MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Jeleniogórzanin pobiegł po szczytach i pobił rekord!

Wiadomości: Jelenia Góra
Wtorek, 30 czerwca 2015, 9:08
Aktualizacja: Środa, 1 lipca 2015, 7:04
Autor: Przemek Kaczałko
Fot. Zabiegani Górskie Rekordy
Paweł Bieganowski, Paweł Hrynowiecki, Ola Hrynowiecka, Ania Kumaszka, Wojtek Borecki oraz Magdalena Mendak, czyli życiowa partnerka rekordzisty Polski w zdobyciu 28 najwyższych szczytów polskich pasm górskich – to skład ekipy Zabiegani Górskie Rekordy, która przyczyniła się do sukcesu sportowego Grzegorza Leszka.

28-letni jeleniogórzanin wyruszył na trasę w środę (24.06) o godz. 21:30 i zdobywał kolejno: Tarnicę, Lackową, Radziejową, Wysoką, Rysy, Turbacz, Mogielicę, Lubomir, Łysicę, Babią Górę, Czupel, Skrzyczne, Biskupią Kopę, Kłodzką Górę, Kowadło, Rudawiec, Śnieżnik, Jagodną, Orlicę, Szczeliniec Wielki, Wielką Sowę, Waligórę, Chełmiec, Ślężę, Skopiec, Wysoką Kopę, Skalnik oraz Śnieżkę – gdzie dotarł po 76 godzinach, czyli ok. godz. 1:30 w nocy z soboty na niedzielę.

Bicie rekordu należącego dotychczas do Agnieszki Korpal i Grzegorza Łuczko (89,5 godziny w 2013 r.) zamknęło się symboliczną klamrą pogodową, bowiem przy starcie, jak i na mecie mocno wiało, było chłodno i padał deszcz, a widoczność była ograniczona niemal do zera. Czy miał na trasie momenty kryzysu?

- Największy kryzys fizyczny był po Rysach ze względu na przewyższenie. Następną górą był Turbacz, która również była wymagająca, a nie było czasu na regenerację, bo przejazd zajął pół godziny. Dziewczyny położyły mnie, posmarowały maścią, no i lecieliśmy dalej – opowiada rekordzista z Jeleniej Góry dodając, że na Śnieżniku miał zawroty głowy, ale nawet przez moment nie zwątpił w powodzenie wyprawy.

Przed wyjazdem w Bieszczady jeleniogórzanin zakładał, że rekord można było pobić o ok. 24 godziny, w praktyce udało się go poprawić o 13 godzin. Czy zatem wyśrubowany przez niego wynik jest jeszcze do pobicia? - Można ten wynik poprawić. Nie było żadnych zdarzeń losowych. Można pewnie przyspieszyć sam bieg, ale ułożenie tras jest najoptymalniejsze. Logistycznie to było przygotowane bardzo dobrze – stwierdził Grzegorz Leszek.

- Większość ekip zaczynała w Górach Świętokrzyskich i „cisnęli” w Bieszczady. Uznaliśmy, że to jest bez sensu ponieważ na tym odcinku bym był świeży i odpoczynek nie był potrzebny, kierowcy również byli wypoczęci, więc nie chcieliśmy tracić cennego czasu. Sekwencję wschodnią zakończyliśmy na Lubomirze i wypad w Świętokrzyskie był czasem odpoczynku moim i kierowców. Bardzo dużo dzięki temu zyskałem – powiedział G. Leszek opowiadając o wyśmienitej taktyce logistycznej, która była podstawą sukcesu.

„Zabiegany” miłośnik gór, biegów i jazdy rowerem walcząc z własnymi słabościami i siłami natury w ciągu 76 godzin, które potrzebował na zdobycie tzw. korony polskich gór, przespał zaledwie pięć. - Przed Śnieżnikiem miałem najcięższy moment. Mieliśmy zaplanowane wbiegnięcie od strony Kamienicy niebieskim szlakiem, ale musieliśmy zmienić plany i przejechać do Międzygórza, żebym zyskał godzinę snu, bo byłem tak zmęczony, że bałem się, że gdzieś źle znawiguję – wyznał Grzegorz Leszek, który przyznał jednocześnie, że spanie na zawołanie jest bardzo trudne. - Bardzo się tego bałem, bo nie wiedziałem jak mój organizm się zachowa – dodał.

Na Śnieżce w środku nocy, przy fatalnej pogodzie – na Grzegorza Leszka czekał komitet powitalny. Wiedza o tym mobilizowała go dodatkowo do szybszego zdobycia najwyższego szczytu Karkonoszy, który był ostatnim etapem niezwykłej wyprawy.

W najbliższych planach jeleniogórzanina jest Lądek Zdrój, gdzie weźmie udział w Super Trailu na 130 km. Jeśli chodzi o kolejne rekordy, to brany pod uwagę jest Główny Szlak Sudecki, ale szczegóły są jeszcze do dopracowania. Jak mówi Grzegorz Leszek, zdobycie tzw. korony polskich gór nie jest jedynie jego sukcesem.

- To sukces całej ekipy, której bardzo dziękuję – podkreśla sportowiec, z którym rozmawialiśmy w jego sklepie dla biegaczy przy ul. Bankowej. W trakcie rozmowy wielokrotnie przychodzili klienci, którzy m.in. dzięki relacjom na naszym portalu dowiedzieli się o wyczynie jeleniogórzanina i przy okazji zakupów składali gratulacje. Ponadto rozdzwonił się telefon z ogólnopolskich stacji telewizyjnych i radiowych, co dobitnie świadczy o dużym wyczynie skromnego chłopaka z Jeleniej Góry.

Ogłoszenia

Czytaj również

Cecylia Woźniak skończyła 100 lat!

Utrudnienia na żółtym szlaku

Oszust pod kluczem

Komentarze (20) Dodaj komentarz

~Turysta 30-06-2015 10:11
Kontrowersje Istotnym problemem jest problem granic mezoregionów. Autorzy Korony opierają się w tym względzie na innych ustaleniach niż Wikipedia, która bazuje na regionalizacji Polski według Jerzego Kondrackiego. Skutkuje to tym, że np. według autorów Korony najwyższym szczytem Beskidu Makowskiego jest Lubomir, podczas gdy według regionalizacji Kondrackiego szczyt ten należy do Beskidu Wyspowego. Kolejną kontrowersją jest umieszczenie w Koronie Chełmca, którego punkt pomiarowy znajdował się na 18-metrowej wieży widokowej i dzięki temu został uznany za najwyższy w Górach Wałbrzyskich, jednak w rzeczywistości najwyższa jest Borowa. Największe kontrowersje wzbudza umieszczenie w Koronie Gór Bialskich, które są częścią Gór Złotych, więc Góry Bialskie nie powinny w ogóle być umieszczone
~Turysta 30-06-2015 10:12
Pomimo powyższych kontrowersji SERDECZNE GRATULACJE!
~LiPa 30-06-2015 10:16
Brawo Grzegorz, brawo Leszek. We dwóch raźniej. A na Bankowej poszukam sklepu dla biegaczy, bo nie wiedziałam, że mamy swój sklep.
~rety 30-06-2015 11:13
to on biegał czy samochodem jezdzil hmmm ,a byl ktos kto ten rekord moze potwierdzic czy sami znajomi bo nie kumam
~int 30-06-2015 13:21
samochodem podjeżdżał pod miejsce rozpoczęcia szlaku na szczyt, a później biegł. przez cały czas trwania pobijania rekordu, można było wszystko śledzić na mapie. również na facebooku na bieżąco były dodawane zdjęcia i zdawana relacja.
~int 30-06-2015 13:32
samochodem podjeżdżał pod miejsce rozpoczęcia szlaku na szczyt, a później biegł. przez cały czas trwania pobijania rekordu, można było wszystko śledzić na mapie. również na facebooku na bieżąco były dodawane zdjęcia i zdawana relacja.
rymcycymcy 30-06-2015 15:39
Wielokrotne szczytowanie ! :) ...to nie łatwe zadanie ! ...brawo ! :)
~wiesiu 30-06-2015 19:44
Pomysł dobry tylko zasady niejasne co utrudnia pobicie rekordu.
~zbynek 30-06-2015 22:43
Dajcie już spokój z tym Leszkiem. Kreujecie go na jakiegoś lokalnego celebrytę a wszędzie na innych portalach wszyscy się z niego śmieją. gość pobił jakiś rekord tylko dlatego że nikt wcześniej nie wpadł na tak głupi pomysł. No może paru idiotów było. Góry są dla turystów a nie zaliczaków. Co on zobaczył po drodze ? Ale najważniejsze że może się wszystkim pochwalić jakimś rekordem. Niech zrobi tą samą trasę na lewej nodze albo z workiem na głowie to będzie miał kolejny rekord. Tylko czego ?
~Biker 30-06-2015 23:15
Najlepsze są te bidony z rurkami na wysokości twarzy po obu stronach głowy. Chce ci się pić - odwracasz twarz w prawo i pociągasz z rurki. Skończy się woda w jednej butelce, to odwracasz twarz w lewo. Też se będę musiał takie sprawić.
~Biker 30-06-2015 23:28
...O ile nie opatentował, rzecz jasna.
~bicykl. 30-06-2015 23:42
Z dwojga złego już wolę Osipiki od Leszków.Tamte przynajmniej nie łamią prawa w górach.Ojciec notorycznie łamie przepisy w górach to po synu też można się wszystkiego spodziewać.Nie zdziwił bym się gdyby ta cała "akcja " to był jeden wielki kant.Zresztą już pisali różni ludzie na forach że gość w rzeczywistości nie wbiegł na wszystkie najwyższe góry w pasmach bo niektóre góry pomylił.
~jjj 1-07-2015 7:11
braaawooo! gratulacje!!! piękny wyczyn, godna pozazdroszczenia kondycja :-) a ty, zbynek, nie kreuj się na lokalnego zgreda i idiotę, pozostań nikomu nieznany, tak będzie lepiej ;-)
~@zbynek 1-07-2015 12:22
To jest sport a nie turystyka.
~do 23:42 1-07-2015 12:43
Synu tatusia nie denerwuj się tak i nie oskarżaj jeśli nie masz dowodów. Siedzi taki wypisuję głupoty, zazdrość i tyle. A panu Grzegorzowi gratuluję pomysłu i realizacji ! A przy okazji, miasto ma darmową reklamę :)
~ 1-07-2015 12:56
Cha cha, już rodzina i znajomi odezwali się i obszczekują krytykantów. Przecież to normalne pod artykułami o Leszkach. A tymczasem sami przyznacie, że tata Leszek łamie przepisy w górach, jeżdżąc na rowerze i chodząc po parku narodowym nie tam, gdzie można, a także elementarne zasady bezpieczeństwa, prawda? Więc po co to ujadanie? Czy ktoś mając taki "autorytet" w domu może zostać wychowany lepiej?
~~~ 1-07-2015 12:59
Tak gość pobił rekord. Głupoty.
~witek-11 1-07-2015 14:02
swoją opinię każdy ma prawo napisać. Niepochlebną też. Od tego jest przecież publiczne forum, że poddaje się na nim coś pod publiczną ocenę. ale już obrażanie tych, którzy śmieli skrytykować projekt zaliczania gór, wyzywanie od zgredów, idiotów, insynuowanie głupoty itd, świadczy tylko źle o samych autorach takich wypowiedzi (domyślam się że jacyś znajomi wyczynowca).
~Kazimierz 1-07-2015 15:14
Żadnej "Korony" nie zdobył. Podstawowym celem odznaki "Korona Gór Polskich" zgodnie z regulaminem jest "popularyzacja TURYSTYKI górskiej, zasad bezpiecznego jej uprawiania, a także krajoznawstwa terenów górskich - poznawania ich przyrody, dziejów, tradycji, kultury i zabytków" (http://tarnow.pttk.pl/odznaki/regulamin_odznaki_korona_gor_polski.pdf). Gość tylko wbiegł na najwyższe szczyty a część trasy podjechał samochodem, więc nie spełnił podstawowej idei "Korony", którą jest poznawanie, przyrody, zabytków, dziejów itd. danych terenów. To nie turystyka tylko sport. Mam nadzieję, że w końcu Komisja KGP pójdzie po rozum do głowy i zacznie odsiewać takich cwaniaków wypaczających sens KGP. Zaraz znajdzie się następny, który wjedzie na szczyty samochodem albo wleci balonem i też powie, że był.
~ 3-07-2015 17:29
Jak dziecko pobil rekord czego też biegam i jestem w górach od urodzenia i mi di głowy taka zakiczka z podjazdami autem przez korki w całej Polsce do głowy nie przychodzi dwa polskie góry to pagórki także szału żadnego tu nie ma mi to niczym nie imponuje

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Stoi kolej na Kopę

Tu też świętowali

Święto Białej Laski

Studium na początek

Jubileusze małżeńskie

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
865
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%