MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Mali narciarze pod opieką Ducha Gór

Wiadomości: SZKLARSKA PORĘBA
Czwartek, 4 lutego 2010, 8:51
Aktualizacja: 8:52
Autor: Karolina
Fot. Karolina
Pod koniec stycznia tego roku na stoku Pietkiewiczówka w Szklarskiej Porębie ruszyło narciarskie przedszkole Ducha Gór. Pierwszych maluchów przyjęto w ciekawej scenerii przeróżnych figur ze świata bajek oraz akcesoriów niezbędnych do nauki. O trudnych początkach tego przedsięwzięcia i planach wprowadzania austriackich standardów nauczania w mieście pod Szrenicą opowiada założyciel przedszkola, Krzysztof Gąsiorek.

W słoneczny dzień na stoku przy ul. Turystycznej jazdy na nartach uczy się kilkoro dzieci. Najmłodsze z nich mają po trzy latka. Teren przedszkola jest odgrodzony siatką od pozostałej części stoku, z której korzystają narciarze. Instruktorzy podkreślają, że bezpieczeństwo maluchów jest dla nich najważniejsze. Oprócz wyciągu narciarskiego dla dzieci i specjalnych mat antypoślizgowych, na stoku znajduje się kilka indiańskich wigwamów, dinozaury, pingwiny, kolorowe postaci z bajek (np. myszka Micky) oraz tor przeszkód.

Przedszkolakom towarzyszy kilku instruktorów, którzy indywidualnie zajmują się każdym z dzieci. Dwie dziewczynki uczestniczące trzeci dzień w kursie uczą się zjazdu slalomem z równoczesnym podnoszeniem obu rąk w górę. Ćwiczony jest także układ dostokowy z wykorzystaniem zabawy w Indian. Młodsze dzieci rozpoczynają naukę od zjazdu pługiem i samodzielnego hamowania. Od instruktorów można wówczas usłyszeć: „Robimy dużą pizzę” albo „Piętki się nie lubią”. – Staramy się porozumiewać z podopiecznymi w zależności od ich potrzeb i wieku – opowiada właściciel przedszkola. Wszystkie elementy na stoku (np. te w kształcie trójkąta) wpływają na podświadomość uczących się i nigdy nie są przypadkowe.

Krzysztof Gąsiorek w 1994 r. otworzył szkołę narciarską, w której uczyło wówczas dziesięciu instruktorów. W ramach tego przedsięwzięcia powstało także kilka punktów wypożyczalni nart. Wszystko szło w dobrym kierunku, ale w mieście pod Szrenicą ciągle brakowało odpowiedniego rozwoju narciarskiej infrastruktury. Pan Krzysztof postanowił wyjechać z Polski. Wybrał Austrię, gdzie na lodowcu Hintertux znalazł pracę jako nauczyciel sportów zimowych. Przeszedł intensywne kursy i został szkoleniowcem innych instruktorów w Tyrolskim Związku Narciarskim. Po powrocie do Polski, w 2007 r. zdziwiła go panująca rzeczywistość, w której nic się nie zmieniło pod względem infrastruktury narciarskiej.

– Byłem pełen nadziei, że w Szklarskiej Porębie uda się zrealizować większy, choć lokalny projekt związany z utworzeniem szkoły narciarskiej – opowiada nasz rozmówca. Pan Krzysztof poczynił w tej sprawie pewne kroki, przygotował szczegółowy opis planowanego przedsięwzięcia. Projekt podzielony był na trzy etapy finansowe, opiewające na kwotę 100, 200 i w końcu 800 tys. zł. Wiedział, że prezes spółki Sudety Lift jest przeciwny wszelkim nowym inicjatywom, więc zgłosił się bezpośrednio do austriackiego właściciela firmy.

Zdobył poparcie zarówno władz spółki, jak i burmistrza oraz lokalnego samorządu. Niestety miejscowy prezes firmy wyraził swój sprzeciw wobec pomysłu, twierdząc że na stoku nie ma miejsca na kolejne przedsięwzięcia. Krzysztof Gąsiorek uważa takie postępowanie za, delikatnie mówiąc, nierozsądne. – W cywilizowanych miejscach na świecie nie ma terenów narciarskich bez profesjonalnej szkoły i przedszkola narciarskiego. Pan prezes nie jest narciarzem, nigdzie nie wyjeżdżał i jest przypadkową osobą w tej branży – podsumował obecny właściciel przedszkola.

Mimo wielu przeciwności, przedszkole ruszyło. Na razie właściciel dokłada do interesu, ale realizuje też kolejne pomysły i ma nadzieję na szybki rozwój. – Każdy może kupić karuzelę i taśmę narciarską, ale nie każdy wie jak postępować z dziećmi – podkreśla pan Krzysztof. Jako szef wyszkolenia chce wykorzystać swoje austriackie doświadczenie i przekazywać wcześniej zdobytą wiedzę kolejnym instruktorom, których sam zatrudnia. Za granicą jeden uczący potrafi zapewnić bezpieczeństwo nawet 12-osobowej grupie. Wśród polskich instruktorów jest taka tendencja, że „uciekają” od dzieci na rzecz nauki dorosłych.

Z maluchami, wbrew pozorom o wiele trudniej jest się porozumieć. Instruktorzy narciarskiego przedszkola Ducha Gór kierują się zasadą: „Mowa jest srebrem, a pokaz złotym rozwiązaniem”. Stawiają na dobrą demonstrację i tylko hasłową komunikację z najmłodszymi. Ważnym czynnikiem jest także umiejętność porozumienia się z rodzicami uczących się dzieci. Dorośli muszą zaufać instruktorom i pozwolić swoim pociechom na lekcje sam na sam z nauczycielem. Dochodzi tu również częsty problem źle dopasowanych nart u kursantów.

Krzysztof Gąsiorek krok po kroku chce wprowadzić austriackie standardy nauczania i animacje, dzięki którym dzieciom na długo pozostanie w pamięci pobyt w mieście pod Szrenicą. W planach są specjalne przebrania i malowanie twarzy uczących się maluchów. Wszystko po to, aby nauka szła w parze z dobrą zabawą. Organizowane są również darmowe lekcje dla początkujących oraz narciarskie zawody. Szczegółowe informacje można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej szkoły i przedszkola. Na wszystkich chętnych czekają wykwalifikowani instruktorzy, którzy poprowadzą szkolenia na każdym poziomie narciarskiego zaawansowania.

Ogłoszenia

Czytaj również

Pierwszy dzwonek w Elektroniku

Wyczarowali drona z drewna

Marszałek Senatu w Jeleniej Górze

Komentarze (5) Dodaj komentarz

stylcken 4-02-2010 10:04
Brawo panie Krzysku ,jestes nielicznym profesjonalnym instruktorem (pelen szacunek) niech cala reszta pseudo-instruktorow sie uczy od ciebie jak sie podchodzi do sprawy nauki narciarstwa . Niech buraki zobacza twoja oferte!!!!!! pelen profesjonalizm !!!! brawo brawo brawo !!!
~ 4-02-2010 12:17
Pan prezes nie jest narciarzem, nigdzie nie wyjeżdżał i jest przypadkową osobą w tej branży – podsumował obecny właściciel przedszkola. PAN PREZES NIE TYLKO NIGDZIE NIE WYJEŻDŻA< ALE NAWETY NIE SPRAWDZA TEGO CO SIĘ DZIEJE NA SZRENICY. WSZYSTKO CO WIDZI TIO KOLEJJKĘ ZE SWOJEGO GABINETU. ŻAŁOSNE! ALE PRAWDA JEST TAKA, ŻE AUSTRIACY MAJĄ TO W D.... IM NAJKLEPIEJ ASUJE JAK DZIAŁĄ TYLKO PUCHATEK. 75 ZŁOTYCH ZA KILKA ZJAZDÓW. JAKO MIESZKANIEC SZKLARSKIEJ PORĘBY GRATULUJĘ ANU KRZYŚCKKOWI< ALE BNARCIARZOMM MWÓIĘ - OMIJAJCIE SZRENICĘ.
~trosliwy 4-02-2010 12:29
ja bym takiemu instruktorowi za brak kasków dał mandacik!!!
~ 4-02-2010 15:26
Spółka Sudety to dziadostwo. jakby chcieli, to by już dawno przebudowali dotychczasowe wyciągi.
~gs 27-02-2012 15:28
Nie jestem zadowolona z tego przedszkola. Moje dziecko było tam 2 godziny i więcej nie chce. Jak przyszliśmy zobaczyć co robią dzieci to większość siedziała. Instruktorzy twierdzili że dzieci nie chcą jeździć i wydaje mi się, że nie robili nic, żeby dzieci zachęcić do aktywności. My tam więcej nie wrócimy :(

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Będzie bezpieczniej

Kto dyrektorem SP 11?

Początek roku w SP 8

Tak w szpitalu zachował się lekarz?

Prezes sądu okręgowego grozi procesami

Sonda

Czy majątki żon i dzieci polityków również powinny byc jawne?

Oddanych
głosów
263
Tak
79%
Nie
17%
Nie mam zdania
3%