktor biegle posługuje się tym instrumentem! Sztukę tę posiadł dzięki lekcjom u Artura Nowaka, kierownika sekcji trąbek Orkiestry Filharmonii Dolnośląskiej. Jacek Grondowy podziękował także anonimowej osobie, która pomogła mu zakupić instrument. Specjalne podziękowania skierował także w stronę Kamili Rodak z Hotelu Pod Różami, a także Mieczysława Ligęzy. Artur Nowak wraz z big bandem dali po bankiecie recital we wnętrzu Old Pubu.

Okazja, aby obejrzeć „Novecento”, będzie jutro o godz. 19. Spektakl wróci także na Scenę Studyjną 19, 21 i 30 listopada, także o godz. 19. Nie przegapcie!

Ogłoszenia

Czytaj również

Łaknęli Kwiatu Jabłoni

Muzem Karkonoskie: to warto zobaczyć!

Młodzi przeciw zmianom klimatycznym

Komentarze (7) Dodaj komentarz

~lol 6-11-2010 7:51
świetnie! ;-) + za trąbkę.
~Wd 6-11-2010 8:10
Genialne ! Wielkie brawa dla maestro ,
~ 6-11-2010 19:37
Dlaczego po każdej premierze teatralnej jest bankiet i kto za niego płaci? Przecież to idzie z publicznych środków, a miało być tanie państwo... Czy zawsze musi być darmowa wyżerka dla vipów?
~MKamiński 6-11-2010 21:16
Nie wiem, czy był bankiet, ale pan Jacek absolutnie ciekawy, bardzo dobrze dobrany do tej roli, w spektaklu z zajmujacym tekstem dającym możliwość popisu aktorskiego, grający w szalonym tempie pośród pomysłowej scenografii. Naprawdę dojrzały i świetny aktor, który świetnie się bawił, a wraz z nim publiczność. Gratulacje dla pana Grondowego, a takze dla reżydera i scenografa!
~sowa 6-11-2010 21:26
Panie Dyrektorze Bogdanie Koca widok wnoszonego manualnie wozka inwalidzkiego po schodach na Scene Studyjna spektaklu "Novecento" popsulo mi calkowicie humor,dzieki Jackowi Grondowemu rewelacyjnej pokazowki tez calkowicie humoru nie odzyskalam.Mijajac pana w drzwiach nie mialam ochoty na dziekuje czy dobranoc choc mialam na to wielka ochote .Prosze szalenczo o jedno przeanalizujcie winde na specjalne potrzeby potraktujcie to jako sprawe priorytetowa specjalnej wagi.
marodr 6-11-2010 22:13
popieram sowę, gra Jacka Grondowego- jak zawsze na wysokim poziomie. Monodram mógł się podobać. Smutno,że dyrektor nie ma większego kontaktu z widzem, przeszedł między widzami, nie zatrzymując się nawet i wyszedł z teatru 10 min przed spektaklem. Oczekiwałbym większego zaangażowania w tej kwestii ze strony dyrektora. Sam szalik, ala "jeleniogórska bohema" nie załatwi sprawy.
~do "sowa" 30-11-2010 8:59
proszę sprawdzić w słowniku słowo "pokazówka". To, co wykonuje p.Jacek Grondowy zawsze nazywało się monodramem. To, co nasi rodacy wyczyniają z językiem, przyprawia człowieka o rozstrój nerwowy. Dotyczy to nie tylko "Polaka-szaraka", ale może nawet przede wszystkim tych, od których wymagamy więcej - dziennikarzy, często nauczycieli i polityków. "Mam wiedzę" ! Mój Boże", a cóż to za nowotwór, "mi się wydaje", zamiast "Mnie" i tak dalej ... No, ale

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Ostatnie bilety na spektakl w Zamku Książ

Na propsie! Dzisiaj i w niedzielę

Poranek Rodzinny w „Muflonie” – w niedzielę

Rozrywki tu nie będzie, powstanie market

W setne urodziny Tomaszewskiego

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
879
Tak
22%
Nie
70%
Nie wiem
8%