MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Jesteśmy braćmi!

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 3 października 2009, 22:00
Aktualizacja: Niedziela, 4 października 2009, 8:06
Autor: TEJO
Andrzej i Janusz Zaorscy po dzisiejszej premierze.
Fot. TEJO
Choć jest to sztuka o nienawiści między dwoma braćmi, zakończyła się wzruszającym gestem braterskiej miłości Janusza i Andrzeja Zaorskich. Premierę mrocznej komedii „Jesteśmy braćmi?” Harwooda w wykonaniu aktorów Teatru im. Norwida publiczność przejęła owacją na stojąco.

Zacznijmy nietypowo, bo od końca. Kiedy Andrzej Zaorski wszedł na scenę, aby pogratulować bratu Januszowi reżyserii sztuki, ten polizał go. W zasadzie obaj się polizali. Ten sam gest wcześniej wykonywał Alfred Manx (porywający Bogdan Koca) w stosunku do swojego znienawidzonego brata Michaela (przekonujący Marek Prażanowski). Był to gest nienawiści: Fred chciał zarazić Mike’a wszystkimi możliwymi zarazkami, aby ten umarł. Bracia Zaorscy odwrócili skalę uczuć: gest ten był o tyle symboliczny, że Andrzej – po ciężkiej chorobie – oddalił od siebie widmo najgorszego i w dobrej formie przyjechał do Jeleniej Góry.

Sztuka „Odbita sława” wybitnego angielskiego dramatopisarza i prozaika Ronalda Harwooda, laureata Oscara za najlepszy adaptowany scenariusz „Pianisty” w reż. Romana Polańskiego, z polskim przekładem Michała Ronikiera, jest obecna od dawna na rodzimej scenie. Tym razem – na deskach Teatru im. Norwida – została opracowana i wyreżyserowana przez Janusza Zaorskiego jako przedstawienie w dwóch aktach „Jesteśmy braćmi?”. Sobotnia premiera była jednocześnie spektaklem, inaugurującym XXXIX Jeleniogórskie Spotkania Teatralne.

Widz nie musi wysilać wyobraźni, by zobrazować sobie miejsce akcji. Jest nim bowiem częściowo właśnie teatr. Dramaturg stosuje chwyt „teatru w teatrze”, aby w potężnym i krzywym zwierciadle bohaterowie dzieła mogli przyjrzeć się własnym charakterom, zobaczyć siebie bez fałszu i masek. W zwierciadle może też przejrzeć się publiczność.

Na teatralnym afiszu z przedstawienia są dwie twarze braci Manx. Ta pierwszoplanowa twarz należy do Micheala, który odniósł międzynarodowy sukces jako dramatopisarz, reżyser i właściciel teatru Acropolis. A ta druga, a właściwie tylko cień tej pierwszej twarzy przedstawia Alfreda, z zawodu restauratora i właściciela lokalu Cafe de la Posta. To właśnie do nich należeć będzie pojedynek o wysoką stawkę, jaką okaże się braterska miłość i przyjaźń.

„Jesteśmy braćmi?” to fascynująco-mroczna komedia. Harwood scenarzysta wie, jak napisać tekst, który ma ręce i nogi, a Zaorski reżyser wie jak taki tekst zrealizować. Co ciekawe, trzynaście lat wstecz w Teatrze Telewizji twórca zmierzył się z tekstem Harwooda „Odbita sława” z udziałem Janusza Gajosa, Daniela Olbrychskiego i Krystyny Jandy.

Oparty na faktach i biografiach spektakl skupia się przede wszystkim nad człowiekiem uwikłanym w problemy moralne i łączy z kwestiami związanymi z ludzkim sumieniem. Jest to opowieść o spotkaniu po latach dwóch skłóconych ze sobą braci Manx.

Podczas urodzin rozsławiony w świecie teatru Micheal Manx (w tej roli nowa godna zapamiętania twarz Teatru im. Norwida – Marek Prażanowski), po dziesięciu latach pragnie pojednać się ze starszym bratem Alfredem (Bogdan Koca). Alfred uważa Michaela za cynika, który dla rozkwitu własnej sławy gotów jest sprzedać duszę diabłu. Przychodzi jednak na wyznaczone przez brata spotkanie i trafia na… przyjęcie urodzinowe. Niby przez przypadek.

Wszystko okazuje się jednak intrygą uknutą przez pisarza wspomaganego przez żonę i czołową aktorkę w zespole artystycznym Michaela – Susan (fantastyczna w roli kobiety o stu twarzach – gra też w innych rolach sztuki w sztuce – Małgorzata Osiej-Gadzina).

Cel? Przekonać Alfreda, aby zgodził się na wystawienie najnowszej sztuki Michaela zatytułowanej „Ja i mój brat”. Rzecz jest oczywiście o nim. A ponieważ Alfred uważa, że Michael w swoich dramatach opluwa rodzinę, kategorycznie się nie zgadza. Przystaje jedynie na to, żeby obejrzeć próbę.

Tu – w lustrzanej (a raczej „krzywozwierciadlanej”) scenografii – rozgrywa się prawdziwy wewnętrzny dramat Alfreda. Widzi własne życie oczyma Michaela. Retrospekcje są dlań nie do zniesienia, bo – było nie było – pokazują chwile, z których nie może być dumny: zdrada małżeńska. Są też takie, które mu się podobają, zwłaszcza ta z kontekstem erotycznym. Nie potrafi także oddzielić rzeczywistości od akcji sztuki, którą traktuje dosłownie. Michael katuje braterską duszę nie bez sadystycznej satysfakcji. Ożywia trupy z szafy przeszłości licząc na efekt sceniczny i nie zauważając, że rani tym Alfreda.

Sztuka obrazuje przy okazji nastroje i sytuację zawodową środowiska aktorskiego oraz przymus podporządkowania się komercji w sztuce. Tu wszyscy walczą o swoje. Każdy ma na względzie przede wszystkim własne dobro. Aktor Derek (żywa i świetna kreacja Roberta Dudzika), który w dramacie Michaela „Ja i mój brat” gra Alfreda, buntuje się, że nie umie schlebiać niewybrednym gustom publiczności.

Odtwórca roli Micheala Manxa – nieśmiały aktor James (udany powrót na scenę Jarosława Górala) jak większość artystów jest poddany stałej groźbie bezrobocia. Wyrachowany prawnik i alkoholik Robert (stoicki Tadeusz Wnuk) przypomina co jakiś czas Alfredowi, że może wytoczyć proces sądowy o naruszenie prywatności. Agentka Regina (jak zwykle uroczo-powabna Magdalena Kępińska) dba głównie o własne interesy i rozlewa swój uwodzicielski czar na Alfreda.

„Jesteśmy braćmi?” to sztuka wielkiej roli Bogdana Kocy. Koca stworzył wspaniałą kreację, a wystarczyłby jeden fałszywy gest, jeden fałszywy uśmiech, by z opowieści o konflikcie dwóch braci spektakl zmienił się w banalną historyjkę. Trudno analizować z całą powagą system wartości, jaki został zawarty w przedstawieniu. Charakter pojedynku braci Manx, który ze sobą prowadzą, jest dwuznaczny, jak oblicza ich codzienności, gdzie trudno chwilami rozeznać, co jest realne, a co wyimaginowane. W tej sytuacji jedyną wartością może okazać się ludzkie uczucie.

Sztuka może miejscami jest nieco przegadana. Potknięcia aktorów, łatwo się „kamuflują”, bo sztuka napisana jest językiem żywym. I tak właśnie zagrana, jakby była wyrwanym z życia „dokumentem”. Niektóre dialogi są mocne i dosadne. Sporo też – pewnie niechcianych – aluzji do sytuacji teatru w teatrze. – Jak tu brudno! Właściciela pewnie nie stać na remont! – mówi w pewnej chwili Alfred wskazując na sceniczne deski. Sporo jest scen zabawnych, kilka refleksyjnych, a ostatnia – sentymentalna, ale nie cukierkowa.

W tekście sztuki tkwi najwięcej ładunku emocjonalnego. Bez skupienia i refleksji o „Braciach” szybko się zapomni, ba – mogą nawet wydać się nudni. Jednak kto dramat przemyśli i wczuje się w sytuację bohaterów, odbierze wielką lekcje życia i pokory. A w swoim codziennym postępowaniu na pewno zwróci uwagę, że ustępstwo nie zawsze bywa dobrym rozwiązaniem, a oportunizm i dbanie o własne korzyści może doprowadzić do prawdziwego dramatu uczuć.

Czytaj również

Wiosna Biedronia sprawdza i zapowiada

To nie koniec ustawek?

Senator Mróz o kolejnych programach społecznych

Komentarze (46) Dodaj komentarz

~luka 3-10-2009 22:19
Ten spektakl obraża widzów, a może jeleniogórzanie mają wreszcie spektakl na jaki zasługują? Owacje na stojąco? Śmieszne!
~Widz 3-10-2009 22:20
Udana premiera! Świetny Bogdan Koca! Znakomite przesłanie!!!
~Wierny tylko Jemu 3-10-2009 23:18
Dla mnie ta ostatnia scena wcale nie była taka sentymentalna jak pisze tu pan Tejo, a wręcz przeciwnie - bardzo mocna. Jeśli ktoś ma bojaźń i szacunek przed św. Bogiem, wie o czym mówię. A inni faktycznie mogą to olać, ich sprawa. Bo tym, co się wydaje, że są zwycięzcami na ziemi, niech wiedzą, że słowo z Biblii (List do Galacjan 6, 7) mówi, że Bóg nie da się z siebie naśmiewać. To On stawia warunki, nie człowiek. Wystarczy spojrzeć na ostatnie losy pana Polańskiego czy jeszcze innych większych sław (polityków, artystów). Wcześniej czy później trafiają na "swoje" miejsce, i lepiej dla nich - na ziemi, by się opamiętali przed śmiercią cielesną. I jeszcze jeden werset z Listu do Rzymian 14:10: "Ty zaś czemu osądzasz swego brata? Albo i ty, czemu pogardzasz swoim bratem? Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym. Bo napisano: Jakom żyw, mówi Pan, ugnie się przede mną wszelkie kolano i wszelki język wyznawać będzie Boga."
teessi 3-10-2009 23:26
Bardzo dobre role pana Kocy i pana Dudzika, dobre - panów Prażanowskiego i Górala, poprawne - pań Małgorzaty Osiej Gadziny i Magdaleny Kępińskiej, a pan Wnuk nie miał w zasadzie czego grać (trochę szkoda, bo lubię tego aktora). Widać, że ogólnie ludziom się podobało, zwłaszcza komediowe wstawki (np. parodiowanie roli pana Kocy przez pana Dudzika) choć niektóre momenty "przegadane".
~aldona 4-10-2009 9:39
Oczywiście że sztuka się podobała, bo to jest o wiele więcej niż dotychczasowy poziom w Norwidzie, który był poniżej dna. Więc podobała się, chociaż sztuka marna, inscenizacja cuchnąca naftaliną, a gra aktorska, a zwłaszcza Kocy, żenująca. To jest nieszczęście Jeleniej Góry i każdej prowincji, że zachwyca się miernotą.
~widz23 4-10-2009 9:48
współczuje...co wy ludzie piszecie to jest najsłabszy spektakl jaki widziałem w przeciągu ostatniego roku na dolnym śląsku...co to jest??? nie przepadałem za Panem Klemmem i jego wizją ale to jest szczyt...chcesz wiedzieć jak nie robić teatru idź do T Norwida...miało być pięknie a wyszło jak zawsze...Panie Konradzie odrobinę obiektywizmu proszę!! Myślałem że nie jest pan człowiekiem do kadzenia tylko przekazywania faktów..sam Pan wie jakie są fakty...pozdrawiam
~pogodny 4-10-2009 11:52
Jest to spektakl pozbawiony reżyserii. Nudne przedstawienie i nie mówmy o udanym powrocie pana Górala bo w spektaklu jest fałszywy, pozbawiony prawdy tak jak pan Prażanowski. Recenzent z kolei opisał tekst sztuki, a nie sam spektakl. Natomiast "Odbita sława" to to samo co "Jesteśmy braćmi?". Zaorski zmienił tylko tytuł - wystarczy sprawdzić w sieci. Czyli mamy odgrzany kotlet. Nie mówmy także, że Zaorski wie jak zrealizować taki tekst sztuki, ponieważ go w Jeleniej nie zrealizował !, nie zrobił nic!, a aktorzy bezradnie szyją jak mogą i szkoda mi ich.
~Kibic 10 4-10-2009 12:20
Hmmm, a co to właściwie znaczy? Bronić swojego zdania? Nie!!! Można nie lubić personalnie Bogdana Kocy, ale co do jego talentu aktorskiego, nie ma wątpliwości. Może i zawiódł Zaorski, bo aktorzy są, ale brak mi odpowiedzi, po co są na scenie i dlaczego? Dudzik czuje się świetnie, bo np. może Kocy zrobić "szufladę" i czuje się panem sytuacji, Osiej-Gadzina udaje, Góralowi wierzę, skupiona na roli Kępińska wypadła przekonywująco, Wnuka już takiego znam, więc jest taki rutynowo-sztampowy, Prażanowski zagrał, co mu kazano i jest OK.
Cień 4-10-2009 15:33
Ciekawe z jakiego klasztoru urwał się Wierny Tylko Jemu?
~też widz 4-10-2009 16:10
Nareszcie wielu widzów nazywa rzecz po imieniu. Ale prowincja chciałoby się rzec, toż to było nie do strawienia, granie jak w, nie obrażając nikogo, w zapyziałym domu kultury, przestańcie z tym Kocą - naprawdę musicie mu się podlizywać?Panie Tejo- nie wierzę, panu też się to podobało? Czy my tutaj w Jeleniej zawsze musimy czapki z głów ściągać, tylko dlatego, że mieszkamy na prowincji( tak mówią o nas w stolicy) Przecież to granie to koszmar, Poprzednio było źle, ale teraz to już Teatr nasz widzę maleńki( parafrazując Wyspiańskiego). zacznijmy się szanować, nie jesteśmy gorsi, zacznijcie w końcu mówić, że król jest ( znowu) nagi.
~usmiechniety 4-10-2009 17:29
Widać, że jeleniogórzanie sami nie wiedza, czego chcą był Klemm - było źle, przyszedł Koca też źle a założe się, że jakby przyjechał tu sam zmartwychwstały Szekspir to też by go wygwizdali. Mali zakompleksieni i sfrusrtowani ludzie nie dorośli do żadnej sztuki
~arturoui 4-10-2009 18:40
Do "uśmiechniętego": chłopie, jeleniogórzanie wiedzą czego chcą, chcą dobrego teatru. Był Klemm, było fatalnie, jest Koca, jest źle. Po prostu. Przecież jeleniogórzanie wiedzą, co to jest dobry teatr, co nieco widzieli w życiu, można podróżować także. Prowincjonalność Jeleniej Góry nie bierze się stąd, że jeleniogórzanie sami nie wiedzą, czego chcą, lecz z tego że władze są prowincjonalne i nie potrafią mądrze zadecydować w sprawie teatru, bo się na teatrze kompletnie nie znają. Poza tym wybór nie jest zbyt wielki, poza Kocą nikt właściwie tutaj nie startował.Mniejszym złem niż Klemm jest Koca, ale też jest fatalny. Czy jest z tego wyjście pozytywne i realne? Na razie nie widać takiego wyjścia. Trzeba męczyć się z Kocą. chociaż to żenada.
~do usmiechnietego 4-10-2009 18:59
Wypraszam sobie, mam prawo do wyrażenia swej opinii, nie mam kompleksów i nie jestem sfrustrowany. To nie Jelenigórzanie chcieli Klemma, też nie oni chcieli Kocy. To ktoś inny. To władze rządzą, a władzy podpowiadają jeszcze inni. Nie ma szczęścia Jelenia Góra do do dyrektorów Teatru, nikt też nie chce tu przyjść a wybiera się z kilku panów, których chyba nikt i nigdzie już nie chce, przedstawia się ich jako wybitnych twórców daje im się władzę, a potem mamy to, co mamy.Selekcja negatywna i tyle. Jakże bym chciał obejrzeć dobry spektakl, dobrze zagrany i dobrze wyreżyserowany. Do aktorów nie mam pretensji , bo oni są wpuszczani w przysłowiowe maliny.
~ja 4-10-2009 19:56
Czytając te wszystkie wpisy, dochodzę do wniosku, że Polacy nie tylko znają się na prawie i medycynie, ale jeleniogórzanie są na dodatek teatomanami. Przynajmniej większośc tu piszących. Czuję sie prawdziwą prowincuszką, bo, po pierwsze, nie byłam na premierze, po drugie - i tak nie miałabym jej z czym porównać, jeno z tym co tu siędziało wq ciągu 15 lat, no i może w najbliższej okolicy (np we Wrocławiu). A tu proszę czytam o miernocie, o graniu jak w domu kultury i qw przeciągu roku nie było gorszego spektaklu (moze ktos go rzeczywiscie ogladał w przeciagu). A tu, prosze - sami znawcy ! Jak tak dalej pojdzie, to trzeba bedzie ten teatr zamknac, zebz wszystkich pogodzic.
~do "ja" 4-10-2009 21:01
Jak się nie było na premierze, a jak by się było, to by się nie miało jej z czym porównać, to siedź, dziewczę, cicho. Uzbieraj troszkę pieniążków w tym Twoim zakładzie fryzjerskim (sklepie warzywniczym, itp.) i wyjedź do innego miasta, gdzie nie ma teatru. Nie będziesz miała problemów z "samymi znawcami".
~Ten prostak z Jeleniej Góry 4-10-2009 21:35
Byłem (nie sam, ale z rodziną i bliskimi), widziałem, zapłaciłem za bilet wstępu i...podobało mi (nam) się. Może pierwsza część była trochę w nierównym tempie, ale...spektakl chwyta za serce. Zaraz po przyjściu do domu zadzwoniłem do mojego jedynego brata i powiedziałem mu, że jakkolwiek między nami jest, kocham Go. A tu we wpisach...Agresja! Wyzwiska! Ludzie sztuki! Znawcy! Pycha, ignorancja...Dlaczego? Dlaczego? Po co ta dyskusja? Jednym się podabało, innym nie. Każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania. Jak można krytykować kogoś, bo ma inne zdanie. Ludzie, żyjcie i pozwólcie innym dać żyć. A najbardziej podoba mi się ten ostatni wpis - "Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie ten teatr zamknąć". I wtedy nie będzie o czym mówić i pisać. Jak tak sami nazywacie Teatr Norwida (domem kultury), to wywołacie wilka z lasu. I się skończy agresja, krytykanctwo, obrzucanie słowami. Już prof. Leszek Balcerowicz wypowiedział miażdżącą krytykę - Dopóki instytucje publiczne pozostaną publiczne, dopóty pojawiać się będą w nich słabości i patologie.
piipi 5-10-2009 0:23
~CIEŃ .. *on spadł z NIEBA !
teessi 5-10-2009 0:45
Ja też kupiłam bilet :-). Owacje na stojąco naprawdę były, przecież nikt nikogo nie zmuszał do wstawania, zatem to świadczy o tym, że sztuka się podobała.
Cień 5-10-2009 8:56
Do Piipi. No tak, teraz to już wszystko jasne, chyba zapomniał spadochronu biedaczek.
~Jan 5-10-2009 9:21
wreszcie normalny teatr dla normalnych ludzi , te wszystkie wpisy używajace synonimu " dom kultury " to dzieła pogrobowców Wojtka K. , nie mogących pogodzic sie z losem jaki im zgotował przez dwa lata , dla wyłącznie osobistych i" spóldzielczych " celów jakim było wystawianie sie na wiadomych festiwalach przed wysublimowaną w pewnym kierunku krytyką jurorów . Przecież te wszystkie ataki na Koca , Zaorskiego to z premedytacja czynione złosliwosci , po to aby kolejna znana twarz teatru zatanowiła sie czy warto mierzyc się z tutejszymi malkontentami pod groźbą utraty nazwiska . Czas i widownia pokaże kto ma tu racje .
~widz23 5-10-2009 9:29
och przykra sprawa...słabo jest...jeszcze bardziej przykre jest to że domy kultury robią lepsza robotę niż zawodowcy...te porównania są nie na miejscu...dlatego że jedna produkcja w teatrze kosztuje tyle co kilkanaście działań artystycznych na wysokim poziomie realizowanych przez domy kultury...pozdrawiam wszystkie zespoły off-owe jeleniej góry jesteście wielcy!
~kręgiel 5-10-2009 9:58
Nie można nic na to poradzić, że jest dużo ludzi, którym ta szmira się podobała. Lepsze tzo niż Klemm, który był kompletnym bełkotem i podobał się tylko kilku furiatom. Koca będzie robił szmirę, KTóRA będzie się podobać strasznym mieszczanom, "prostakom", "normalnym ludziom" itd. To jednak jest postęp, chociaś przykro na ten postęp patrzeć.
~pogo 5-10-2009 12:01
Do ~Ten prostak z Jeleniej Góry; Dobrze i mądrze powiedziane. Masz u mnie wsparcie.
~studentka PWST 5-10-2009 21:53
tak, bylam na tym spekatklu, no naprawde wzruszajacy starsze po prostu strasznie mnie wzuryszl, a wiecie co?? to, ze takie cos ma prawo byc wystawiane i taka jest prawda...przykro, wyc sie chce.. co to znaczy? " Widz nie musi wysilać wyobraźni, by zobrazować sobie miejsce akcji" teatr bez uruchomienia wyobrazni, to nie jest teatr.. tylko placoweczka, to przedstawienie jest gorsze niz w mdk i taka jest prawda. nuda, totalna nuda, zagrywanie sie aktorow, zero prawdy, zaden aktor do mnie nie przymowil ludzkim glosem oprocz P.M.Kępińskiej.. co to jest? naprawde, przez takie przedstawienia przestaje wierzyc w dobry teatr. zaklamana polityka i powiazania... a Pan Zaorski fajnie by bylo jakby zajmowal sie tylko filmem... naprawde... a to przedstawienie nie ukrywajmy jest nie do zniesienia i wszyscy o tym wiemy, a kto nie wie NIECH IDZIE TO OBEJRZEC, ZEBY SIE PRZEKONAL NA WLASNEJ SKORZE- polecam wziac poduszke i cos do jedzenia, zeby nie umrzec z nudow ;) pozdrawiam... Ps. zapewne ten komentarz, ze zostanie tutaj umieszczony, badz zostanie powycinany, a bylo mi przykro, bo kazdy ma prawdo do wyrazania swoich opini.... a jesli Wam sie podoba to COŚ ... to gratuluje.... naprawde.... wtedy wspolczuje ludziom, ktorzy naprawde wierza i chca ogladac dobry teatr, ale do wroclawia nie jest daleko. zapraszam ;) pozdro for us.. adios.
~widz23 6-10-2009 19:26
nie trzeba jechać do Wrocławia aby zobaczyć dobre spektakle...całe szczęście jest off który bardzo dobrze sobie radzi w naszym mieście... hej teatrze ot "extra" grajcie dla nas !!!
~Wierny tylko Jemu 6-10-2009 21:42
Tak sobie to spokojnie czytam i przychodzi mi na myśl List do Jakuba 3, 15-17.
~alik 7-10-2009 9:32
Na czym polega trwająca od lat mizeria Teatru w jeleniej Górze? Na niekompetentnych władzach miasta. Kto zatrudnił Klemma? Na jakiej podstawie? Kto zatrudnił Kocę? Dlaczego?
~z. p. 7-10-2009 11:17
no racja.. teatr odnaleziony rzadzi poki co w jeleniej... jest jeszcze cinema... ale poza tymmm...... juz trzeba bylo zostawic tego klema... chociaz bylo to ciekawsze.
~ziomekk 7-10-2009 11:44
Klemm przynajmniej chciał robić teatr ambitny, a Koca nawet przyzwoitego robić nie potrafi. To postać bulwersująca, zarówno jako dyrektor, a także wbrew niektórym zachwytom - jako aktor.
~Rebus 7-10-2009 11:55
A kto ztrudnił alika? I na jakiej podstawie?
~abcede 7-10-2009 12:04
pieski wojciecha w. - idźcie poszczekać gdzie indziej - najlepiej wynieście się z tego miasta, będzie i ciszej i mniej smierdząco od tych waszych zaplutych jadaczek
~do |abcede 7-10-2009 12:53
Ja nie jestem piesek,mam prawo powiedzieć to, co myślę. Jeśli spektakl mi się nie podobał ( brr) był do kitu (i tego nic już nie zmieni) to nie znaczy , że to , co było też było dobre. Teraz wychodzi na to że to Pan ( Panii) jest pieskiem pana Kocy i nowego dworu. Ale przyjdzie chwila, że i Pan ( Pani ) przejrzy na oczy.Cieszę się, że ludzie w Jeleniej nie dają się omamić i nie kupują tak bezkrytycznie wszystkiego, że nareszcie nie dają sobie wcisnąć kitu. Wszyscy widzą jak jest.
~alik 7-10-2009 13:20
Nie trzeba być zwolennikiem Klemma, żeby widzieć że teatr w Jeleniej marnieje także za Kocy. Klemm był dla mnie bardzioej niż dyskusyjny, a Koca jest żałosny. Swiat się nie dzieli na wyznawców Klemma, którzy nienawidzą Kocy i odwrotnie. Po prostu obaj są do niczego, jeden przez bełkotliwą niby awnagardowość, drugi jest niby na pierwszy rzut oka przyzwoity, ale natychmiast wyłazi z niego kiepskość, słodzony fałsz, landrynkowy dramatyzm, kiepskie decyzje reperuarowe, można by ti wyliczać długo. Zbyt długo.
~Widz 7-10-2009 13:42
Popieram ~abcede!!! Ewidentnie widać, że to robota i teksty grupy "fachowców" ze sceny. A nawet mogę im w tym pomóc, tj. w pakowaniu walizek.
~ignorant 7-10-2009 13:44
spektakle jeleniogórskiego teatru "zioną" nudą, pustką, brakiem treści do przekazania widzowi, a szkoda bo wolę teatr od kina :( "abcede" wróć do szkoły, poczytaj troche bo ci się w abecadełku poprzestawiało .....
~ignorant 7-10-2009 13:47
spektakle jeleniogórskiego teatru "zioną" nudą, pustką, brakiem treści do przekazania widzowi, a szkoda bo wolę teatr od kina :( "abcede" wróć do szkoły, poczytaj troche bo ci się w abecadełku poprzestawiało .....
~bezstronna 7-10-2009 13:57
Moi kochani, ja uważam, ze te pyskówki miedzy dwoma obozami klemowców i kocowców absolutnie nie wskazuja na to jaki ten spektakl jest. Wielu normallnych widzow po prostu ma gdzies te internetowe dyskusje pyskaczy a bezstronnie trzeba stwierdzic, ze stronnicy bylego dyrektora w tym bryluja - a wiecej - przypuszczam a nawet jestem pewna, ze wypowiadaja sie tu sfrustrowani aktorzy, ktorzy do szefa szczerza zeby w fałszywym usmiechu, a za plecami obrabiaja mu cztery litery. A jaka byla sztuka? Tak jak odebrala ja widownia - do owacji na stojaco nikt nikogo nie zmuszal.
~do bezstronnej 7-10-2009 20:24
Nie jesteś bezstronna, to po pierwsze, a po drugie mam już dość czytania o tym , że jeśli ktoś uważa, że spektakl jest denny i szmirowaty to od razu musi być stronnikiem byłego dyrektora. Mówię DOŚĆ! Czy nie dociera do Ciebie, że wcale a wcale nie trzeba tęsknić za BYŁYM żeby móc wyrazić swą negatywną opinię o spektaklu, którego premierę obejrzałam. Owacje na stojąco to zazwyczaj tylko na premierze, idź i zobacz ten spektakl na zwyczajnym przedstawieniu, a wtedy zobaczysz zapewne owacje na stojąco( tak było nie raz nie dwa) bo publiczność premierowa jest inna i czasami wstaje bo wypada, bo wstają klakierzy , bo wstają sąsiedzi obok i głupio nie wstać( jakbyś o tym nie wiedziała!). wiem , bo udaje mi się zdobywać bilety na premiery ( wcale nie wstałam, bo jak wiesz nie wszyscy wstają) Życzę sobie ( Tobie też) i teatrowi udanych premier w przyszłości.
~brygida 7-10-2009 21:46
~Widz 7-10-2009 22:06
No to się złośliwi internauci wkopują. Bo spektakl otworzył Spotkania Teatralne, więc po premierze już go nie widziano. Może się podobać lub nie, lecz trzeba mieć własne zdanie bez względu na układy ludzkie - np. siedząca na widowni żona jednego w występujących aktorów zamieniła się w wulkan narzakania na obecnego dyrektora. Dla mnie był o czymś, a aktorzy wyszli obronną ręką. Nie mam zamiaru dołować nikogo.
~jeleniogorzanin 7-10-2009 23:26
bo pan koca zaplacil, zeby wstali, albo ma liczna rodzinke, znajomosci, wystarczy ze jedna osoba wstanie od niego i cala reszta wstanie, bo pomysli, ze tak trzeba... owacje na stojaco tez dostaly za kadencji p.klemma np. SMIERC CZLOWIEKA WIEWIORKI I ELEKTRA, sam bylem widzialem... chociaz 1 czesc elektry troche nudna, ale coz.. nie tak jak nowe przedstawienie p.zaorskiego.... nuda nuda i jeszcze raz nuda, nic istotnego, poruszajacego, same belkoty jakis staruchow. klemm byl jaki byl i juz go nie ma, szczescie nie szczescie- juz niewazne, ale teraz jest pan bogdan koca i tu powstaje problem, jak wrocic do lepszego teatru?
~do ~Widz 8-10-2009 0:33
Ciekawe która to była ta ŻONA? Nie przejmuj się, wal... A może jakiegoś innego aktora? Nie obrażaj wszystkich na scenie i na widowni!
~do ~Widz 8-10-2009 0:34
Ciekawe która to była ta ŻONA? Nie przejmuj się, wal... A może jakiegoś innego aktora? Nie obrażaj wszystkich na scenie i na widowni!
teessi 8-10-2009 7:23
Szkoda, że nikt z dyskutantów nie zechce się wypowiedzieć nt. przedstawień ze spotkan teatralnych. Chętnie przeczytałabym Wasze komentarze nt. wrażeń ze spektakli. Myślę, że wszyscy na nie chodzicie. Można by chociażby porównać poziom gry aktorów występujących w Teatrze Norwida a tym w innych teatrach. Jest okazja. Odbiega? Nie odbiega? ;-)
~Gendro 8-10-2009 12:46
To po prostu zwykła chała, a ten nowy dyrektor to bardzo kiepski aktor. A podobno kiedyś u Grzegorzewskiego główne role grał.
~p. 8-10-2009 16:30
komuna

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

W śmieciach miasto tonie

Kładka wciąż zamknięta

Senator Mróz o "piątce"

Giełda tonie w błocie

Wystąpią w Piwnicy Pod Baranami

Sonda

Czy wszyscy młodzi do 26. roku życia powinni być zwolnieni z podatku PIT?

Oddanych
głosów
917
Tak
38%
Nie
54%
Nie mam zdania
7%