MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Kilka pytań do Krzysztofa Szewczyka – trenera Finepharm KK AZS

Wiadomości: Jelenia Góra
Piątek, 7 listopada 2008, 18:05
Aktualizacja: Sobota, 8 listopada 2008, 16:27
Autor: JEN
Fot. Archiwum
Nasze koszykarki występujące w ekstraklasie żeńskiego basketu zajmują ósme miejsce w tabeli i do trzeciej i czwartej drużyny, czyli do CCC Polkowice i Lotosu Gdynia, mają tylko dwa pkt. straty. Mogło być lepiej.

Red.: - Rozmawialiśmy przed sezonem na temat tego, że zbyt późno skompletowano zespół, który Pan obecnie prowadzi.

Krzysztof Szewczyk: - Zgadza się, do tej pory nie do końca znam możliwości drużyny i każdej zawodniczki z osobna. Ponadto to samo mogą powiedzieć zawodniczki, bo poza Magdaleną Gawrońską wszystkie koszykarki podstawowego składu są nowe. Też się dopiero poznają. Stąd nierówna forma zespołu. Wygrywamy z faworytkami, a przegrywamy z niżej notowanymi od nas rywalkami: pokonujemy na parkiecie rywalek Lotos, który wcześniej rozgromił w Brzegu Cukierki, a my przecież przegraliśmy i to u siebie z tym zespołem.

Red.: Można poznać wszystkie zawodniczki i możliwości drużyny a i tak przegrać mecz. Taki jest żeński sport zespołowy?

K.S.: Zgadza się. Często mnie się pyta, jaka jest różnica pomiędzy żeńskim a męskim basktem. Odpowiadam krótko: ten pierwszy jest nieprzewidywalny. Pierwszy raz prowadzę żeński zespół i to na najwyższym poziomie rozgrywek krajowych i przekonałem się, że w męskiej koszykówce wiadomo w jakiej dyspozycji w danym dniu jest drużyna i każdy zawodnik z osobna. Łatwiej przewidzieć, jak się zachowają w danym momencie. W żeńskim baskecie jest więcej znaków zapytania w tym względzie w każdym spotkaniu.

Red.: W tym sezonie jest ciekawiej w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet.

K.S.: - To dobrze. Kiedyś Wisła i Lotos były nie do pokonania dla pozostałych drużyn. Przegrywały dopiero spotykając się ze sobą. W tym sezonie również bardzo mocny jest AZS Gorzów i CCC Polkowice, ale i pozostałe drużyny nie są już tylko „kelnerkami do bicia” i zaskakują teoretycznie mocniejsze zespoły. Udowodnił to nasz zespół, który z meczu na mecz będzie grał coraz lepiej, bo potrzebował czasu, żeby poprawić się w każdym elemencie gry. Pracujemy nad tym intensywnie na każdym treningu. Pomaga mnie w tym zaangażowanie zawodniczek podczas zajęć, za co im dziękuję.

Red.: - Nie chcemy zapeszać, ale jeśli Finepharm KK AZS pokona jutro Wisłę (odpukujemy w niemalowane drewno), ten zespół obwoła się pogromczyniami liderek.

K. S.: - Najpierw trzeba to zrobić. Mam tylko jedną obawę: moje podopieczne grają gorzej u siebie niż na wyjazdach, gdzie na sześć spotkań, cztery wygrały, u siebie natomiast na trzy, wygrały tylko jedno. Może jednak przełamią się i udowodnią to wygrywając u siebie z Wisłą. To jednak będzie bardzo ciężkie zdanie, bo krakowski zespół to znakomita ekipa, ale w sporcie kobiecym....

Dziękuję za rozmowę

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Zwycięstwo i porażka

Pomoc mają we krwi

Gimbasket zdeklasowany

Dolnośląskie srebro dla Norwida

Zderzenie toyoty z karetką pod szpitalem

100:35 w meczu o awans

Ekipa Minicela z 15. zwycięstwem

Wiosna Biedronia sprawdza i zapowiada

Sonda

Czy wszystkie handlowe niedziele powinny wrócić?

Oddanych
głosów
230
Tak
57%
Jest dobrze, jak jest
16%
Nie
26%
Nie mam zdania
2%