MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Kto z kim trzyma, z nim ginie

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 24 lipca 2017, 7:35
Aktualizacja: Wtorek, 25 lipca 2017, 13:38
Autor: Stanisław Firszt
Albrecht Wallenstein
Fot. Archiwum S. Firszta
W dziejach Europy były różne wojny, które trwały czasem przez wiele lat. Była wojna trzynastoletnia, wojna trzydziestoletnia, a nawet stuletnia. Wojna trzydziestoletnia była jedną z najkrwawszych w dziejach, a jednym z najznakomitszych dowódców tamtych czasów był niewątpliwie książę Albrecht Wallenstein, który stracił życie nie podczas działań zbrojnych, ale został zabity za zdradę. Pokłosiem tego wydarzenia była dekapitulacja Hansa Ulryka Schaffgotscha, pana Cieplic.

- Albrecht Wallenstein (właściwe Valdštejn) urodził się w 1583 roku, na zamku Heřmanice k. Josefowa. Właściwie nazywał się Albrecht Václav Eusebius z Valdštejna. Był synem zubożałego husyty Wilhelma (Velima), hrabiego Valdštejna. Rodzice osierocili go gdy miał 11 lat. Przygarnął go wuj Heinrich Slavata, który zadbał o wykształcenie siostrzeńca. Naukę rozpoczął w szkole Braci Czeskich w Košumberku - opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Od 1597 roku, uczył się w sławnym Gimnazjum Trozendorfa w Złotoryi, na Śląsku, ale za pojedynek został z niej usunięty. Już wtedy ujawniły się u niego złe cechy zawadiaków.W 1599 roku rozpoczął studia w Altdorfie koło Norymbergi i tam musiał przerwać naukę z powodu bójki. Uwolniony z więzienia, wrócił do Czech, a w 1600 roku rozpoczął podróż po Niemczech, Holandii, Francji i Włoszech. Od wczesnej młodości rysowała sę jego zadziorna i gwałtowna natura. Kiedy w 1602 roku, powrócił z wojaży, natychmiast zaciągnął się do wojska (trwała wówczas wojna z Turcją). Wstąpił do armii cesarza Rudolfa II, na Węgrzech i od 1604 roku dowodził oddziałem kawalerii, w sile 200 koni.

Chcąc mieć lepsze notowania na dworze cesarskim, w 1606 roku dokonał konwersji w Ołomuńcu i został katolikiem. W 1611 roku, ożenił się z bogatą wdową Lukrecją Nikossie (Nekszovnou) von Landeck i po jej śmierci odziedziczył poważny majątek. Kiedy wybuchła wojna z Wenecją w 1607 roku, zwerbował 200-konny oddział i oddał się do dyspozycji księcia Styrii, późniejszego króla Czech i cesarza Ferdynanda II Habsburga. Rok później, 23 maja 1618 roku, w Pradze miała miejsce, brzemienna w skutkach defenestracja posłów cesarskich. Wybuchła wojna, która trwała 30 lat, ale dla Wallensteina, tylko połowę, dokładnie 16 lat.

Kiedy wojska cesarskie gromiły czeskich powstańców pod Białą Górą w 1620 roku, Wallenstein był pułkownikiem stanów morawskich (po stronie powstańców). W czasie walk na Morawach, w Ołomuńcu, zabił oficera i z kasą wojsk zbiegł, przez Śląsk do Wiednia. W nagrodę od cesarza dostał dowództwo pułku. Walczył przeciwko armiom Ernsta von Mansfelda – Friedeburga (katolik w służbie książąt protestanckich) i Gábora Bethlena, przywódcy powstania antyhabsburskiego na Węgrzech (1622 - 1625) na Morawach. Dorobił się na wojnie (otrzymywał, m.in. konfiskowane majątki wrogów cesarza). W 1623 roku, cesarz podniósł go do tytułu księcia Frydlandu. Tego samego roku ożenił się drugi raz z Izabelą Katarzyną, córką hrabiego Karola von Harracha.

W 1624 roku, za zgodą cesarza, zorganizował nową armię (armia cesarska walczyła pod dowództwem księcia Johanna t'Sercalaes von Tilly, generalissimusa wojsk cesarskich) i wkroczył z nią na Śląsk w 1627 roku, aby rozbić niedobitki wojsk Mansfelda. Walki te prowadził od 1630 roku. Jego armie utrzymywały się same, głównie z kontrybucji. Pod jego dowództwem było kilku młodych oficerów. Jednym z nich był Hans Ulryk Schaffgotsch, pan na Cieplicach i Chojniku (ewangelik w służbie Habsburgów). W trakcie śląskiej kampanii, Wallenstein otrzymał od cesarza księstwo żagańskie. Połączył swoje wojska z oddziałami Tilly'ego, walczącego z królem duńskim, Christianem IV. Za odniesienie tam zwycięstwa otrzymał księstwo Meklemburgii. Nie udało mu się jednak opanować wybrzeża Bałtyku, ale i tak obwołano go admirałem floty.

Przez działania na północy i politykę cesarza, do wojny włączyła się Szwecja. Wallenstein zaczął prowadzić dziwną grę polityczną, a cesarz obawiał się, że z czasem może sięgnąć nawet po władzę w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Prawdopodobnie Wallenstein, po cichu, sprzyjał też protestantom. W 1630 roku, cesarz odsunął go, a on wyjechał do JÍčina, stolicy swojego Księstwa Frydlandu. W związku z tym, że armie Tilly'ego zaczęły ponosić klęski z wojskami szwedzkimi pod dowództwem Gustawa Adolfa, cesarz w 1632 roku przywrócił Wallensteina do łask i mianował generalissimusem. Nowy wódz naczelny odnosił wiele zwycięstw, ale przegrał bitwę pod Lützen, 16 listopada 1632 roku, co i tak obróciło się na korzyść wojsk cesarskich, bo zginął w niej król Szwecji.

Wallensten nigdy nie zapomniał, że urodził się w rodzinie ewangelickiej, a mając dowództwo nad wojskiem, uknuł plan przejęcia władzy w Czechach. Zaczął potajemne pertraktacje ze Szwedami i Sasami, a za pośrednictwem Hansa Ulryka Schaffgotscha - z Polską. Już wtedy, w 1633 roku, zaczęła dawać o sobie znać choroba, której nabawił się w 1604 lub 1605 roku, był to syfilis.

W dniu 11 stycznia 1634 roku, w Pilźnie odbyła się narada Wallensteina z jego dowódcami. Powstał tzw. "Rewers pilzneński", którym zaprzysiągł swoich dowódców. Dokument ten podpisali Matthias Gallas (największy okrutnik i łupieżca), książę Amalfi Ottavio Picolomini (wyjątkowy zabójca) i Hans Ulryk Schaffgotsch (miał też okrutny charakter, o czym wspomniano wcześniej). Stał się on przysłowiowym gwoździem do trumny generalissimusa i jego wiernego podwładnego z Cieplic. Gallas i Picolomini bowiem zdradzili i o całej sprawie donieśli cesarzowi. Ten potajemnie, 24 stycznia 1634 roku, pozbawił Wallensteina dowództwa nad armią, a na jego miejsce wyznaczył Gallasa. Kiedy ten z kolei na swoją stronę przeciągnął wszystkich dowódców oddziałów, 18 lutego 1634 roku, oficjalnie ogłoszono Wallensteina zdrajcą.

Książę Frydlandu, cierpiący z powodu ostatniego stadium syfilisu, przeniósł się do Chebu, aby dalej udać się pod Ratyzbonę, do Szwedów. Niestety, 25 lutego 1634 roku został zamordowany przez zwolenników cesarza. Znaleziono przy nim wspomniany Rewers Pilzneński, który był jednym z głównych dowodów na zdradę.

Jeszcze w tym samym miesiącu, w Oławie aresztowano Hansa Ulryka Schaffgotscha. Kolejno więziono go w Kłodzku, Wiedniu, Pilźnie i Budziejowicach. W tym czasie trwało śledztwo. W końcu, 18 lutego 1635 roku przewieziono Schaffgotscha do Regensburga (Ratyzbona), a w marcu poddano torturom. W końcu uznano go winnym zdrady i 23 lipca 1635 roku o godz. 8.00 rano ścięto mieczem.

Wojna trwała jeszcze 13 lat. Zgasły pomyślność i szczęście Wallensteina, a przy tej okazji pozycja Schaffgotschów, którzy na zawsze stracili Żmigród i Kowary.

W przypadku Wallensteina, nie wiadomo co się stało z halabardą, którą został zadźgany, ale wiadomo, gdzie spoczywają jego szczątki (Mnichowo Hradišté).W przypadku Schaffgotscha nie wiadomo, gdzie spoczywają jego szczątki, ale wiadomo, że miecz którym został ścięty znajduje się dzisiaj w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Fryderyk Wilhelm III "przyjaciel" Polaków

Studium na początek

Dwaj Johannowie z rodu Schaffgotschów

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~Moon 24-07-2017 8:03
Dekapitulacja ? Chyba dekapitacja ?
~jajo koguta 24-07-2017 8:53
znowu promowanie niemieckiej historii!!!!! j..ane folksdojcze są wszędzie!!!!
~Fuks 24-07-2017 10:02
Bardzo fajny artykuł zresztą jak wszystkie z cyklu o dziejach Śląska. Bardzo mnie zawsze ciekawią gdyż w sumie to z lekcji historii nie wiele wiemy. o tych ziemiach na których mieszkamy. Szczegolnie ciekawią mnie.czeskie i husyckie ruchy wyzwoleńcze. Wiadomo - Polak nie lubi Niemców bo wyssal to z mlekiem matki i z "Czterech pancernych" ☺
~Polak do 08:53 24-07-2017 13:33
Czy ci się to podoba, czy nie nacjonalistyczny bucu to tu jest historia Niemiec i tego nie zmienisz,gdzie nie spojrzysz tam zobaczysz budowane przez Niemców obiekty,drogi,które służą nam do dziś a w ziemi spoczywają prochy setek tysięcy Niemców.Jak ci się nie podoba ta historia to szoruj na kresy wschodnie ,tam poczytasz o historii Polski.
~sd do Polak? 24-07-2017 13:56
Nie napinaj się tak gloryfikowaniem Niemców bo ci żyłka pęknie.Przed Niemcami Słowianie żyli tu tysiące lat.Warto troszkę poczytać.
~do 13:33 24-07-2017 14:33
Właśnie bucu z 13:33!! Zainteresuj się historią swojego kraju i nie pisz bzdur!!! ZANIM te ziemie przejęli niemiaszki, należały do Twoich (chyba że nie jesteś Polakiem) przodków czy ci się to podoba czy nie! I nie ważne że niemcy pobudowali sobie coś na tych ziemiach, kiedy Słowianie tu mieszkali od tysiąca lat więc czyja jest ta ziemia? właściciela prawowitego czy okupanta (złodzieja)?
~precz z pis,po,sld,petru,kod 24-07-2017 15:54
zawsze jest i tu była słowiańska siła !! - Słowianie budźmy się, czas pogonić z polski ludzi z PiS,PO,SLD,PSL,KOD,nowoczesna i innych ludzi którzy tylko nauczyli się mówić po polsku i przyjęli polskie nazwiska aby władać tym krajem
~iyi 24-07-2017 16:08
suszna uwaga "Moon" powinno byc dekapitacja ( czyli ścięcie głowy)
~cium cium 24-07-2017 18:46
JG odwieczną starosłowiańskąstaropolskąstarosarmacką stolicą Karkonoszy. Pan Bóg mówi po polsku, a Matka Boska jest też polska bo częstochowska. Kopernik był kobietą.
~po co niemczyzna 27-07-2017 15:53
Jeśli chcesz pokonać wroga to musisz poznać jego historię , język i kulturę ,cały czas pamiętając o swojej tożsamości.Dodatkowo jeśli już nie będzie Niemiec , to kto zachowa o nich pamięć ? Przecież nie muzułmanie. Oni Niemców mają w d..ie jak wszystkich europejczyków .Tu nie chodzi o chrześcijaństwo ! Oni , tak jak ich bracia Żydzi pochodzą od wspólnego ojca Sema ( Semici).My pochodzimy od Chama (Chamici).
~Tomasz Miroszkin 30-07-2017 12:06
Nie dekapitulacja li tylko DEKAPITACJA (pozbawienie ciała głowy). Nie sądzę że to błąd Pana Stanisława, pewnie redakcji.
~Tomasz Miroszkin 30-07-2017 12:08
Schaffgotsche nie byli Niemcami. Podkreślali to wiele razy, w Muzeum Przyrodniczym można przeczytać ciekawą ich sentencję na ten temat.
~Tomasz Miroszkin 30-07-2017 12:09
Karkonosze to kraina pierwotnie zamieszkiwana przez... Wilkołaków znanych jako NEUROWIE.
~pff 31-07-2017 13:34
Jestem z Drogi Mlecznej! J..ć Andromedę !!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

GIS Day w szkole

Cieplicka figura św. Jana Nepomucena

Cieplice w czasach hr. L. Schaffgotscha

Karkonoskie witraże

O rozpadających się górach

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
908
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%