MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Naukowcy zgłębiają karkonoskie tajemnice z epoki lodowcowej

Wiadomości: Karkonosze
Poniedziałek, 20 sierpnia 2012, 8:32
Aktualizacja: 9:52
Autor: KPN
Fot. KPN
Zespół naukowców z Katedry Ekologii Roślin Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego prowadzi obecnie obserwacje poryblinu jeziornego w wodach Wielkiego i Małego Stawu w Karkonoskim Parku Narodowym. Roślina w czasie epoki lodowcowej została w te okolice zepchnięta przez napierający lodowiec.

- Uzbrojeni w sprzęt do nurkowania naukowcy dokonają oceny stanu populacji tej niezwykle rzadkiej rośliny. Poryblin jeziorny potrzebuje do swego rozwoju szczególnie czystej wody oraz dna niezanieczyszczonego mułem. Rośnie w strefie przybrzeżnej jezior lobeliowych w północnej części kraju. A na południu jest obecny właśnie w Karkonoszach, będąc świadkiem dawnej epoki lodowcowej, w czasie której został w te okolice zepchnięty przez napierający lodowiec – wyjaśniają pracownicy KPN -u.

Wyniki badań tegorocznych będą porównane z wynikami badań z przyszłych lat. Na tej podstawie zostanie określony przyszły kierunek rozwoju populacji tej ciekawej rośliny. Obecnie, jak twierdzą naukowcy, przyszłość gatunku w wodach Wielkiego Stawu nie jest zagrożona.

Ogłoszenia

Czytaj również

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Finał remontu

WOŚP prowadzi nabór wolontariuszy  

Komentarze (23) Dodaj komentarz

~! 20-08-2012 9:15
Normalnie marycha podwodna z pradziejów!
~Wniosek 20-08-2012 12:45
Te niby badania to chyba przykrywka żeby nie budząc sensacji spenetrować oba zbiorniki. Podobno Niemcy coś tam zatopili.
~z pttk 20-08-2012 15:06
zakaz wstepu do lasu !!!
~kolesie 20-08-2012 16:21
Nie od dzisiaj wiadomo, że dyr. Raj liże d... wszelkiej maści naukowcom i naukAwcom. Oni mają zapewniony wstęp do parku narodowego na wycieczki w piątek-świątek, on może jeździć na wycieczki organizowane przez uczelnie (np. niedawno był na Spitsbergenie, dostaje pieniądze na badania etc.). Takie towarzystwo wzajemnej adoracji, które wymienia między sobą różne korzyści na zasadzie wzajemności, efekty owych "badań" to natomiast coś czym nikt się nie przejmuje.
~ 20-08-2012 21:06
no zatopili....hełm hehehhe ale wy macie nawalone w głowie i te komentarze niektóre to tępe takie
~rubezahl 20-08-2012 21:43
Może znajdą artefakty mózgów niektórych poąabanych kumeńtatorów.
~keralat 20-08-2012 22:08
Co za bzdury w tym tekście: "Roślina w czasie epoki lodowcowej została w te okolice zepchnięta przez napierający lodowiec." - tzn. należy to rozumieć to tak, ze jakiś lodowiec nasuwający się z Karpacza, a może i z samej Jeleniej Góry, pod górę, zepchnął roślinę do Stawu. Podobne idiotyzmy już kiedyś słyszałem, cytuję z pamięci "Jaki był kierunek nasunięcia lądolodu południowopolskiego?", odpowiedź: "... no jak sama nazwa wskazuje z południa". I te mądrości wygłaszają pracownicy Parku? Czy redaktor coś pokręcił?
rymcycymka 20-08-2012 23:33
../ ~Keralat/ .. kto ciebie uczył geografii w szkole ! .. gdzie Jelenia Góra,Karpacz, a gdzie jest położony Wielki i Mały Staw ?? ..dla przypomnienia powtarzam dla Ciebie: - od południowego- zachodu jest odzielony skalną grzędą od Kotła Wielkiego Stawu, a od zachodu wcięty w zbocze Smogorni,a od wschodu ograniczony stokiem Złotówki,od południa swymi krawędziami sąsiadujący z Równią pod Snieżką,od północnego-wschodu otwarty,porośnięty bujną roślinośćią i zaleśiony ! ...jak widzisz z opisu,tam Jeleniej Góry i Karpacza .. po prostu brakuje !
Nοstradamus 20-08-2012 23:36
~keralat - Otóż TAK, lodowiec przesuwając się z PÓŁNOCY przez EUROPĘ przepchnął te rośliny do Karkonoszy. Proszę nie myl pojęć, lodowiec pokrywający EUROPĘ zatrzymał się właśnie na Karkonoszach, natomiast w samych Karkonoszach również utworzył się w górach lodowiec i jego działania trwały jeszcze wiele wiele lat po ustąpieniu EPOKI LODOWCOWEJ. Był to już jednak typowy lodowiec górski.
~przyrodnik 21-08-2012 1:02
Bzdury piszesz, Nostradamus. Lodowiec w Karkonoszach nie miał nic wspólnego z lądolądami pokrywającymi resztę Polski. Te drugie powstały w wyniku globalnego oziębiania się klimatu, natomiast lodowiec górski tworzył się lokalnie, w wyniku niskich temperatur wysoko nad poziomem morza. Więc żaden napierający lodowiec nie mógł niczego zepchnąć, bo do Karkonoszy zwyczajnie nie dotarł. Poryblin jeziorny jest to po prostu relikt polodowcowy porastający Karkonosze w czasach panujących tu lodowców górskich, ze względu na niską temperaturę, który przetrwał do dzisiejszego dnia. Tak jak np. obecnie mamy w Karkonoszach kosówkę, której też nikt nie przepchnął do Karkonoszy - ona po prostu wykształciła się w Karkonoszach ze względu na odpowiednie warunki klimatyczne i siedliskowe.
~keralat 21-08-2012 7:16
~rymcymcymka oraz ~Nostradamus - bez komentarza (rada: na nauki nigdy nie jest za późno, to się tyczy również autora z Jelonki); poza tym można było zauważyć, że moja wypowiedz ma charakter ironiczny (stąd ten przykład ze zlodowaceniem południowopolskim). Do ~przyrodnika dodamy, że oprócz niskich temperatur dla powstania lodowców górskich (zlodowacenie lokalne) w Karkonoszach ważna była wielkość opadów śnieżnych oraz procesy deflacji śniegu z wierzchowiny gór związane z działaniem wiatrów lokalnych (SAO), itd. iitp. A na przyszłość to "zapamiętajmy sobie": - lodowiec/lądolód nie działa jak spychacz (tak jak z bajki o Kreciku gdy budowali drogę przez jego łąke) -nie każda góra która ma kształt stożka to wulkan (np. Ślęza, Śnieżka) -... Pozdrawiam ;)
~ 21-08-2012 8:41
Ostatnia epoka lodowcowa zaczęła się 115 000 lat temu...tak mowia podreczniki. A taki inny "podrecznik", (biblia) ktory pewnie bedzie w uzyciu w gimnazjum katolickim mowi, ze Ziemia powstala jakies 5 tysiecy lat temu. Jak to pogodzic? Jak poslac dzieci do takiej szkoly?
~keralat 21-08-2012 9:28
~rymcymcymka oraz ~Nostradamus - bez komentarza (rada: na nauki nigdy nie jest za późno, to się tyczy również autora z Jelonki); poza tym można było zauważyć, że moja wypowiedz ma charakter ironiczny (stąd ten przykład ze zlodowaceniem południowopolskim). Do ~przyrodnika dodamy, że oprócz niskich temperatur dla powstania lodowców górskich (zlodowacenie lokalne) w Karkonoszach ważna była wielkość opadów śnieżnych oraz procesy deflacji śniegu z wierzchowiny gór związane z działaniem wiatrów lokalnych (SAO), itd. iitp. A na przyszłość to "zapamiętajmy sobie": - lodowiec/lądolód nie działa jak spychacz (tak jak z bajki o Kreciku gdy budowali drogę przez jego łąke) -nie każda góra która ma kształt stożka to wulkan (np. Ślęza, Śnieżka) -... Pozdrawiam ;)
~przyrodnik 21-08-2012 14:05
@keralat: Wielkość opadów śnieżnych, jak wielkość - bardziej liczyła się długość zalegania pokrywy śniegowej. Linia wiecznego śniegu w tym czasie była obniżona, więc śnieg zalegał cały rok. Poza tym nie rozmawiamy o tym, co przyczyniło się do powstania lodowców górskich, tylko poryblinu jeziornego. Nawiasem mówiąc, jeśli chodzi o lodowce górskie, ogromne znaczenie na miejsce ich powstania (i co za tym idzie - dzisiejszych kotłów) miały przeważające kierunki wiatru w Karkonoszach i rzeźba tych gór, które to czynniki powodowały spychanie śniegu w określone miejsca. W efekcie mamy dzisiaj większość kotłów po północnej, ewentualnie wschodniej stronie grzbietów.
~keralat 21-08-2012 14:36
Panie Przyrodnik: czynnikami zlodowacenia nie będziemy się "przerzucać", o wiatrach lokalnych wspomniałem (SAO - Systemy aneomo-orograficzne - zdefiniowane w 1961 r. w Kark. przez Jenika), a co do miejsca i długości zalegania to może być i tak jak to było w późnym glacjale (Late Glacial), że zlod. na N stokach w Kark. było ograniczone do karów - owszem było b. zimno, ale też b. sucho - panowały warunki peryglacjalne i śniegu było za mało, aby lodowce zajęły znowu doliny. Na "spychanie śniegu" z wierzchowiny Szanowny Kolego zgody jednak nie ma - może być zwiewanie, deflacja; a co do Poryblina - niech se "gadzina" rośnie w Stawie, relikt polodowcowy jeden, nie moja sprawa :)
~przyrodnik 21-08-2012 17:58
Drogi kolego, twoja wiedza na temat zlodowaceń karkonoskich niestety nie jest zbyt duża. Nie zastąpi jej z pewnością przerzucanie się fachowymi terminami czy też obcojęzycznymi zwrotami. Pewną sztuką jest napisanie o trudnych rzeczach tak, aby były zrozumiałe dla wszystkich. Ty robisz na odwrót, co jest bardzo często spowodowane chęcią zatuszowania w ten sposób własnej niewiedzy. Sam nieświadomie potwierdziłeś moje słowa, że wykształcenie się kotłów było efektem nie tyle dużych opadów śniegu, co jego długiego zalegania (suchy klimat). Śnieg nie tylko jest zwiewany przez wiatr, ale także sam obsuwa się pod własnym naciskiem, a także dzięki działaniu roślinności. Określenie wszystkich tych procesów przez kolegę mianem "zwiewania" nie oddaje więc istoty rzeczy. No i jeszcze raz przypomnę
~przyrodnik 21-08-2012 18:00
Cd. No i jeszcze raz przypomnę, że temat dotyczy poryblina, a nie historii powstania karkonoskich kotłów. Skoro, jak sam kolega pisze, to nie jego sprawa, to po co zabiera głos?
~kerlat 21-08-2012 19:08
Zabieram głos bo ktoś pisze bzdury o lodowcach karkonoskich, Poryblin jest tu sprawą drugorzędną. Co do dalszych Pańskich wywodów to mogę jedynie powiedzieć tyle: nic nie tuszuję i niewiedzy nie zasłaniam "pięknymi słówkami". Pisanie w sposób jasny i zrozumiały to jedno (nawet gdy się ta użyje jakiś mniej zrozumiałych terminów), a wypowiadanie bzdur i przekręcanie faktów to drugie (cyt. " Sam nieświadomie potwierdziłeś moje słowa, że wykształcenie się kotłów było ..." Proszę o wybaczenie, ale nie chce mi się już tego komentować. Nie będę również "bezczelny" i nie będę Panu polecał jakieś dodatkowej lektury do przeczytania,... Ja ws warunków siedliskowych onego "krzaczka" się nie wypowiadam bo specjalistą nie jestem. Ale zdaje mi się, że trafiłem na socjalistę od wszystkiego...
~przyrodnik 21-08-2012 20:11
Poryblin nie jest sprawą drugorzędną. Jest sprawą pierwszorzędną, bo tego dotyczą badania i artykuł. Rozumiem, że nie znasz się na tym, ale po co w takim razie zabierasz głos? Swoje rozważania na temat karkonoskich kotłów (nawiasem mówiąc, sprzeczne z aktualną wiedzą naukową na ten temat) proponuję przelać w innym, bardziej stosownym ku temu miejscu (np. na własnym blogu). Bezczelny to pan jest, gdyż czepia się słówek, a sam popełnia dużo gorsze gafy. No i nazwanie poryblinu "onym krzaczkiem" w zasadzie wszystko mówi, jakie pan ma pojęcie o temacie artykułu. Jeśli się nie jest specjalistą, to się zamyka buzię na kłódkę i słucha mądrzejszych. I daruj pan sobie wycieczki osobiste, bo one tylko dowodzą, że zabrakło naszemu przemądrzałemu znaffcy bardziej rzeczowych argumentów.
~kerlat 21-08-2012 22:13
Faktycznie, daruję sobie. Dziękuję za rzeczową dyskusję i lekcję pokory. Sługa uniżony. A "krzaczki" niech rosną, skoro im tam dobrze w tym Wielkim Stawie. Niech się mnożą na chwałę przyrodników oświeconych. A ja buzie zamykam i znikam, tem samym dalszych wycieczek osobistych unikam :)
~przyrodnik 21-08-2012 23:58
Trochę to trwało, ale cieszę się, że poszedłeś w końcu po rozum do głowy. Twój przypadek daje nadzieje, że warto jednak podejmować takie zabiegi wychowawcze. Mam nadzieję, że teraz sięgniesz po podręcznik do botaniki i poczytasz, co to jest za "krzaczek" ów poryblin jeziorny. No i taka rada od starszego kolegi na przyszłość: nie wymądrzaj się na tematy, na których się nie znasz, bo nigdy nie wiesz, czy nie trafisz na mądrzejszego od siebie. A wtedy będzie wstyd.
~ptacholog 22-08-2012 11:33
Porybin jeziorny jak sama nazwa wskazuje rośnie pod rybą , to pradawna nielegalna roślina odurzajaca dla pierwotnych ludów. Po konsumpcji doustnej dostaje się obstrukcji , nastepnie występuje potężny kop na czachę - tak też Marycha niech sie chowa i cały kartel z Medelin. POLECAM !!! Chodzą słuchy w śród szamanów sudeckich że : należy ją spożywać tuż przed godz. 24,00 a tuż po 23,00 wówczas jest bezkolizyjny dostęp do szaletu.Zalecany przez znawców tematu -tabu pod koniec weckendu, co by żwawo ruszyć do roboty!!
~kerlat 23-08-2012 20:30
Nos mnie nie zawiódł Panie Przyrodnik. cytuję ze strony KPN; "Podwodne obserwacje data dodania : 16 Sie. 2012 / wizyt : 104 Zespół naukowców z Katedry Ekologii Roślin Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego prowadzi obecnie obserwacje poryblinu jeziornego w wodach Wielkiego i Małego Stawu. ... . Poryblin jeziorny potrzebuje do swego rozwoju szczególnie czystej wody oraz dna niezanieczyszczonego mułem. Rośnie w strefie przybrzeżnej jezior lobeliowych w północnej części kraju. A na południu jest obecny właśnie w Karkonoszach, będąc świadkiem dawnej epoki lodowcowej, w czasie której został w te okolice zepchnięty przez napierający lodowiec." Zwracam uwagę na "poezję" w ostatnim zdaniu cytowanego tekstu. Ktoś tu faktycznie się odurzył Poryblinem ;) PS Poezja - czytaj bzdury!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Artystycznie na rzecz czystego powietrza

Koniec remontu drogi w Zachełmiu

Radni KO przeciw kupcom?

Stoi kolej na Kopę

Studium na początek

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
908
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%