MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Karate Camp w Darłówku

Wiadomości: Darłówko
Piątek, 27 lipca 2012, 17:26
Aktualizacja: 17:28
Autor: MDvR
Fot. użyczone
W dniach 13–23 lipca w Darłówku Wschodnim odbył się obóz Karate Camp' 2012. Organizatorem był Karkonoski Klub Karate Shinkyokushinkai Piotra Cieślińskiego, a instruktorem prowadzącym Prezydent Polskiego Karate Shinkyokushin sensei Jacek Baranowski (4 dan).

- Priorytetem obozu było podniesienie umiejętności karateków, profilaktyka zdrowotna oraz przeciwdziałanie uzależnieniom od mediów. Obiekt w którym przebywaliśmy to renomowany Ośrodek Gniewko, który zagwarantował nam w czasie pobytu codzienne korzystanie z inhalacji, gimnastyki korekcyjnej oraz basenu. Oprócz wyżej wymienionych atrakcji priorytetem każdego dnia były treningi, odbywające się dwa razy dziennie. Treningi podzielone były na grupy wiekowe z zakresu kihon i kata, które z niesamowitą precyzją i konsekwencją prowadził sensei Jacek Baranowski. Każdy dzień rozpoczynaliśmy porannym rozruchem o godzinie 8.00. Uwieńczeniem obozu był egzamin na wyższe stopnie szkoleniowe i niezapowiedziany nocny trening Samuraja, który odbył się punkt 2.00 w nocy przy blasku księżyca, świetle pochodni i szumie morskich fal - mówi Piotr Cieśliński.

Każdy z uczestników miał możliwość korzystania z zajęć dodatkowych. Ogromną popularnością w grupie cieszyła się Gra o Totem. Obozowy Totem przekazywany był każdego dnia jednemu z karateków. Zadanie było pozornie proste, strzec Totemu trzymając go w ręce niezależnie od czynności, które wykonywano w trakcie dnia. Trening, zabawa, obiad, basen, sen... wszystko z uczestnictwem Totemu trzymanego w rekach. Totem można było wykraść w sposób podstępny, bez użycia siły lub wyrwania go z rąk. Uczestnik, który stracił Totem musiał wykonać zadanie specjalne, które wymyśliła cała grupa. - Realizacja zadania odbywała się przed wspaniałą publicznością w trakcie obiadu, było naprawdę śmiesznie. Uczestnicy mieli przed sobą niełatwe zadanie, ponieważ w terminie w którym przebywaliśmy na obozie było aż 430 kolonistów. Gra o Totem trwała 24 godziny na dobę, a karatecy tylko czyhali na każde potknięcie władcy Totemu - wyznaje Cieśliński.

Niełatwym wyzwaniem było codzienne zaliczanie form kata przez młodych karateków. Każdy z nich miał możliwość zliczyć daną formę przed sensei w celu uzyskania możliwości podejścia do egzaminu kończącego obóz. W większości karatecy oprócz treningów mozolnie szlifowali swoje umiejętności nawet w wolnych chwilach, aby jak najlepiej wypaść przed wymagającym egzaminatorem.

Działania profilaktyczne skierowane były przeciwko uzależnieniom od mass mediów. Korzystanie z nich zostało ograniczone do minimum. Obozowicze nie mieli możliwości korzystania z Internetu i biernego spędzania czasu przed telewizorem. Nie posiadali również możliwości wielogodzinnych rozmów telefonicznych, telefon komórkowy służył obozowiczom do krótkiego kontaktu z rodziną. Bezpowrotnie na czas trwania obozu urwała się telefoniczna gorąca linia. Początkowo ciężka do zaakceptowania przez uczestników zasada stała się atrybutem naszego obozu. Relacje interpersonalne między dziećmi z dnia na dzień stawały się coraz silniejsze.

Klubowy pedagog Daria Świątkowska zadbała o artystyczny rozwój klubowiczów. Zajęcia przeprowadzone były za pomocą technik arteterapeutycznych. Dzieci stworzyły wizerunek prawdziwego karateki, wypisując na kartach papieru szereg pożądanych cech i zachowań. Następnie stworzyły Drzewo Życia, gdzie fantazja i wena twórcza nie miały granic. Emocje przeniesione na kartę papieru i rewelacyjna zabawa były bezcenne. Uwieńczeniem Karate Camp był chrzest na obozowicza. Tradycyjnie wybrani zostali Neptun wraz z żoną, nimfy wodne oraz diabły. Obozowicze, aby uzyskać chrzest musieli śpiewać, wzywać Neptuna o przyjście na chrzest, przejść tor przeszkód, zjeść rożne pikantne pyszności i wybrać sobie morskie imię.

- W trakcie obozu odbyły się dwa ogniska oraz trzy niezapomniane dyskoteki. Odbyliśmy również niezapomniany rejs statkiem wystylizowanym na dawne legendarne czasy Wikingów. Wyżej przedstawione działania to jedynie wierzchołek góry, ponieważ nie da się oddać całej atmosfery panującej na obozie, który przeżyliśmy. Nasz sukces organizacyjny zauważył Zarząd Ośrodka Gniewko i nagrodził nas dodatkową ilością wizyt na basenie oraz zabiegami z zakresu inhalacji w trakcie naszego turnusu. Jako organizatorzy otrzymaliśmy dyplom za świetną organizacje obozu oraz wysoką jakość przeprowadzonych zajęć - dodaje Cieśliński.

Zdjęcia z obozu autorstwa sensei'a Jacka Baranowskiego. Więcej informacji na www.karatejeleniagora.pl

Ogłoszenia

Czytaj również

200 pieczątek w 24 godziny

KSWiK spotka się z Karpaczem w sądzie?

Oficjalne ważenie przed galą boksu zawodowego

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~ 28-07-2012 23:12
~Brawo Piotrze to jest obóz
~5 dan USA 28-07-2012 23:53
Fajnie , kiedys moj sensei Grzegorz Jozwiak takie tez robil . Tylko , ze to bylo prawdziwe Kyokushinkai a nie jakas popierolka shin......do ... OSU dla prawdziwych wojownikow Karate Kyokushoinkai . KYOKUSHIN for LIFE .
~do 5 dan 30-07-2012 22:24
lepiej zeby dzieci siedzialy w domu przed monitorem
~do ~do 5 dan 1-08-2012 0:35
Nie , nie to mialem na mysli , sam ucze dzieci i wiem jaka jest roznica miedzy karate kyokushinkai a innymi mniej lub bardziej udanymi kopiami .Nie podwazam nikogo kwalifikacji , wiem co wiem i jak uczyl Grzegorz Jozwiak . Jesli mnie pamiec nie myli to byl na zawodach w Japonii 1968-70 cos takiego . Jest nawet jego walka na filmie Masutasu Oyama z lat 70 tych . W nauce sztuk walki wiele sie zmienilo , teraz starsi pamietaja old school a ucza new school . A jesli chidzi o dzieci siedzace przed telewizorem to akurat jest pretensja skierowan do rodzicow nie do mnie . Macie takie ladne JCK z nowa elewacja , czy tam dzieci z calego miasta chodza ?
~y2j 1-08-2012 14:28
a między shin a kyokushin jest taka roznica, że hohoho. uwielbiam, gdzie ktoś wychodzi z naprawdę super inicjatywą i przekazuje swoją wiedzą dzieciakom, poświęca im czas a jakiś troll internetowy żrący pączki na potęgę to krytykuje. słabo cie synek uczył jozwiak skoro o czymś takim jak pokora najwyraźniej nie słyszałeś.
~wiocha 1-08-2012 23:40
Jozef Stalin tez przynosilinicjatywe i rozdawal ja dzieciom a nawet narodom , dobrowolnie lub pod przymusem . Synka to sobie * zrob jak chcesz kogos synkiem nazywac . Jestem przekonany , ze Grzegorz Jozwiak jest tak tobie znany jak stan konta Marcina Zawily . Roznica miedzy Kyokushin a Shinkyokushin jest mniej wiecej taka , ze jedni chca popierac zalozyciela Oyama albo nie . Rodzina Oyamy ( z tego co wiem ) ma prawa do nazwy kyokushinkai i za to sie placi . A jak sie chce uczyc shinkyokushin , fajnie . Taka szkola karate w Polsce jest , nazywa sie tsunami karate ( nawet nie pisze tego duza litera ) . To wlasnie takie kyokushin ale pod inna nazwa . Na zakonczenie ciekawym jest , ze niektorzy sempai maja logo kyokushinkai na gi a niektorzy shinkyokushin , zdjecia na web .
~~ 3-08-2012 19:44
są tu osoby , które chcą poczytać normalnych komentarzy , p. Majda . Proszę sobie wejść na gg i sobie tam paplać ,a co do obozu ,to fajna sprawa . Sam bym pojechał
~xd 8-08-2012 12:41
ale wy macie problemy,każdy robi to co chce i uważa za słuszne,a dzieciaki się świetnie bawiły i czegoś nauczyły,korzystnie spędzony czas w wakacje jak i w wolnym czasie w ciągu sezonu na treningach ;)

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wybory coraz bliżej. PiS apeluje

Lekkoatletyczne mistrzostwa

Pobiegli do Kotła Łomniczki

Konferencja PiS: Wybory i lokalne połączenia

Srebro Julka w stolicy Czech!

Sonda

Wg. rządu najlepiej zarabiający mają finasować 500+ dla osób niepełnosprawnych. Czy to jest słuszne?

Oddanych
głosów
135
Tak
38%
Nie
59%
Nie mam zdania
4%