MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Komedia z jadem, czyli wszyscy jesteśmy podejrzani

Wiadomości: Karpacz
Niedziela, 12 października 2014, 9:49
Aktualizacja: 1:01
Autor: Manu
Fot. BM
W sobotni wieczór (11.10) na scenie teatralnej Hotelu Gołębiewski w Karpaczu została wystawiona komedia sensacyjna “Złodziej” autorstwa Erica Chappella w reżyserii Cezarego Żaka. Spektakl przygotowała Agencja Artystyczna Certus w Częstochowie. Organizatorem wydarzenia jest firma EMY.

Eric Chappell to jeden z najpopularniejszych brytyjskich dramaturgów, uchodzący za mistrza czarnej komedii. Na swoim koncie ma około 200 scenariuszy kasowych angielskich seriali komediowych oraz kilka sztuk teatralnych. Jest laureatem nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej (British Academy Film Awards), Pye TV Award czy Evening Standard Film Award dla najlepszej komedii. Karierę pisarską rozpoczął w 1973 r., zaraz po wystawieniu w londyńskim Apollo Theatre jego pierwszej sztuki “The Banana Box”. Jego sztuka “Złodziej” została opublikowana w 1995 r. O tym, że Złodziej to tzw. postać z krwi i kości, przekonał już polskich widzów Jan Kobuszewski w warszawskim Teatrze Kwadrat (2001), a potem Andrzej Mastalerz w łódzkim Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka (2010).

Dla Cezarego Żaka, reżysera spektaklu i odtwórcy tytułowej roli, to nie pierwszy kontakt ze sceną w Karkonoszach. W latach 1995-96 związany był z jeleniogórskim Teatrem im. Cypriana Kamila Norwida, gdzie grał w monodramie “Łagodna” wg opowiadania Fiodora Dostojewskiego w reż. ówczesnego dyrektora teatru Andrzeja Bubienia, utrzymanym w formie monologu rozważania mężczyzny po samobójstwie jego żony. Jako reżyser w roku 2012 debiutował sztuką “Trzeba zabić starszą panią” Grahama Linehana w warszawskim OCH-Teatrze z udziałem Barbary Krafftówny, występując jednocześnie w roli zaprzyjaźnionego z Panią Wilberforce stróża prawa. Tym razem próbuje swych sił jako reżyser komedii kryminalnej. Na język polski przełożyła tekst Elżbieta Woźniak. Scenografia jest dziełem Macieja Chojnackiego, kostiumy w stylu retro wymyślił Sylwester Krupiński, a w spektaklu wykorzystano utwory Krzysztofa Komedy, kompozytora i pianisty jazzowego, autora muzyki do filmów m.in. Romana Polańskiego.

Akcja rozgrywa się za miastem w luksusowym domu Millsów. John (wyrazisty rys charakterologiczny nadaje Leszek Lichota) i Barbara (temperamentna Izabela Kuna) właśnie wracają z przyjęcia z okazji 20. rocznicy ślubu wraz z najlepszymi przyjaciółmi - małżeństwem Farringtonów - Jenny (niezła Renata Dancewicz) i Trevorem (Rafał Królikowski w roli typa staroświeckiego safanduły stworzył świetną postać; trochę zabawną, trochę nostalgiczną, zupełnie nieprzebojową). Jak się okazuje, podczas swej nieobecności w domu, Millsowie zostali okradzeni. Na gorącym uczynku zostaje przyłapany włamywacz o nazwisku Spriggs (Cezary Żak budzi rozbawienie na widowni). Telefon jest głuchy, nie można wezwać pomocy, a niebezpieczeństwo nadal “wisi” w powietrzu. Jakby wszystkiego było mało, na jaw zaczynają wychodzić fakty, które dla dobra wszystkich powinny zostać w ukryciu. Rozpoczyna się zabawa w kotka i myszkę. Mnożą się pytania. Co znajduje się w sejfie? Co kryje się w medalionie? Czy nie skradziono czegoś cenniejszego od pieniędzy i kosztowności?

Złodziej okazuje się tu nie tylko znakomitym psychologiem, lecz także świetnym detektywem (policjantem), który umie dostosować się do swojego rozmówcy i namówić go do wielu rzeczy. I jest tak skuteczny, że prawie wszyscy dają mu się uwieść. Próbuje namówić dwa zaprzyjaźnione małżeństwa, aby zrezygnowały z pomysłu oddania go w ręce policji. Wydawać by się więc mogło, że taki powinien być koniec spektaklu. Tymczasem on dopiero się rozpoczyna. Włamywacz to swego rodzaju akuszer, który ujawnia kłamstwa i kłamstewka. Jest istnym przeglądem grzechów głównych bohaterów. Każdy z nich ma coś na sumieniu. A bohaterowie oprócz tego, że śmieszą, na oczach widzów uświadamiają sobie swoje słabości i lęki.

“Złodziej” jest klasyczną komedią sensacyjną, zbudowaną według najlepszych wzorów dramaturgii tego gatunku, który pełne sukcesy święci od lat na bulwarowych - ale nie tylko takich - scenach zachodnich. Bo kryminał: pozostanie zawsze kryminałem i każde - takie czy inne - przestępstwo wnosi bardzo dużo życia na każdą scenę. Napisany jest zgrabnie i z zaskakującą pointą. Wartka akcja, wypełniona groteskowymi sytuacjami i angielskim poczuciem humoru, nie znuży. Każda postać w sztuce ma tutaj swoje “pięć minut”, które wzbudzają dla niej maksymalne zainteresowanie widowni. Każda ma zagwarantowane własne miejsce w kryminalnej intrydze.

W zamyśle reżysera Cezarego Żaka spektakl został zrealizowany nie tyle jako komedia do zabawy, chichrania, co jako sztuka refleksyjna, dająca także okazję do myślenia. Tymczasem zaproponowany spektakl zagrany jest w staromodnej konwencji, reżyser pokazał tradycyjne, “bezpieczne” przedstawienie, zbudowane według schematów z powieści detektywistycznych i szpiegowskich. Zachowano przy tym stylistykę typową dla teatru farsowego. Najmocniejszą stroną sztuki jest wartki, wciąż czymś zaskakujący dialog. Chappell na koniec zachował rozwiązanie przez nikogo nawet nie przeczuwane. Plusem tego przedstawienia są także aktorzy, powszechnie rozpoznawani dzięki telewizyjnym serialom.

Tak czy owak jest to po prostu sztuka, która potrafi rozbawić. I widać, że nikt tu nie pracował na pół gwizdka. Lubimy wieczorem odprężyć się po całodziennej pracy i zmęczeniu a dobra komedia to jeden z lepszych na to sposobów.

Ogłoszenia

Czytaj również

W obronie zwierząt

Lech Wałęsa w Świeradowie Zdroju

Odbudują zbiorniki

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~Balwan 12-10-2014 11:21
mnie sie srednio podobalo, za dlugie, niby fajne, ale jakby to zrobili w 1,5 h - ale rozwleczenie tego do 2,5h to totalna porazka, w pewnym momencie zasnelo mi sie.... ehhh zanim sztuki bede wystawiac powinni potestowac je na widzach reakcje, gawiedz niby sie cieszyla... moza ja juz za duzo widzialedm i za bardzo marudze...
~ 12-10-2014 13:15
jakie ładne, lekkie mebelki z przełomu 50/60 :)
~Aaron 14-10-2014 8:30
Ludzie chyba liczyli na farsę lub kabaret, a to kryminał. I to niezły. Może być.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jacek Sutryk i Jerzy Łużniak o 21 tezach

Trwają cieplickie koncerty organowe

Wspaniały klimat i niesamowita energia

Skok w blok wystartował!

Odpust na szczycie

Sonda

Czy poprzez budżet obywatelski mieszkańcy powinni mieć coraz większy wpływ na miejskie inwestycje?

Oddanych
głosów
532
Tak
86%
Nie
9%
Nie mam zdania
5%