MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Lepiej babcię zamordować

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 26 lipca 2009, 7:55
Aktualizacja: 11:15
Autor: Angela
Fot. ......
Na utrzymaniu miał ukochane przyjaciółkę i córeczkę. Kiedy wpadł w pułapkę kredytów, których nie był w stanie spłacić, wymyślił rozwiązanie: zabójstwo babci konkubiny. – Pójdę do więzienia i wszystkim będzie się żyło lepiej – powiedział 23– letni Rafał W. z Jeleniej Góry tuż przed próbą morderstwa.

Ewelinę poznał cztery lata wcześniej. On wychował się w pełnej rodzinie i bez większych problemów skończył podstawówkę i gimnazjum. Był kucharzem. Zrobił też kurs na wózki widłowe. Nie bał się żadnej pracy, pracował na budowach i w restauracjach.

Miał lepkie ręce. Sąd kilkakrotnie skazywał go za włamania i kradzieże. Kłopoty z wymiarem sprawiedliwości zaczęły się już, kiedy miał 13 lat. W ostatnich latach został skazany w 2003 oraz 2005 roku, kiedy karę dwóch lat więzienia warunkowo zawieszoną mu na pięcioletni okres próby. Dwukrotnie po alkoholu podejmował tez próby samobójcze w 2007 i 2008 roku.

Dla bliskich potrafił być jednak opiekuńczy i troskliwy. Ewelina zdobyła wykształcenie średnie, ale nie zrobiła matury. Po dwóch latach znajomości urodziła im się córeczka, Ania. Para zdecydowała o wspólnym życiu. Najpierw u rodziców Rafała, później – w wynajętych mieszkaniach. Kiedy jeden z lokali musieli opuścić,
pomocną dłoń wyciągnęła do nich wówczas babcia Eweliny, pani Maria.

Zamieszkali w jej mieszkaniu przy ulicy Matejki, w pokoju ciotki, która wyjechała za granicę. Poza Rafałem, Eweliną i ich córeczką w mieszkaniu pani Marii przebywało kilku innych członków rodziny. Za dach nad głową młodzi z dzieckiem mieli płacić 380 złotych miesięcznie. Poza tymi kosztami mieli jeszcze zaciągnięte kredyty i rosnące kwoty na kartach kredytowych. By spłacać zobowiązania i zarobić na utrzymanie rodziny Rafał W. poza pracą jako pomocnik hydraulika, brał też prace dorywcze. Od samego początku zamieszkania Rafała i Eweliny w mieszkaniu pani Marii, pomiędzy babcią konkubiny a Rafałem W. dochodziło do częstych kłótni.

6 marca tego roku Rafał wrócił do domu pijany. Pomstował na kuzyna Eweliny, który miał mu zabrać grę komputerową. Mężczyznę próbowała uciszyć babcia dziewczyny. Usłyszała jednak: – ”Zamknij mordę suko, bo cię załatwię”. Na hałasy zareagowali też inni domownicy: Anna i mąż Artur, którzy wyszli na korytarz i próbowali zażegnać awanturę. Po chwili Rafał uspokoił się, a pozostali rozeszli się do swoich pokojów.

Rafał poszedł do lodówki po piwo. Z butelką obmyślał plan...na życie. Powiedział Ewelinie, że mu na niczym nie zależy, że i tak nie spłaci kredytów, że może iść siedzieć, że „ją” załatwi, by Ewelina z córką miały lepsze życie. W pewnym momenci wziął nóż, wyszedł na korytarz, a po 10 minutach rzekł, że idzie porozmawiać z babcią ...by wszystkim żyło się lepiej! Poszedł. Nikt z domowników nie próbował go powstrzymać, bo nikt nie wziął jego słów na poważnie. Ewelina z Tadeuszem nawet nie pomyśleli, że Rafał może planować taką zbrodnię. Oprawca wszedł do pokoju pani Marii i zamknął jej drzwi na klucz.

Kobieta nieświadoma zagrożenia zapytała go, czego od niej chce. Po chwili słychać było już tylko krzyk pani Marii z wołaniem o pomoc. Przerażona Ewelina wybiegła z pokoju i pobiegła po ojca. Ten chwycił za klamkę, a kiedy okazało się, że drzwi są zamknięte, wyważył je. Pani Maria leżała na łóżku , a na niej siedział Rafał, który ją dusił.

Artur ściągnął go z teściowej i obezwładnił. Jednocześnie próbował zatamować krwotok u poszkodowanej i zawołał rodzinę. Rajmund pobiegł wezwać pogotowie i policję, po czym wyszedł przed dom poczekać na ich przyjazd. W tym czasie Rafał W. wyrwał się i zaczął uciekać z mieszkania zbiegając po schodach, ale został zatrzymany przez Rajmunda i oddany w ręce policji.

Rany zadane pani Marii okazały się bardzo groźne. Lekarzom udało się jednak uratować życie kobiety. Agresor przyznał się do winy. Odpowiedzialnością za swoje zachowanie obarczył jednak babcię: powiedział, że piła i doprowadziła go do takiego stanu, że chciał ją zabić. W chwili popełnienia czynu sprawca miał 1,37 promila alkoholu we krwi. Nie stwierdzono u niego żadnych środków odurzających.
Przed sądem Rafał W. odpowie próbę usiłowania zabójstwa Marii R., za co grozi mu kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie. Najbliższa rozprawa planowana jest na 9 września .

Ogłoszenia

Czytaj również

Potrącenie koło ZUS–u

Wypadek przy sądzie

Poświst na "góralu"

Komentarze (29) Dodaj komentarz

daria30119 26-07-2009 8:18
"W pewnym momencie nóż, wyszedł ma korytarz...."
~Małami 26-07-2009 8:20
Szok. I jak tu pomagać rodzinie?
HankaOdRumcajsa 26-07-2009 9:13
Jakiś powalony koleś. Ja bym go na roboty wysłała jakieś ciężkie. Na Sybir. A nie, że za moje podatki będzi siedział.
~kgb 26-07-2009 9:17
Typowy PASOŻYT^.....!
~geeex 26-07-2009 10:26
A Tusk niech dalej sie usmiecha, chłopak pracował!!!!Brał dorywcze prace po godzinach, ale rzeczywistosć pokazuje jakie są zarobki że nie mozna spokojnie kredytów spłacać i życ!!!!
~EDYCIA 26-07-2009 10:57
TAKIEMU TO DOŻYWOCIE TYLKO SIĘ NALEŻY.TO JAKIŚ PSYCHOL.
~ 26-07-2009 11:13
W chwili popełnienia czynu miał sprawca miał 1,37 promila -----------------------
~Jeleniogorzanka 26-07-2009 11:16
Miał lepkie ręce. Sąd kilkakrotnie skazywał go za włamania i kradzieże. Kłopoty z wymiarem sprawiedliwości zaczęły się już, kiedy miał 13 lat. W ostatnich latach został skazany w 2003 oraz 2005 roku, kiedy karę dwóch lat więzienia warunkowo zawieszoną mu na pięcioletni okres próby. Dwukrotnie po alkoholu podejmował tez próby samobójcze w 2007 i 2008 roku. Kto udzielil kredytu takiemu komus???????
~marx 26-07-2009 11:56
Do Daria30119 "w pewnym momencie WZIĄŁ nóż, wyszedł na korytarz..." Czytaj dziewczyno.
~xx 26-07-2009 13:54
najbardziej szkoda Eweliny i Ani...
~Kapsel 26-07-2009 13:56
"W chwili popełnienia czynu sprawca miał 1,37 promila alkoholu we krwi. Nie stwierdzono u niego żadnych środków odurzających. " Czyli był pijany i trzeźwy zarazem?
daria30119 26-07-2009 14:37
do MARX~~~Zobacz łaskawie o której godzinie wyłapałam błąd a o której była zrobiona aktualizacja artykułu. Wystarczy??? Czytam bardzo uważnie wszystkie artykuły jak i komentarze! Poprzednio brakowało właśnie tego..."wziął". Pozdrawiam -Daria.
~HAVA ...o j.polskim 26-07-2009 15:11
teessi 26-07-2009 15:44
Kapsel, alkohol upija, a środki odurzające odurzają.
teessi 26-07-2009 15:58
~geeex, zastanów się co piszesz, czy każdy, komu ciężko spłacić kredyty, ma mordować niewinnych i usprawiedliwiać to ciężkimi czasami spowodowanymi przez rządzących? Sprawca z premedytacją chciał uśmiercić osobę, która przyjęła go pod swój dach i nie jest winna jego sytuacji materialnej.
~Rhayader 26-07-2009 16:02
Mamy dzisiaj ciepłą, wakacyjną niedzielę, a tu kolejne, smutne wydarzenie. A przecież nie jedyne tego rodzaju, jakimi niemal codziennie atakują nas media. Horda nastolatków okupująca zdewastowaną klatkę schodową, częstująca przechodniów grubym słowem, albo przynajmniej niechętnym spojrzeniem. To przecież w takich gromadach czają się, nabierając pewności siebie, jutrzejsi gwałciciele i mordercy. Pełne krwi gry komputerowe i programy telewizyjne, agresywne napisy na murze, które nocą wymalowała niewidzialna ręka. To tworzy atmosferę, w której występek staje się czymś tak zwyczajnym jak powietrze. W jednej z przeczytanych w młodości syberyjskich opowieści, bodajże Wacława Sieroszewskiego, znalazłem taki oto obraz, który zapamiętałam na zawsze. Na przeciwnych brzegach jednej z wielkich tamtejszych rzek, Obu albo Jeniseju, leżały dwie małe, zagubione wśród nieprzebytych lasów, odcięte do świata wioski. Mieszkańcy obu osad spotykali się często rybacząc na rozlewiskach, niekiedy popijali wódkę w nadrzecznych chaszczach, albo odwiedzali się nawzajem po chałupach, bywały też i wielkie miłości w wyniku których weselne orszaki przeprawiały się czółnami na drugi brzeg. Zwyczajnie, jak to między ludźmi takimi samymi, ale podzielonymi wielką wodą. Ale tylko jednego, jedynego dnia w roku, w lutym, kiedy rzeka skuta była jak co roku tęgim lodem, o świtaniu ruszały z obu brzegów gromady mężczyzn z drągami, siekierami, czym popadnie. Hurmą wpadali na siebie po środku lodowego pola i bili się do upadłego, aż lód zakwitał przelaną krwią. Wtedy obie gromady zabierały swoich zabitych i poranionych wlokąc się powolutku ze spuszczonymi głowami ku odległym domostwom, aby przez następnych 364 dni roku żyć ze swymi sąsiadami w pokoju, a napotkanego przybysza z obcej wsi pozdrawiać słowem bożym i zapraszać do domu na herbatę. Więc może wojna i agresja jest naturalną potrzebą ludzką, tak jak jedzenie, sen i czułość? A przynajmniej męską, bo świat kobiecy byłby na pewno łagodniejszy. Wiele na ten temat napisano, w ostatnich czasach mniej, bo - politycznie poprawnie - jest twierdzić, iż ludzie są dobrzy, tylko warunki nie zawsze sprzyjają ich przyrodzonemu anielstwu. Potwierdzają to jednak wspomnienia powoli dziś odchodzącego pokolenia, które przeżyło wielką wojnę (światową, nie jaruzelską!) i pamięta, że - mimo zniszczeń, biedy i narzuconego sowiecką przemocą komunizmu - lata bezpośrednio powojenne były czasem optymizmu, powszechnej życzliwości i nadziei. Tak, świat się wyszalał, nasz diabeł zasnął opity ludzką krwią i choć przez chwilę można było spojrzeć jaśniej w przyszłość, która przecież - wbrew nagłówkom ówczesnych gazet - nie zapowiadała się na świetlaną. Dlatego teraz, po tylu dziesięcioleciach spokoju, niewyżyte pokolenie wojowników pustoszy ulice, bije gliniarzy, i demoluje stadiony pod rycerskim sztandarem swojej drużyny. Tylko patrzeć, aż jakiś szaleniec albo cyniczny gracz polityczny pomacha im przed nosem sztandarem innym niż klubowy, a oni pójdą za nim jak za szczurołapem, tak jak z męską piosenką na ustach szli na rzeź stumanieni rycerze wszystkich przegranych wojen. Bo przecież innych nie było; te dla kogoś zwycięskie i tak - patrząc trochę dalej niż nos wodza - były dla ludzkości przegrane. Więc może nadszedł już dawno naturalny czas na kolejny upust krwi, tylko nieuchronną erupcję wstrzymuje z jednej strony straszniejsza niż kiedykolwiek potęga broni, a z drugiej wytrwała praca organizacji międzynarodowych, więc wrząca lawa męskiego szaleństwa szuka sobie bocznych ujść na stadionach, w protestach społecznych, na które rusza się z żelazną lagą w ręku, albo na peryferyjnych wojenkach najemników? Jeśli agresja jest nieuniknioną potrzebą fizjologiczną mężczyzny, którą trzeba rozładować w stosownym czasie i miejscu, to należałoby pochwalić dwie zwaśnione grupy kibiców, które umówiły się w ustronnym łódzkim parku, by tam spokojnie lać się kastetami. W jednej z opowieści Iona Tichego (trudno zapomnieć tego mądrego bohatera Stanisława Lema) natrafił on na planetę zaludnioną przez bardzo spokojnych i uprzejmych mieszkańców. Zauważył tylko, że mili gospodarze, co pewien czas przepraszali towarzystwo i udawali się do wyszalni. Przybysz wiedziony niezdrową - jak to zwykle bywa - ciekawością też tam wszedł i zobaczył wyłożoną miękką gumą kabinę, w której można było do woli i bezpiecznie pastwić się nad zamówioną na tę okazję kukłą polityka, żony czy szefa. Tymczasem łódzka policja nie okazała wyrozumiałości dla inicjatorów parkowej wyszalni i towarzystwo stanęło przed prokuratorem. Jak okiełznać tkwiącego w człowieku demona agresji? Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani... tak jak „chłopcy malowani” oddający życie w zapomnianych już wojnach, tak mogliby to zanucić dzisiejsi żołnierze ulicznych gangów i wojownicy szalikowych sabatów. Ale może wojna i agresja przeciw drugiemu człowiekowi nie jest dla nas nieuniknionym upustem złości, może tą złą krew da się upuszczać bardziej higienicznie i z bardziej zachęcającą estetyką? Owszem, w każdym z nas siedzi, jeśli nawet nie prawdziwy diabeł, to jakieś bydlę: bywa świnią, ale bywa też i wilkiem. Cała nasza kultura, cała nasza cywilizacja, wszystkie nasze systemy religijne, to w istocie nic więcej niż usiłowania - nieraz skomplikowane i pełne zadziwiających rytuałów - okiełznania tego bydlęcia w człowieku. Cały spór między liberalizmem a konserwą, miedzy Oświeceniem a tradycją, to w istocie spór o wielkość tego bydlaka, jego siłę, jego kły, racice i ewentualnie rogi. Jeśli uznamy, że dominuje w naszej duszy, to nie obejdziemy się bez restrykcyjnych norm i stałej obecności uzbrojonego policjanta - obojętnie czy nazwiemy go Autorytetem, czy Żandarmem, czy Wielkim Inkwizytorem. Jakakolwiek myśl o wolności otwiera wtedy klatkę czasem krwiożerczego, a czasem tylko lubieżnego potwora. Jeśli jednak przyznamy, że – owszem -trochę pogryzie i powierzga, ale sami jesteśmy w stanie uspokoić go wytrwałością sumienia i zamiłowaniem do spraw wyższych, to wtedy nie straszna nam wolność. Tylko z taką wiarą moglibyśmy poważyć się na chrześcijański solidaryzm, albo nawet i na jakiś utopijny, szlachetny socjalizm. Moglibyśmy wtedy powiedzieć za świętym Augustynem: „kochaj Boga i czyń co chcesz”. Ponieważ nikt jednak w całości bestii nie widział i nie zmierzył, spór jest nie rozstrzygalny na tym padole. Ale jeśli cywilizacja coraz bardziej zawodzi w roli pęt dla bydlaka, to albo coś złego dzieje się z cywilizacją, albo bestia nas przerasta i zaczyna żyć własnym życiem, nim – rozzuchwalona - ostatecznie nas pożre. I przyznam szczerze: tego właśnie najbardziej się boję...
~on 2 4 26-07-2009 16:25
ale to jest stara sprawa ,s przed kilku miesięcy ....
~ 26-07-2009 17:43
Pełny tekst Jerzego Surdykowskiego pt. "Zdziczenie", z którego pełnymi garściami czerpał Rayader, można przeczytać pod tym linkiem: http://www.kurierplus.com/issues/2000/k318/kp318-03.htm
~dyziek 26-07-2009 19:11
To jest fajny chłopak!Pracowałem z nim.Każdy ma jakieś problemy,szkoda tylko,że tak postąpił.:-(
~WojskaPolskiegoNaSkalkach 26-07-2009 19:13
Gowno wiecie na jego temat... czlowiek jak czlowiek... poprostu w tamtej chwili popelnil blad...balwany...czy wy jestescie lepsi?! Znam tego goscia od przedszkola! Bawilem sie z nim w podchody! Gralem z nim w pilke!... owszem czasem dalo sie komus w kosc,opuszczalo sie szkole itp.. Ale "z kazda wada i zaleta - to poprostu czlowiek". Idzcie sobie polsat wlaczyc albo co tam chcecie..jestescie bada hipokrytow i glabow... mam 22 lata a nawet 30% z was nie jest tak uswiadomiona jak rafal,ja.. i niektorzy ludzie... po co na sile staracie sie byc ludzmi i pisac komentarze w stylu - ZABIC itp... szkoda na was liter(bo przecierz pisze... aby nikt mi nie mowil ze powinienem napisac "slow" bo i tacy oczytani sie pojawiaja)
~ 26-07-2009 19:19
Przepraszam, pomyliłam się. Przytoczony przeze mnie tekst Jerzego Surdykowskiego pt. "Zdziczenie" to jednak trochę inny tekst. Jeszcze raz przepraszam Rayadera i Czytelników.
~obiektywna 26-07-2009 20:39
do Wojska PolskiegoNaSkalkach~~~W pierwszym odruchu napisałabym "dożywocie"!!!...za śmiercią nie jestem...ale przecież faktycznie na pewno sporo z nas ma wśród znajomych-bliższych lub dalszych osobę która bardzo skrzywdziła lub nawet zabiła kogoś a była to osoba niezwykle grzeczna kulturalna wykształcona itd. itp. Do dziś się zastanawiamy czy tak musiało być......??? Nie trzeba być od dziecka nie wiadomo jakim rozrabiakom żeby ................tak postąpić....(pobić ciężko lub zabić) Ludzka psychika jest pełna TAJEMNIC i nigdy ich nie odgadniemy!!!!
~Do Rhayader 26-07-2009 20:46
ale z ciebie fizolof z pod budki z piwem
~do 19:19 26-07-2009 21:08
Nie wciskaj kitu, Rayader, link to link, a ludzie umieją czytać i porównywać. To powycinane fragmenty z tej strony, a potem posklejane do kupy. Tylko po co to komu?
~do Rhayader 26-07-2009 21:25
Bardzo podobają mi się Twoje przemyślenia, trudno się z nimi nie zgodzić! Jesteś jednym z niewielu na tym portalu, którzy najpierw pomyślą zanim coś napiszą. Tak trzymać i nie przejmuj sie złośliwymi komentarzami!
~POLA 26-07-2009 22:26
NADAL BY SIE TEN KOLES TERAZ DO JAKIES KAMPANI WYBORCZEJ JAKO MASKOTKA Z HASLEM ZE NIE O TAKOM POLSKEM MY WALILI CZY COS PODOBNEGO .... OJ RUSZYLO BY SPOLECZENSTWEM ... I NIE JEDEN BY Z NOZEM WYSKOCZYL...
~do 19:19 27-07-2009 0:17
Dodam jeszcze, że mnie nie przebijesz we wciskaniu kitu. Każdy przyzna mi rację po przeczytaniu moich postów pod tym artykułem.
~mieszkaniecJG 27-07-2009 0:24
Do "~": Napisz w końcu jasno o co Ci chodzi, bo przestałem rozumieć Twoje posty. Nie wiem, co masz do Rhayadera, ale nie podoba mi się to anonimowe atakowanie go. Podpisz się przynajmniej tchórzu, bo sam(a) sobie wystawiasz tylko w ten sposób jak najgorsze świadectwo.
Cień 27-07-2009 1:04
Ten Rhayader pisze całkiem ciekawie, TYLKO DLACZEGO TAK DUŻO?! Wracając do tematu, to niezły krejzol z tego niedoszłego mordercy. Jak ja bym był na jego miejscu i miałbym tak narąbane w bani, to wolałbym zrobić napad na bank, używając atrapy broni lub bomby, przynajmniej jak by mu się udało, to rozwiązał by swoje problemy, jak nie, to i tak by poszedł do paki tak jak tego chciał.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Po Koronę Gór Polskich

Będzie referendum w Jeleniej Górze?

Poszukiwany spowodował kolizję z radiowozem

Wybory: Zwycięstwo PiS

Areszt dla pirata

Sonda

E-papierosy są lepsze od zwykłych?

Oddanych
głosów
703
Tak
14%
Nie
65%
Nie wiem
21%