MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Legalni "wywrotowcy", czyli wielka polityka małej kotliny

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 10 grudnia 2008, 22:03
Aktualizacja: Czwartek, 11 grudnia 2008, 16:40
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Czy międzynarodowa polityka regionalna może stać się na tyle wywrotowa, aby zagrozić integracji całego kraju? Jakie są korzyści z międzynarodowych działań politycznych dla zwykłych ludzi? Jak kształtowała się taka polityka w Jeleniej Górze i kotlinie po 1989 roku?

Na tymi i innymi kwestiami zastanawiali się dziś podczas Obserwatorium Karkonoskiego w Biurze Wystaw Artystycznych pierwszy wojewoda jeleniogórski po upadku PRL Jerzy Nalichowski, pierwszy niekomunistyczny prezydent Jeleniej Góry Marcin Zawiła i długoletni dyrektor Muzeum Przyrodniczego Andrzej Paczos. Dyskusję moderował i wstępem opatrzył dziennikarz „Odry”, eseista Andrzej Więckowski.

Polityka regionalna może zagrozić suwerenowi, gdy w grę wchodzi akcentowanie odrębności lokalnych, wynikających zwłaszcza z różnic narodowościowych – mówił we wstępie Więckowski. Podał przykłady wielu antagonizmów regionalnych, które mogą doprowadzić do – jak to ujął – tektonicznej sytuacji i wojen. Mogą skłócić stanowiące jedno państwo narody, które dążą do niepodległego bytu i doprowadzić do skrajnego przełożenia granicznych „klocków” na mapie.

Jak to jest u nas? Wojny nam nie grożą, ale – jak się okazuje – w przeszłości nie tak odległej z regionalną polityką zagraniczną było różnie, nieraz blisko stanom „zapalnym”…

– Nie jestem politykiem, tylko geografem i chciałbym z tego punktu widzenia spojrzeć na to, jak traktujemy potencjalnych zagranicznych partnerów – powiedział Andrzej Paczos, ceniony regionalista. Zanalizował, między innymi, obcojęzyczną zawartość stron internetowych reklamujących nasz region. Okazuje się, że nie jest kolorowo. Niektóre gminy mają bardzo uproszczoną informację dla cudzoziemców, choć nie brakuje ciekawostek. – Starostwo jeleniogórskie ma podstronkę po… chińsku – wyjaśnił Andrzej Paczos. Z kolei ze stron obcojęzycznych, które traktują o naszym regionie i miastach, najlepsza jest witryna w języku… esperanto. W tym także języku jest najwięcej informacji.

A. Paczos podkreślał niemal bezpośrednie sąsiedztwo Jeleniej Góry z Pragą, która już stała się współczesnym „Paryżem” tej części Europy. – Jest najczęściej odwiedzaną przez cudzoziemców stolicą, która znajduje się tylko około 200 km od nas. Stąd każdy może dotrzeć do Jeleniej Góry, tylko należy go do tego zachęcić – dał do zrozumienia.

Były dyrektor Muzeum Przyrodniczego opowiedział też, jak kilka lat temu prywatnie pojechał na targi turystyczne do Berlina. Wrócił oburzony, bo na stoisku Jeleniej Góry zamiast specjalistów od promocji władających językiem niemieckim, spotkał grono urzędników, którzy urządzili sobie… wycieczkę łącząc ją z targami. Dodał też, że ważne jest kształtowanie stosunków z partnerami z zagranicy już na poziomie instytucji. – Mam bardzo dobre doświadczenia ze współpracy z Muzeum Przyrodniczym w Goerlitz, które jest nieporównywalnie większe od naszego (szóste co do wielkości w Niemczech). Traktowano nas tam jak partnerów – zaznaczył Andrzej Paczos. Dodał także, że współpraca z miastami partnerskimi często przynosi korzyści tylko dla urzędników. Znacznie mniej dla szarych obywateli.

Jerzy Nalichowski opowiedział kilka anegdot z fazy rozwojowej demokracji lokalnej w Polsce i województwie jeleniogórskim. – Jedną z pierwszych umów, jakie podpisałem, była przygotowane jeszcze za PRL porozumienie o współpracy z Aachen. Trwa ona do dziś – mówił J. Nalichowski. Przypomniał jednak, że nie zawsze na międzynarodowym polu, było łatwo. Musiał się gęsto tłumaczyć przed ówczesną premier Hanną Suchocką za to, że policjanci pod Bolesławcem potraktowali jak bandytów rodzinę Rosjan, co do której mieli uzasadnione podejrzenia o działalność przestępczą. Skończyło się niemal międzynarodowym skandalem.

Mówił także o „bólach porodowych” Euroregionu Nysa, pierwszego takiego tworu w Polsce, który – o ile powstał bez żadnych problemów tu, w regionie, w Warszawie budził wielki niepokój władz. – Kiedy trzeba było od prezydenta RP list patronacki, Wałęsa nie miał dla mnie czasu. Nie przyjął mnie też Lech Kaczyński (wtedy sekretarz stanu Kancelarii Prezydenta). Do Warszawy jeździłem trzy razy. W końcu powiedziałem, że nie wyjdę z biura, jak nie dostanę listu – mówił Nalichowski. Dokument dostał, ale następny rząd, ten premiera Waldemara Pawlaka, wziął pod lupę euroregiony i omal nie oskarżył ich współtwórców o czwarty rozbiór Polski i zdradę stanu.

Marcin Zawiła zaznaczył, że stworzenie Euroregionu Nysa było koniecznością i pozwoliło Jeleniej Górze i okolicom wyprzedzić pozostałą cześć Polski we współpracy z Unią Europejską i korzystaniu z jej środków na rozmaite inwestycje, które służą do dziś.
Podkreślił też, że gdyby nie współpraca z Bautzen, dzięki której udało się pozyskać środki unijne na budowę Książnicy Karkonoskiej, placówka nie powstałaby.

Pierwszy prezydent miasta opowiadał też o genezie stosunków Jeleniej Góry z innymi miastami, w tym zaoceanicznym Tylor. – W pierwszych latach prezydentury przyszedł do mnie niejaki Smith, powiedział, że jest burmistrzem Tylor i że mamy się przyjaźnić. Poszliśmy wieczorem na wódkę. Powiedział, że jego rodzice pochodzą z Berdyczowa, on kocha Polskę i nie nazywa się Smith tylko Szlangbaum – opowiadał Marcin Zawiła. – Chłopie, ty się nie martw. Będą z tego same korzyści! – powiedział Amerykanin. Rzeczywiście: Tylor wkrótce dało pieniądze na miesięczny staż dla kilkunastu jeleniogórzan. Niestety, stosunki z hojnym miastem później przygasły.

Zdaniem nie tylko posła Zawiły celem międzynarodowej polityki regionu powinno być przede wszystkim dobro obywateli, a nie fakt, że spotykają się gdzieś tam urzędnicy. Niestety, nie zawsze owo życzenie da się przekuć w rzeczywistość, czego często jesteśmy świadkami…

Ogłoszenia

Czytaj również

Chcą powtórki wyborów!

Zimowe Kaczawy

Wyborcze obiecanki cacanki

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~m&m 10-12-2008 23:14
Brawo dla Andrzeja Więckowsiego, ale dlaczego zmienia dzień tygodnia?? Ja jak zwykle byłem przygotowany na spotkania czwartkowe. Ciągłe zmiany dnia tygodnia to zmyłki. Kotlinka nasza i tak nieźla sobie radzi w porównaniu z innymi regionemi w Polsce. Dalekowzroczna polityka m.innymi pana Marcina Zawiły ( naszego dożywotniego Posła na Sejm) wspóltwórcu ZG ERN i innych samorządowców tamtych lat procentuje do dzisiaj.
~Jędruś z Jelonki 11-12-2008 9:00
Przez tą zmianę terminu na środę, nie zdążyłem na wczorajsze spotkanie. Trudno! Z tekstu w "Jelonce" wynika, że najciekawsze wstąpienie miał pan A Paczos. Nic dziwnego! Biegłą znajomość dwóch europejskich jezyków predysponuje Go do pracy nawet w ambasadach RP. (tylko nie na stanowiskach "II sekretarz" bo to szef wywiadu, chociaż podobno teraz polskie placówki dyplomatyczne tym sie nie zajmują). Gdybym był obecny, to postawiłbym pytanie" - a co z mentalnością Jeleniogórzan? Czy czują się już Europejczykami? Czy już potrafią czerpać korzyści z wielokulturowej przeszości regionu? Podejrzewam - że nie, I to mnie martwi.
~abcdz 11-12-2008 11:02
Lepiej trzeba zapytać czy jeleniogórzanie jeszcze czują się polakami? A może chcą oderwania Śląska od Polski tak ja się dzieje obok na Górnym?
~bywalec 11-12-2008 12:40
Termin został, zdaje się, zmieniony z powodu zaproszonych referentów, nie udałoby się ich zebrać w czwartek. Zwykle spotkania Obserwatorium będą się odbywać w trzecie czwartki każdego miesiąca. Zwykle, bowiem ze względu na gości trzeba być elastycznym. Pozdrowienia dla innych bywalców Obserwatorium, które powoli staje się ważną instytucją jeleniogórską.
~aniazewzgórza 11-12-2008 13:22
nie byłam wczoraj, bo ta środa nieszczęsna, ale uważam, że Obserwatorium to absolutnie fantastyczna inicjatywa. Ten facet, co to prowadzi, robi to bardzo dobrze.
~Józef 11-12-2008 13:32
Więckowski, trzymaj tak! Wreszcie Jelenia Góra ma imprezę na wysokim poziomie. Zawsze wysokim.
~pastor 11-12-2008 13:46
Trochę to było bardziej o kontaktach międzynarodowych, a nie o polityce międzynarodowej, o którą tylko postulatywnie zahaczano. Więckowskiemu nie udało się skierować dyskusji na politykę, czyli przemyślane i zaplanowane długofalowo działania... No, ale materia i możliwości takie. Pod koniec pojawił się ciekawy wątek stosunków polsko-niemieckich, ale został z miejsca zasupłany przez Zawiłę, który skądinąd ciekawe rzeczy mówił, ale w tym miejscu zapędził się w kozi róg.
~regionalny 11-12-2008 14:21
Brawo, brawo. Dlaczego tacy ludzie stoją na boku? Dlaczego?
~graf 11-12-2008 15:35
Na zdjęciach jeleniogórska elita intelektualna, nie ma na nich polityków - być może do niej nie należą
~Praktyk 11-12-2008 15:46
A co z tego wszystkiego wynika praktycznie? Wszystko naprawdę pięknie Więckowski i jego goście wykładają, a gdzie są władze Jeleniej Góry i Kotliny, żeby tego słuchać i pomysły pobierać. Dlaczego p. Obrębalski nie bywa (tylko dwa razy zdaje się był) na Obserwatorium?
~zdzisek 11-12-2008 20:23
A dlaczego p. Obrębalski ma gdzieś bywać? Jako prezydent miasta ma tak dużo pracy, że już nie ma czasu gdziekolwiek bywać. Obserwatorium obserwuje, a p. prezydent działa.
~ago od kosmosu 14-01-2009 20:48
czy Oni dalej obserwują?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Cieplice nie chcą Jeleniej Góry?

Taśmą pod pod kolej linową na Kopę

Przychodnia wyrzucała igły i strzykawki do śmieci?

Finał projektu dla janowickich seniorów

Na kanwie muzyki, czyli wybitny wiolonczelista w Filharmonii Dolnośląskiej

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
519
Tak
21%
Nie
69%
Nie wiem
10%