MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Jeleniogórskie Spotkania Teatralne na półmetku

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 1 października 2012, 9:49
Aktualizacja: Wtorek, 2 października 2012, 9:56
Autor: red
Fot. Krzysztof Knitter
Spektaklem „Madame de Sade” Yukio Mishimy w reżyserii Krzysztofa Prusa rozpoczęły się w jedna z najstarszych imprez Września Jeleniogórskiego – Jeleniogórskie Spotkania Teatralne. Na niedzielę przygotowano spektakl Krzysztofa Niedźwiedzkiego TEATR TELEWIZJI w wykonaniu aktorów krakowskiego Teatru KTO. Co jeszcze czeka widzów?

Dzisiaj (1 października) wystąpi Teatr Na Woli (Warszawa) ze spektaklem NASZA KLASA (godz.19.00). Jutro - Teatr im. S. Jaracza (Łódź) zaprezentuje przedstawienie Sarah Ruhl POSPRZĄTANE (godz.19.00). Natomiast w środę, w ostatni dzień imprezy, widzowie zobaczą SKLEPY CYNAMONOWE Bruno Schulza, które w  Gerhart Hauptmann-Theater Gőrlitz-Zittau (Niemcy) wyreżyserował B. Koca (godz.19.00).

Ogłoszenia

Czytaj również

Wsparcie strajkujących

Zamknięty szlak w rejonie Szklarki

O samorządności

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~ 1-10-2012 13:29
"rozpoczęły się w jedna z najstarszych imprez", "Natomiast w środę, w ostatni dzień imprezy, widzowie zobaczą środę, ostatniego dnia JST, widzowie zobaczą" - gratuluję!
~mkamiński 1-10-2012 18:31
Nie rozumiem, dlaczego wybrano Madame de Sade (sztukę z 1965 r.) na inaugurację przeglądu na wyrost przez niektórych nazywanego festiwalem. Ale i tak to jedyne wybrane przeze mnie przedstawienie z ledwie sześciu propozycji JST - reszta nie przekonuje mnie do odwiedzenia teatru. Program jest słaby i odstaje chociażby od oferty zeszłorocznej: zabrakło ważnych dolnośląskich spektakli. Nie ma spotkań z twórcami, sceny młodzieżowej, życia festiwalowego w mieście i w ogóle motywu przewodniego. Są natomiast wątpliwości, czy spektakl repertuarowy powinien wypełniać program przeglądu, jakby nie można go było zobaczyć kiedy indziej. Miłosz Kamiński
~mkamiński 1-10-2012 18:34
Po komediach z silną, męską obsadą, które przyniosły frekwencyjny sukces, warto dla równowagi pokazać wyraźne role kobiece. Wybrano jednak osobliwy materiał: w treści płaskie deklamacje bez końca, zamiast akcji scenicznej- siadanie i wstawanie z kanapy. Atutem miał być posmak obscenicznej sensacji, tyle że pisarstwo markiza de Sade przestało budzić takie emocje jakieś 40 lat temu, kiedy zaczęto go wydawać u nas w legalnym obiegu bez przypisów. Widownia szybko się znudziła, ale – uwaga – rzecz grana jest bez przerwy i wyjść się nie da; skromne brawa były dowodem, że taka sztuczka nie znalazła uznania publiczności. Nie wróżę sukcesu temu spektaklowi i mam nadzieję, że szybko ustąpi miejsca ciekawszym produkcjom, jakie przecież potrafi wystawić nasz teatr. Miłosz Kamiński
~Ktosik 2-10-2012 7:09
Widownia szybko się znudziła, co jest prawdą. Jedną z głównych przyczyn upatruję w zbyt cichej mowie aktorek /wyjątkiem jest p.Iwona Lach/. Myślę, że może do 5? rzędu były słyszalne. Aktor/ka winien mieć głos donośny, a jeżeli nie, to powinien on być wzmocniony mikrofonem. W końcu mamy XXI wiek.
~ 2-10-2012 9:00
"Natomiast w środę, w ostatni dzień imprezy, widzowie zobaczą środę, ostatniego dnia JST, widzowie zobaczą" - ile razy jeszcze mam skopiować ten tekst, aby redakcja ruszyła cztery litery i to poprawiła?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Konkurs wielkanocny rozstrzygnięty

Remont bez zakłóceń

Protest oświaty

Wpuszczono do rzek 10 milionów pstrągów  

Kurs na asystenta turystycznego niepełnosprawnych

Sonda

Czy wszystkie torby foliowe powinny być płatne?

Oddanych
głosów
64
Tak
78%
Nie
20%
Nie wiem
2%