MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Mocne i do refleksji. „Oleanna” w Teatrze im. Norwida

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 23 października 2011, 7:59
Aktualizacja: 8:15
Autor: Petr
Fot. Archiwum Teatru im. Norwida M. Oliva Soto
Wczoraj, 22 października na scenie Teatru im. Norwida w Jeleniej Górze odbyła się premiera sztuki Davida Mameta „Oleanna”. Z dyrektorem naczelnym i artystycznym teatru, a zarazem reżyserem sztuki – Bogdanem Kocą rozmawia Piotr Iwaniec.

„Oleanna” zagościła w jeleniogórskim teatrze. Dlaczego akurat ta sztuka?

Do napisania „Oleanny” Davida Mameta zainspirowała głośna sprawa sądowa niejakiej Anity Hill i Clarenc’a Thomasa, sędziego Sądu Najwyższego USA. Pani Hill oskarżyła pana Thomasa o molestowanie seksualne w latach osiemdziesiątych kiedy był on przełożonym w Komisji ds. Równouprawnienia w Zatrudnieniu. Powszechnie uważa się, że sprawa ta to jeden z bardziej przełomowych momentów w publicznej debacie dot. napastowania seksualnego w miejscach pracy – tematu, który stał się ostatnio ważnym zagadnieniem w zarządzaniu organizacjami. A o tematach ważnych teatr mówić powinien. Podkreślam – mówić, a nie dawać ich konkretne rozwiązania. Zmuszać widza do myślenia o tych tematach, do ich interpretacji i poszukiwania własnych rozwiązań.

W sztuce występuje zaledwie dwoje aktorów: Tadeusz Wnuk i Agata Moczulska. Sytuacja, z którą mamy do czynienia rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami, w pokoju profesorskim, w którym odbywają się „spotkania ze studentką”. Klasyczne molestowanie, czy coś więcej?

Zdecydowanie więcej. „Oleanna” jest sztuką uniwersalną, w której można znaleźć kontekst i dla dyskusji o molestowaniu seksualnym, i psychicznym, i finansowym itd. Chodzi tu przede wszystkim o pewien punkt wyjścia do dyskursu – dyskursu o próbie dominacji, manipulacji; o problemie chęci posiadania władzy nad innymi, wykorzystywania władzy do swoich celów. Ta sztuka ma mnóstwo tropów interpretacyjnych i niczego nie narzuca, choć, istotnie, opiera się na sytuacji „klasycznej”.

Jakiej mianowicie?

Do profesora przychodzi studentka kwestionująca jego umiejętności przekazywania wiedzy; po przeanalizowaniu problemu, profesor proponuje studentce dodatkowe spotkania, mające na celu jej douczenie. Owe spotkania odbywają się w gabinecie profesora, czego niejako widz staje się świadkiem, podglądaczem. W pewnym momencie studentka – powiem kolokwialnie – „wywija numer”, który staje się przyczyną dramatu. Całkowitego upadku profesora, którym kierowała wszakże dobra wola, chęć pomocy studentce słabej. Choć może nie do końca, tego nie wiemy. Nie wiemy też, czy „numer” był przypadkowy, czy planowany? Tego wszystkiego możemy się jedynie domyślać. Widz sam musi zinterpretować „Oleannę”, to do niego należy ostateczna odpowiedź na postawiony problem. Po prostu, tę sztukę należy dograć w domu. Zastanowić się nad nią dłużej.

„Oleanna” trochę odstaje od repertuaru Teatru im. Norwida. Czyżby łamanie konwencji?

Ja patrzę na repertuar całościowo, traktuję go jak wielkie show, w którym winny zawierać się wszystkie elementy potężnego i zaskakującego widowiska z prawdziwego zdarzenia. Właśnie dlatego do repertuaru dołączyliśmy „Oleannę”, sztukę traktującą o problemach społecznych; której do tej pory brakowało. „Oleanna” to coś dla wyrafinowanego widza; coś kameralnego a jednocześnie mocnego i do refleksji. Coś co polecam każdemu. No, może nie dzieciom – choć bynajmniej nie ma tu żadnych obscenicznych scen.

Czytaj również

Niedoróbki na drodze

Prezesi spółek miejskich o cenach energii

Ogołocili drzewa

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~sowa 23-10-2011 11:07
Sztuka to najlepsza forma prewencyjno-zapobiegawcza problemow spolecznych ,fajnie ze Pan problem dominancji,posiadania wladzy nad innymi,wykorzystywanie wladzy do swoich celow,manipulacji porusza na deskach naszego jeleniogorskiego teatru im.CKN z przyjemnoscia obejrze.Brawo jest Pan fantastycznym dyrektorem "ciachem".
~??? 23-10-2011 15:39
A gdzie widownia ? Dobrze byłoby zobaczyć czy oficjele przyszli obejrzeć coś o sobie!
~KG 24-10-2011 20:55
Byłem na spektaklu w niedzielę. Uważam, że naprawdę było warto. Daje do myślenia. Moim zdaniem jest to sztuka o możliwości zniszczenia niewinnego człowieka, uwikłaniu jednostki w system wyścigu szczurów oraz życiowym przypadku, który potrafi zburzyć nawet najlepiej poukładane \"szczurze domino\". Gratuluję reżyserowi i aktorom.
~ 20-11-2011 12:05
Jestem trzydziestoparoletnim człowiekiem. Padające ze sceny cyt. "spierd@l@j mała ci?o" oraz "pałą bym cię nie wygrzmocił ?izdo" są dla mnie jak łyżka dziegciu w beczce miodu. A to jest dla wyrafinowanego widza według tego, co napisano powyżej. Jestem na nie.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Piotr Paczóski... w miejskiej spółce

30. Ro(c)k bez kurtyny

Pięknie mówili wierszem

Danuta Stenka i nie tylko w BWA

Prezydent wezwany przez prokuratora

Sonda

Czy wszyscy młodzi do 26. roku życia powinni być zwolnieni z podatku PIT?

Oddanych
głosów
942
Tak
38%
Nie
55%
Nie mam zdania
7%