MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Nie ma róży bez kolców – felieton

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 2 marca 2008, 16:21
Aktualizacja: 16:24
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Narzekanie to cecha narodowa Polaków: od Kowalskiego sprzed budki z piwem, poprzez nauczycieli, policjantów, dziennikarzy, barmanów, cyklistów po same szczyty władzy z prezydentami i premierami na czele. Choćby życie było usłane pachnącymi różami, i tak będziemy psioczyć na ich kolce.

Tak też jest w Jeleniej Górze. Nie ukrywam, że nasza jelonkowa ekipa sama się do tego przyczynia, bo też narzeka. Ciągle coś nie jest tak. Monitoringu nie ma, miał być, miała przyjść wiosna, dmuchnęła Emma, miał być śnieg na Bieg Piastów – była breja. Tak jest niemal w każdym temacie naszej rzeczywistości.

Cóż, nie jesteśmy od tego, żeby codzienność głaskać i chwalić na każdym kroku. Być może czasami przesadzimy, co wielu Czytelników nam wytyka. Choć też nie do końca słusznie. Tak oto rozpętała się debata wokół tytułu tekstu o zawalonym suficie w Galerii Karkonoskiej. Czytelnicy uważają, że „sufit runął” jest określeniem na wyrost.
Nie jestem do końca przekonany, a na pewno bym tak nie uważał będąc na miejscu poszkodowanych pań, na które ni stąd ni zowąd zwaliło się – sądząc po zdjęciach – co najmniej kilka kilogramów muru…

Ale pretekst to narzekania i niezadowolenia znajdzie się wszędzie, zawsze i wbrew intencjom ludzi, od których stopień nastrojów społecznych w pewnym sensie zależy.

Przypomnę, że za prezydentury Zofii Czernow wszyscy narzekali na beznadziejny stan Domu Dziecka przy ulicy Długiej. Kiedy ówcześni samorządowcy zdecydowali o jego remoncie i zrobili z gmachu perełkę, nie wywołali bynajmniej entuzjazmu wcześniej niezadowolonych. Podniosło się bowiem larum, że remont był bez sensu, za drogi i w ogóle zupełnie nieprzemyślany. Już lepsza waląca się ruina…

Z kolei za czasów królowania Jóżefa Kusiaka dyżurnym kłopotem jeleniogórzan był brak hipermarketów. Ileż to dziennikarze nastukali się o tym w klawiaturę, ileż kilometrów nasi krajanie przejeździli na megazakupy do Goerlitz! Kiedy markety zaczęły powstawać, Józef Kusiak, który się do tego był znacznie przyczynił, popadł w niełaskę jeleniogórzan. Ci zaczęli szefowi miasta wytykać, że marketów jest za dużo, zabijają małą przedsiębiorczość i w ogóle są bez sensu. Niepotrzebnie ułatwiał ich budowanie.

Marek Obrębalski z kolei do serca wziął sobie brak lodowiska. Rzeczywiście: podczas zimy 2005/2006, która wyjątkowo długo dawała w kość jeleniogórzanom, zarzucali oni władzom, że w takim mieście jak stolica Karkonoszy nie ma porządnej ślizgawki. Gdy tylko prezydent Obrębalski zasiadł w fotelu w ratuszu, zimy – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – zaczęły region omijać szerokim łukiem. Ale idea lodowiska pozostała jako wyborcza obietnica szefa miasta. Spełniona zresztą i to prawie dwukrotnie, bo lodowisk ci u nas dostatek. Nie było żadnego – są dwa. I ludzie, którzy bardzo ślizgawki chcieli, teraz mówią, że to zbytek i są pilniejsze sprawy niż kręcenie ósemek choćby i na plastykowym lodzie.

W tej sytuacji naprawdę przekonuję się, że stanowisko szefa miasta to ciężki kawałek chleba. Żadnemu prezydentowi w ciągu minionych 10 lat nie udało się spowodować powszechnego zadowolenia swoich „podwładnych”, a przecież to ich interesem powinni się włodarze kierować, jako że mandat władzy pochodzi właśnie z woli narodu.

A w najgorszej sytuacji są właśnie samorządowcy. Im nie wypada wytknąć wyborcom wprost, że sami nie wiedzą, czego chcą. Bo obrażą się i zamiast krzyżyka na karcie wyborczej, pokażą kandydatom figę. Ale też władze muszą sobie ponarzekać, bo to przecież wspólna cecha wszystkich Polaków.

Dlatego utyskują na poprzednie ekipy, obarczając je winą za to, że ludzie narzekają. Bo przecież zawsze rządzić można było lepiej. Nic zatem dziwnego, że przez ostatnie lata Jelenia Góra raczej nie posunęła się w rozwoju, a przynajmniej nie poprawiły się w mieście nastroje społeczne, skoro żadna z ratuszowych drużyn nie rządziła dobrze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wypadek przy baniakach  

Komisja w terenie

Bulwar Cieplicki otwarty!

Komentarze (6) Dodaj komentarz

NICpoŃ 2-03-2008 16:55
Coś w tym jest .............
kazimierzp 2-03-2008 17:11
To "sufit runął" gdyż sufit jest to spodnia, widoczna dla oka (więc gładka, albo zdobna) część stropu. Powyżej sufitu czyli tynku w Galerii Karkonoskiej jest część konstrukcyjna. Gdyby w tekście było napisane, że strop runął, o to już by było nadużycie! ALe nie poleciał kawał muru tylko kawał tynku, czyli zaprawy wapienno, cementowej z gipsem!;-) Gwoli sprostowania innych stwierdzeń z felietonu: - remont Domu Dziecka został postanowiony, projekt wybrany w pierwszej kadencji Rady Miejskiej gdy Prezydentem Miasta był Marcin Zawiła. Za tym remontem na sesji budżetowej głosowali też ci radni którzy w następnej kadencji, gdy to juz Zofia Czernow była Prezydentem Miasta, fakt tego remontu krytykowali!?! (tak bywajet jak mówia Rosjanie); - w drugiej kadencji gdy Zofia Czernow była Prezydentem to przez pierwszą połowę kadencji przedstawiciele rzemiosła w Zarządzie Miasta blokowali powstanie Hipermarketu (wtedy najdroższy chleb w Polsce to był w Jeleniej Górze!!!) Niemniej pod koniec kadencji rozpoczeła się budowa Tesco (na terenie prywatnym kupionym od JPBM po dawnej płycie). Którego budowa swój finał miała na samym poczatku kadencji Józefa Kusiaka; - Drugi market ECHO - Hipernova tez został zainicjowany za Zofii Czernow. Za tamtego Zarządu 1994-98 sprzedany został grunt miejski pod Hipermarket. Budowa i zakończenie nastąpiło za pierwszej kadencji Józefa Kusiaka. Jak widac z powyższego jest bo musi być ciagłość władzy, ciągłość niektórych dzialań. Tak jest na całym, normalnym świecie. Przypisywanie całego dobra, czy też samego zła jakiejś ekipie jest bzdurą. Wszystkie one działaja w podobnych uwarunkowaniach prawnych i finansowych, więc i działania muszą być (jesli mają być zgodne z prawem) podobne! Co do tej ekipy! Też trudno byłoby im całkowicie negowac poprzednie działania, bo albo byli radnymi, albo tez byli głównymi współautorami strategii Jeleniej Góry na których chocby częściowo tamte ekipy się opierały! A że wszyscy lubimy sobie ponarzekać! Przez to wielu czuje się lepszymi bo na innych ponarzekali. Ale ci co rządzą, opracowują swoje cele powinni pamietać takie dosyć brzydkie powiedzenie: "Psy szczekają, karawana idzie dalej!" Więc do przodu!!!
~Połkwaterek 2-03-2008 18:11
Panie Kaziu!!!, a gdzie jest przed końcówka Pana cennych uwag słowo Alleeeluuujaaaa!. Istotnie Pańskie uwagi sa bardzo trafne - bo takie sa uroki "władzy", tym bardziej, gdy w ten sposób wielu rozładowuje stres po sprzeczce z żona lub co gorzej teściową. Ale i w tych narakaniach jest sporo racji...o czym Pan doskonale wie siedząc blisko władzy i wiedząc na własnej skórze, jak ona smakuj, zwłaszcza w sytuacji " krótkiej kołdry" jak i chciejstwa wynikłego z indywidualnych zapatrywań i interesów. Pozdrawiam.
~Mucha 2-03-2008 21:13
Czytam to czytam i wierzyć mi się nie chce skąd te dywagacje i róby wytłumaczenia czegoś na pozór niewytłumaczalnego. Utyskiwanie jest naszą przywarą ghłównie dlatego, że jesteśmy na tyle głupi mże często nie potrafimy czegoś sensownego wymyśleć. Jeżeli zatem ktoś coś fajmie wymyśli to zaraz jesteśmy zli że to nie my i tp jest powód do utyskiwania. Jeżeli jednak pomysł zostanie już zrealizowany to przecież ja wiedziałem lepiej i dolejże utyskiwać że to już taki głupi pomysł ze głowa boli. Głupi bo mnie mój i dlatego trzeba go zdyskredytować. Ot cała prawda a raczej tylko jej połowa. Pół biedy jeżeli dzieje się to pomiędzy ludźmi zwamyni pospolicie plebsem. Zdercydowanie gorzej niestety jeżeli dzieje się to na szczytach jakiejkolwiek władzy. I to jest dopiero problem, bo jeżeli np rada coś uchwali i nawet przegłosuje to zaraz znajdzie się kilku radnych którzy po wyjściu z sali gotowi są światu ogłosić jaki to głupi projekt został przegłosowany mimo ich sporzeciwu. Jeżeli natomiast zostanie ten projekt skonsumowany i zobaczymy że się ludziom podoba to dobrze jest wystąpić w roli ojca bo przecież rada za moich czasów przegłosowała to wspaniałe przedsięwzięcie. Itd itp... W normalnym kraju - przepraszam społeczności gdzie mamy rozsądną i umotywowaną w działaniu władzę zasada jest taka. W czasie debaty możemy wyciągać wszystkie sprawy i lać się parlamentarnie na wszystkie argumenty ale po głosowaniu jesteśmy już jednością do realizacji projektu. Ale o czym ja piszę....????
~grr 3-03-2008 0:38
a ja czekam na wiosne i lato, znow sie zrobi w jeleniej pieknie i zielono :) ogolny syfek i sypiace sie kamienice zostana troche przesloniety zielonymi liscmi a psie kupy na skwerkach znikna pod zielona trawka :) tak wiec, oby do lata! ;)
~jk 3-03-2008 8:33
Może po prostu rządzącym brak umiaru. Mają klapki na oczach i tyle. Ludzie chcieli jeden hipermarket dostali dwa duże i pełno jakiś mniejszych, chcieli jedno lodowisko mają dwa itd. a przecież przedwyborcze obietnice to nie tylko te sztandarowe po jednym na prezydenta. Spełniają jeden w nadmiarze i wszyscy mają się cieszyć-spełniają go bo go witać. Jak by poprawili oświetlenie na ulicy w jakimś zakątku Jeleniej Góry też obietnice by spełnili ale nikt by tego nie zobaczył. Podejście do tematu bardzo tendencyjne. Jak sądzę w rządzeniu Miastem nie oto chodzi. Jak by marzył Pan nie wiem o łóżku do swojego mieszkania M-3 i znalazłoby się 10 osób, które kupiłyby Panu łóżko to byłby Pan zadowolony. Przesyt to nic dobrego

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wreszcie dobra droga

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Niebezpieczne wyzwania

Przy Złotniczej będzie chodnik do boiska

Studium na początek

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
310
Tak
62%
Nie
36%
Nie wiem
3%