MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Igła strachu na nasypie

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 24 stycznia 2009, 9:02
Aktualizacja: 9:03
Autor: Angela
Fot. .....
Na zajęciach wf nauczyciel jeleniogórskiej „ósemki” zabrał dzieci na sanki. Podczas zjazdów jeden z uczniów zranił się igłą strzykawkową, prawdopodobnie porzuconą przez narkomanów. Teraz musi poczekać pół roku na wynik badań, który wykluczy (lub nie) możliwość zakażenia HIV. Matka chłopca o wszystko obwinia placówkę oświaty.

Do zdarzenia doszło w miniony poniedziałek, 12 stycznia. Nauczyciel postanowił dać dzieciom trochę przyjemności z zimowej aury. Na lekcji wychowania fizycznego opiekun zabrał całą klasę w teren, by dzieci pozjeżdżały na „jabłuszkach” z nasypu kolejowego przy ulicy Paderewskiego. Zabawa była przednia, aż do momentu, kiedy 11-letni Paweł (imię zmienione na prośbę matki) najechał na igłę od strzykawki niewiadomego pochodzenia, która wbiła mu się w rękę. Chłopiec wyciągnął z dłoni igłę i natychmiast zgłosił się z nią do nauczyciela.

Ten nie miał jednak przy sobie żadnej apteczki. Przetarł ranę śniegiem, przerwał zajęcia i wrócił z uczniami do szkoły, gdzie ukłucie zdezynfekowała chłopcu szkolna pielęgniarka. Następnie o sprawie poinformowano matkę chłopca, zdaniem której doszło do szeregu zaniedbań ze strony nauczyciela i dyrekcji szkoły.

– Po pierwsze, nie wyraziłam zgody na to by dziecko w tym dniu wychodziło poza teren szkoły i z tego powodu syn nie był odpowiednio ubrany na takie wycieczki – mówi Dominika Kowalska (dane zmienione). – Poza tym nauczyciel nie sprawdził miejsca, gdzie pozwolił dzieciom zjeżdżać. Przecież wiadomo, że w okolicach tej górki często interweniuje policja w sprawie narkomanów i pijaków. Nauczyciel nie miał przy sobie nawet apteczki. Nie odwieziono również dziecka do szpitala, ale czekano, aż ja dojadę do szkoły – wylicza zdenerwowana matka. – Później nikt nawet nie zadzwonił i nie zapytał jak czuje się ja i mój syn. Szkoła umywa od tego wszystkiego ręce, twierdzi, że nic się nie stało i nie poczuwa się do winy.

Matka zabrała Pawła do szpitala wojewódzkiego, gdzie wykonane zostały pierwsze badania. Teraz przez sześć najbliższych miesięcy kobieta i syn będą żyli w niepewności, czy nie doszło do zakażenia chłopca chorobami HIV, HCV czy HBV. Tymczasem wirus HBV w ostrej postaci powoduje zapalenie wątroby, wymioty, żółtaczkę i – rzadko – śmierć. Chroniczne zapalenie wątroby B może ewentualnie prowadzić do marskości i raka wątroby, HCV natomiast jest przyczyną wirusowego zapalenia wątroby typu C.

Szkoła uznała całe zdarzenie za nieszczęśliwy przypadek, który mógł się wydarzyć zawsze i wszędzie. – Z naszej strony nie było żadnych niedopełnionych obowiązków – mówi Marzena Hryniewicka, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 8 w Jeleniej Górze. – Osobiście nie mogę też obwiniać nauczyciela za to, co się stało, ponieważ nie był on w stanie sprawdzić co jest w śniegu. Jest to nasz doświadczony nauczyciel i jednocześnie specjalista bhp, który zna się na rzeczy. Jak wynika z jego relacji, sprawdził, czy na trasie do zjazdu nie ma kamieni i szkła. Po zdarzeniu natychmiast przerwał zajęcia, zabrał dziecko do pielęgniarki, gdzie została mu udzielona pierwsza pomoc, zabezpieczył igłę i czekał na matkę. Do tego wypadku mogło dojść wszędzie, po zajęciach również – ucina dyrektor Hryniewicka. Zapewniła, że pielęgniarka wykonała kilka telefonów, by dowiedzieć się, gdzie można przebadać igłę i dokąd matka ma się zgłosić z dzieckiem. – Wszystko przekazaliśmy mamie chłopca. W dokumentacji jest również podpisana we wrześniu zgoda pani Dominiki na wyjścia dziecka poza teren szkoły oraz udzielanie mu pierwszej pomocy – dodaje dyrektorka.

A co na to kuratorium oświaty? Twierdzi, że nauczyciel podczas zajęć miał prawo zabrać dzieci poza teren szkoły, a o tym, gdzie dzieci ćwiczą, decyduje dyrektor i nauczyciel, którzy ponoszą odpowiedzialność za uczniów. – Szkoła zawsze ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci na zajęciach, więc powinna czuć się odpowiedzialna za to, co się stało – mówi Waldemar Urbaniak, dyrektor jeleniogórskiej delegatury Kuratorium Dolnośląskiego we Wrocławiu. Jednak do tej sprawy podszedłby bardziej zdroworozsądkowo, bo dziecko rzeczywiście mogło się skaleczyć wszędzie. Szczegóły zdarzenia zostaną jednak zbadane po feriach i dopiero wtedy będzie można mówić o czyjejkolwiek winie czy niewinności. - Teraz jest jeszcze za wcześnie by wydawać jakąkolwiek opinię na ten temat – mówi Urbaniak.

Jak się dowiedzieliśmy, w ustawowych 30 dniach w placówce, w której doszło do zajścia, ma się pojawić wizytator, który sprawdzi okoliczności zdarzenia a protokół kontroli zostanie przesłany do kuratorium we Wrocławiu.

Ogłoszenia

Czytaj również

Marcin Wyrostek patriotycznie

Jubileusze małżeńskie

Medale „Nauczyciel Kraju Ojczystego 2019”

Komentarze (67) Dodaj komentarz

HankaOdRumcajsa 24-01-2009 9:21
..."Później nikt nawet nie zadzwonił i nie zapytał jak czuje się ja i mój syn" - Kultura wymaga, aby o sobie mówić w ostatniej kolejności.
~Rudebwoy 24-01-2009 9:21
Ciekawe jaki nauczyciel... xD bo jak pan Skowroński to szkoda chłopa, zawsze go lubiałem
~Binghiman 24-01-2009 9:31
Oczywiście wszystko teraz zejdzie na niewinnego nauczyciela WF-u, który chciał zrobić dzieciom frajdę, na pewno same go prosiły o takowe wyjście w ramach zajęć.. Nie ma winnego w tej sprawie jak na dzień dzisiejszy, być może będzie po badaniach..
~Kochaś 24-01-2009 9:43
Sądząc po wypowiedziach matki poszkodowanego jedenstolatka można łatwo dojść do wniosku, że nauczyciel miał wziąć łopatę do śniegu od woźnego i "nurkować" tak za przeproszeniem w śniegu? Ludzie litości...
~Barbara 24-01-2009 9:52
Dziecko powinno dostać szczepionkę w ciągu kilku godzin i pewnie dostało,odporność własną z pewnością jakąś ma,poza tym nie każde zakłócie skutkuje zakażeniem.Takie rzeczy się zdarzają,wychowawczyni jednego z przedszkoli w Polsce była z dziećmi jesienią w parku i przyszło dziecko z wbitą igłą ze strzykawką.Wszystko skończyło się chyba dobrze,bo po 4 -ch latach dziecko nie ma żadnych złych wyników. Nauczyciel nie mógł przewidzieć tego zdarzenia,matka też by tego nie przewidziała.Strach uczyć w szkole...Strach dzieci wyprowadzić za próg...Uff...,dzisiaj moi znajomi kończą tygodniowy pobyt dzieci na zimowisku - oddycham z ulgą...
~... 24-01-2009 10:02
~t&t 24-01-2009 10:03
.
~Grażyna 24-01-2009 10:07
Jeżeli ten artykuł miał przerazić rodziców a nauczycieli zniechęcić do szukania atrakcyjnych form prowadzenia lekcji to spełnił swoje zadanie. Każda mama ma prawo troszczyć się o swoje dziecko, ale szukanie winnych nic tu nie pomoże.
~Ktos 24-01-2009 10:16
A teraz do Sadu i odszkodowanko...i to grube :)
~Ja 24-01-2009 10:18
Wszystkiemu winna jest matka !!!
~Anka 24-01-2009 10:46
To mogło zdarzyć się wszędzie. I na sankach pod opieką tatusia, i podczas poślizgnięcia się na zakupach z mamusią. Zawsze musi być kozioł ofiarny, a tak lekko i przyjemnie zwalić wszystko na szkołę. Czy nauczyciel ma rentgen w oczach? Wróżką jest? Jasnowidzem może? Błagam, to jakiś absurd! Po przeczytaniu wypowiedzi tej matki, dochodzę do wniosku, że gdyby nauczyciel nigdy nie zabierał dzieci poza teren szkoły, też byłoby źle. Zresztą, rodzice zawsze na początku roku szkolnego podpisują zgodę na kilka aspektów dotyczących ich dziecka - między innymi na jego wyjście poza teren szkoły w ramach organizowanych zajęć. Jeśli wychowawca dysponuje taką zgodą podpisaną przez matkę, to w ogóle nie ma o czym mówić. Cała ta sprawa zakrawa na paranoję. Nauczyciel nie jest bogiem i nie przewidzi, że w śniegu leży strzykawka. Identyczna sytuacja mogła zdarzyć się pod opieką matki. Kto wtedy byłby winien?
~hugo 24-01-2009 11:04
najlepiej zamknąć w sali i niech grają w ringo,przecież dzieci nie lubią wychodzić na dwór bo się spocą.ta matka jest śmieszna.
~akt 24-01-2009 11:11
Po zdarzeniu natychmiast dziecko powinno być przetransportowane do Wrocławia w celu zapobiegnięciu ewentualnego zakażenia.. Jest na to w takich przypadkach konkretny czas, wyrażony w godzinach (nie pamiętam ile dokładnie). Jakiś czas temu jeleniogórskiego policjanta ratowano w ten sposób po bezpośrednim kontakcie z narkomanem.
~kostka_mala 24-01-2009 11:28
Oczywiście, że to nie wina nauczyciela! Chciał zrobić dzieciom frajdę i tyle a to zdarzenie to jedynie niefortunny zbieg okoliczności. Przecież nie pozamykamy dzieci w szkołach, domach, żeby broń Boże nie zrobiły sobie czegoś na świeżym powietrzu... Współczuję chłopakowi i jego rodzinie ale nie obwiniajmy za to nauczyciela i szkoły! Dlaczego matka nie oskarży narkomana który zostawił tam strzykawkę? Bardziej to jego wina niż kogokolwiek...
~kmam 24-01-2009 11:34
Szkoda dzieciaka i nauczyciela. Obydwoje mają teraz pod górkę. Dziecko z taką matką (na pewno się martwi i ja ją pod tym względem rozumiem ), a nauczyciel na pewno już nigdy nie wyjdzie poza salę sportową (następne dzieci już nigdy nie wyszaleją się na śniegu). Tego typu matki nie wychodzą z dzieckiem na sanki, bo a nuż mu się coś stanie, a nie będzie można na nikogo zwalić winy. To narkomani są winni, że tam zostawiają po sobie nieczystości - nie nauczyciel, nie dziecko. Dlaczego dopuszcza się do tego, dlaczego nasze miasto nie jest bezpieczne? Na pewno SM i policja wie kto jest narkomanem. Monitorować takich,( nie mam litości dla ludzi? którzy mają wszystkich innych w d....), nie wpuszczać na tereny na których bawią się dzieci, nie wpuszczać między normalnych ludzi. Dopiero świadoma decyzja o zerwaniu z nałogiem, winna otworzyć im drzwi do normalnego świata.
~ago od kosmosu 24-01-2009 11:38
wielka szkoda tego dziecka i jego rodziców bo będą czuli strach czekając na wyniki badań, ale i nauczycielowi również należy współczuć, on na pewno także to przeżywa, przecież nie mógł tego przewidzieć
~krzych 24-01-2009 11:43
wspolczuje temu 11-latkowi bo pewnie siedzi caly czas w domu bo mamusia go nie puszcza bo moze sie skaleczyc!!!a w domu pewnie niema zadnych naroznikow bo moze sie przewrocic i uderzyc.żal
~Ktos 24-01-2009 12:07
Do Anka....Tatus :)
~ola 24-01-2009 12:14
Nikt nie odwróci czasu. Pozostaje poczekać i zachować ostrożność do dnia otrzymania wyników.Winny? Nauczyciel?, który w sumie nie uczynił nic co mogło by być podstawa jakichkolwiek zarzutów?...W sumie dzieci lubą zajęcia urozmaicone np wyjściem poza mury ciasnej i dusznej często szkoły. Matka? I ją zrozumieć trzeba że jest dobrą mamą która dba o zdrowie i rozwój dziecka ale czuje się bezradna i panicznie wystraszona. Nie da przewidzieć co może sie wydarzyć. Jak ma sie zachować rodzic gdy dziecko zachoruje na raka lub inną nieuleczalną chorobę?..napisać skargę na Boga? Do kogo mieć wtedy zal i kogo obwiniać. W sumie, jeszcze sie nic nie stało i o niczym los jeszcze nie przesądził. A mamie radziłabym nie tracić dobrej nadziei
~*** 24-01-2009 12:15
Wszystkiemu winny nauczyciel, jak zwykle. A gdyby dzieci siedziały bez przerwy w szkole, to na nauczycielu też wieszano by psy, że nie ma inwencji i nie jest twórczy. Puknijcie się w głowę, rodzice! Jestem pewna, że ten pan już nigdy i nigdzie z uczniami nie pójdzie. Mam tylko nadzieję, że bez względu na wyniki badań dyrektorka zachowa się wobec niego przyzwoicie.
~jelgór 24-01-2009 12:16
wirusy poza organizmem szybko giną, np. hiv już po jednej dobie nie ma na strzykawce, poza tym po przypadkowych ukłuciach w ciągu bodaj 2 dni można podać szczepionkę, która niemożliwia zakażenie- taką szczepionkę ma na wyposażeniu np. policja we wrocławiu; po co się tak pieklić i obciążać nauczyciela bez potrzeby- naprawde nie wiadomo, o co tej pani mamie chodzi, a jak nie wiadomo, to wiadomo:)
~xBox 24-01-2009 12:23
Nieszczęsliwy wypadek.....szkoda dzieciaka i nauczyciela..trafiło na matke a takich nie brakuje
jelenka 24-01-2009 12:26
ludzie nie czepiajcie się tej biednej matki , ma prawo szukać winnych , nikt nie wie jeszcze jak skończy się ta historia < trzymam kciuki by szczęśliwie> ale spróbujcie postawić się na jej miejscu , sama jestem matką i nie wiem tak naprawdę jak bym zareagowała gdyby to spotkało moje dziecko . Szkoda tylko tego dziecka bo w razie co to ono będzie ponosiło konsekwencje do końca życia - oby nie i tego mu z całego serca życzę.
jelenka 24-01-2009 12:35
ludzie nie czepiajcie się tej biednej matki , ma prawo szukać winnych , nikt nie wie jeszcze jak skończy się ta historia < trzymam kciuki by szczęśliwie> ale spróbujcie postawić się na jej miejscu , sama jestem matką i nie wiem tak naprawdę jak bym zareagowała gdyby to spotkało moje dziecko . Szkoda tylko tego dziecka bo w razie co to ono będzie ponosiło konsekwencje do końca życia - oby nie i tego mu z całego serca życzę.
piipi 24-01-2009 12:55
..a DLACZEGO nauczyciel-mezczyzna..NIE wezwal pogotowia !!.
daria30119 24-01-2009 13:39
Też mam dzieci w wieku szkolnym i wiem na pewno,że za takie coś nie obwiniła bym nauczyciela. To jest po prostu nieszczęśliwy wypadek za który winy absolutnie nie ponosi nauczyciel!!!! Jak słusznie ktoś wcześniej zauważył - to wychowawca powinien wcześniej wziązć łopatę i nurkować pod śniegiem__tak?? Ludzie-opamiętajcie się!!!! Chłopcu życzę z całego serca zdrówka! i wierzę,że tak będzie>
~dorcia 24-01-2009 14:29
mysle ze ten chlopiec nie raz zjezdzal z tej feralnej górki bez opieki nauczyciela i byc moze matki -to zwyczajne zrządzenie losu ze stalo sie to przy nauczycielu. staram sie zrozumiec matke ale i tego nauczyciela-jedno i drugie nie jest winne!tu zawinili ci, którzy pozostawili po sobie to paskudztwo i to oni powinni poniesc konsekwencje a nie to biedne dziecko, jego rodzina i nauczyciel! chlopcu zycze- i wierze ze tak bedzie-zdrowia, mamie wytrwalosci i wiecej tolerancji a nauczycielowi wielu jeszcze lat SPOKOJNEJ pracy!
~Meg 24-01-2009 15:46
Z cała pewnoscią nie jest to wina nauczyciela, nie podcinajcie skrzydeł i tak juz wiecznie winnym nauczycielom, teraz to nie przeprowadza się juz doświadczen ani z chemii ani z fizyki, szkola jest nudna - raz jeden nauczyciel chciał rozerwać dzieci i masz babo placek. A ciekawa jestem czy MAMUSIA odsnieza wszystkie górki ze sniegu i sprawdza czy nie ma tam czasem strzykawek, kupeczek zwierzaków itp. aby dziecko moglo spokojnie pozjezdzac ????
~jolunia 24-01-2009 16:47
głupia matko, za chwile powiesz,że zrobił to specjalnie. Może wychodząc na górkę powinien zabrać z oprócz apteczki termos z herbatą. a wcześniej iść i posprzątać teren. Jak jest zima to myśląca matka odpowiednio wyposaża dziecko. Może synczek nie powinien wychodzić z ciepłego pomieszczenia? Jestem matką dwójki dzieci i nie bronię nauczyciela - nawet nie wiem gdzie jest ta szkoła
~aqa 24-01-2009 18:11
Na pierwszym zebraniu dla rodziców w tej szkole dostałam karteczkę do podpisu - wyrażam zgodę na wyjścia. Nie wiem czy wiecie jakie są w-fy w tej szkole - albo sala gimnastyczna albo KORYTARZ albo wyjście na Złotniczą na sale przy stadionie. Wiadomo ze na sale gimnastyczna "cieżko sie dopchać" bo klas jest wiele i chyba 3klasy mają jednocześnie W-f jak nie więcej. Więc zamiast siedzieć z dzieciakami na korytarzu i tam "ćwiczyc" sama zabrałabym je na sanki by poszalały na świeżym powietrzu. Dzieciak wraca ze szkoły, zje obiad, zrobi lekcje i juz za oknem szarówka do wieczora siedzi już w domu a potem "dobranocka" i spać. Wiec tu raczej powinien być ukłon w kierunku nauczyciela, że zamiast siedzieć w przytulnie ciepłej szkole marznie z dziećmi na dworze (które w ruchu nie zmarzną tak szybko) To był nieszczęśliwy wypadek i nie jest to wina szkoły czy nauczyciela, nie można szukać winnych bo go nie znajdziemy (a może winny jest producent że igła nie ulega samozniszczeniu?) Trzymam kciuki za zdrowie tego dzieciaka!
~Tomy M. 24-01-2009 18:54
Wirus HIV czy HCV to nie supermutant odporny na mrozy itd. Ten wirus nie pochodzi z mroźnego Marsa, poza ustrojem czas jego przetrwania jest bardzo krótki. Jest bardzo wątpliwe czy można się w ten sposób zarazić. Po drugie, dajcie narkomanom jeszcze więcej darmowych strzykawek, jak coś jest za darmo to nikt tego nie szanuje!
~Malutka 24-01-2009 21:03
Po pierwsze to u nas w szpitalu nie mają leków przeciwretrowirusowych, które osoba zakłuta igłą musi brać przez 28 dni a poza tym to nie wierzę że matka była tak nieodpowiedzialna, żeby nie zabrać od razu dziecka do Wrocławia do poradnii chorób zakaźnych, a po drugie, to matka kamie bo pierwszy test po wyjściowym robi się po sześciu tygodniach iu potem przez rok co 3 miesiące.Sama zostałam celowo ukłuta przez narkomana i wiem jaka jest procedura, poza tym nawet w szpitalu można się ukłuć i na to nie ma reguły a mamusia chyba liczy na pieniążki wyrwane od szkoły, bo ni widzę tu żadnej troskiz jej strony, ale każdy sądzi według siebie.Tylko współczuć dziecku takej "opiekuńczej" mamy.
~Jel.. 24-01-2009 21:06
pielęgniarka jest nie wykwalifikowana!!!! Powinna przejść przeszkolenie na temat zakłuć.D laczego tego nie wymaga się od pielęgniarek w szkołach.To może zdażyć się na" sprzątaniu świata" dlatego ja nigdy nie posyłałam moje dzieci.Uczyłam , że zabieramy śmiecie ze sobą i niby dlaczego mają po kimś sprzątać? a w lesie również może leżeć sobie strzykaweczka.
~zuo 24-01-2009 21:58
Tak, oczywiście że winny jest nauczyciel, ponieważ: - nie miał sonaru, aby znaleźć strzykawkę pod śniegiem - nie miał hibernatora, aby dziecko zamrozić do momentu badania przez lekarza - nie miał helikoptera ani auta, aby przewieźć dziecko do najbliższej kliniki w szwarcwaldzie
selgarf 24-01-2009 23:14
jest tyle wypowiedzi szkoda nauczyciela bo coś tam ja wcalę go nie bronie ale zastanawiam się jak ja zachowałbym się na miejscu tej matki i radzę wam też się zastanówcie zamiast pisać jakieś głupoty
~burski 24-01-2009 23:37
Co tam szwarcwald. Do Leśnej Góry powinni lecieć!
~cxz 24-01-2009 23:52
W tej sprawie narkoman jest winny!! hehe
~Też mama 24-01-2009 23:58
Dlaczego tak krytykujecie matkę chłopca. Zareagowała emocjami jak kazda troskliwa i kochajaca mama bo przecież chodzi o zdrowie jej dziecka. Gdyby była bardziej obojetna to tez byście ją krytykowali. Z czasem zrozumie że to nieszczęśliwy wypadek ale bardzo współczuję tej niepewnosci w oczekiwaniu na wynik. Mam nadzieję i życzę wszystkim aby dobrze się skończyło.
~ratunku uczęęę! 25-01-2009 11:59
I zabieram dzieci w plener,bo to uwielbiają...ale ...zabierać???!!!To wyraz mojego lęku w tej kwestii...Matka i dziecko-też mają lęk przed jutrem...bardzo jestem z nimi...ale to nie wina nauczyciela-a p.Skowronski to świetny pedagog-uczył wiele pokoleń małolatow jeleniogorskich /moje też/....jest ok.
~nar 25-01-2009 12:41
a ja myślę że tu chodzi o kasę,bo jak to rozumieć ,co miał nauczyciel zrobić,przesiać śnieg,zaszczepić dzieci,ludzie trochę wyrozumiałości ...
~Do też mama 25-01-2009 14:00
Żadne emocje nie usprawiedliwiają tego, że chce się komuś zniszczyć życie. Może ten nauczyciel jest ojcem? Może jego rodzina też cierpi, denerwuje się, boi, chociaż on wcale nie jest niczemu winien??? Może straci pracę, może stanie przed sądem, z powodu czyjegoś "widzimisię, że on jest winny". Bycie matką nie zwalnia od myślenia, choć niestety wiele polskich matek jest zgoła odmiennego zdania. To, że dziecku stała się krzywda, nie oznacza bynajmniej, że trzeba kogoś zdeptać, stłamsić, zniszczyć. Ładnie by ten świat wyglądał, gdybyśmy wszyscy kierowali się tylko emocjami i każde nasze działanie nimi usprawiedliwiali. Ten wypadek mógł wydarzyć się wszędzie, nie ma w nim absolutnie winy nauczyciela, dlatego matka nie ma najmniejszego prawa, by nauczyciela o cokolwiek oskarżać. A gdyby to stało się w jej obecności, to co? Oskarżałaby przechodniów, że nie zauważyli tej igły?? Bo ma do tego prawo, jest matką i powodują nią emocje?? Rozumiem, że się załamała, ale nie pojmuję, jak mogła błyskawicznie znaleźć przysłowiowego kija i uderzyć pierwszego z brzegu psa. Bo się nawinął. Tu chodzi o życie zawodowe, przyszłość, zdrowie psychiczne niewinnego człowieka (nauczyciela) i emocje nie zwalniają od zastanowienia się nad tą kwestią.
~kkaa 25-01-2009 14:06
biedny nauczyciel. matka nadopiekuńcza
~zuo do piipi 24-01-2009 12:55 25-01-2009 23:24
Bo pogotowie do takich przypadkow nie przyjezdza!
~ 26-01-2009 8:35
Pół roku oczekiwania na wyniki? Wyniki na HIV otrzymuje się szybciej!!!
~.. 26-01-2009 11:36
nie rozumiem-jak możecie najeżdżać na Matkę Dziecka? Przecież to normalne,że jak się coś Dziecku stanie w Szkole-podczas zajęć-to ktoś za to odpowiada. NIkt za to nie zwrócił uwagi,że Dzieci zjeżdżały z nasypu kolejowego-w okolicy S.P.8 nie ma nieczynnych torowisk-wiem,ze to nieszczęśliwy wypadek-ale Dziecko i Jego Matka-sa Poszkodowani i mają wszelkie prawa-nie oskarżam nauczyciela-chciał sprawić radość-ale stało się coś okropnego i niepotrzebnego-Matka i Dziecko zostali z tym sami i jeszcze to potępienie 'społeczne". Mnie np. przeraża widok grup dzieci chodzących obok ruchliwych ulic-a to do Teatru, a to na Plac zabaw-na końcu idą dwie Panie-rozszalała gromada wariuje-auta pędzą. Uważam,że każda Szkoła powinna mieć autobus-i nawet 500m dzieci nie powinny chodzić wzdłuż ulicy. Tym bardziej nie chciałbym,aby Moje ewentualne dziecko-chodziło w czasie lekcji na nasyp kolejowy-nawet na sanki. Jeżeli chcą jeździć-to w autobus i na stok - profesjonalnie utrzymany-bez strzykawek, ubezpieczony-rodzice dają kasiorę-Dzieci jadą-załóżmy,że pociąg by się wykoleił,bądź też dzieci znalazły by się na torach? Albo narkomani urzadzili by jakąś jatkę? Nie obwiniam Pana-tu winne są pieniądze,których Szkoły nie mają-choć gdyby szarpnęły unijne dotacje-... Współczucia dla Dzieciaczka i Jego Mamy-dla nauczyciela również-gdyby miał więcej możliwości-pewnie by do tego nie doszło-chciał dobrze-ale ryzyko było-ja bym go nie podjął...w tym przyp. dla wszystkich byłoby lepiej-gdyby zostali w Szkole.. Daje do myślenia..
~Też nauczyciel 26-01-2009 12:20
Nikt nie oskarża za to zdarzenie nauczyciela. Mama tego chłopca też nie. Zadała tylko kilka pytań, które w tej sytuacji zadałby każdy z nas. Cyt."...Tu chodzi o życie zawodowe, przyszłość, zdrowie psychiczne niewinnego człowieka (nauczyciela)"... A w przypadu tego chłopca i jego matki to o co chodzi? O ZDROWIE I ŻYCIE. Dla kazdego jego zycie i jego bliskich jast najważniejsze. Nie można dziwić się matce że martwi się o zdrowie własnego dziecka a nie o życie zawodowe nauczyciela.
~Adi 26-01-2009 14:26
Należy powołać komisję resortową, która ustali sposób badania stoku przed wyprowadzeniem dzieci na górkę. Proponuję batalion saperów z wykrywaczami metali, którzy oczyszczą stok i wyrownaja pokrywę snieżną.
~A.J.E.M.L.A 26-01-2009 17:18
Mam nadzieje, ze MAMUNIA wchodzi na tę stronke i odczytuje niepochlebne dla siebie komentarze - moze zrozumie jakze głupią rzecz poczyniła rozdmuchuąc afere w ten sposób oraz niesłusznie obarczając winą placówke oraz jej pracowników za nieszczesliwy wypadek, który mógł zdarzyc sie dosłownie wszedzie!!! Artykuł jest bardziej przychylny dla poczynań nauczyciela niz dla jej cholerycznych działań! Każdy jest w stanie zrozumieć jej niepokój oraz stres wywołane owym niefortunnym zdarzeniem, ale żeby obwiniac nauczyciela za to, ze chciał dzieciom urozmaicic zazwyczaj monotonne zajecia w-f - to gruba przesada! Ponadto MAMUNIA niestety ale zaprzecza sama sobie - na początku roku podpisała zgode na całoroczne wyjscia dziecka poza teran szkoły na lekcjach w-f, a teraz twierdzi, ze tego dnia owej zgody nie wyraziła....- ale chyba podpisana zgoda obejmowała także OWY dzien, czy nie tak???? Do kogo zatem pretensje?? Troche logiki..... Dziecku zycze zdrowia i pozytywnego finału całej sprawy oraz cierpliwości do MAMUNI i jej EMOCJONALNYCH działań na przyszłosc!
~ 26-01-2009 17:23
A matka ponoc tez naucyciel i nie potrafi zrozumiec przypadku! A jakby na jej lekcji ktos spadł z krzesła i złamał sobie reke to tez byłaby jej wina???? za to ze nie sprawdziła czy wszystkie śrubki w krzesle są dokręcone!!! Troche rozsądku KOBIETO!!!!....... Ze swojej branzy kolege chce pogrążać...Niesamowite rzeczy!!!!!! cóż za charakter! P.S. chyba PIS-owiec :)
~ADM 26-01-2009 19:27
Należy współczuć zarówno dziecku i jego matce jak i nauczycielowi. Gdyby nauczyciel przewidział że taki wypadek się zdarzy zostałby w szkole i nie poszedłby z dziećmi na nasyp. Gdyby matka chłopca przewidziała tą sytuację nie puściłaby syna do szkoły. Mam nadzieję że ta przykra sprawa dla wszystkich zakończy sie pomyślnie. Bardzo szkoda mi chłopca.
~Kobiecy_Embrion 27-01-2009 20:14
To tak samo jakby dziecko sankami wjechało w kupę, byłaby wina jakiegoś burka.. :// śmierdziałoby pół dnia i co?
~badi.xp. 27-01-2009 20:57
Ale jaka jest w tym wina nauczyciela?????????????????? Niech ktos mi to wyjasni, bo nie pojmuje rozumowania tej matki??? albo szuka sensacji albo chce wytargac kase.....Ot moje rozumowanie! MASAKRA!!!!
~Ula 28-01-2009 17:09
Matka powinna się leczyć, albo syna nie posyłać do szkoły. Taki wypadek mógł zdarzyć się wszędzie i w każdej chwili, nie ma tu żadnej winy nauczyciela.
~ Też matka 28-01-2009 18:13
Dziwię się Pani X, że skierowała swoje negatywne emocje w kierunku szkoły i nauczyciela, czy Pani zabrania swojemu synowi wychodzić na dwór, przecież do zakłucia mogło dojś też pod opieką matki. Kierując się w tej sprawie do redakcji gazety matka wystawiła sama sobie negatywną opinię. Sama jestem matką 12-letniego chlopca i chcę, by w czasie zajęć wychodził na świeże powietrze. Nic nie usprawiedliwia w tej sprawie negatywnych emocji matki, ta Pani po prostu nie lubi szko ły.
~ 29-01-2009 19:17
Ta pani po prostu szuka sensacji! widocznie malo jej wrażeń w życiu!!! albo chciała byc sławna! zyskała anonimowa sławe ale negatywna! a w ogóle skoro taka odwazna i do gazety i kuratorium leci to niech nazwiska nie zmienia tylko prawdziwe poda!
~miś 29-01-2009 19:37
Ta pani powinna PRZEPROSIĆ tego nauczyciela za to ze popsula mu nerwy!!!!! nie dosc, ze na co dzien musi ogarnąc setki rozwrzeszczanych dzieciaków i trzymac nerwy na wodzy, to jeszcze jak okaże dziecku pomoc to przyjdzie taka mamuśka i niesłusznie zadymy narobi !! i bądź tu nauczycielem! a jesli ta pani faktycznie tez jest nauczycielem, to życze jej starcia z rodzicem podobnego pokroju jak ona! ciekawe jakby wtedy spiewała.....
~ja 29-01-2009 19:39
I jak ten nauczyciel ma teraz z tym dzieckiem lekcje prowadzic??? az strach krzywo spojrzec, bo znowu matka przyleci!
~ 1-02-2009 1:00
Oczywiście ukłon dla mądrego nauczyciela, który zabiera dzieci na górkę koło torów kolejomych!!! Mam pomysł może dzieci powinny zjeżdzać po torach? Tu nie chodzi o odszkodowanie, tylko o wyobraźnie, będąc nauczycielem odpowiadasz za zdrowie ucznia. Chodzi jeszcze o kulture, bo jezeli zosobie przypominam to odbierając syna nie było tam pana nauczyciela!
~ 1-02-2009 1:06
Dziwią mnie komentarze, że ten wypadek mógł się wydarzyć wszędzie. Podejrzewam,że chyba na sali gimnastycznej i na terenie szkoły nie ma igieł od strzykawek.
~Ewelina 1-02-2009 1:20
Widze,że grono nauczycielskie stoi murem za wspaniałe zjazdy z nasypu kolejowego. Proponuje niech dzieci zjeżdzają po torach. Przecież to bardzo bezpieczne miejsce. I gratuluje rozsądku, że wypadek mógł się zdarzyć wszędzie. Nie wiedziałam,że igły po strzykawkach leżą na sali gimnastycznej i na terenie szkoły. A Pana nauczyciela nie było po całym zajściu. Zresztą nic się nie stało. Najlepiej zrobić z matki choleryczkę.
~Grześ 2-02-2009 0:38
Odszkodowanie? Z tego co znam osobiście tą Panią to chyba byłaby ostatnią osobą, która by o tym myślała. Z tego co pamiętam to jej praca pedagoga polegała na pomocy dzieciom i niech grono pedagogiczne nie wypisuje bzdur. Widocznie były znaczne uchybienia skoro szkoła tak obawia się o swoje dobre imię.
~Adaś 2-02-2009 8:58
Zabawę może urządzić rodzic dziecku, lekcja to nie forma zabawy. Może wreszcie naucyciele zrozumieją jak odpowiedzialna jest praca nauczyciela. Zastanawiające jest to, czy w Szkole Nr 8 bardziej troszczy się o karierę nauczyciela czy o bezpieczeństwo ucznia. Biedny Pan w-f, proponuję zmienić zawód. I jeszcze jedno mnie zastanawia- a jaką karierę Pan chce zrobić? Poparcie dyrekcji jest ogromne, proponuję startować na Dyrektora szkoły. Nauczyciel nie może spać? Chyba strach jest wynikiem ogromnego stresu o tzw. karierę a nie o zdrowie ucznia. Kochani nauczyciele módlcie się, by dziecko było zdrowe a o karierę martwcie się na ostatnim miejscu.
~uczeń 3-02-2009 12:42
mama sprawiła, ze dziecko w szkole przezywa koszmar bo jest celem kpin innych dzieci...Wiem, bo słysze! uczniowie dokuczają chłopcu bo przez niego nie mogą wychodzic na sanki na lekcjach w-fu. wielkie dzieki!!!!
~XXX 3-02-2009 12:48
Moze i na sali gimnastycznej nie ma igieł - ale za to parkiet jest śliski i dziecko moze sie przewrócic i złamac noge - a to dopiero byłaby wina nauczyciela, ze nie zdązył dziecka zlapac! no bo jak mozna kazac dzieciom biegac po sali gimnastycznej?? zlikwidowac lekcje w-f!!!!!!!!!!!!
~<egos> 3-02-2009 12:51
Ochooo!! mama i jej przyjaciele ruszyli z ripostą :))
~elka1982 7-02-2009 15:59
no nie moge!!! ludzie czy wyscie upadli na glowy??!!! facet chcial zrobic dzieciom frajde zrobil co mogl sprawdzil czy nie ma szkla ikamieni czy mial wziac sito i przesiac caly teren???? przecież to jest absurd. rozumiem nerwy matki ale to sie moglo stac wszedzie czy ona nie mysli logicznie???
~Ja 10-02-2009 10:48
Do Adaś.... Niestety ale nie masz racji - lekcja to jak najbardziej forma zabawy, zwłaszcza w-fu i zwłaszcza w podstawówce... Dzieci w tym wieku z niczego innego nie czerpią tyle radosci oraz wiedzy jak własnie z zabawy. Nie twierdze, ze w-f jest lekcją z której dzieci wyniosą ogrom wiedzy teoretycznej, ale ćwiczenia zabawowe sa jak najbardziej wskazane - chyba logiczne. Co Twoim zdaniem mają robic dzieci na w-fie?? Zapisywac w zeszycie definicje i wkuwac teorie?? Pisac testy??To jest Twoim zdaniem wzorowa lekcja??? Twoje stwierdzenie, ze lekcja to nie forma zabawy jest poprostu błedne. Chyba nie jestes nauczycielem, a jesli jestes to niezbyt kompetentnym...Sorry!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Konieczna przerwa

Promowali się w stolicy

Oszust pod kluczem

O rozpadających się górach

Wypadek przy baniakach  

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
832
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%