MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Muzeum Przyrodnicze, jak feniks z popiołów

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 8 grudnia 2014, 8:11
Aktualizacja: Wtorek, 9 grudnia 2014, 7:34
Autor: Mea
Fot. Archiwum Muzeum
Przed II wojną światową na ziemiach zachodnich, które po 1945 r. włączono do Polski, funkcjonowało ponad 60 różnej wielkości muzeów, nie licząc zbiorów prywatnych w zamkach, pałacach i prywatnych domach. Prawie we wszystkich tych miejscach funkcjonowały wystawy. Ten ogromny majątek i dziedzictwo kulturowe wielu pokoleń tych terenów, przejęły władze polskie. Umożliwiło to odbudowę zniszczonego muzealnictwa polskiego, a pozyskane eksponaty potraktowano jako rekompensatę strat, poniesionych podczas działań zbrojnych i wieloletniej okupacji, w czasie której dokonywano grabieży polskich dóbr kultury narodowej.

- Muzealne ekspozycje stałe istniały też w Cieplicach, w skrzydle północnym obiektu poklasztornego cystersów (pomieszczenia Biblioteki Majorackiej), jak i w Długim Domu. Zbiory Schaffgotschów były ogromne, bogate i bardzo cenne, więc wystawy były imponujące. Przyciągały tysiące zwiedzających, przede wszystkim kuracjuszy. Ekspozycje budowano tu całymi latami. Od remontu obiektu poklasztornego (po kasacie zakonów), który trwał od 1816 r. do ok. 1933 r., do ich uruchomienia musiało minąć aż 17 lat. Od przystosowania Długiego Domu do celów muzealnych, w latach 90. XIX wieku do zbudowania tam ekspozycji i udostępnienia ich zwiedzającym, musiało minąć ok. 20 lat. Później wystawy te ciągle unowocześniano i wzbogacano, aby zawsze były atrakcyjne dla zwiedzających – opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Po przejęciu zbiorów Schaffgotschów przez administrację polską, w 1945 r., losy Biblioteki (w obiekcie poklasztornym) i Muzeum (w Długim Domu) rozdzieliły się. Z Biblioteki Majorackiej chciano w 1947 r. stworzyć Bibliotekę Śląską im. J. S. Bandtkego, ale nic z tego nie wyszło, zlikwidowano ją w 1948 r., a księgozbiór podzielono i wywieziono z Cieplic. Muzeum w Długim Domu przejęło Uzdrowisko Cieplice i rozpoczęło przebudowę istniejących wystaw, na potrzeby nowych realiów (usunięto eksponaty związane ściśle z historią Niemiec, a przy pozostałych, zmieniono podpisy na polskie). Już w kwietniu 1946 r., otworzono placówkę ze zmienionymi ekspozycjami stałymi. Tylko pobieżna przebudowa wystaw trwała około roku.

- W związku z tym, że wiele eksponatów na wystawach stanowiły preparaty ptaków, postanowiono z cieplickiego muzeum stworzyć głównie Muzeum Ornitologiczne. Miał tego dokonać prof. Janusz Witold Domaniewski, znany ornitolog krakowski, badacz awifauny Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak nie zdecydował się na wyjazd z Warszawy do małej, śląskiej miejscowości i kierownikiem pozostała Maria Langdo, która od początku prowadziła tę cieplicką placówkę. W 1950 r. upaństwowiono muzea w Polsce. W Cieplicach utworzono Państwowe Muzeum w Cieplicach. Zajmowało ono dwa piętra Długiego Domu (na pierwszym piętrze prezentowano ekspozycje przyrodnicze, przeważnie preparaty ptaków, a na drugim piętrze – historyczne). Były to pomieszczenia dzierżawione od Uzdrowiska Cieplice – mówi dyrektor.

Kiedy w 1951 r., zarząd nad dolnośląskimi muzeami objęło Muzeum Śląskie we Wrocławiu, rozpoczęło się "porządkowanie" cieplickich zbiorów. Pod pretekstem remontu budynku Muzeum, rozpoczęto wywożenie stąd "zbędnych" eksponatów do różnych muzeów w Polsce. Wtedy Cieplice opuściły, np. wiedeńskie zdobycze Krzysztofa Schaffgotscha z 1683 r. (m.in. siodło Kara Mustafy). Pierwsze, największe "oczyszczanie" zakończono w 1952 r., czego rezultatem była całkowita likwidacja stałych wystaw historycznych na drugim piętrze (w pomieszczeniach tych urządzono magazyny resztek zbiorów). Za sprzeciw na taki stan rzeczy, w styczniu 1954 r., pracę straciła kierownik Muzeum Maria Langdo.

- Drugim kierownikiem placówki został Józef Bieniasz-Krzywiec. Muzeum Śląskie we Wrocławiu zdecydowało, że w Cieplicach będzie muzeum regionalno – przyrodnicze. Rozpoczęto remont (był pobieżny i nic właściwie nie dał) i zaczęto opracowywać nowe scenariusze wystaw, a właściwie jednej wystawy przyrodniczej na pierwszym piętrze. Ich autorami byli Z. Michniewicz, kierownik Muzeum w Jeleniej Górze, a przede wszystkim K. Łukasiewicz – dyrektor ZOO we Wrocławiu. Szybki remont i przebudowa wystawy stałej trwały niespełna trzy miesiące. Muzeum otwarto ponownie 12 września 1954 r. Jak się można było spodziewać, jedyną ekspozycją stałą była wystawa ornitologiczna. Większości zmagazynowanych na drugim piętrze, zbiorów przyrodniczych i pozostałych jeszcze zbiorów historycznych chciano się pozbyć, bo w planie było dostosowanie tego piętra do organizowania wystaw czasowych – tłumaczy Stanisław Firszt.

Jedna, na szybko przygotowana ekspozycja, niebawem się opatrzyła. Zaczęła spadać frekwencja w Muzeum. W dalszym ciągu pozbywano się "zbędnych" eksponatów, np. w 1957 r. dwóch globusów z XVIII w., w latach 1959 – 1960 część zbiorów przyrodniczych oddano do powstającego wówczas Karkonoskiego Parku Narodowego. Za sprzeciwy wobec takiej polityki, w 1960 r., pracę stracił kierownik Muzeum, Józef Bieniasz–Krzywiec. W tym czasie Uzdrowisko Cieplice rozpoczęło starania, by usunąć Muzeum ze swojego obiektu, tj. Długiego Domu.

- Nowym kierownikiem placówki został Jerzy Koptoń (właściwie Herbert Kopton). Władze Cieplic poszukiwały nowego lokum dla Muzeum. W końcu zdecydowano o przeniesieniu go do Pawilonu Norweskiego w Parku Norweskim. Muzeum zamknięto, a jego kierownik próbował bronić się przed decyzjami władz pisząc: "Proponowany na przyszłe przeniesienie zbiorów budynek, jest drewniany i w wypadku pożaru wszystkie zbiory, bez wyjątku, mogą ulec całkowitemu zniszczeniu. Nic to nie dało, a we wrześniu 1963 r., za opór, zwolniono Jerzego Koptonia. W tym czasie, dyrektorem Muzeum Śląskiego we Wrocławiu została Maria Starzewska, pomysłodawczyni i zwolenniczka, tzw. specjalizacji muzeów (wszystko co w nich zbędne miało trafić do Muzeum Śląskiego, które jako jedyne miało specjalizować się w tym, że gromadziło wszystko). Było to sprytne posunięcie, dzięki któremu do Wrocławia trafiły cenne eksponaty z całego Dolnego Śląska. Muzea w terenie przekwalifikowano i zmieniono im nazwy: Muzeum Kupiectwa w Świdnicy, Muzeum Papiernictwa w Dusznikach, Muzeum Miedzi w Legnicy, Muzeum Osadnictwa Wojskowego w Lubaniu, Muzeum Rzemiosł Drzewnych w Świdnicy, czy wreszcie Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach – wymienia dyrektor.

Następnym kierownikiem Muzeum w Cieplicach, został Alfred Borkowski, młody asystent, który po próbie sprzeciwu, został zastraszony, co pozwoliło "wyczyścić" dokładnie Muzeum ze "zbędnych" eksponatów. Zdecydowano, że po przeniesieniu do Pawilonu Norweskiego, placówka będzie miała tylko charakter przyrodniczy, ukierunkowany prawie wyłącznie na ornitologię. Koncepcja A. Borkowskiego, co do wykorzystania pomieszczeń planowanej nowej siedziby, z wykorzystaniem różnych rodzajów zbiorów przyrodniczych (entomologia, geologia, botanika) pozostała na papierze. Scenariusz i aranżację nowych wystaw stałych (a właściwie jednej tylko ornitologicznej), zlecono dwóm krakowskim ornitologom, Jerzemu Świecimskiemu i Zygmuntowi Bocheńskiemu.

- Współpraca z krakowskimi naukowcami nie układała się dobrze, więc prace nad przygotowaniem ekspozycji stałej (aranżacje) dokończyła Innocenta Tomaszewska, artysta – plastyk z Torunia. W końcu, po czterech latach nerwowych prac, 3 maja 1967 r., udało się otworzyć Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach, tylko z jedną wystawą stałą, pt. "Świat ptaków". Kierownik A. Borkowski (z wykształcenia entomolog) zabiegał, by zorganizować w jakimś miejscu, dużą stałą wystawę entomologiczną. W latach 1968 – 1969 była nadzieja, by na prośbę władz Karpacza, zorganizować tam filię Muzeum, która miała prezentować stałą ekspozycję motyli. Nic z tego nie wyszło, a w budynku przeznaczonym na ten cel, powstało Muzeum Sportu i Turystyki Regionu Karkonoszy (tworzył je Stefan Skibiński). Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach pozostało z jedną ekspozycją, której z czasem zmieniono nazwę na "Barwny świat ptaków", a która przetrwała niemal bez zmian przez 43 lata. W końcu lat 80. XX wieku, dodano do niej tylko nagłośnienie (głosy ptaków) – powiedział Stanisław Firszt.

W 1976 r., przestało istnieć miasto Cieplice. W nowych realiach dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze Alfred Borkowski w 1978 r. o siedzibie Muzeum pisał tak: "Pawilon Norweski utrudnia rozwinięcie szerszej działalności wystawienniczej, z powodu ciasnoty i braku przystosowania funkcjonalnego budynku dla celów muzealnych". O rozbudowie lub nowej siedzibie nie mogło być mowy, dlatego kosztem części jedynej stałej ekspozycji (ornitologicznej) zorganizował w 1981 r., jeszcze jedną, ale bardzo małą wystawę stałą, pt. "Motyle Karkonoszy i świata". Od tego czasu (stan wojenny i marazm po nim) w sprawie zmian wystaw stałych nic się nie zmieniło.

- Od 1991 r., kolejny dyrektor, Andrzej Paczos wprowadził wiele ciekawych form działań Muzeum, zainicjował gromadzenie nowych eksponatów (pierwszy raz starano się o powiększenie a nie pomniejszenie zbiorów) i rozpoczął starania o znalezienie nowej siedziby dla Muzeum, które bez tego nie mogło się rozwijać. Ekspozycja stała, sama stawała się eksponatem muzealnym – podkreśla S. Firszt.

Kontynuacją tych działań, połączoną z misją Muzeum ("Odrodzić się jak feniks z popiołów"), w nawiązaniu do dawnej świetności z czasów Schaffgotschów, od 2008 r., rozpoczął i prowadzi, obecny dyrektor Muzeum, Stanisław Firszt. W latach 2009 – 2010 udało się w końcu, przynajmniej częściowo, zmodernizować stałe ekspozycje "Barwny świat ptaków" i "Motyle Karkonoszy i świata", a co najważniejsze, przy przychylności władz Miasta, pozyskać obiekt na nową siedzibę Muzeum, tj. pomieszczenia w obiekcie poklasztornym w Cieplicach, tam gdzie do 1945 r. mieściła się Biblioteka Majoracka Schaffgotschów. Miasto Jelenia Góra, w latach 2010 – 2013, przeprowadziło w nim remont. Pusty obiekt przekazano Muzeum do zagospodarowania w sierpniu 2013 r. Rozpoczęła się likwidacja wystaw stałych w Pawilonie Norweskim, a następnie przenoszenie całego majątku do obiektu poklasztornego. Pawilon Norweski zwrócono Miastu Jelenia Góra w grudniu 2013 r. Jeszcze w 2013 r., w nowej siedzibie, uruchomiono i oddano do użytku nowoczesną, wirtualną wystawę stałą, pt. "Wirtualne Muzeum Barokowych Fresków na Dolnym Śląsku".

- W pierwszych trzech miesiącach 2014 roku, zagospodarowywano pomieszczenia nowej siedziby Muzeum, rozpakowywano zbiory i porządkowano przeniesiony majątek. Muzeum cały czas prowadziło normalną działalność, organizowało wystawy czasowe, giełdy, prelekcje, lekcje muzealne. Jednak głównym zadaniem było zorganizowanie dużych, nowoczesnych wystaw stałych i to prawie z marszu aż ośmiu. Na ich realizację niezbędne były środki finansowe, które należało pozyskać. Muzeum przygotowało i złożyło w marcu 2014 r. wniosek o dofinansowanie tych zadań, do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, który od lat wspomaga jego działalność. Niezbędny wkład własny zagwarantowało Miasto Jelenia Góra. Kiedy w kwietniu 2014 r. Muzeum otrzymało informację o przyznaniu środków z WFOŚ i GW we Wrocławiu okazało się, że planowany wkład własny, w związku z nowymi wymogami, będzie za mały. Z pomocą przyszło znowu Miasto Jelenia Góra, które zgodziło się pokryć brakującą kwotę niezbędnego wkładu własnego na początku sierpnia 2014 r. Pozwoliło to Muzeum rozpocząć procedury wyboru wykonawców do realizacji elementów wystaw stałych. Sprawy przyśpieszyły we wrześniu i prace przy budowie wystaw stałych, rozpoczęły się na dobre, w październiku 2014 r. – mówi Stanisław Firszt..

Na przełomie 2014 i 2015 r., udostępnionych zostanie kilka wystaw stałych w całości, tj: entomologiczna (jedna z większych w Polsce), mykologiczna (jedyna w Polsce), gabinet osobliwości (jeden z większych w Polsce), prezentująca poroża i rogi kopytnych, geologiczna, i dotycząca historii Cieplic, Uzdrowiska i Schaffgotschów, oraz pierwsza część wystawy ornitologicznej (będzie to największa tego typu ekspozycja w Polsce). Zważywszy na liczbę przygotowywanych wystaw, stosunkowo krótki czas realizacji, tempo budowy ekspozycji stałych jest bardzo szybkie. Trzeba też pamiętać, że wystawy stałe nie buduje się na dwa, trzy miesiące ale na parę lat i muszą one zawierać dobrze przemyślane treści informacyjne i edukacyjne, a jednocześnie muszą być nowoczesne i atrakcyjne dla każdego odbiorcy.

- W 2015 roku, przewiduje się zakończenie budowy największej i najnowocześniejszej wystawy ornitologicznej w Polsce. Inne ekspozycje będą cały czas uzupełniane i unowocześniane. Muzeum, tak strasznie doświadczone w ciągu ponad 60 lat, cały czas ogołacane ze zbiorów, zawsze niedoinwestowane i niedoceniane, musi "Odrodzić się jak feniks z popiołów". Przed muzealnikami stoi ogrom zadań, wytężonej pracy i problemów do pokonania. Widocznym efektem tych działań, dla zwiedzających i odwiedzających Muzeum, będą oddawane sukcesywnie do zwiedzania, ekspozycje stałe. Prace cały czas trwają, wbrew przeciwnościom i nieprzychylności tych, którym mogą nie podobać się zmiany zachodzące w Muzeum, jego całkowita transformacja w kierunku dawnych tradycji i dawnego znaczenia w regionie oraz poza nim – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Ciekawostki z kalendarium

Pierwsze czasowe wystawy w muzeum

Kto do Sejmu? (aktualizacja)

Komentarze (13) Dodaj komentarz

~ 8-12-2014 9:48
Pan Borkowski bywał zastraszony????To przecież on wypozyczał chetnie eksponaty gdzie kto chciał -- na "gębę" -do Gerlitz też- a wystaw nie robił bo mu sie nie chciało i nie miał czasu - wygłaszał bowiem po licznych wówczas placówkach wczasowych prelekcje od rana do nocy.Było w nich dużo ciekawostek przyrodniczych więc miał ogromne powodzenie.
~... 8-12-2014 10:08
Dzisiaj wielu kreuje się na kombatantów, bojowników o wolność i demokrację. Tu akurat nie pan Borkowski tylko jego miłosnicy, ale wtedy kiedy rzeczywiscie odwaga wymagała odwagi i determinacji ich w pierwszych szeregach walki z tamtym systemem totalitarnym nie było! Tak jak nie będzie w demonstracji PiS 13 grudnia w Warszawie. Ciekawe czy w Warszawie będzie szedł z nimi sędzie Kryże!?!
~Grześ 8-12-2014 10:57
Panie Stanisławie! Powodzenia i spełnienia się wreszcie Pana marzeń o pięknym formą i treścią muzeum. Nikt bardziej od Pana nie zasługuje na takie spełnienie. Trzymam kciuki i pozdrawiam .
~Anonim2 8-12-2014 11:51
Było mi dane (w dzieciństwie) zwiedzanie niesamowitego ogromu zbiorów ornitologicznych w Długim Domu, to co później pozostało w Pawilonie stanowiło ułamkową i niewiele wartą kolekcję! Smutne, że bezkarne decyzję ludzi z naukowymi tytułami, przez swoją "niefrasobliwość" doprowadziły do takiego stanu rzeczy.
~hex 8-12-2014 12:02
Mam pytanie. Czy jest już sens odwiedzać muzeum? Z tekstu nie wynika co na chwilę obecną jest dostępne zwiedzającym, a nie chcę płacić i ogladać tylko freski
~Muzeum Przyrodnicze 8-12-2014 12:53
Muzeum zawsze warto odwiedza!Oprócz pięknych wnętrz poklasztornych z odkrytymi freskami są też : jedyna w Polsce wirtualna ekspozycja przedstawiająca 20 śląskich budowli (klasztory i kościoły) z prezentacją malowideł naściennych p.t. "Wirtualne muzeum barokowych fresków na Dolnym Śląsku" , wirydarz klasztorny,jest tymczasowa ekspozycja prezentująca zwierzęta Eurazji (tygrys,żubr ,kozice,dziki itp.) ,są wystawy czasowe ,są prelekcje i koncerty (informacje o tym są na stronie Muzeum). W związku z tym ,że nie nie ma jeszcze stałych wystaw głównych bilety są tylko ulgowe (4 zł ).Już niebawem będzie jeszcze więcej.Jest to kwestia paru tygodni .Na pewno nie będziemy się wstydzili naszej pracy.
~idz i zobacz 8-12-2014 15:44
Jak nic się nie dzieje- zle. Jak cos ktoś chce zrobić dobrego dla Cieplic- zle. Jeszcze się taki nie urodzil ,co by wszystkim dogodzil!!!!
~Hex 8-12-2014 19:41
Dziękuję za odpowiedź Muzeum Przyrodnicze. Głównie orientuję się pod względem dzieci. Te to jak wiadomo najbardziej będą zainteresowane zwierzętami, (ptaki, motyle owady) grzyby, minerały, muszle itp Czyli tym co było najciekawsze jeszcze w pawilonie w Parku Norweskim. Architekturą ciężko zainteresować 10-latka. Ale mam nadzieję, że wkrótce wszystkie eksponaty będzie można oglądać :)
~??? 8-12-2014 21:23
Dlaczego zawsze jak ktoś walczy o coś dobrego to się go zwalnia ze stanowiska albo zastrasza?
~historyk 8-12-2014 23:56
Fajna mi "odbudowa" zbiorów po wojnie. Rozumiem, że pan Firszt powiedział to sarkastycznie. Większość naszych zbiorów po wojnie zagrabił Wrocław, gdzie teraz gniją one, zwykle nawet nie wystawiane, w fatalnych warunkach w różnych magazynach. To co często jest BEZCENNE dla kultury naszego regionu, dla Wrocławia jest BEZWARTOŚCIOWE albo stanowi kulę u nogi. Radzę zainteresować się, w jakich warunkach są przechowywane dzieła z dawnej Biblioteki Schaffgotschów, przechowywane obecnie w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu w warunkach urągającym wszelkim standardom przechowywania tego rodzaju dzieł. A pracownicy obchodzą się z nimi jak z makulaturą, czego nie raz byłem świadkiem. Instytucja, która została powołana w celach ochrony kultury, w rzeczywistości ją niszczy!
~kkkkkkk 9-12-2014 0:52
Sam artykuł też jak feniks z popiołów. Był już kilka lat temu na jelonce.
~lechu 9-12-2014 1:03
Pierwsze co pan Firszt powinien zrobić to odebrać Wrocławiowi nasze zbiory. Wrocław - najbardziej złodziejskie miasto na Dolnym Śląsku, a może nawet w całej Polsce.
~Dduch Gór 9-12-2014 1:04
Co się stało z tymi zbiorami przekazanymi Karkonoskiemu Parkowi Narodowemu? Też gniją w magazynach czy zostały wykorzystane jako rozpałka?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wypadek przy sądzie

Cieplicka rocznica

Stop marginalizacji średnich miast

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Przełomowy rok 1948

Sonda

E-papierosy są lepsze od zwykłych?

Oddanych
głosów
698
Tak
14%
Nie
65%
Nie wiem
21%