MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Huta "Józefiny" dla Józefiny

Wiadomości: Region
Niedziela, 1 stycznia 2017, 7:16
Aktualizacja: Poniedziałek, 2 stycznia 2017, 13:01
Autor: Stanisław Firszt/Angelika Grzywacz–Dudek
Józefina Schaffgotsch
Fot. Archiwum S. Firszta
Szklarska Poręba słynęła przed laty ze znanej w Europie i na świecie huty szkła. Do 1945 roku zwano ją „Josephinenhütte”, a do 1956 roku Hutą „Józefina”. Po tej dacie występowała pod nazwą Huta Szkła Kryształowego „Julia”. Dzisiaj zakład ten już nie istnieje, a jego tradycje przejęła Huta Szkła „Julia” w Piechowicach.

Niewielu wie, jakie były kulisy powstania tego zakładu, kto i dlaczego go zbudował, kto nim kierował i dlaczego nazwano go Hutą „Józefiny”. O tym opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Początki szklarstwa naczyniowego w Karkonoszach wiążą się prawdopodobnie z funkcjonowaniem Uzdrowiska Cieplice. Co prawda kąpielisko cieplickie z wodami termalnymi istniało już od XIII wieku i było obsługiwane najpierw przez augustianów, a później joannitów (fundacje książąt piastowskich), ale tak naprawdę jego wielki rozwój nastąpił dopiero na początku XV wieku (fundacja Gotsche II Schaffa dla klasztoru cysterskiego w Krzeszowie). To cystersi od 1403 roku (a właściwie od 1410 roku) rozpoczęli rozbudowę Uzdrowiska. Zbudowany wówczas drewniany jeszcze basen kąpielowy i ujęcia wody, którą pod opieką specjalistów – medyków można było pić w małych ilościach (wody termalne w Cieplicach, to nie mineralne wody pitne, ale wody lecznicze).

Do picia tej wody używano wtedy zapewne naczyń glinianych i drewnianych, ale bardziej eleganckie i poręczne były i są do dzisiaj naczynia szklane (porcelany i fajansu jeszcze tutaj nie znano). Właśnie z tego okresu pochodzi najstarsza huta szkła w Karkonoszach znajdująca się w Cichej Dolinie koło Piechowic. Odkryto ją przypadkowo pod koniec XIX wieku. O jej funkcjonowaniu świadczyły odkrycia archeologiczne dokonane podczas badań najpierw Muzeum Śląskiego we Wrocławiu (dzisiaj Muzeum Narodowe we Wrocławiu), a później wspólnie Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze (dzisiaj Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze) i Pracowni Dziejów Szkła Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Odkryto pozostałości po piecach hutniczych, narzędzia, donice szklarskie, tygle i odpady poprodukcyjne. Niestety nie udało się ustalić jaki asortyment naczyń był tam produkowany. Nie odkryto po prostu ich fragmentów, a to z powodu tego, że gotowe produkty (udane) były stąd zabierane i sprzedawane w Cieplicach i być może w miastach śląskich, a nieudane lub potłuczone zbierano i wrzucano jako stłuczkę do tygli, wzbogacając i poprawiając jakość masy szklarskiej.

Prawdopodobnie wszystkie huty w Karkonoszach powstałe w późniejszych wiekach musiały być własnością Schaffgotschów, bo do nich należał ten cały teren.

Najbardziej znaną do dzisiaj hutą Schaffgotschów była Huta „Józefiny”. Jej powstanie należy wiązać po pierwsze ze wrastającym zainteresowaniem kuracjuszy korzystaniem z Uzdrowiska w Cieplicach oraz wielkimi inwestycjami, które poczynili Schaffgotschowie na rzecz jego rozwoju. Hrabia Leopold Gotard Schaffgotsch w 1812 roku zakupił od rządu pruskiego sekularyzowane dobra pocysterskie za 62 000 talarów i na ich miejscu rozpoczął tworzenie nowego ośrodka leczniczo – wypoczynkowego, na który składały się później: biblioteka, muzeum, ujęcie wody, kabiny z wannami, gabinety lekarskie, gospoda i pomieszczenia mieszkalne dla gości.

Wszystko to stworzone zostało w ciągu 30 lat, a realizował to Leopold Christian Schaffgotsch, syn zmarłego w 1834 roku hrabiego Leopolda Gotarda. To on, po realizacji tego zadania, w 1864 roku włączył nabyte dobra pocysterskie do fideikomisu chojnickiego. Obejmując majątek po ojcu był już od trzynastu lat żonaty z Józefiną von Ziethen, córką bohatera walk z Napoleonem, który zamieszkał na stare lata w Cieplicach. Rozbudowa uzdrowiska, a przede wszystkim planowana budowa nowego ujęcia wody termalnej (nazwano go później źródłem Ludwika na cześć młodszego syna Karola Gotarda, brata hrabiego).

W 1834 roku udostępniono bibliotekę, a na początku 1840 roku zaczęto myśleć o zbudowaniu huty szkła, która zapewniłaby odpowiednią ilość naczyń, dzisiaj nazwalibyśmy je „pijałkami”, służącymi tak do picia wody leczniczej, jak i będącymi doskonałą pamiątką z pobytu w Uzdrowisku.

Hutę zlokalizowano w Szklarskiej Porębie Górnej, w dolinie rzeki Kamiennej. W pobliżu była wystarczająca ilość piasku kwarcowego, wody i drewna opałowego. Hutę zaczęto wznosić wiosną 1841 roku, a jej budowę i rozruch hrabia zlecił doświadczonemu szklarzowi Franciszkowi Pohlowi. W tym czasie zaczęto też przygotowania do budowy nowego ujęcia w Cieplicach.

Hutę w Szklarskiej Porębie, na cześć żony hrabiego nazwano Hutą „Józefiny”, bowiem dla niej hrabia ją budował. Kierował nią Franciszek Pohl, a do wytwarzania naczyń szklanych zatrudniano szklarzy z Czech. Schaffgotschowie bardzo dbali o ten zakład i o jego personel. I dla nich, na prośbę żony Marii Jadwigi von Maubenge, hrabia Ludwik Gotard Schaffgotsch (na którego cześć nazwano nowe źródło w Cieplicach) zbudował w Szklarskiej Porębie kościół. Do dzisiaj na jego frontowej ścianie widać herb Schaffgotschów, natomiast model tej świątyni był eksponowany i przechowywany w Bibliotece Schaffgotschów w Cieplicach, co widać na starych zdjęciach.

Szkła z huty „Józefiny” cieszyły się wielkim uznaniem, a produkcja huty cały czas rosła. W 1890 roku zakład zatrudniał ponad 300 osób. Wśród wyrobów huty znajdowały się m.in. szkła do picia wody o charakterze pamiątkowym, na którym przedstawiano widoki z Cieplic, Karkonoszy lub samej huty. Wiele szkieł sprzedawano w Cieplicach. Stragany znajdowały się tuż przy Placu Zdrojowym obok basenów kąpielowych, wzdłuż muru dawnego klasztoru od bramy – dzwonnicy, wzdłuż Długiego Domu, aż do mostu na Kamiennej. Podobne były wzdłuż głównej alei w Parku Zdrojowym. Szkła można było też kupić w sklepach na terenie Cieplic.

Anna Nakwaska, która odwiedziła Cieplice w 1844 roku pisała o tym tak: „Kolorowe szkła, wynalazek przez średnie wieki nam udzielony, fantastyczną jakąś zakładom swoim barwę nadają. Sklep pana Enge, w którego domu mieszkam, najobfitszą tego kruchego towaru przedstawiał rozmaitość: wielkie i małe naczynia do istotnej potrzeby lub zbytku służące, tysięcznymi farbami błyskające , piętrzyły się tu w nieskończonej ilości”. Także Rozalia Saulson, w 1849 roku tak opisywała Park Zdrojowy i jego główną aleję spacerową: „ Początek jej zajmują budki kramarskie z rozmaitem towarem: najpiękniejsze szkła koloru i kształtu rozmaitego…”. Naczynia szklane sprzedawane były w tych kramach i wcześniej, ale pochodziły one z innych hut, m.in. czeskich. Pisał o tym K.F. Mosch około 1820 roku: „Przy zdroju Proboszczym idąc ku mostowi i wzdłuż allei iest kilkanaście kramów, w których się rozmaite gatunki towarów na sprzedaż znajdują, spomiędzy innych są tu szczególniey towary szklane w pięknym smaku”.

Wszystko to było. Huta „Józefiny” prosperowała znakomicie do 1945 roku. W pewnym momencie włączona w skład spółki, którą przy niej stworzono, także zakłady Fritza Heckerta w Piechowicach i Zakłady w Sobieszowie. Także w okresie powojennym, mimo zmian w asortymencie oraz nazwy na Huta „Julia”, huta mogłaby dalej prosperować, gdyby nie nieprzemyślana decyzja z 1994 roku o jej sprzedaży i oddziałów firmie „Weslan polska” (oddział firmy amerykańskiej „Weslan International”).
Muzeum Okręgowemu w Jeleniej Górze (dzisiaj Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze) udało się uratować z tej „prywatyzacji”, zabytkowe szkła z tzw. wzorcowni. Dzięki temu na naszym terenie pozostało około 2000 arcydzieł szklarskiego kunsztu (miały być sprzedane wraz z hutą).
Spośród wszystkich zakładów spółki najgorszy los spotkał hutę macierzystą. Miało być dobrze, a nawet wspaniale, a jest całkowita klapa i zrujnowane 150-lat tradycji regionu i wysiłków Schaffgotschów. Dzisiaj nie ma ani huty, ani sklepów i kramów ze szkłem w Cieplicach. I komu to wszystko przeszkadzało i dlaczego? – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Sprawdzian w górach

Obserwatorium na szczycie Śnieżki

Zaklęcia Harmonii

Komentarze (4) Dodaj komentarz

~s. 2-01-2017 9:22
Proszę wskazać jedną rzecz, która wyszła dobrze komunistom i post komunistą.
~mieszkaniec 2-01-2017 11:37
niestety... polacy wszystko potrafia spi@rdolic :(:(
~Damka 2-01-2017 19:00
~s. - celwiskozowe, letnie kolonie w Sarbinowie Morskim dla robotniczych dzieci (kiedy cię szczawiku na świecie jeszcze nie było).
~do damki 4-01-2017 9:37
Szczawik.... nikt tak do mnie nie mówił od 50 lat, ale dziękuję i również pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wybory: Zwycięstwo PiS

Święci i Cieplice

Będzie referendum w Jeleniej Górze?

Spór o edukację seksualną

Jak „topniały” cieplickie zbiory

Sonda

Dla piratów drogowych, jak w Estonii, zamiast mandatu godzinny postój. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
97
Tak
60%
Nie
34%
Nie wiem
6%