MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Koniec łużyckiej przeszłości w Bogatyni

Wiadomości: REGION
Piątek, 20 sierpnia 2010, 5:21
Aktualizacja: 15:26
Autor: Arkadiusz Lipin
Fot. Archiwum i materiały Autora
Katastrofalna powódź z sierpnia 2010 r. poczyniła ogromne spustoszenia w Zachodnich Sudetach. Po polskiej części gór najbardziej ucierpiała Bogatynia – miasteczko u stóp najdalej wysuniętego na zachód grzbietu Gór Izerskich. Do historii odchodzą jej najcenniejsze zabytki

Wielkie powodzie w Górach Izerskich zdarzają się co kilkadziesiąt lat. Największa w notowanej historii regionu miała miejsce w lipcu 1897 r. Na Novéj Louce , 29 lipca, w dorzeczu Kamienicy, zanotowano wówczas opad rzędu 345 litrów na metr kwadratowy w ciągu doby! To wciąż rekord Europy w wysokości opadu dziennego.
Powódź dotknęła w sumie ¾ obszaru Czech i Moraw oraz ogromną część Śląska i Wschodnie Łużyce. Dorzecze Bobru i Nysy Łużyckiej zostało dosłownie zmyte z powierzchni. W Górach Izerskich i Karkonoszach przestało istnieć setki domostw.

Również Bogatynia (Reichenau) mocno wówczas ucierpiała. Niestety w kilkanaście lat później, w 1916 r. kataklizm się powtórzył. Z nieco mniejszą siłą lecz również okazał się niszczycielski. W Bogatyni zburzonych zostało wiele domów, rozmyte zostały drogi (w większości już brukowane). Uszkodzone bądź zerwane zostały wszystkie mosty za wyjątkiem żelaznego Mostu Króla Jana, ufundowanego przez Carla Augusta Preibischa. Podnoszony za pomocą mechanizmu śrubunkowego na ok. 1,6 m ponad normalny poziom był przygotowany na przepływ wielkiej wody.
Most zawdzięczał swą nazwę Królowi Saksonii. Jan Wettyn 15 sierpnia 1869 r. po raz pierwszy przejechał przez przeprawę, dokonując jego otwarcia.

Przetrwał wszystkie większe powodzie, które nawiedziły Bogatynię od czasu jego wybudowania: w 1880, 1897, 1916 i 1938, a także po II wojnie: w 1958 i 1980 r.
Niestety, wielkiej wody z 7 sierpnia 2010 r. nie przetrwał. Nie został w porę podniesiony. Być może jego unikatowa funkcja uratowałaby go przed zerwaniem. Nie było jednak czasu, a być może wiedzy i odpowiedniego sprzętu (do podniesienia mostu dawniej używano kół obracających śruby).
Most znaleziony w kilka dni później, w płynącej przez Bogatynię Miedziance kilkaset metrów poniżej został wyciągnięty na brzeg. Następnie pocięty palnikiem i wyrzucony na stertę popowodziowych śmieci. Z konstrukcji wycięto także emblemat upamiętniający datę otwarcia wraz z nazwą, którego losy na razie nie są znane. Nie wiadomo czy zabezpieczyły go miejskie służby czy też „kolekcjonerzy”?
O akcji wydobycia zabytkowego mostu, najstarszego w Bogatyni, a zarazem pierwszego żelaznego, nie nie powiadomiono jeleniogórskiej delegatury Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Niemniej surowy los spotkał domy przysłupowe (tzw. łużyckie), których do czasu powodzi w Bogatyni było najwięcej w Polsce. Niestety wyjątkowa zabudowa nie doczekała wpisania na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, która być może zapewniłaby im sławę i pieniądze.
Po sierpniowym kataklizmie już kilkadziesiąt budynków w Bogatyni zakwalifikowano do rozbiórki. Większość z nich to domy przysłupowe – bezcenne historycznie. Dokonał tego miejscowy nadzór budowlany lecz bez konsultacji z konserwatorami zabytków. Choć ma taki obowiązek.
- Urząd konserwatora nie otrzymał informacji o tym, które domy są zakwalifikowane do likwidacji – poinformował mnie kierownik jeleniogórskiej delegatury, Wojciech Kapałczyński. - Zgodnie z przepisami prawa konserwator zabytków powinien być stroną przy podejmowaniu decyzji o dalszych losach budynków zabytkowych wpisanych do rejestru zabytków.
W Bogatyni takich obiektów jest przynajmniej kilkadziesiąt.

- Wiele domów przysłupowych zniknie na zawsze. – mówi dla Radia Wrocław wiceburmistrz Bogatyni Jerzy Stachyra. Zdaniem niektórych wiele domów przysłupowych nie powinno już nigdy zostać odbudowanych. - Bogatynia wymaga nie tyle odbudowy, co przebudowy. – planuje Stachyra.

Właściciele zniszczonych domów słuchają tych pomysłów z niedowierzaniem.
- Kto nam wypłaci odszkodowanie na odbudowę domu w innym miejscu? – obawy ma jedna z posiadaczek domu łużyckiego, który jej zdaniem można uratować. - Czy dostaniemy z gminy albo Skarbu Państwa ziemię pod budowę nowych domów?

Na razie nikt z władz nie chce o tym rozmawiać. Jest za wcześnie.
- Rzece trzeba zostawić miejsce. A co do domów przysłupowych, to postaramy się uratować tyle, ile się da. – Wiceburmistrz Stachyra nie daje więc jasnej odpowiedzi czy gmina będzie odbudowywać zniszczone zabytki.

Większość budynków ostatnie remonty przeszło ponad 20 lat temu, jeszcze w PRL. Gmina najczęściej tłumaczyła się brakiem funduszy. W ekspertyzach rekonstrukcji przeciętnego domu łużyckiego pojawiały się kwoty kwoty 4-7 mln zł. Na każdy dom.
- To kwoty mocno zawyżone - zdaniem Marcina Pilszaka, właściciela domu łużyckiego przy ul. Waryńskiego 17. Podstawowy remont domu, polegający na wymianie i naprawie jego konstrukcji i zabezpieczeniu ścian przed wilgocią można wykonać za kwoty 10-krotnie niższe. - Za sumy rzędu kilkuset tysięcy fachowa ekipa wykona gruntowną renowację – mówi Pilszak, którego świeżo odrestaurowany dom łużycki podziwiają mieszkańcy i turyści.

Projekty rewitalizacji starego miasta w Bogatyni opracowywane od kilku lat nie doszły do skutku. Teraz dyskutuje się głośno o tym, by większości uszkodzonych i zniszczonych budynków nie odbudowywać, by pozostawić przestrzeń dla rzeki. To wizje, delikatnie mówiąc, śmiałe. Kojarzą mi się z wielkimi projektami niemieckich architektów lat 30., którzy np. chcieli wyburzenia kamienic w Rynku by wybudować biurowce w modernistycznym stylu a'la Bank Zachodni.

Bez pomocy międzynarodowej, bez spójnego i rzetelnego programu odbudowy Bogatyni po zniszczeniach powodziowych z 7 sierpnia br. miasto zostanie pozbawione swej najcenniejszej tkanki. Zniknął już Most Króla Jana, przepadły w odmętach domy przysłupowe, reszta ma zostać rozebrana. Co pozostanie? PRL-owskie bloki, kominy Elektrowni Turów i wielka dziura kopalnianej odkrywki. Bogatynia stanie się smutną, brzydką mieściną na końcu świata, z której uciekną kolejne setki młodych ludzi.

Arkadiusz Lipin

Notka o autorze: Arkadiusz Lipin – red. naczelny internetowego magazynu turystycznego GÓRY IZERSKIE, autor publikacji nt. Gór Izerskich, Górnych Łużyc oraz Bogatyni. Od 10 lat mieszkaniec stolicy Śląska – Wrocławia.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wybory: Zwycięstwo PiS

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Mandat za wypalanie kabli

Komentarze (12) Dodaj komentarz

~TOMWOJ 20-08-2010 8:40
Polak to potrafi zniszczyć i nic więcej... Dzięki niemcom zawdzięczamy tutaj co mamy. Ale tego nie doceniamy rozszabrowane linie kolejowe, tramwajowe, porzucone zniszczone kościoły ((mowa o ewangelickich)) ruiny, wiele ruin ... Mozna by tu wymieniać i wymieniać ale jedynie co potrafimy to niszczyć nic więcej. Ale zbudować no to niestety już nam się nic nie opłaca.. Wystarczy wyjechać na wschód Polski by się przekonać że przez te wszystkie lata tylko bidujemy i narzekamy że nic się nie opłaca i brak pieniędzy...
~Prozak 20-08-2010 8:44
Być może się czepiam, albo znowu coś przeoczyłem lub przespałem, w sumie mały szczegół, ale nic mi nie wiadomo o tym jakoby 3 dni temu była jakaś kolejna katastrofalna powódź nad Bogatynią. Jeśli chodziło o 07.08.2010r. to było by wskazane trzymać się faktycznych dat..!!!
~misianio 20-08-2010 9:16
Daje pod rozwage władzom miasta aby zastanowili sie nad wyburzaniem budynków przysłupowych przeciez to wizytówka \Bogatyni chociaz zaniedbane przez urząd ,fakt te budynki straszyły wygladem bo administracje nie chciała ich remontowac , teraz zapewne sniszczycielska powódx jest na ręke władzom miasta , bo po co remontowac najlepiej wyburzyć ja sam uciekłem z BOgatyni bo stagnacjia i znudzenie urzedników zarówno administracji jak i urzedników w tak zwanym ratuszu ma wiele do zyczenia , najlepiej powiedziec nie ma pieniedzi i zbyć staruszke niech sie odczepi a ludzie któwrzy w wiekszosci mieszkaja w domach przysłupowych to osoby w wieku 80 lat więc staruszka albo ma za daleko do administracji a jak juz tam jest to ja niemiło zbyja sam sie o tym przekonałem załatwiając pewne sprawy.Chociaz moje przygnebienie ze rodzinne miasto i dom w którym sie wychowałem i w którym mieszka moja rodzina napawaja mnie ogromnym smutkiem .Szkoda aby tak piękna zabudowa domów przysłupowych znikneła z krajob
~szkoda 20-08-2010 9:35
zawsze jak się wjeżdżało do Bogatyni to domy słupowe dawały taki fajny klimat
~nn 20-08-2010 10:18
niemieckie odplynelo teraz czas na polskie
~aaa 20-08-2010 10:25
Nie podniesiono na czas mostu, nie powiadomiono na czas urzędu. Urzędnik to wrzód na zdrowym organizmie społeczeństwa. Siedzi w zaciszu swojego gabinetu i ma nadzieję ....., że uda mu się ze swoją indolencją przetrwać pod osłoną partyjnych kolesi. Żywioł nie jest niczyim kolegą. Pokazał jak jest naprawdę.
~g.niedzielny 20-08-2010 10:32
muszę przyznać rację wypowiedzi ~misianio miastu Bogatynia jest na rękę że powódź zabrała konstrukcje domostw, które nie były remontowane od lat. Jeśli wspomina się o tym, iż były to konstrukcje jedyne w swoim rodzaju, że były chlubą miasta to chyba jakieś kpiny... Zarządcy nie mieli żadnego pomysłu na to by pozyskać pieniądze na remont tych budynków. Dokładnie po przeciwnej stronie granicy są podobne domki, po czeskiej stronie również, wszystkie jak malowane... pomimo ich wieku, wyglądają bardzo dobrze, po prostu są właściciele którzy włożyli w remont swoje pieniądze korzystając jednocześnie z funduszy "zjednoczeniowych" oraz środków unijnych... Proszę sobie zerknąć jak można dbać o takie domki, oraz może warto spojrzeć na to jak można pozyskiwać pieniądze na ich renowację...>> http://www.umgebindeland.de/index.php?lg=pl gość niedzielny
Piipi Jelonkowa 20-08-2010 11:50
..do - [ ~Nn ..] .. bo dom bez korzeni smutno umiera !
~Sir 20-08-2010 12:30
Uwazam, ze odpowiedz na przynajmniej niektore podniesione kwestie lezy w pobliskim Bautzen, ktore wiekszosc turystow odwiedza wlasnie ze wzgledu na tamtejsze domy przyslupowe. Trudno mi uwierzyc, ze to co moze byc istotnym atutem Bogatyni i okolic ktos chce tak po prostu zniszczyc...
~g.niedzielny 20-08-2010 13:19
~Sir nie wszystko leży w gestii Bautzen, a w Goerlitz po niemieckiej stronie, tam znajdziemy również koordynatora projektu to po pierwsze. Po drugie po polskiej stronie również znajdziemy osoby, które mają o tym pojęcie jak i co należy robić aby te domy ocalić, choćby wspomniani w tekście właściciele domków na Waryńskiego 17 i 24, oni również są założycielami stowarzyszenia pn "Bogatyńskie Stowarzyszenie Rozwoju Regionalnego", jak mniemam właśnie w celu odrestaurowania takich jak ich domków. I na koniec.. domki po polskiej stronie to ledwie margines wszystkich domków przysłupowych w regionie Sachsen / Dolny Śląsk / Liberecký kraj... bo po polskiej stronie znajduje się ok 400 domków na ogólną ich liczbę 19 tysięcy... gość niedzielny
~duszek 20-08-2010 16:02
A po co trzymać walącę się chałupy. Co z tego że były ładne? Teraz już nie są i zreszta od dawna nie były. Wywalać ciężkie pieniądze na rudery które przy kolejnej powodzi znowu zostaną nadburzone?? Wyburzyć wszystko przy rzece aby nie stanowiło zagrożenia na przyszłość, bo potem tylko płacz i zgrzytanie zębów. Trzeba mysleć w przód a nie żyć wspomnieniami i to do tego nie polskimi...
~Opadły ręce 25-08-2010 15:38
Wielu ludzi to jednak po prostu głupie zwierzęta, co widza tylko czubek swojego nosa.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Filia biblioteki w Wojkowie

Spór o edukację seksualną

Wracają cietrzewie

Złoty Krokus dla...

Tajemnice Książa

Sonda

Dla piratów drogowych, jak w Estonii, zamiast mandatu godzinny postój. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
250
Tak
55%
Nie
37%
Nie wiem
8%