MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Myśliwy zabił psa

Wiadomości: REGION
Środa, 7 października 2009, 15:55
Aktualizacja: 15:55
Autor: TEJO
Łowczy twierdzi, że czworonóg gonił koziołka, dlatego psa zastrzelił. Właścicielka zwierzęcia uważa, że mężczyzna popełnił przestępstwo.

Jaki będzie finał postępowania, które prowadzi policja w sąsiedniej Złotoryi? Nie wiadomo. Fakty są takie, że myśliwy – w trakcie polowania w okolic Jerzmanic Zdroju – zauważył, że dwa duże psy goniły kozła. Wszystko działo się kilkaset metrów od zabudowań. Nie wahając się łowczy wypalił do psów: jednego zabił, drugiego nie trafił. Koziołek bezpiecznie uciekł. Gdyby nie postawa myśliwego, zwierzęta z pewnością rozszarpałyby gonionego kozła.

Jednak – kiedy zgodnie z procedurą – łowczy ładował zabitego psa do bagażnika, aby zawieźć go do zakładu utylizacyjnego, podeszła właścicielka i wszczęła awanturę. Nie zrozumiała argumentów myśliwego i złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Myśliwy nie pozostał dłużny: zgłosił policji, że kobieta nie zabezpieczyła zwierząt i nie opiekowała się nimi.

Sprawę najpewniej rozstrzygnie sąd.

Ogłoszenia

Czytaj również

Przedwiośnie na rzecz LGBT

Procesja na Zabobrzu

Kto dyrektorem teatru?

Komentarze (58) Dodaj komentarz

~gitarka 7-10-2009 16:57
brawo dla mysliwego !!!!! brawo!!! oby więcej takich ludzi, powinien wypalić jeszcze babie!
~kogutek 7-10-2009 17:08
dobrze, ze tam nie bylo kurczaka bo wtedy krucho byloby i z psem i z koziolkiem...
~xxx 7-10-2009 17:25
nie ma nad czym debatować gdyby ten myśliwy zabił mojego psa to po prostu za dwa,trzy tygodnie znależli by myśliwego z roztrzaskaną bejsbolem czaszką
~pkt 7-10-2009 17:27
A nie mógł idiota strzelić w powietrze, żeby rozgonić towarzystwo ??? Od razu w psa? Niech odpowiada przed sądem!
piipi 7-10-2009 18:28
~Głupia baba ! ~Pan Leśniczy powinien .. jej *pupę śrutem *ozdobic !
~KIZIOR 7-10-2009 18:56
Myśliwi którzy ganiają koziołki odrazu powinni strzelić sobie w łeb.SZMACIARZE!
henijo 7-10-2009 19:35
Jest to przykre,ale niestety właściciel czworonoga ma OBOWIĄZEK trzymania psa na uwięzi(w ogrodzeniu)Każdy myśliwy ma prawo odstrzelić czworonoga w pewnej odl od zabudowań(nie pamiętam ile to metrów). Winić myśliwego pewnie będą właściciele piesków,CÓŻ PILNUJCIE WASZE POCIECHY(a dla niektórych kule u nogi)
~znawca tematu 7-10-2009 19:37
dobrze zrobil,wiele osob nie znajacych tematu i spuszczaja psa ze smycy zeby piesek sobie pobiegal nie zdaja sobie sprawy ze w tym ukladzie PUPILEK jest szkodnikiem,napewno nie wygra sprawy,mysliwy byl na prawie
~Maślana 7-10-2009 19:41
zabił psa..........tylko bez "zawiasów". Kara !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~bobas 7-10-2009 19:46
Bardzo dobrze postapil dosyc tych kundli i ich durnych wlascicieli ktorych pieski nie gryza i sa takie kochane.Zaznaczam ze tez jestem wlascicielem psa nieduzego pieska ktory jest puszczany luzem tylko na mojej posesji.
~znawca tematu 7-10-2009 20:15
do xxx, no moj drogi teraz sie modl zeby zadnemu mysliwemu nic sie nie przytrafilo bo bedzie na ciebie (namierzyc ciebie to zaden problem),a widiales kiedys jak psy rozszarpuja sarne ?,bo jak tak i popieram mysliwego a las nie jest wybiegiem dla psow
~ 7-10-2009 20:19
do KIZIOR,sam jestes SZMACIARZEM,(od razu),pisze sie osobno bar..ie
~Jaco 7-10-2009 20:48
Wielkie halo o jakiegoś kundla.Wszystkie psy nie na smyczy bym odstrzelił. Tak się składa,że sporo jeżdżę na rowerze.Wierzcie mi,że jakbym miał uprawnienia do posiadania broni to wiele takich piesków bym odstrzelił bo szanowny właściciel ma gdzieś,że piesek atakuje przejeżdżających rowerzystów. A inna sprawa,że właściciele psów i to czasem groźnych ras to idioci,którzy nie powinni nawet posiadać chomika.Aby posiadać zwierze trzeba czasem ruszyć mózgiem.
~ 7-10-2009 20:56
Dlaczego tytuł jest taki, aby zbudzić tanią sensację? Dlaczego nie nazwano np. "Myśliwy stanął w obronie zwierzyny leśnej" lub "Myśliwy uratował koziołka"?
~333 7-10-2009 21:26
Bardzo dobrze.Tylko szkoda ze drugiego nie trafil...Nie umie trzymac na smyczy to zostal jeden...ha ha
~TuTi 7-10-2009 21:54
Myśliwy uratował koziołka żeby samemu następnego dnia móc go zastrzelić. A tak na marginesie to mało prawdopodobne jest by jakikolwiek pies dogonił w lesie zdrowego koziołka.
~aristo 7-10-2009 22:05
Może to i tania sensacja, ale tytuł oddaje rzeczywistość. Myśliwi po prostu zabijają i tyle. I choćby nawet uratował w tym czasie koziołka, to po to, by innym razem go zabić. Inną istotną sprawą jest to, czy taka wersja wydarzeń odpowiada prawdzie. Myśliwi, to jedni z większych bajerantów
teessi 7-10-2009 22:37
Myśliwy zabił psa, ale chciał zabić kozła, a pies chciał go w tym uprzedzić. Więc zamiast kozła upolował ... psa. Taka jest prawda. Z faktami się nie dyskutuje. Gdyby nie chciał zabijać, to strzeliłby na postrach.
~B 7-10-2009 22:37
Nikt z Was nie doczytał.... Pani szanowna właścicielka "dopadła" mysliwego jak pakował psa do samochodu, co oznacza, ze była daleko od psów a to wskazuje, że nie miała żadnej kontroli nad zwierzakami i nie dziwie sie myśliwemu.
~Aru 7-10-2009 22:43
Widząc takie komentarze, jak sprawnego inaczej xxx, nie ma co się dziwić, że właściciele nie czują się odpowiedzialni za psy, rodzice za dzieci, zdziczała młodzież za swoje własne miasto, które zaśmieca i zabrudza - w końcu do pustego łba nigdy nie wpadnie myśl, że naprawa szkód odbędzie się z podatków, które płacą ich rodzice... A że i rodzice mają często puste łby to i oni czasem nie czują tej zależności... Ciekawe, że ci sami bezmyślni osobnicy mają najczęściej postawę roszczeniową wobec miasta, bo im się należy, a na kary nałożone na nich reagują jakby obraza majestatu nastąpiła...
piipi 7-10-2009 22:59
~C.d .. swoją* KONKURENJĘ !
~Dawid 7-10-2009 23:50
WARTO PRZECZYTAĆ! Bolesna prawda jest taka, ze teraz mysliwy obronił koziołka, którego odstrzeli za jakiś czas dla siebie. I niech ktoś powie, że jest inaczej to wyśmieje. Myśliwi to najwięksi kłusownicy i nie ma ku temu wątpliwości. Rocznie mogą odstrzelić na zasadzie dywidendy, czyli przydziału chyba jedna sarne i zależne od koła łowieckiego dzika. Ale jak ktoś nie widzi, a nikt tego nie sprawdza to przecież na jedna dywidende ustrzelą 3, 4 albo nawet 10 saren!!!! I miedzy bajki można wsadzić opowieści że prowadzą selekcje, ze strzelają w najsłabsze osobniki! Gó*** prawda, strzelają do najzdrowszych i najdorodniejszych. Kolejną rzeczą jest dokarmianie! Zauważcie w lasach po ile do nich chodzicie gdzie dokarmiana jest zwierzyna! Gdzie???? W pobliżu ambon z których polują. Pewnie, łatwizna.... Podkreślę jeszcze, że psy również powinny być pod kontrolą, ale w tym przypadku Pan myśliwy nie ratowal biednego zwierzątka, tylko swój własny interes.
rymcycymcy 8-10-2009 0:14
Piipi ...ale Ty jesteś bezwzględna dla pupy tej pani ! ;) Są lepsze tarcze !
~ 8-10-2009 0:43
do dawid ,gupi jestes jak but,i niechce mi sie pisac bo za tepy jestes zeby pewne sprawy zrozumiec a smiac to sie tylko mozesz ze wsojej glupoty
~olo 8-10-2009 0:49
do TuTi,to jeszcze malo widziales, pies zachowuje sie jak kazdy inny drapieznik, a najgorsze jest to ze ludzie wypuszczaja psy zeby sobie cos upolowaly i na karme nie musza wydac,taka prawda niestety
~Azor 8-10-2009 6:58
Co jelonek robił w pobliżu zabudowań? Przyszedł z wizytą i na wyżerkę? Myśliwy zapomniał go nakarmić? Psy broniły terenu swojego Pana bo po to są. Od kiedy to można strzelać w pobliżu zabudowań. Psa ładował do bagażnika nie żeby odwieźć do zakładu utylizacji tylko żeby pozbyć się dowodu przestępstwa. Coś to brzydko wygląda Panie myśliwy.
~ulyssenardin 8-10-2009 7:13
o co biega??? proszę ustawa o ochronie zwierząt, Rozdział 10: Ubój, uśmiercanie i ograniczenie populacji zwierząt Art. 33. 1. Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie: 1) potrzebą gospodarczą; 2) względami humanitarnymi; 3) koniecznością sanitarną; 4) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, a także dla zwierząt hodowlanych lub dziko żyjących; 5) potrzebami nauki, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału 9; 6) wykonywaniem zadań związanych z ochroną przyrody. 1a. Uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego. 1b. Jeżeli Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska lub regionalny dyrektor ochrony środowiska wydał zezwolenie na zabicie zwierząt objętych ochroną gatunkową, mogą one być uśmiercone przy użyciu broni myśliwskiej przez osoby uprawnione do posiadania tej broni. 2. Jeżeli zachodzą przyczyny, o których mowa w ust. 1 pkt 2–5, zwierzę może być uśmiercone za zgodą właściciela, a w braku jego zgody, na podstawie orzeczenia lekarza weterynarii. Ustalenie właściciela i uzyskanie jego zgody nie dotyczy zwierząt chorych na choroby zwalczane z urzędu. 3. W przypadku konieczności bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia, potrzebę jego uśmiercenia stwierdza lekarz weterynarii, członek Polskiego Związku Łowieckiego, inspektor organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, funkcjonariusz Policji, straży miejskiej lub gminnej, Straży Granicznej, pracownik Służby Leśnej lub Służby Parków Narodowych, strażnik Państwowej Straży Łowieckiej, strażnik łowiecki lub strażnik Państwowej Straży Rybackiej. 3a. Gdy bezzwłoczne uśmiercenie zwierzęcia jest niezbędne do realizacji zadań związanych z ochroną przyrody na obszarze parku narodowego, potrzebę uśmiercenia zwierzęcia stanowiącego zagrożenie stwierdza w decyzji administracyjnej dyrektor parku narodowego, na którego obszarze znajduje się to zwierzę. Uprawnionymi do wykonania decyzji są upoważnieni przez dyrektora parku narodowego pracownicy wchodzący w skład Służby Parków Narodowych. ©Kancelaria Sejmu s. 19/24 2009-07-30 4. W sytuacji, o której mowa w ust. 3 i 3a, dopuszczalne jest użycie broni palnej przez osobę uprawnioną. Art. 33a. 1. W przypadku gdy zwierzęta stanowią nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka, w tym gospodarki łowieckiej, dopuszcza się podjęcie działań mających na celu ograniczenie populacji tych zwierząt. 2. Sejmik województwa, po zasięgnięciu opinii regionalnej rady ochrony przyrody, organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, oraz Polskiego Związku Łowieckiego, określi, w drodze uchwały, miejsce, warunki, czas i sposoby ograniczenia populacji zwierząt, o których mowa w ust. 1. brzmienie ust. 2 obowiązuje od 1.08.2009 r. (Dz.U. z 2009 r. Nr 99, poz. 826) 3. Zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich. Art. 33 ust. 4 stosuje się odpowiednio. i co ma tu sąd do myśliwego?? nic!! gościu działał w majestacie PRAWA!!
~TuTi 8-10-2009 8:25
olo, pies nie jest drapieżnikiem tylko padlinożercą, z tygrysem Ci się pomyliło... :)
~Kojot 8-10-2009 8:49
Niech tylko ktoś strzeli do mojego psa, to osobiście poprzetrącam piszczele.
~kizior 8-10-2009 8:56
Do 07-10-2009 20:19 | ~ | Szmata z baranem to cię zrobili.
~ 8-10-2009 9:44
a ty chociaz wiesz kto ciebie zrobil chyba NIE
~ana 8-10-2009 10:01
myśliwy jest bezkarny! może strzelać ile chce bo takie jest prawo, a udowodnienie nieuzasadnionego użycia broni jest prawie niemożliwe. Za myśliwym stoi Związek Łowiecki. Ślepemu myśliwemu łatwiej trafić w psa, a przecież ma prawo strzelać bo płaci składki!
diablica 8-10-2009 10:05
Piipi bezwzględnie zgadzam się z tym śrutem w pupę! niech pamięta co bezmyślnie zrobiła! jakby inny pies jej pupilka gonił to też by była wina innego właściciela, że go na smyczy nie prowadza! sama niech taką dla swojego kupi! a w sumie to już nie ma po co....
~ulyssenardin 8-10-2009 10:13
Ana : właściciel psa jest bezkarny! może dać pupilowi rozrabiać, czynić szkody w przyrodzie i zagrażać ludziom ile chce bo takie jest prawo, a udowodnienie nieodpowiedzialności właściciela czworonoga jest prawie niemożliwe. Za psa stoi Związek miłośników kundli, Animals, i inne organizacje zrzeszające mieszczaków, którzy nie odróżniają drzewa liściastego od iglastego i tak kochający swoje kundle, że wilczury trzymają w 40metrowe mieszkanka. Ułomnego właściciela psa nie można o niczego oskarżać, bo ma prawa wszelkie, bo opinia publiczna jest po jego stronie........
~anty 8-10-2009 11:03
Piipi[07-10-2009 18:28] czytaj dokladniej artykuly! To byl MYSLIWY a nie lesniczy. Jezeli nie widzisz roznicy to odsylam do slownika.
~do teessi 8-10-2009 11:20
Święta racja, przecież ten pożal się Boże myśliwy chciał zamordować koziołka ... a zamordował psa ... łotr... koniec i kropka.
~ 8-10-2009 11:26
bezmyślny debil, sam chodzi z psem na polowania, mógł swojego zabić,ciekawe jak by się poczuł jak inny myśliwy by mu ulubieńca zabił.
~Wikusia 8-10-2009 11:32
Ja jestem ZA. Pies nie ma nic do szukania po lesie, jesli biega samowolnie i bez kontroli- kula w psi leb. Szkoda tylko, ze zwierze jest usmiercane, jesli wlasciciel nawalil. Zabobrzanskie psy bez smyczy powinny byc lapane i oddawane do "ochronki". Wlasciciel ma miec mozliwosc odbioru ulubienca w zamian za wysoka kaucjie. Zle pojmowana milosc do psow ("musi sie zwierze wybiegac") ma czesto w konsekwencji niekontrolowana samowole . Czy ci wlasciciele biora pod uwage, ze ktos boi sie psa biegajacego samowolnie? Ludzka glupota nie ma granic, a cierpi stworzenie.
~Wikusia 8-10-2009 11:59
Do 10:13: dobra wypowiedz! ja juz kiedys pisalam, ze wilczur czy inny wielki pies nie ma nic do szukania w blokowisku i 40 metrowych klitkach. Z tej wielkiej milosci wypuszcza sie psa, "zeby pobiegal" nie liczac sie z tym, ze ktos psa sie moze bac. Nie bierze sie tez pod uwage-z tej samej milosci do psa-ze inne zwierzeta (np.koty czy sarnyalbo zajace w lesie) moga byc przez samowolnie biegajacego psa atakowane. Z tej takiej wielkiej milosci do labradora, wilczura czy innych tam niektorzy potracili zdrowe zmysly.Stalo sie dobrze-ku przestrodze innych "milosnikow", tylko szkoda, ze psiak stracil zycie.
~ZODI 8-10-2009 12:19
A ja napisze krótko bo niema oczym pisać pies powinien być pod kontrolą właściciela, nie wolno psu latać luzem po lesie. Niech Kobiecie dowalą mandat a reszcie która ma inne zdanie sam moge połamać piszczele bo jesteście bezmyślni jak puszczacie psy gdzie popadnie bo musi sie wylatać a nie słyszeliście o bieganiu z psem na smyczy ??
~do ~xxx 8-10-2009 14:05
a chcesz się zmierzyć ze mna pajacu ? ty i ten twój wieśniacki babsbol to mozesz sobie szczeniaku wsadzic, zobaczyli bysmy jak bys cienko piszczał w bagazniku mojej fury. i nie pyskuj szczeniaku bo cie odnajde i zobaczymy jaki kozak wtedy bedziesz.
~do kizior 8-10-2009 14:09
najlepiej strzel odrazu sobie sam w łeb. pewnie w trakcie porodu miales jakies niedotlenienie mogzu co spowodowało nieodwracalny twoj debilizm, a w ogóle ci którzy negują zachowanie myśliwego to debile które pewnie same wyprowadzają swoje kundle nie baczac co one robią, powinni wprowadzic takie prawo ze za takie beztroskie wyprowadzanie, w sytuacji jak zajdzie zdarzenie mozna wypatolic wlascicielowi.
~cwaniak 8-10-2009 14:20
ZODI to reprezentujemy tę samą myśl, dawaj umówimy się z tym pajacami o kretyńskim zdaniu i wytłumaczymy im metodą przymusu bezpośredniego dlaczego się mylą. Chętnie połamał bym parę piszczeli jakiemuś łysemu cwelowi, który myśli że większych od niego niema heheh.
~Wikusia 8-10-2009 17:50
Niech zadrzanie bedzie przestroga dla "milosnikow zwierzat" w m-2; pewnie, ze jak kobita trzymala w mieszkanku 2 psiury, to musialy sie wybiegac....ale zanim kupisz psa-pomysl, ze nie mozna psa puszczac ani w lesie, ani w parku ani tym bardziej w blokowisku na ulicy, bo konsekwencje sa tragiczne. Mysliwy postapil wlasciwie i basta.
~do cwaniaka 8-10-2009 20:05
DO CWANIAKA! Ty inteligencie "niema" pisze się tak NIE MA!
Cień 8-10-2009 22:15
Morał z tego taki, że nie warto biegać w przebraniu psa po lesie. A tak poważnie, jak byłem nastolatkiem, miałem wilczura bardzo łagodna suka, niestety pewnego razu pobiegła za zwierzyną, którą zagoniła do rzeki, na nic się zdało moje wołanie, jak zobaczyłem gdy woda w rzece zrobi się czerwona, przestraszyłem się i uciekłem do domu, pies wrócił późnym wieczorem z podkulonym ogonem. Co do Cwaniaka, to on jest niemy i pozostało mu tylko pisanie.
teessi 8-10-2009 22:36
A faktem jest również to, że kobieta nie zabezpieczyła swoich psów. Powinna być ukarana. W lesie mogły być dzieci, same lub z opiekunami. Opiekun także nie byłby w stanie nic poradzić na atak dwóch wielkich psów. Był kiedyś artykuł o tym, jak dwa psy zagryzły innego małego pieska, wyprowadzonego przez opiekunkę, która była bezradna wobec ich agresji. Myśliwy zastrzelił psa - to fakt bezsporny, ale oni strzelają do wszystkiego co się rusza w lesie, a potem powiedzą, że myśleli, że to dzik (a to może być człowiek).
~ulyssenardin 8-10-2009 23:54
teessi: zastanów się, o czym ty piszesz/mówisz?! Myśliwy przyznaje się to tego, że zastrzelił psa, on go nie pomylił z dzikiem!! Myśliwy strzelał do psa, pies gonił koziołka, by go zabić!! Tylko szkoda, że wasza zas..na podwójna moralność karze rozgrzeszać psa, który za instynkt zabija koziołka wbijać mu kły w szyje, sarna dusi wówczas własną krwią, ale nie umiera szybko, oh nie.... pluje grube skrzepy własnej krwi unieruchomiona przez wilczura/dobermana/kundla, który cały czas trzyma swą ofiarę. Puści ją dopiero kiedy przestanie się szarpać...... a to może potrwać sporo. Kiedy zaś myśliwy pakuje kulkę w koziołka i w dodatku robi to tak, że zwierze pada w miejscu, nie zdając sobie sprawę, że umiera to myśliwy jest be i fui!?!?!?!?!? Piesek jest git a myśliwy jest be i fui bo piesek ma instynkt a myśliwy rozum???? Proszę teessi, te gadki są godne pięciolatki. Zatkaj sobie nos uszy i przyj mocno, może wydalisz to całe gó..., które ci zatyka mózg. Żałuje, że myśliwy spudłował drugiego kundla. Po raz drugi postuję literę PRAWA!! "Zdziczałe psy i koty przebywające bez opieki i dozoru człowieka na terenie obwodów łowieckich w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych i stanowiące zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących, w tym zwierząt łownych, mogą być zwalczane przez dzierżawców lub zarządców obwodów łowieckich." i z czego mamy się tłumaczyć???
teessi 9-10-2009 16:57
ulyssenardin, a przeczytaj dokładnie mój post, gdzie ja piszę, że pieski są git? Podaję przykład o zagryzieniu przez duże psy puszczone luzem trzeciego małego psa, będącego pod opieką właścicielki, która nie dała rady go przed nimi obronić. Zawsze występuję przeciwko puszczaniu psów luzem, czy po lesie, czy na ulicy (vide: posty pod artykułami o amstaffach). Inna sprawa, że nie uważam myśliwych za przyjaciół zwierząt leśnych. Ten myśliwy wyruszył na polowanie, aby zabić kozła lub inne zwierzę. Takie są fakty. Pies chciał go ubiec, więc zastrzelił psa. Myśliwi strzelają do dorodnych sztuk zwierząt "łownych" (a nie jak deklarują - do starych i słabych), aby móc potem pochwalić się tzw. "pokotem". Im większy pokot (im więcej zabitych zwierząt), tym lepszy myśliwy. Polowanie jest dla sportu? A po co zabija pies? Jeden i drugi poluje w celu zabicia zwierzyny. A co jak myśliwy trafi niezbyt celnie? Jak długo potem męczy się kozioł? Napnij się i odpowiedz sobie na te pytania. Twoich wypocin na temat mojego mózgu nawet nie komentuję.
~ulyssenardin 9-10-2009 22:46
nie ma czego......
bezsilna 6-11-2009 21:07
Jestem właścicielką tego zabitego psa. W dniu 21.09.2009 myśliwy ”kłusownik” ustrzelił mi suczkę Manię. Moje trzy psy oddaliły się na tyle by myśliwy mógł przejechać 100m naładować broń i oddać strzał. Dwa psy wróciły natychmiast trzeciego zabił…Psy miały obrożę były nie więcej jak 20 m od domu. Kiedy myśliwy oddał strzał, usłyszałam skowyt psa i natychmiast zaczęłam iść w jego kierunku. Później był strzał następny…Po przejściu jeszcze kilku kroków zauważyłam myśliwego który stał koło samochodu ze szmatą w rękach, podszedł do psa(1 m ) zawinął go w szmatę rzucił na tył samochodu. Kiedy wyłam z bólu powiedział: ”Musiałem go dobić” następnie dodał: ”Gonił zająca”. Facet był po cywilnemu, nie przedstawił się, nie okazał jednego upoważnienia. Wszystko działo się w niewielkiej odległości ode mnie. Nadmieniam ze mam 64 lata i jestem osoba niepełnosprawną. Zgłosiłam sprawę na policję, uprzednio dowiedziawszy się z książki wyjść, kto to był i co zapisał. Zanotował: ”Trzy strzały do lisów”. Ten sam myśliwy prawdopodobnie już poinstruowany złożył zeznania, które ukazały się z miejscowej gazecie i brzmiały cyt:” Policja prowadzi postępowanie w sprawie zabicie psa przez myśliwego w Jerzmanicach Zdroju. Myśliwy, który był na polowaniu, zauważył w pewnej chwil, ze kilkaset metrów od zabudowań gospodarczych dwa duże psy gonią małego kozła. Mężczyzna, który doszedł do wniosku, ze psy niebawem dogonią koziołka i rozszarpią go, strzelił w ich kierunku. Jednego zabił, drugiego nie trafił, ale na tyle zniechęcił do dalszego pościgu , że koziołek bezpiecznie skrył się w lesie. – Zgodnie z przepisami myśliwy zapakował zastrzelonego psa do bagażnika samochodu , zamierzając go zawieść do zakładu utylizacji zwierząt w Osetnicy. Jednak w chwili gdy pakował padlinę podeszła do niego właścicielka zastrzelonego psa i wszczęła awanturę, pomimo tego ze myśliwy wyjaśnił jej powody dlaczego zabił jej zwierzę. Finał tego „polowania” był taki, ze kobieta złożyła zawiadomienie i zabiciu psa , a myśliwy…zawiadomił policję o nienależytym zabezpieczeniu psów”. Efektem tej sprawy jest decyzja miejscowej prokuratury:”Mógł strzelać”, a ja będę miała sprawę o nienależytym zabezpieczeniu psów. Nadmieniam, że całe wydarzenie miało miejsce na MOIM WŁASNYM gołym polu, a psy są tak duże ze maja ok. 40 cm wzrostu. Jestem bezsilna i zrozpaczona, bo te psy przygarnęłam z ulicy poobijane ze złamaniami i po co to? Po to, aby myśliwy mógł uczynić z nich tarczę strzelniczą.
bezsilna 6-11-2009 21:09
Jestem właścicielką tego zabitego psa. W dniu 21.09.2009 myśliwy ”kłusownik” ustrzelił mi suczkę Manię. Moje trzy psy oddaliły się na tyle by myśliwy mógł przejechać 100m naładować broń i oddać strzał. Dwa psy wróciły natychmiast trzeciego zabił…Psy miały obrożę były nie więcej jak 20 m od domu. Kiedy myśliwy oddał strzał, usłyszałam skowyt psa i natychmiast zaczęłam iść w jego kierunku. Później był strzał następny…Po przejściu jeszcze kilku kroków zauważyłam myśliwego który stał koło samochodu ze szmatą w rękach, podszedł do psa(1 m ) zawinął go w szmatę rzucił na tył samochodu. Kiedy wyłam z bólu powiedział: ”Musiałem go dobić” następnie dodał: ”Gonił zająca”. Facet był po cywilnemu, nie przedstawił się, nie okazał jednego upoważnienia. Wszystko działo się w niewielkiej odległości ode mnie. Nadmieniam ze mam 64 lata i jestem osoba niepełnosprawną. Zgłosiłam sprawę na policję, uprzednio dowiedziawszy się z książki wyjść, kto to był i co zapisał. Zanotował: ”Trzy strzały do lisów”. Ten sam myśliwy prawdopodobnie już poinstruowany złożył zeznania, które ukazały się z miejscowej gazecie i brzmiały cyt:” Policja prowadzi postępowanie w sprawie zabicie psa przez myśliwego w Jerzmanicach Zdroju. Myśliwy, który był na polowaniu, zauważył w pewnej chwil, ze kilkaset metrów od zabudowań gospodarczych dwa duże psy gonią małego kozła. Mężczyzna, który doszedł do wniosku, ze psy niebawem dogonią koziołka i rozszarpią go, strzelił w ich kierunku. Jednego zabił, drugiego nie trafił, ale na tyle zniechęcił do dalszego pościgu , że koziołek bezpiecznie skrył się w lesie. – Zgodnie z przepisami myśliwy zapakował zastrzelonego psa do bagażnika samochodu , zamierzając go zawieść do zakładu utylizacji zwierząt w Osetnicy. Jednak w chwili gdy pakował padlinę podeszła do niego właścicielka zastrzelonego psa i wszczęła awanturę, pomimo tego ze myśliwy wyjaśnił jej powody dlaczego zabił jej zwierzę. Finał tego „polowania” był taki, ze kobieta złożyła zawiadomienie i zabiciu psa , a myśliwy…zawiadomił policję o nienależytym zabezpieczeniu psów”. Efektem tej sprawy jest decyzja miejscowej prokuratury:”Mógł strzelać”, a ja będę miała sprawę o nienależytym zabezpieczeniu psów. Nadmieniam, że całe wydarzenie miało miejsce na MOIM WŁASNYM gołym polu, a psy są tak duże ze maja ok. 40 cm wzrostu. Jestem bezsilna i zrozpaczona, bo te psy przygarnęłam z ulicy poobijane ze złamaniami i po co to? Po to, aby myśliwy mógł uczynić z nich tarczę strzelniczą.
bezsilna 6-11-2009 21:19
Jestem właścicielką tego zabitego psa. W dniu 21.09.2009 myśliwy ”kłusownik” ustrzelił mi suczkę Manię. Moje trzy psy oddaliły się na tyle by myśliwy mógł przejechać 100m naładować broń i oddać strzał. Dwa psy wróciły natychmiast trzeciego zabił…Psy miały obrożę były nie więcej jak 20 m od domu. Kiedy myśliwy oddał strzał, usłyszałam skowyt psa i natychmiast zaczęłam iść w jego kierunku. Później był strzał następny…Po przejściu jeszcze kilku kroków zauważyłam myśliwego który stał koło samochodu ze szmatą w rękach, podszedł do psa(1 m ) zawinął go w szmatę rzucił na tył samochodu. Kiedy wyłam z bólu powiedział: ”Musiałem go dobić” następnie dodał: ”Gonił zająca”. Facet był po cywilnemu, nie przedstawił się, nie okazał jednego upoważnienia. Wszystko działo się w niewielkiej odległości ode mnie. Nadmieniam ze mam 64 lata i jestem osoba niepełnosprawną. Zgłosiłam sprawę na policję, uprzednio dowiedziawszy się z książki wyjść, kto to był i co zapisał. Zanotował: ”Trzy strzały do lisów”. Ten sam myśliwy prawdopodobnie już poinstruowany złożył zeznania, które ukazały się z miejscowej gazecie i brzmiały cyt:” Policja prowadzi postępowanie w sprawie zabicie psa przez myśliwego w Jerzmanicach Zdroju. Myśliwy, który był na polowaniu, zauważył w pewnej chwil, ze kilkaset metrów od zabudowań gospodarczych dwa duże psy gonią małego kozła. Mężczyzna, który doszedł do wniosku, ze psy niebawem dogonią koziołka i rozszarpią go, strzelił w ich kierunku. Jednego zabił, drugiego nie trafił, ale na tyle zniechęcił do dalszego pościgu , że koziołek bezpiecznie skrył się w lesie. – Zgodnie z przepisami myśliwy zapakował zastrzelonego psa do bagażnika samochodu , zamierzając go zawieść do zakładu utylizacji zwierząt w Osetnicy. Jednak w chwili gdy pakował padlinę podeszła do niego właścicielka zastrzelonego psa i wszczęła awanturę, pomimo tego ze myśliwy wyjaśnił jej powody dlaczego zabił jej zwierzę. Finał tego „polowania” był taki, ze kobieta złożyła zawiadomienie i zabiciu psa , a myśliwy…zawiadomił policję o nienależytym zabezpieczeniu psów”. Efektem tej sprawy jest decyzja miejscowej prokuratury:”Mógł strzelać”, a ja będę miała sprawę o nienależytym zabezpieczeniu psów. Nadmieniam, że całe wydarzenie miało miejsce na MOIM WŁASNYM gołym polu, a psy są tak duże ze maja ok. 40 cm wzrostu. Jestem bezsilna i zrozpaczona, bo te psy przygarnęłam z ulicy poobijane ze złamaniami i po co to? Po to, aby myśliwy mógł uczynić z nich tarczę strzelniczą.
bezsilna 6-11-2009 21:21
Jestem właścicielką tego zabitego psa. W dniu 21.09.2009 myśliwy ”kłusownik” ustrzelił mi suczkę Manię. Moje trzy psy oddaliły się na tyle by myśliwy mógł przejechać 100m naładować broń i oddać strzał. Dwa psy wróciły natychmiast trzeciego zabił…Psy miały obrożę były nie więcej jak 20 m od domu. Kiedy myśliwy oddał strzał, usłyszałam skowyt psa i natychmiast zaczęłam iść w jego kierunku. Później był strzał następny…Po przejściu jeszcze kilku kroków zauważyłam myśliwego który stał koło samochodu ze szmatą w rękach, podszedł do psa(1 m ) zawinął go w szmatę rzucił na tył samochodu. Kiedy wyłam z bólu powiedział: ”Musiałem go dobić” następnie dodał: ”Gonił zająca”. Facet był po cywilnemu, nie przedstawił się, nie okazał jednego upoważnienia. Wszystko działo się w niewielkiej odległości ode mnie. Nadmieniam ze mam 64 lata i jestem osoba niepełnosprawną. Zgłosiłam sprawę na policję, uprzednio dowiedziawszy się z książki wyjść, kto to był i co zapisał. Zanotował: ”Trzy strzały do lisów”. Ten sam myśliwy prawdopodobnie już poinstruowany złożył zeznania, które ukazały się z miejscowej gazecie i brzmiały cyt:” Policja prowadzi postępowanie w sprawie zabicie psa przez myśliwego w Jerzmanicach Zdroju. Myśliwy, który był na polowaniu, zauważył w pewnej chwil, ze kilkaset metrów od zabudowań gospodarczych dwa duże psy gonią małego kozła. Mężczyzna, który doszedł do wniosku, ze psy niebawem dogonią koziołka i rozszarpią go, strzelił w ich kierunku. Jednego zabił, drugiego nie trafił, ale na tyle zniechęcił do dalszego pościgu , że koziołek bezpiecznie skrył się w lesie. – Zgodnie z przepisami myśliwy zapakował zastrzelonego psa do bagażnika samochodu , zamierzając go zawieść do zakładu utylizacji zwierząt w Osetnicy. Jednak w chwili gdy pakował padlinę podeszła do niego właścicielka zastrzelonego psa i wszczęła awanturę, pomimo tego ze myśliwy wyjaśnił jej powody dlaczego zabił jej zwierzę. Finał tego „polowania” był taki, ze kobieta złożyła zawiadomienie i zabiciu psa , a myśliwy…zawiadomił policję o nienależytym zabezpieczeniu psów”. Efektem tej sprawy jest decyzja miejscowej prokuratury:”Mógł strzelać”, a ja będę miała sprawę o nienależytym zabezpieczeniu psów. Nadmieniam, że całe wydarzenie miało miejsce na MOIM WŁASNYM gołym polu, a psy są tak duże ze maja ok. 40 cm wzrostu. Jestem bezsilna i zrozpaczona, bo te psy przygarnęłam z ulicy poobijane ze złamaniami i po co to? Po to, aby myśliwy mógł uczynić z nich tarczę strzelniczą.
bezsilna 7-11-2009 10:50
* BŁAD: 200 metrów od domu
~strzał 13-12-2009 9:57
A na czyim polu to myśliwy zabił tego psa w polsce jest najgorsze prawo łowieckie w całej uni gdzie się nierespektuje prawa własności i oczym tu gadać
~Bartek 16-12-2009 1:15
Myśliwy powinien przede wszystkim strzelic w swój głupi łeb. poczytajcie sobie książkę Polowaneczko, to zrozumiecie dlaczego mysliwi nienawidzą psów.
~Hern 21-12-2009 11:09
Pewnego razu ,spacerując po lesie widziałem jak mały piesek gonił dwa zmęczone jelenie. Szkoda ,ze nie miałem sztucera. Jezeli teraz zobacze ,ze jakis smierduch goni za zwierzyną to walę i ręka mi nie drgnie.Nawet po tej aferze. Pozdrawiam. Leśny ludek.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Rondo prawie gotowe

Napadł i okradł – pójdzie siedzieć

Zasłabła i uderzyła w latarnię

Ślisko w Termach?

Kolizja na Dolnośląskiej

Sonda

Czy reklamy przy drogach i ulicach dekoncentrują kierowców?

Oddanych
głosów
1301
Tak
78%
Nie
17%
Nie mam zdania
4%