MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Niedziela, 12 lipca
im. Weroniki, Jana

Ludzkie sekrety potężnej warowni

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 12 maja 2010, 21:07
Aktualizacja: Niedziela, 23 maja 2010, 23:37
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Czy wiecie, w Książu na zimę szklono część wjazdową do zamku i instalowano tam kaloryfery, aby goście nie musieli w mrozie przechodzić z pojazdów do głównych drzwi? Albo czy zdajecie sobie sprawę, że już w latach 20. minionego stulecia zainstalowano we wnętrzach liczącego 600 pomieszczeń zamczyska rodzaj centralnego odkurzacza?

Takimi barwnymi ciekawostkami ubarwił swoją ciekawą gawędę Romuald Łuczyński. Nie był to suchy wykład historyka, ale pełna smaczków – ilustrowana mnóstwem fotografii i obrazków - opowieść o ludziach, którzy władali i pracowali w podwałbrzyskiej posiadłości.

- Zamek Książ jest moją pierwszą i prawdziwą miłością!– powiedział Romuald Łuczyński, który w Książnicy Karkonoskiej uraczył gości spotkania autorskiego barwną gawędą o dziejach jednej z największych warowni na Dolnym Śląsku, często odwiedzanej także przez mieszkańców naszego regionu.

- Romualda Łuczyńskiego nie muszę jeleniogórzanom przedstawiać – przywitała gościa Kamila Wilk z Książnicy Karkonoskiej. – Bohater spotkania związany był z Jelenią Górą przez wiele lat. Uczył historii w „Mechaniku”, a także pracował w Grodzkiej Bibliotece Publicznej. Jest redaktorem naczelnym miesięcznika „Sudety”, „chodzącą encyklopedią”, wybitnym znawcą historii regionu, a jego „konik” to zamki i pałace Dolnego Śląska w całym kontekście historycznym, a zwłaszcza pod kątem ludzi, którzy byli z nimi związani.

Łuczyński scharakteryzował członków rodu von Hochberg, w którego władaniu Książ (Fuerstenstein nieprzerwanie pozostawał od 11 czerwca 1509 roku do 30 listopada 1944). Wśród zamkowych włodarzy byli ludzie bardzo światli, którzy wiernie służyli nie tylko majątkowi, lecz także przyczyniali się do rozwoju całego regionu.

Hans Heinrich von Hochberg (zmarł w 1671 roku) odbudował wsie po wojnie trzydziestoletniej. Żyjący w epoce baroku Konrad Ernst Maximilian, solidnie wykształcony, był mecenasem sztuk i twórcą „gabinetu osobliwości”. On także urządził najbardziej wystawne pomieszczenie w Książu zwane Salą Maximiliańską. Hans Heinrich XI z kolei rozbudował przemysł i był twórcą wielu inwestycji – jak by się to dziś powiedziało – proekologicznych.

– Był także Wielkim Łowczym Cesarstwa, świetnym gospodarzem lasu i skutecznym myśliwym – mówił R. Łuczyński. Przed śmiercią (1907) wystawiono Hansowi Heinrichowi obelisk upamiętniający ustrzelenie 50 tysięcy sztuk zwierzyny w czasie jego 19-letniego zarządzania zamkiem.

Wśród Hochbergów byli też utracjusze, a zwłaszcza ostatni przedwojenny władca zamku Hans Heinrich XV (żonaty i później rozwiedziony z legendarną pięknością, księżniczką Daisy). Prowadził tryb życia bon-vivanta i roztrwonił potężną fortunę żyjąc ponad stan. Kiedy dochód skromnego urzędnika wynosił 40 funtów rocznie (utrzymywał za to rodzinę), a wpływy ze skromnego majątku pozwalające na jego utrzymanie kształtowały się w granicach 40 tysięcy funtów, Hans Heinrich potrafił za jednym razem wydać 50 tysięcy funtów na biżuterię i inne rozrywki. Nic zatem dziwnego, że doprowadził posiadłość do finansowej ruiny i zmarł w biedzie.

Romuald Łuczyński uzmysłowił zebranym, że pojęcie biedy jest względne. Dla przyzwyczajonego do luksusów magnata był to pobyt w paryskim hotelu Ritz, gdzie zszedł był w roku 1938 pozostawiając majątek zadłużony po uszy. Prelegent podkreślił też, że – wbrew temu, co się mówi – zamku hitlerowcy nie zabrali, ale przejęli w poczet zadłużenia. Dodał też, że synowie Hansa Heinricha XV – Hans Heinrich XVI i Aleksander – walczyli przeciwko Hitlerowi. Pierwszy w armii brytyjskiej, a drugi – w wojsku polskim. W 1943 roku zamek miał stać się zresztą kwaterą Fuehrera. Wykuto nawet tajemnicze podziemia, ale wciąż nie wiadomo dokładnie, w jakim celu.

Historyk barwnie opowiadał o życiu codziennym w Książu, licznych i znamienitych gościach, którzy tam przebywali. Ożyła w jego słowach pałacowa atmosfera beztroski, hucznych zabaw i wielkich pieniędzy. O licznej służbie, pokojówkach i kamerdynerach i "pułku" kucharzy, którymi "dowodził" Francuz ze swoim czworonożnym ulubieńcem. Łuczyński mówił koligacjach rodzinnych von Hochbergów, które sprawiały, że w Fuerstensteinie bywali ludzie, którzy tworzyli historię, między innymi, Winston Churchill, a także liczni przedstawiciele arystokracji z całej Europy i świata. Zamkowe mury są wciąż świadkami tych obfitych w wydarzenia dziejów, a sam autor nosi się z zamiarem wydania książki o Książu.

Romuald Łuczyński (urodzony i wychowany w Wałbrzychu) dodał, że pamięta zamek z lat swojego dzieciństwa, kiedy to posiadłość była dostępna dla wszystkich. Dziś niestety – już nie jest. – Zamek to moja miłość niespełniona – powiedział historyk, który ubolewa, że nie mógł nigdy nawiązać kontaktu z odpowiedzialnymi za funkcjonowanie zabytku. A zmieniali się oni w ostatnim okresie dość często. W trakcie swoich badań autor dotarł do wielu ciekawych dzieł, choćby unikatowego portretu Konrada Ernsta Maximiliana oraz interesujących fotografii w oddziale jeleniogórskim Archiwum Państwowego. Nie wzbudziły one żadnego zainteresowania wśród zamkowej dyrekcji.

Ogłoszenia

Czytaj również

Egzaminy zawodowe uczniów kowarskiego Lema

Radosna edukacja w przedszkolach

Nabór do szkół ponadpodstawowych  

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~Rudebwoy 12-05-2010 22:24
Czy prelekcje pana Łuczyńskiego są tak samo "barwne" i "fascynujące" jak jego artykuły w "Sudetach"? A może pełne smaczków, anegdot i dygresji niczym jego znana książka "Chronologia dziejów Dolnego Śląska"?
~JACK 12-05-2010 23:51
Pamiętam doskonale ten zamek który w latach 50-tych popadał w ruinę. Byłem tam wtedy z moim ojcem a po zamku grasowały watahy szabrowników. Ogrody zamkowe były zarośnięte i przypominały dżunglę Amazońską i tylko gdzieniegdzie wyłaniały się posągi spowite bluszczem!!!
~Obywatel 13-05-2010 9:03
Pamiętam jego wykłady na lekcjach Historii w Mechaniku gdzie często zarozumiale chwalił się swoimi tytułami naukowymi i przez większość wykładów zamiast przekazywać wiedzę bawił się laptopem wykonując na nim prywatne rzeczy. Co w znaczącym stopniu pomogło mi dostać dość wysokie oceny na jego wykładach :)
diablica 13-05-2010 12:42
zakochana jestem w tym zamku... szkoda, że Pan Łuczyński nie został doceniony w Książu...
~do obywatela 13-05-2010 15:51
ciekawe czy te "utytułowany" naukowiec słyszał o czymś takim jak lista filadelfijska ??

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Drzymały i Flisaków niemal gotowe

Tak nie wolno parkować!

Jednokierunkowo Zakosami na Śnieżkę

Spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą

Nowa rektor w KPSW

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
346
Tak
47%
Nie
40%
Nie wiem
13%