MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Hrabia Schaffgotsch i jego psy

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 14 listopada 2016, 7:47
Aktualizacja: 22:37
Autor: Stanisław Firszt/Angelika Grzywacz–Dudek
Poroża w gabinecie F. Schaffgotscha
Fot. Archiwum S. Firszta
Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka – mówi stare powiedzenie. Wiedzą o tym wszyscy, którzy chociaż raz w życiu mieli tego czworonoga pod swoim dachem. Przedstawiciele arystokracji mieli jednak rasy wyhodowane tylko dla siebie. Przykładem był hrabia Fryderyk Schaffgotsch, któremu psy towarzyszyły w polowaniach. Opowiada o tym Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Jak każdy arystokrata, hrabia Fryderyk Gotard Maria Franciszek de Salezy Karol Leopold Ludwik Schaffgotsch (tyle miał imion), ur. w 1883 roku, był zapalonym myśliwym. Te zamiłowania odziedziczył po przodkach. Rozległe tereny, które posiadali Schaffgotschowie, w dużej części pokryte lasami, sprzyjały rozwojowi i naturalnej hodowli dzikich zwierząt łownych. W dawnych wiekach największym z nich był niedźwiedź brunatny, ale ostatni osobnik został upolowany w Karkonoszach jeszcze w XVIII wieku. Identycznie rzecz miała się z wilkami, chociaż te przetrwały tu nieco dłużej. Nie brakowało tam jednak jeleni, dzików, saren, zajęcy, lisów i różnorodnego ptactwa. Dla przyjemności sprowadzono tu też daniele i muflony.

Wszystko to stwarzało doskonałe warunki do uprawienia myślistwa, które od wieków było w dobrym tonie wśród wyższych sfer, do których niewątpliwie zaliczali się Schaffgotschowie. Na polowania zapraszani byli ważni i wysoko urodzeni goście. Myśliwi wyruszali spod pałacu, w zależności od typu polowania, konno lub bryczkami. Polowania były także doskonałą okazją do spotkań towarzyskich, rekreacji, rozrywki i wesołej zabawy. Trwały czasem nawet kilka dni. Hrabia lubił chwalić się, swoimi i swoich przodków, trofeami myśliwskimi.

Najlepszym dowodem na to, była ogromna kolekcja rogów i poroży, które wisiały przede wszystkim na klatkach schodowych i w korytarzach pałacu w Cieplicach. Były wśród nich rozłożyste poroża jeleni i setki poroży saren. Część z nich była opisana (miejsce i czas upolowania oraz imię myśliwego). Oprócz poroży i rogów były tam także preparaty dermoplastyczne ptaków łownych (w tym cietrzewi, które wówczas dość licznie występowały w Karkonoszach). Były też preparaty dzików i lisów.

W swoim gabinecie hrabia kazał też zawiesić na ścianach, a nawet we wnękach przyokiennych rogi i poroża zwierzyny płowej, a na biurku Schaffgotscha stała zapalniczka z wygrawerowanym jeleniem. Sam hrabia kazał uwiecznić się na portrecie, który wisiał w jednym z reprezentacyjnych pokoi pałacu, jako siedzącego w stroju myśliwego, ze strzelbą na kolanach. Tłem tego obrazu olejnego były oczywiście Karkonosze. Zamiłowanie Schaffgotschów do polowań, a jednocześnie do dzikiej przyrody widoczne było także w pasji kolekcjonowania zbiorów przyrodniczych z całego świata (dzisiaj nikłe ślady tego wielkiego zbioru można podziwiać w Muzeum Przyrodniczym w Jeleniej Górze). Były to tysiące preparatów, przede wszystkim ptaków, jaj ptasich i gniazd.

Fryderyk Schaffgotsch swoje pasje zaszczepił też synom: Gothardowi i Fryderykowi juniorowi, co widać na licznych fotografiach z lat 20. i 30. XX wieku. Jak przystało na myśliwego (z wyższych sfer), hrabia utrzymywał sforę psów do polowań. Jego ulubioną rasą były psy gończe, posokowce przystosowane do polowań na dziki i jelenie należące do rodziny Griffon Vendéen, tj. Grand Griffon Vendeen. Była to rasa znana w Europie co najmniej od XIII wieku, a ukształtowana we Francji w prowincjach Bretania, Nivernais i Venndéen.

Psy tej rasy wywodziły się od psów sprowadzonych do Galii (dzisiejszej Francji) przez Rzymian jeszcze w I w. n.e. służyły do walk i polowań. Grand Griffon Vendéen służył do polowań najpierw królom francuskim i możnym tego państwa. Naśladowali ich inni, w całej Europie. Psy tej rasy od wieków należały do panujących i najbogatszych, bowiem tylko oni mieli wielkie tereny leśne, na których mogli polować. Biedniejsi, którzy takich praw nie mieli. musieli zadowalać się polowaniami na lisy i zające.

Na swoje potrzeby wyhodowali inne odmiany Griffonów: Brignet, Grand (grand - duży), Basset (basset - niski) i Petit (petit - mały). Grand Griffon Vendéen, to masywny atletyczny pies, o wysokości 60-65 cm i wadze 30-35 kg. Ma kędzierzawą, twardą sierść (griffon – drut) o umaszczeniu rudo płowym, biało – pomarańczowym, zajęczym, biało- szarym lub biało – zajęczym. Jest odważny i hardy, inteligentny i zdecydowany. Pies tej rasy uwielbia biegać, a w parku przy pałacu w Cieplicach było dużo miejsca.

- Psy hrabiego Schaffgotscha uwiecznione zostały na licznych fotografiach z czasów, kiedy pałac był domem Schaffgotschów i prosperował znakomicie, tj. do wybuchu drugiej wojny światowej – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Koniec tramwajów w Jeleniej Górze?

Hauptmann i Hanusia

Wybory parlamentarne (aktualizacja)

Komentarze (10) Dodaj komentarz

~x 14-11-2016 13:01
W dawnych czasach prawo do posiadania psów miała tylko bogata szlachta,posiadająca psiarnie i rozległe tereny,gdzie psy mogły się wybiegać.Dziś przydało by się podobne prawo ,bo jak się patrzy na idiotów trzymających psy w blokowych klitach to żal.Nie dość że sąsiadów irytują szczekaniem to jeszcze zwierzę się męczy.
~Oko 14-11-2016 13:25
Nie mow tak,bo mieszkam w bloku a pies moj pokonuje w tygodniu sredno 20-30 km.Wiec klamiesz
~aaron 14-11-2016 15:34
mordowanie zwierząt dla uciechy? Hobby "zabijanie " ? Pasja ???!! To ma być chwalebne i godnie naśladowania,ma być powodem do radości jednych,a zazdrości drugich ?
~??? 14-11-2016 17:58
Kolejna fascynacja Firszta rodziną Schaffgotschów. Jaki układ ma Angelika na comiesięczne publikacje tego pana o tej rodzinie. To któryś z kolei artykuł, że wymiotować już się chce. Precz z Firsztem i Schaffgotschami.
~wow bow 14-11-2016 17:59
Najlepszym przyjacielem człowieka jest kobieta. Oczywiście zaraz po psie.
~dj 14-11-2016 18:06
Najsłynniejszy z Schaffgotschów to ten co w 1939 poleciał na ochotnika walczyć za Adolfa przeciw Polakom w kampanii wrześniowej..i wrócił po paru dniach w drewnianej skrzyneczce,gdzie leży do dziś w Cieplickich katakumbach.
~Arr 14-11-2016 19:24
"Jego ulubioną rasą były psy gończe, posokowce przystosowane do polowań na dziki i jelenie należące do rodziny Griffon Vendéen, tj. Grand Griffon Vendeen." Czytam to zdanie piąty raz i nie rozumiem skąd te jelenie należące do rodziny Griffon Vendeen. Przed umieszczeniem tekstu na stronie można go przeczytać. Drodzy redaktorzy jelonki.pl podnoście proszę poziom waszych artykułów. Jesteście wykształconymi ludźmi po dobrych szkołach. Nasze miasto potrzebuje takich jak wy. Macie ważną misję,.
~ 20-11-2016 23:05
ile jeszcze p....a o tych szafgoczach ???? tu jest teraz Polska i czasy zaboru pruskiego tych ziem dawno przeminęły
~do ignoranta 21-11-2016 7:05
W Jeleniej Górze i na Dolnym Śląsku nigdy nie było zaboru pruskiego. Coś z historią Polski ci się pokręciło.
~do 7:05 21-11-2016 10:20
no to zaboru niemieckiego, co za różnica

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Jak cieplickie ptaki odfrunęły na zawsze

Przeszkadzali gapie

Będzie referendum w Jeleniej Górze?

O historii wrocławskiej kolekcji dawnej broni

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Sonda

E-papierosy są lepsze od zwykłych?

Oddanych
głosów
582
Tak
13%
Nie
65%
Nie wiem
21%