MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Na Szwedzkie Skały wysiłkiem (nie)małym

Wiadomości: Region
Czwartek, 20 czerwca 2019, 7:10
Aktualizacja: Niedziela, 23 czerwca 2019, 9:19
Autor: Sowa
Fot. Sowa
Zapraszam żądnych ładnych widoków, chętnych piechurów na spacer w nie najwyższe partie Karkonoszy. Dzisiaj wybrałem atrakcję turystyczną znajdującą się z dala od najpopularniejszych tras wycieczkowych, do której nie prowadzi żaden znakowany szlak. Szwedzkie Skały, bo o nich mowa, to propozycja dla osób ceniących samotność i intymność.

Może to być ciekawa oferta dla człowieka do głębokich przemyśleń, albo dla ludzi zakochanych, spędzających czas w górach. Trasa wiedzie wygodnymi drogami, w większości asfaltowymi i szutrowymi, jednak niektóre odcinki pokonuje się wąskimi ścieżkami przez co wędrowiec ma poczucie odkrywania gór na nowo.

Wycieczka rozpoczyna się w Karpaczu Górnym przy pętli autobusowej (Przełęcz pod Czołem, dawna Bierutowicka 819 m – ostatni przystanek na ul. Karkonoskiej). Z Jeleniej Góry najlepiej dotrzeć tutaj komunikacją autobusową (ja wybrałem PKS, ale można też dojechać busem). Przechodzimy
na drugą stronę ulicy i kierujemy się chodnikiem w stronę południową do pierwszej atrakcji dzisiejszej wycieczki – Młynka Miłości. Dla zakochanych będzie to okazja pierwszej obowiązkowej sesji zdjęciowej jako dobry prognostyk na przyszłość. Na miejscu warto też poświęcić chwilę
na zapoznanie się z legendą (tablica informacyjna), a właściwie historią miłości córki młynarza do Ducha Gór.

Za boiskiem do koszykówki skręcamy w prawo do góry łapiąc zielony szlak (tzw. Drogę Chomontową). W zimie to miejsce do uprawiania narciarstwa biegowego, zwłaszcza dla osób początkujących, głownie dlatego, że profil i długość trasy narciarskiej nie jest zbyt wymagający. Dobra alternatywa dla zatłoczonych już Jakuszyc.

Idziemy zielonym do skrzyżowania, odbijamy w lewo (lekko pod górę) i dalej poruszamy się bez szlaku wygodną drogą (w większości niszczejącym asfaltem). Tym odcinkiem idziemy ponad trzy kilometry, po drodze mijając grupę skalną Jeleniec (stąd ładne widoki na Izery), leśny zbiornik retencyjny. Drogą Chomontową podążamy aż do skrzyżowania (osiągamy wysokość 950 m, najwyższą na trasie). Po drodze podziwiamy ładne widoki m. in. na Borowice i Zbiornik Sosnówka. W okolicy grupy skalnej Zamczysko skręcamy w prawo schodząc Drogą Chomontową, aż do następnej „krzyżówki”.

Tracimy gwałtownie wysokość, aby za chwilę ponownie ją odzyskać. Aby tego dokonać, idziemy w lewo pod górę (zmiana nawierzchni z szutrowej na asfaltową). Mięśnie nóg na pewno to odczują. Przebieramy kończynami dolnymi drogą pożarową nr 31 ponad kilometr, aż do mostu na potoku Myja. W tym miejscu, około 100 m przed mostem, skręcamy gwałtownie w prawo schodząc w dół w wąską ścieżką. Poruszamy się tą dróżką około trzystu metrów. Na tym odcinku musimy zachować czujność, aby nie przegapić z lewej strony „wejściówki” do Szwedzkich Skał. Kiedyś w tym miejscu stała drewniana bramka, która ułatwiała nawigację w tym miejscu. Wąziuteńkim przedeptem pośród młodych świerków i krzaczków jagód trafiamy do celu naszej wycieczki – Szwedzkich Skał.

Ten malowniczy skrawek gór urzeka swoim pięknem od pierwszego spojrzenia. Szwedzkie Skały położone na prawym brzegu Myi składają się z dwóch zasadniczych części: Wielkiej (wyżej położonej) i Małej Turni (niżej). Grupa skalna wyraźnie wznosi się nad okolicą (wys. do 30 m). Turysta ma więc do wyboru dwie kulminacje skalne. Ja wybrałem tę część, na którą prowadzą częściowo zniszczone, wykute z granitu schodki. Panoramy z tego stosunkowo nisko zagnieżdżonego miejsca (ok. 880 m) są naprawdę imponujące. Patrząc na południe widać wyżej położone bardziej wyeksponowane części Karkonoszy (m.in. Słonecznik, Kocioł Smogorni, Mały Szyszak, Petrovkę).

Idealne miejsce na przerwę i posiłek w tak pięknych okolicznościach przyrody. Warto też zejść wąską gardzielą oddzielającą turnie do potoku Myja, aby od dołu zerknąć na to magiczne miejsce. Ambitni turyści mogą zejść niżej, aby odszukać Kaskady Myi. Nagrodą za poszukiwania może być krioterapia stóp w górskim potoku. Spacerując korytem potoku wprawne oko dojrzy nawet naturalne okno skalne w formacji górującej nad okolicą. Wrócę tu złotą polską jesienią, wtedy kolorystyka zachwyci mnie o kilka barw mocniej. Miłośnicy wspinaczki skałkowej docenią to miejsce na pewno (wykształcone ściany i filary dostarczą adrenaliny).

Wracamy tą samą ścieżką do drogi asfaltowej. Na ostrym zakręcie mostu na Myi dostrzegam chyba największą mrówkę jaką widziałem (i pstryk). Schodzimy stromą wygodną drogą do Cmentarzyka Więźniów Niemieckiego Obozu w Borowicach podziwiając widoki na Kotlinę Jeleniogórską i Pogórze Izerskie. Oddaję hołd więźniom i jeńcom, budowniczym Drogi Sudeckiej.

Skręcam w prawo na szeroką drogę asfaltową w kierunku Borowic. Podążam tą arterią za najbliższy zakręt. Przy głazie wymalowanym na zielono kieruję się w lewo w dół na szutrową nawierzchnię. Znów zmieniam kierunek poruszania się przy następnej krzyżówce. Tym razem w prawo (przy granitowej tablicy z datą 1873). W cieniu drzew przemieszczamy się duktem około pół kilometra do szerokiego skrzyżowania dróg leśnych. Za mostem kierujemy się w lewo bez szlaku szutrową drogą do Przesieki. Wychodzimy przy najmłodszej atrakcji miejscowości – Ogrodzie Japońskim SURIVIA.

Warto poświęcić dodatkową godzinę na przejście około 2 km ścieżek. Atrakcja zbudowana zgodnie z japońską sztuką zakładania ogrodów (zgodnie z zasadami feng shui). Obok nowiuśki plac zabaw dla dzieciaków jest uzupełnieniem oferty tego miejsca. Cennik wstępu do ogrodu japońskiego SURIVIA: normalny 27 zł, ulgowy 23 zł, urodzinowy 7 zł.

Kierujemy się w dół czarnym i zielonym szlakiem w stronę Przesieki. Po 200 m szlaki skręcają w lewo w stromo schodzącą drogę. W tym momencie mamy do wyboru możliwość zwiedzania dwóch progów wodnych, najpierw kaskady Myi, potem Wodospadu Podgórnej. Oczywiście polecam zobaczyć obie atrakcje. Na szczęście w ostatnim okresie udało się odzyskać Kaskady Myi turystom, służy temu oznakowana ścieżka z drogowskazami oraz tablice informacyjne i stoły z ławkami do odpoczynku. Aby dotrzeć do celu (progu skalnego) musimy zarezerwować sobie półgodzinny spacer cienistą ścieżką (tam i z powrotem). Warto nadłożyć trasy, bo miejsce zachwyca urokiem.

Wracamy na zielony i czarny szlak. Zgodnie ze znakami skręcamy w lewo podążając mocno wyboistym podejściem do Wodospadu Podgórnej. To miejsce jest szczególnie chętnie odwiedzane przez turystów, a szczególnie upodobali je sobie „morsy” korzystające z kąpieli w zimnych temperaturach. Dla odważnych szatnia z wieszakami, aby się przebrać. Wodospad Podgórnej to trzeci pod względem wysokości (10m) wodospad po polskiej stronie Karkonoszy. Woda spada tutaj podwójną kaskadą przez krótki wąwóz do dużego kotła eworsyjnego. Zdjęcia najlepiej robić sobie z mostku służącego wygodzie osób odwiedzających to miejsce.

Po krótkim odpoczynku wspinamy się zielonym szlakiem (wygodniejsza trasa) albo czarnym (trudniejsza wersja) do Złotego Widoku w Przesiece. Oba odcinki szlaków na pewno podwyższą nam ciśnienie tętnicze krwi, bo są krótkie i strome.

Złoty Widok to charakterystyczna polana (z małymi skałkami) o orientacji południowej z przepięknym widokiem na Karkonosze (z dominującym szczytem Śnieżki). Każdy piechur powinien na chwilę się zatrzymać i zobaczyć panoramę z tego miejsca.

Ostatnim akcentem trasy jest zwiedzanie Walońskiego Kamienia. Na skałach są widoczne ślady tajemniczych znaków zostawionych przez walońskich poszukiwaczy skarbów. Na koniec wycieczki z pobliskiego przystanku zostaje nam podróż MZK „4” do Jeleniej Góry (z przesiadką
na pętli autobusowej „XX-lecia” na „6”).

Łącznie do pokonania 13 km. Wycieczka na 5 – 6 godzin. Liczne przepusty na trasie całej wycieczki są sporym utrudnieniem dla osób poruszających się na rowerze górskim, dlatego polecam tą trasę raczej piechurom.

Twoja reakcja na artykuł?

26
81%
Cieszy
0
0%
Dziwi
2
6%
Nudzi
0
0%
Smuci
1
3%
Złości
3
9%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Na Chojnik z Jagniątkowa

Kandydaci PO

PiS ujawnił listy kandydatów

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~ 20-06-2019 10:11
Zobaczcie na 6 stronie zdjęcie 2 i 3. W rzece na skale jakby twarz starego Indianina. Fajnie to wygląda :) A wycieczka super, tyle że boję się, że w połowie bym zabłądziła - obejrzałam zatem wnikliwie zdjęcie i czuję się jakbym zdobyła szwedzkie skały na nogach ;-)
~Cenne 20-06-2019 11:18
Bardzo fajna inicjatywa z propozycjami wycieczek. Brakuje mi tylko linka z wyznaczoną trasą wycieczki na Mapie Turystycznej. Bez tego opis jest zbyt zagmatwany i trzeba by było ciągle patrzeć w telefon... a nie wiadomo jak na trasie z zasiegiem. Można sobie w aplikacji zapisać tą trasę i po kłopocie. Nawet offline. Oczywiście mając przy sobie w razie W, mapę papierową 😊
~z innejbajki 20-06-2019 14:40
Linka z wyznaczoną trasą nie ma i nie będzie - bo opisana trasa prowadzi drogami w obrębie Lasów Państwowych i na dziko "przedeptanymi" ścieżkami. Trzeba wziąć normalną turystyczną mapę Karkonoszy (1 : 25 000 lub 1: 30 000), rozłożyć na stole, czytając ten artykuł zaznaczyć sobie ołówkiem trasę i wtedy można ruszać w teren.
~Dżesika 21-06-2019 11:23
do: ~z innejbajki (14:40)
Nie ma i nie będzie? Drogę można sobie wyznaczyć na stronie lub apce mapy.cz
~Borowik 21-06-2019 9:20
Szkoda w tym wszystkim że gmina Podgórzyn ma w 4 literach rozwój turystyczny w gminie i nie poprowadzi tam żadnego szlaku. Jakiś czas temu jeden człowiek pracownik gminy powiedział mi że sama gmina leży w sercu Karkonoszach więc tutaj nic nie trzeba inwestować bo turysta i tak tutaj przyjedzie. To tylko świadczy o tym jaki oni mają zapał do pracy w tej gminie.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Samotnie na Mount Everest

Idziemy na Różankę w Górach Ołowianych

Kiedy zaczną na Nadbrzeżnej?

Dwie wieże

Lech Wałęsa w Świeradowie Zdroju

Sonda

Czy poprzez budżet obywatelski mieszkańcy powinni mieć coraz większy wpływ na miejskie inwestycje?

Oddanych
głosów
556
Tak
86%
Nie
9%
Nie mam zdania
5%