MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Hodowla „persów” w mieszkaniu? Życie w kocim smrodzie

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Środa, 2 marca 2011, 7:53
Aktualizacja: Czwartek, 3 marca 2011, 7:58
Autor: Angela
Fot. ..
Koty, zwłaszcza rasowe, wywołują skojarzenia raczej pozytywne. Problem zaczyna się kiedy chodzi o ich większą ilość, a właściciel trzyma zwierzęta w mieszkaniu na 11 piętrze bloku na największym osiedlu w mieście.

Jak mówią państwo Barbara i Piotr Młyńczykowie problem „kociego smrodu” zatruwa życie im i sąsiadom od wielu lat. Pierwsze koty w mieszkaniu przy ul. Elsnera 4 na 11 piętrze pojawiły się w 1995 roku. Wówczas ich właścicielka miała kilka sztuk. W rozmowie z sąsiadami przekonywała, że kocha koty i przygarnia wszystkie przybłędy, bo nie potrafi być obojętna na ich ciężki los.

– Próbowaliśmy rozmawiać z tą kobietą, tłumaczyliśmy, że zapach tych kotów jest uciążliwy, nie do zniesienia. Właścicielka obiecała nam, że odda zwierzęta w ręce rodziny. Wywoziła je na jakiś czas, ale kiedy sprawa cichła, koty wracały z powrotem. Wraz z nimi wracał niemiłosierny smród, który wywołuje odruch wymiotny. Mieszkamy piętro niżej i na klatce schodowej czy w windzie nie można wytrzymać, nie ma tam czym oddychać. Nie możemy też otworzyć okien, ani drzwi balkonowych we własnym mieszkaniu, bo cały smród pcha się nam do środka. Kiedy przychodzą do nas znajomi pytają: co tak potwornie śmierdzi – mówi pani Barbara.

Zdaniem wielu lokatorów, z roku na rok kocia rodzina się powiększała i szybko wyszło na jaw, że nie o przybłędy tu chodzi. Mieszkańcy z Elsnera znaleźli stronę internetowej właścicielki, na której dowiedzieli się, że to rasowe „persy”, które kobieta wystawia na sprzedaż, za około 1 – 1,5 tys. zł za sztukę. Ze strony internetowej wynikało jednak, że do sprzedaży wystawiane było po kilka miotów: w 2004 roku były to dwa mioty, w 2006 trzy, w 2007 r. sześć, w 2008 roku 10 i w 2009 roku sześć miotów w jednym roku.

– Po naszych interwencjach właścicielka zaprzestała wystawiania kotów na stronie internetowej. Nie zaprzestała jednak ich hodowli. Wielokrotnie próbowaliśmy kolejnych rozmów i próśb. Nic z tego. My za każdym razem wiedzieliśmy, kiedy w jej mieszkaniu pojawiał się nowy miot kotów. Widzieliśmy też przez okna, jak właścicielka wynosiła je w koszach do samochodu, stała z nimi na ryneczku i sprzedawała. Nie jesteśmy przeciwni kotom, jesteśmy przeciwko smrodowi, który musimy znosić. To są piękne i przyjazne zwierzęta, ale nie można ich hodować w mieszkaniu wielorodzinnego budynku – mówią lokatorzy.

Po rozmowach z właścicielką kotów zakończonych fiaskiem, wiele rodzin podpisało się pod pismem, które z opisaniem sprawy trafiło do Jeleniogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zarządcy budynku. Po nim pojawiły się kolejne pisma, łącznie kilkanaście. Stamtąd lokatorzy nie otrzymali dotychczas pomocy.

Pracownicy JSM po rozmowach z właścicielką, bezradnie rozkładali ręce, twierdząc, że nie mają narzędzi do działania. Spółdzielnia wzywała lokatorkę do wyjaśnienia sprawy, ale kobieta upierała się przy wersji, że nie handluje kotami. Zapewniała też, że w mieszkaniu trzyma cztery zwierzaki, a nie ich całe stado.

W tej sprawie zadzwoniliśmy do Jeleniogórskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, gdzie potwierdzono nam wersję sąsiadów. – Wielokrotnie przeprowadzaliśmy rozmowy z właścicielką tego mieszkania i za każdym razem słyszeliśmy to samo, że problem zniknie na dniach. Lokatorka na jakiś czas wywoziła koty, po czym przywoziła je ponownie. Na rozmowę z nią wysłany został nasz pracownik, który nie został jednak wpuszczony do mieszkania. Potwierdził natomiast, że z otwartych drzwi wydobywa się fetor, przez który można się udusić – wyjaśnia Dariusz Gębura, kierownik Administracji Zabobrze II i III wyjaśnia.

– O pomoc poprosiliśmy również sanepid, ale jego pracownicy musieli swoją wizytę zapowiedzieć. Kiedy inspektorzy pojawiali się na miejscu, mieszkanie było wysprzątane i czyste. Wewnątrz nie było kotów, lub było ich niewiele. Kiedy pracownicy sanepidu wychodzili, koty wracały do mieszkania. Przez wiele miesięcy była to zabawa „w kotka i myszkę”. Prowadzona dotychczas procedura ugodowa nie przyniosła żadnych rezultatów, na najbliższej radzie zarządu rozpoczniemy więc procedurę eksmisyjną – mówi kierownik administracji JSM.

Pierwszym krokiem będzie pozbawienie właścicielki kotów członkostwa za niestosowanie się do regulaminu JSM. Następnie sprawa trafi do sądu, który będzie miał orzec eksmisję.
– Przeprowadzaliśmy już podobne postępowanie i sąd wydał wyrok eksmisji. Taka procedura trwa kilka miesięcy, ale nie mamy innego wyjścia – mówi Dariusz Gębura.

A co na to wszystko właścicielka kotów? Twierdzi, że jest niewinna i pomawiana przez sąsiadów, których „w oczy kłują” pieniądze, jakie zarabia na zwierzętach. – Prowadzę sprzedaż kotów, ale te zwierzęta trzymam u rodziny, a nie w mieszkaniu. U siebie mam tylko cztery koty. Nie wiem, dlaczego sąsiedzi teraz skarżą się na smród, bo żadnego smrodu nie ma. Przez dwa ostatnie lata rzeczywiście mógł być jakiś zapach kotów, bo w mieszkaniu miałam kociaki i kocura, które taki zapach wydzielały. Obecnie od pół roku nie mam ani kocura, ani kociaków. Sąsiedzi nie mają się czego obawiać, nie zamierzam więcej hodować kotów w swoim mieszkaniu. Jestem zaskoczona ich reakcją właśnie teraz, być może z przyzwyczajenia już czują jakiś zapach – mówi lokatorka Małgorzata Subotowicz.

Sonda

Czy karą za "blokową" hodowlę winna być eksmisja?

Oddanych
głosów
237
Nie! Powinna obowiązywać zasada "wolno-ć Tomku w swoim domku"
25%
Tak. Zdecydowanie takich lokatorów trzeba eksmitować
56%
To pojedyncze przypadki, na które nie powinno się zwracać uwagi
19%

Czytaj również

Bulwar Cieplicki otwarty!

WORD w Jeleniej Górze jest zagrożony

Mikołajki wolontariuszy z kowarskiego Lema

Komentarze (157) Dodaj komentarz

~AF 2-03-2011 8:19
Jeżeli "produkowała" do 10 miotów rocznie to nie jest to hodowla tylko "pseudohodowla", ciekawe czy to koty rodowodowe były? Jeżeli je sprzedawała to można sprawdzić jeszcze w skarbówce czy miała działalność, i tu ją capnąć. Prawdziwe porządne hodowle które dbają o swoje zwierzęta nie mnożą ich w bloku i w takiej ilości, znają się na genetyce i zwierzęta mają metryki.
~sąsiadka 2-03-2011 8:24
http://www.marela.boo.pl/kontakt.html
~gość23 2-03-2011 8:24
Co tych społeczników obchodzi co ona we własnym mieszkaniu robi i co sprzedaje? Nie mają co w domu robić, własnego życia? Elsnera 4, tak? Co za ludzie... U mnie na klatce sąsiad pali faje za fają, smród na cały blok, rzygać się chce ale mam go za to wywalać z mieszkania? Zatruwać mu życie? Za przeproszeniem zawracanie d*py. Jak mieszkałem w domku i robiłem grilla to sąsiad też co chwile po miejskich dzwonił bo mu 'przeszkadzało'.. przeszkadzała mu muzyka z kawiarni obok, przeszkadzało mu że ludzie przechodzą obok jego posesji bo jego pieski się denerwowały, przeszkadzały mu dzieci, które się bawiły... i to taki typ ludzi właśnie. Mogli by się zrzucić na jakiś żwirek dla kotów jak tak bardzo im przeszkadza zamiast po sądach się szlajać i szum robić.
~gość23 2-03-2011 8:29
cdn. ale jak babka produkuje sobie po 10 miotów na rok to to nie jest karalne? Toż to pseudo hodowla jest...
~Gość 2-03-2011 8:34
do gosc23-no daj spokój żeby tobie tak śmierdziało jak tym ludziom to byś dopiero raiwan robił ,psy i koty hodowane na tym zabobrzu to po prostu porażka ,srają na trawniki i do piaskownic potem dzieci sie tam bawią ,jak właściciele ida do pracy to te psy wyją jak wściekłe ,mam taką sobakę na klatce schodowej ,tylko właściciele gdzieś wyjdą to ta parówka wyje jak oszalała ,zakaz trzymania psów w blokach i tyle.
~o rety 2-03-2011 8:45
gość23 Ty to tak poważnie czy to ma być prowokacja? Mieszkasz w śród ludzi zachowuj się i myśl jak człowiek
~Gość 2-03-2011 8:45
do gosc23-no daj spokój żeby tobie tak śmierdziało jak tym ludziom to byś dopiero raiwan robił ,psy i koty hodowane na tym zabobrzu to po prostu porażka ,srają na trawniki i do piaskownic potem dzieci sie tam bawią ,jak właściciele ida do pracy to te psy wyją jak wściekłe ,mam taką sobakę na klatce schodowej ,tylko właściciele gdzieś wyjdą to ta parówka wyje jak oszalała ,zakaz trzymania psów w blokach i tyle.
~;-) 2-03-2011 8:50
Zgadzam się z sąsiadami tej niby-miłośniczki kotów i komentarzem z 08.34. Po pierwsze zwierzę ma swój zapach - jeśli jest 1-2 plus absolutna czystość to ok. Ale każdy kto miał małe zwierzaczki w domu wie czym to pachnie. Niestety miot + kocur = przykry zapach nawet jak się sprząta co 5 minut. Taka rzeczywistość. A po drugie jakie życie mają zwierzaki stłoczone w bloku??? Czy te wyjące po 9 godzin dziennie (czas pracy właściciela+ dojazd) w łazience psy to oznaka miłości do zwierząt? Bo jak na mój gust to nie. Rozumiem, że i w bloku ktoś chce mieć zwierzaka, ale są np. chomiki, rybki itp. Psa owszem można mieć, ale jak się go wyprowadza na długie spacery na łąki a nie pod blok. No i oczywiście nie molosa ważącego 90 kg tylko jakiegoś małego pieska.
~ 2-03-2011 8:50
popieram AF. Wątpliwe by koty były rasowe i miały rodowody. Sprawa śmierdzi pseudohodowlą. Żaden szanujący się hodowca nie wystawi rodowodowych zwierząt na targu:/ są instytucję zajmujące się likwidowaniem pseudohodowli, a dodatkowo tak jak AF zaznaczył/a sprawdzić należałoby w skarbówce, czy hodoffczyni ma zarejestrowaną działalność.
~a może by 2-03-2011 8:55
tak Pani restaurację nową odpaliła zmęczonym sąsiadom... w końcu co za różnica w jaki sposób sprzeda kota ;-) http://1lejek.geoblog.pl/wpis/36822
~ 2-03-2011 8:58
http://www.marela.boo.pl/historia.html to jest strona internetowa kociej hodowli tejże pani
~w oczy kole 2-03-2011 9:02
Ludzie tego nie daje się czytać. Czy tak trudno sprawdzić pisownię. Nie pseudohodowlą tylko pseudo hodowla i nie hodoffczyni tylko hodowczyni
~ 2-03-2011 9:07
hodoffca to ironicznie o pseudohodowcy, a z tego co mi wiadomo pseudohodowla pisze się razem- wystarczy pooglądać strony kampanii przeciwko pseudohodowlom :D
~w oczy kole 2-03-2011 9:16
~ to zobacz do słownika.
~ 2-03-2011 9:29
http://pl.wiktionary.org/wiki/pseudohodowla
vvupe 2-03-2011 9:31
wystarczy wpuścić do tego mieszkania jednego pieska. wystarczy amstaff
~janeek 2-03-2011 9:42
Ale strona właścicielki kotów z 2 postu od góry profi:D
~Greg 2-03-2011 10:07
Skoro wg was ta hodowla jest pseudo, to skąd te nagrody ... ? http://www.marela.boo.pl/osiagniecia.html
Piipi Jelonkowa 2-03-2011 10:12
~OEJ ! .. biedna Pani ! .. chyba boi się *myszek,które choduje *sąsiad !
~gorol 2-03-2011 10:16
PO co piesek wystarczy kropić krople waleriana na próg,one ładnie pachną a w mieszkaniu będzie kipisz.Lokatorzy macie rację nawet po wyprowadzce kotów SMRÓD utrzymuje się przez wiele lat,następnie cena mieszkania spada bo nikt nie chce mieszkać w chlewie .Wystawić mieszkania na sprzedaż i żądać rekompensaty,to skutkuje .
~mm 2-03-2011 10:18
z otwartych drzwi wydobywa się fetor, przez który można się udusić - to dlaczego ta kobieta jeszcze żyje?
~polk 2-03-2011 10:22
popieram sposób na waleriane hehehehe, o ile to wogóle skutkuje?
~cwaniak 2-03-2011 10:27
co za ćwoki z tych sąsiadów, jaka eksmisja ? z mieszkania własnościowego ? chyba sobie jaja robią, będą musieli jej zapłacić za mieszkanie wobec tego, chyba że babka siedzi na prawach lokatorskich, a to już inna kwestia. Swoją drogą, są dwie kwestie, apropos smrodu, to mi tu śmierdzą co najwyżej sąsiedzi, wydaje mi się że przesadzają, znam osobę która też zajmuje się hodowlą kotów i owszem jest specyficzny zapach, ale nie taki i w takim natężeniu jak opisują te buraki. Myślę, że kole ich w oczy że babka sobie radzi po prostu, no cóż debilizm niektórych nie zna granic. Osobiście nie przepadam za kotami, ale jeśli babka je lubi i hoduje to proszę ją bardzo, jeśli rzeczywiście jest "taaaaaaaaaaki" smród to zobligować do porządku, przeprowadzić parę wizji lokalnych bez udziału zainteresowanej w celu oceny czy rzeczywiście tak śmierdzi, ale nie u niej w mieszkaniu tylko u tych co tak wielce narzekają. Reasumując wydaje mi się, właściwie pewny jestem, że ludzie tam przesadzają, pewnie jak
~PIECHOWICE 2-03-2011 10:57
TO PRZYJEDZCIE DO PIECHOWIC!NA CIEPLICKA 18!!!FACET MA OKOŁO 30 KOTÓW W DOMU BLIZNIECZYM!!ZROBCIE ZDJECIA I PORZADEK Z TYM BAJZLEM!POZDRAWIAM
~eksmitowany 2-03-2011 10:57
Do cwaniaka - otóż można eksmitować z własnościowego, można niestety. Coś wiem na ten temat :-I
rymcycymcy 2-03-2011 11:13
Każdy gatunek stłoczony nadmiernie w jednym miejscu zaczyna śmierdzieć :) ...jechaliście kiedyś autobusem w godzinach szczytu ? ...to są dopiero "feromony" :))
~Globusik 2-03-2011 11:25
Ta Pani chyba nie umie się właściwie opiekować kotami skoro tak bardzo śmierdzi. Może jest skąpa i nie chce wydawać pieniędzy na dobry żwirek (przy wielu kotach to podstawa) i zmieniać go odpowiednio często oraz nie sprząta po nich jak należy. Ja uwielbiam koty, sama mam jednego, ale nie może być tak, że mieszkaniec bloku uprzyksza życie innym sąsiadom. To nie jest tak, że sąsiedzi mają tolerować wszystko, bo żyjemy wspólnie i każdy ma prawo do własnego życia. To jest tak, że każdy ma obowiązek nie utrudniać życia innym, bo żyjemy wspólnie i każdy ma prawo do własnego życia. Taka jest moja opinia w tej sprawie.
~do cwaniak 2-03-2011 11:36
A ja jestem właściwie pewien, że jesteś po prostu głupi...
~jej stronka 2-03-2011 11:57
BARDZO ŁADNE KOTY , TRZEBA TO TEJ PANI PRZYZNAĆ www.marela.boo.pll/index.html - nagradzane!
~gorol 2-03-2011 12:03
cwaniak czyli salceson ;nie jest głupi tylko gupi,waleriana skutkuje!Obniżenie wartości mieszkania też,wygrałem z sąsiadem i UMiG za hurtownie na os. domków.Ostracyzm dla właścicielki,może być piesek który cały czas szczeka po drzwiami ,stres dla kotów nie płodzą się .Bardzo lubię koty i "kotki".
~cwaniak 2-03-2011 12:07
"~do cwaniak z 11:36" uderz w dzwon a głupek się odezwie, takich jak ty nie brakuje i dlatego kraj nasz wygląda tak jak zapewne TY! Pewnie smrolu ledwo od podłogi odrosłeś, a próbujesz zabierać głos w sprawach o których nie masz pojęcia. Którego zdania synek nie zrozumiałeś ? To że czegoś nie potrafisz zrozumieć nie znaczy że inni też nie potrafią. "Do eskmitowanego" no zasadniczo eksmitować można, ja jedynie zwracam uwagę na to, że eksmitowana osoba powinna mieć wypłaconą równowartość mieszkania lub poniesione koszty minus ew. zaległości. To bandyckie prawo, zabierać i już, owszem zrozumiała byłaby eksmisja za jakieś duże nadużycia, przy wykorzystaniu wszelkich, powtarzam wszelkich możliwych środków innego rozwiązania problemu, ale też z tym warunkiem żeby ewentualne rekompensaty były. zresztą temat rzeka.
~ktosiowa 2-03-2011 12:17
No i dobrze, ja sama bym nie chciala zyc w takim smrodzie, jesli sie mieszka z 30 innymi rodzinami w bloku nie mozna sobie pozwolic na wszystko taki jest ,,regulamin,, .
~do ROMO 2-03-2011 12:56
Synku, mordkę to ty będziesz miał zaraz w kiblu! Kolejny dupek (zaraz po cwaniaczku z miodem w uchu)
~asd 2-03-2011 13:21
piipi a ty nie chcesz przygarnąć tych kotów? może jakbyś poczuła aromat kociego moczu na ubraniu to by ci strach do myszek przeszedł. a może ty boisz się "białych myszek", które ci po mieszkaniu chodzą?
~a_czemu_nie 2-03-2011 13:24
A dlaczego by nie zrobić hodowli karpi ozdobnych na 11 piętrze?
~Ło matko! 2-03-2011 14:05
Oj Angela,Angela ! Wywoziła ICH?.Tych kotów znaczy, cy cóś? Jak zwykle ostre pióro.
~ 2-03-2011 14:34
A co na to np- Liga Obrony (Ochrony?) Zwierzat czy cos w tym rodzaju? przeciez w Polsce jest taka organizacja? Biedna kocica, jest maszyna do produkcji kociakow. Jasne, ze tam bedzie smierdzialo. Ale na Zabobrzu smrod to normalka. Mam tam ciocie. Na klatce smierdzi tak, ze ja tam wchodzac wstrzymuje oddech. Psy, koty, panowie-sikacze, mlodziez palaca papierochy....mieszanka firmowa.
~www 2-03-2011 15:30
za szmaty i przez okno te śmierdzące koty,w smrodzie babsko siedzi i ma gdzies sąsiadów,ja bym to raz dwa zalatwił!!!!
~ 2-03-2011 15:43
Do 15:30- agresja skierowana przeciwko niewinnym kotom nie zalatwi sprawy i jest ..niechrzescijanska. A w katolickim kraju nie przystoi tak pisac. Wyrzuc paniusie przez okno, taki wpis mniej mnie zbulwersuje :-)A tak poza tym- ktos tu pisal, ze sliczne te koty. Sprawa gustu. Persy sa przehodowane rasowo i maja problemy (plaski nosek) z oddychaniem. Dlugo nie zyja, sa bardzo wrazliwe na zimno, zmiane karmy itp. Lepiej pojsc do schroniska i przyniesc sobie dachowca. Zrobilam tak 20 lat temu. I moja kotka jeszcze zyje...1 maja skonczy 20 lat. W dobrym zdrowiu i bez smrodku. I nie na 10 pietrze.
~www 2-03-2011 15:57
może i tak koty niczemu nie winne,to bebe trzeba by ustwić,dobrze,że ja nie mam takije pojechanej bay w bloku hehe.Iść do schroniska po kota lub psa super sprawa,popieram takich ludzi a ucieszył by mnie widok tej babki z 11piętra w jednej z klatek tam hehehe
~ 2-03-2011 17:06
Miałam ' przyjemność' z tą panią. Dałam ogłoszenie kiedyś, że przyjmę persa. Zadzwoniła do mnie, że ma do oddania małego, dwumiesięcznego kota perskiego, ale ma krzywe przednie łapki. Pojechałam go obejrzeć. Byłam tam pierwszy raz, ale nietrudno było trafić. Smród kociego moczu czuć było już piętro niżej :/ Straszne to było :( Właścicielka zapewniała, że kot sobie doskonale radzi, że nic mu nie będzie itd.Widziałam masę kotów, wtedy nie wiem, ile było. Zrezygnowałam z niego.
Kociara23 2-03-2011 17:10
cd. z 02-03-2011, 17.06 Innym razem, dała ogłoszenie na Jelonkę. com, że odda kocura perskiego. Skojarzył mi się jej adres, gdy wchodziłam na to najwyższe piętro po schodach (winda była zepsuta). Zaprosiła mnie do pokoju. Naliczyłam 30 kotów perskich i 1 dachowca.W jednym pokoju, a słyszałam, że w łazience i w drugim pomieszczeniu też siedziały koty!Koty na podłodze, koty na łóżku, koty na meblach... Nie tak wyobrażałam sobie hodowlę!!! W pokoju stało 5 czy 6 klatek dla króliczków, a w nich kotki z kociakami.Małe miały zaropiałe oczy. Jeden z dorosłych kocurów miał dużą gulę na oku.
Kociara23 2-03-2011 17:14
Kociara, cd.Ta pani oddawała w 2009 r. te persy. Natrafiłam jeszcze później na jej ogłoszenia. Kot został wykastrowany. Jest wspaniały, taka przylepa. Cieszę się, że go stamtąd zabrałam. Zgłosiłam sprawę do Stowarzyszenia Felinologicznego w Poznaniu, gdzie pani ma zarejestrowaną hodowlę. Wydzwaniała później do mnie, że ona zrobiła mi taką przysługę oddając kota,które normalnie sprzedaje za ok. 1000 zł, a ja jej takie numery robię. Nie żałuję. Ale widać, nic to nie pomogło. Nie wiem, jak ta pani śmie nazywać się miłośniczką kotów... Popieram sąsiadów. Mam nadzieję, że koty znajdą odpowiedzialnych właścicieli. Proszę Jelonkę. com o jakieś informacje na temat losów kotków.
~ 2-03-2011 17:51
Kociara, cd.Ta pani oddawała w 2009 r. te persy. Natrafiłam jeszcze później na jej ogłoszenia. Kot został wykastrowany. Jest wspaniały, taka przylepa. Cieszę się, że go stamtąd zabrałam. Zgłosiłam sprawę do Stowarzyszenia Felinologicznego w Poznaniu, gdzie pani ma zarejestrowaną hodowlę. Wydzwaniała później do mnie, że ona zrobiła mi taką przysługę oddając kota,które normalnie sprzedaje za ok. 1000 zł, a ja jej takie numery robię. Nie żałuję. Ale widać, nic to nie pomogło. Nie wiem, jak ta pani śmie nazywać się miłośniczką kotów... Popieram sąsiadów. Mam nadzieję, że koty znajdą odpowiedzialnych właścicieli. Proszę Jelonkę. com o jakieś informacje na temat losów kotków.
~o! 2-03-2011 18:06
cytat ze strony tej pani: Odbiór kociąt odbywa się osobiście przez nabywcę u nas w hodowli. sam sie przyznaje ze prowadzi hodowle!!!!!!!!!!!! kara dla wszystkich co trzymaja w blokoach powyzej trzech zwierzatnie pisze tu o rybkach czy myszkach !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~jak 2-03-2011 18:39
ja mam kotka i wszyscy go lubią w bloku, jest milusiński. Wszystko zależy od ludzi ale porządek musi być.
~sasiadka 2-03-2011 18:49
u mnie sąsiad w bloku na Karłowicza ma 6 psów tez smród jest nie do wytrzymania jak przejdzie z nimi przez klatkę idąc na dwór albo jak wraca z dworu,masakra!TRzyma je w mieszkaniu 3 pokojowym w jednym pokoju polozyl specjalnie plytki,ze jak sa same w domu i nasikaja zeby mogl przetrzc!
~ 2-03-2011 19:16
Po wpisach Kociary 23 macie jeszcze jakieś wątpliwości??? Przecież baba funduje ludziom istny HORROR. Zabrać te koty!!!! To prawdziwy dramat!! Pozdrowienia dla 'Elsnerowiczów.'
~ 2-03-2011 21:00
Sprawą powinna zająć się straż dla zwierząt!
~Reakcja 2-03-2011 22:55
W tej sprawie powinien zareagować Prezes Zarzadu Głównego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami p.Eugeniusz Ragiel,który jest również kierownikiem Schroniska dla Malych Zwierząt w Jeleniej Górze.
~ 3-03-2011 6:42
Żeby zareagowali, to sprawę trzeba zgłosić.
~krzysiekM 3-03-2011 7:38
Jak już wielokrotnie pisałem,że do pełni szczęścia jeleniogórzan brakuje tylko możliwości hodowli na balkonach gołębi i królików.Ja już...nie kocham tego miasta.
~ 3-03-2011 8:32
Wielkie dzieki Kociarze, ze opisala ten stan. Pytanie- czy ktos z was moze to zglosic "gdzie trzeba"? Bo nasze nerwowe komentarze nic tu nie pomoga.Mozemy wprawdzie wyrzucic zlosc, ale to nic nie zmieni. bardzo prosze, niech ktos pojdzie tam gdzie trzeba.
~mieszkanka Łomnicy 3-03-2011 8:34
Oj co tam smród kotów w moim domku 4rodzinnym facet trzymał w mieszkaniu zdechłego psa przez ok 3 tygodnie.To był dopiero SMRÓD....
Kociara23 3-03-2011 9:02
Nie wszedł jeszcze jeden z postów,który pisałam wczoraj, teraz go dorzucę : Koty były dzikie, wszystkie, oprócz dachowca i tego z okaleczonym okiem. Tego dorosłego persa zabrałam do domu. Na drugi dzień pojechałam z nim do weterynarza, bo w ogóle nie wychodził z legowiska. Nie jadł, nie pił...Weterynarz stwierdził koci katar. Pers był długo leczony antybiotykami, niestety dalej ma katar. Mam go już 1,5 roku. Kot nie był wykastrowany, więc te koty musiały się rozmnażać ze sobą! Nie dziwią mnie te krzywe łapy u kociaka...Mało tego, po wizycie u weterynarza stanowczo zaczęłam się domagać książeczki zdrowia kota, która 'gdzieś się zawieruszyła '. Chciałam sprawdzić, czy był szczepiony. Podejrzewam, że żadnej książeczki kot nie miał. Wychowany był na Whiskasie, musiałam go leczyć z powodu biegunki. Kot był wygolony, co świadczy o skołtunionej sierści.
Kociara23 3-03-2011 9:22
Przykro to pisać, ale taka prawda. Jak pisałam, przemyślałam wtedy sprawę i postanowiłam to zgłosić do stowarzyszenia felinologicznego, gdzie ta pani jest zarejestrowana, ale nie wiem czy ją sprawdzili czy coś. Jeżeli jeden z kotów był chory, niewykluczone ( a raczej pewne), że reszta też była zarażona. Musiałam to zgłosić, bo byłam pewna, że odda jeszcze kilka kotów i martwiło mnie to, że nie wszystkich nowych właścicieli będzie stać na leczenie nabytych zwierząt.Poza tym, ktoś mógłby nie zauważyć choroby, a nieleczony katar może skończyć się nawet śmiercią kota. Pani zadzwoniła do mnie z pretensjami. Podczas wizyty u weterynarza dowiedziałam się, że wcześniej była jakaś pani, też z kotem perskim i też wzięła go z hodowli. Z Mysłakowic prawdopodobnie. Przy odbieraniu kota, dotychczasowa właścicielka kazała mi wpisać nr telefonu i adres. Nade mną było jeszcze jedno nazwisko. Domyśliłam się wtedy, że coś musiało być nie tak, jeżeli pani do tej pory sprzedawała koty, a teraz je oddaje.
~ 3-03-2011 13:04
Do Kociary 23. Popieram Panią Małgorzatę w kwestii, że okazała Pani wielką niegodziwość i tak prawdę powiedziawszy nie wiem o co Pani chodzi, bo z pewnością o likwidację "hodowli" ale co kotkami - wspaniałe schronisko, byle problem stał się niewidoczny. Sama Pani pisze o poniesionych wielkich kosztach przy jednym kotku i sama Pani pisze, że kobieta stara się za wszelką cenę oddać koty w dobre ręce. Pani wypowiedzi przepełnione są jadem i nienawiścią, zarówno do tej kobiety jak i wielka obojętność o te zwierzęta.
~ 3-03-2011 15:18
Żeby się zajęli, to sprawę trzeba zgłosić.
~ 3-03-2011 15:25
13:04 chyba zwariowała. Przecież tam naprawdę jest siedlisko chorób i wcześniej czy później będzie totalna epidemia. Trochę wyobraźni, mnożące się bez ŻADNYCH warunków higienicznych koty. Chore,skołtunione, ZAŁATWIAJĄCE SIĘ W MIESZKANIU koty, bez żadnych szczepień.
~g.niedzielny 3-03-2011 15:40
nie wiem co to za 'as' przygotował pytania sondy... ale powinno być ...wolnoć Tomku... a nie ...wolno-ć Tomku... drodzy redaktorzy szanownego portalu 'jelonka' ... nie twórzcie już więcej takich dziwolągów językowych :D
Kociara23 3-03-2011 17:10
Do 03-03-2011 13:04- tak może napisać tylko ktoś z rodziny tej pani albo ktoś, kto nie był pod tym mieszkaniem i, nie wspominając o wizycie w środku. Nie, nie pisze z jadowitością ani z nienawiścią. Piszę to ze smutkiem, żalem i przestrogą. Hodowla to nie jest taka prosta sprawa. Czy sądzi Pan/Pani , że trzymanie 6 klatek z kotkami i kociętami jest normalne ? Lub trzymanie kilkunastu niekastrowanych kotek z niekastrowanymi kocurami w jednym mieszkaniu ? Dla mnie hodowla, to np. jedna kotka i dopuszczenie do niej kocura z innej hodowli do 2 razy w roku, a nie pokrywanie kotki po każdym, ledwo odchowanym przychówku! Jestem przekonana, że koty rozmnażały się między sobą. Świadczy o tym kociak z krzywymi łapkami. Poza tym, dobry hodowca przed każdym pokryciem powinien sprawdzić, czy reproduktor nie jest nosicielem jakiegoś zakaźnego wirusa, czy nie ma wad genetycznych, które mogą przejść na potomstwo.
Kociara23 3-03-2011 17:31
Wydaje mi się, że pani M. poszła na łatwiznę i zamiast profesjonalnie zająć się np. dwoma czy trzema kotkami, wolała hodować stado. Jedne koty były przygotowywane na wystawy, jedne rozmnażała itd. Zrobiła taki podział. Niektóre z kotów miała zadbane, wyczesane, drugie były wygolone (mój), miały zaropiałe oczy. Kocięta w klatkach miały posklejaną sierść w okolicach odbytu, bo wewnątrz klatek była taka jakby mata na mocz, po której małe chodziły. Rzeczywiście zaczynam wierzyć, że te koty to fabryka pieniędzy, a nie sympatia do tych zwierząt. Tutaj także są dodawane ogłoszenia przez panią M. Tam, gdzie widnieje miejscowość ' Jelenia Góra'. http://www.eoferty.com.pl/zwierzeta/koty/perskie/?p=0
~wiadomo 3-03-2011 18:07
typiara robi to nie z dobrego serca, ale dla hajsu, wstydu nie ma
~ 4-03-2011 7:58
Do eksperta Kociary 23. Znowu doszukuje się Pani niewiadomo czego. Jakie znaczenie w tej sprawie ma to czy jestem znajomą Pani Małgorzaty, czy też jej rodziną. Niech się Pani w końcu skupi na problemie. Niedługo będzie Pani zastanawiać się czy jestem bogata czy biedna, wysoka czy niska, lubię czy nie lubię koty, amoże nawet wpadnie Pani do głowy że też mam dużo zwierząt w bloku. Jakie to ma znaczenie. Co Pani zrobiła by jej i tym kotom pomóc. FAKTEM JEST ŻE PANI MAŁGORZATA OD DŁUŻSZEGO CZASU STARA SIĘ ODDAĆ KOTY ZA DARMO. Wg Pani powinna je uśpić, oddać do schroniska, wywieźć do lasu. Pani komentarze są OBRZYDLIWE i nic tej kobiecie a tym bardziej tym kotkom nie pomogą. Jest to wstrętne tym bardziej że nic Pani nie rozumie. Nie wpadło Pani do głowy, np. że można by było poszukać dla tych kotków domu przecież kobieta chętnie ODDA KOTY ZA DARMO.
Kociara23 4-03-2011 8:48
Do 04-03-2011 07:58- dziękuję za 'eksperta'.Ponieważ rozumiem, że rodzina czy ktoś ze znajomych będzie bronił pani M. Żeby pomóc kotom, zgłosiłam sprawę do Stowarzyszenia F. Jak widzę np. kota czy psa przybłędę, to nie czekam aż ich zabije samochód czy coś rozszarpie, tylko dzwonię do schroniska i proszę o pomoc.Nie mam warunków na przygarnianie każdego wyrzuconego czy znalezionego zwierzaka, więc szukam pomocy.Poza tym, tak jak w artykule jest napisane: pani M. utrzymywała, że to właśnie przybłędy, a okazało się, że koty rasowe. Szczerze, to nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, żeby znajdować same przybłędy- persy :/ A czy to dziwne, że po tylu pismach od sąsiadów i po interwencjach pani M. musi część oddać? Mogę się domyślać, jak sama pani M. musi się czuć, rozstając się z nimi, bo pomimo wszystko pewnie przyzwyczaiła się do nich. Nigdy nie wiadomo w jakie ręce trafią koty.
Kociara23 4-03-2011 9:00
Wiem z życia, że niektórzy biorą zwierzęta tylko dla wyglądu, a jak zaczynają się problemy- w najlepszym razie lądują w schronisku( czasem po obejrzanych reportażach na temat polskich schronisk lepiej by było, gdyby te zwierzęta zostały uśpione :( ) Proponuje pani M. dać ogłoszenia na Jelonkę. com w sprawie oddania kotów. Jestem pewna, że znajdzie się chociażby parę osób, które przygarną koty. Albo skontaktować się z panem Eugeniuszem Ragielem i poprosić o pomoc. Czytałam, że podobno sporo Niemców zaadoptowało psy z naszego schroniska, więc może uda się oddać koty w dobre ręce, do dobrych domów? Nie wiem na ile to możliwe- ale jak w przypadku mojego kocura, który jest spokojny, lubi się przytulać, lubi głaskanie itd- warto by było oddać 1-2 koty np. do domu spokojnej starości. Zwierzęta to najlepsi terapeuci.Pozdrawiam.
~nie ładnie 4-03-2011 9:16
owszem zapach od takiej ilości kotów może być zdecydowanie drażniący, sama mam 3 koty i trzeba dosyc czesto sprzatac aby nie śmierdziało, ale jeśli chodzi o ten artukuł, nie ładnie ze strony osoby, która podała linka do strony tej Pani, ja nie wiem, czy ty byś chciał/a aby Cię tak opubliczniono i oczerniano . Artuł i administracja na pewno dadzą jakieś zmiany na lepsze, ale po co tu od razu nazwiskami rzucać? bez sensu idioci!!!!!!!!!
~geodeta 4-03-2011 17:25
Drodzy Państwo Czy nie mogliście przejść schodami do własnego mieszkania z powodu kociego fetoru, który był wszechobecny. Na klatce schodowej, w windzie, na schodach? Czy dostawaliście torsji z tego powodu? Spróbujcie przebywać w zamkniętym mieszkaniu przy 20-30 stopniowym upale w smrodzie, który przenika do waszego mieszkania przez przejścia instalacji c.o. i wod.kan. Każde otwarcie drzwi z tego mieszkania w którym hodowane są koty powala z nóg. A co ma zrobić człowiek który ma chore serce i jest alergikiem? Co ma zrobić jeśli do pani prowadzącej "fabrykę kotów" nic nie dociera? Bo ważne są jak najniższe koszty. Te koty naprawdę, tak jak pisze p. kociara 23 były trzymane w klatkach. Musiały być izolowane od innych ze względów bezpieczeństwa - koty zjadają swoje młode. To był naprawdę spokojny dom. Przez kilkadziesiąt lat nie było takiej sytuacji. Dopiero po wprowadzeniu się pani Małgorzaty S. Zareagowaliśmy po wyczerpaniu wszelkich możliwych sposobów na kompromis.
~ 4-03-2011 22:10
Pani Kociaro 23 Bardzo zależy mi na spotkaniu z Panią.Z Pani wypowiedzi wynika, że los zwierząt nie jest Pani obojętny.Nam również. Może uda się coś zrobić wspólnymi siłami. Czy może Pani zaproponować spotkanie,albo jakiś kontakt? Zastanawiająca jest wypowiedź właścicielki kotów."Twierdzi,że jest niewinna i pomawiana przez sąsiadów, których „w oczy kłują” pieniądze, jakie zarabia na zwierzętach."Trzeba mieć naprawdę miedziane czoło żeby tak łgać. Podczas docieplania budynku, pracownicy byli zmuszeni prosić szanowną p.M. żeby zamknęła okno, bo nie mogli pracować,choć pracowali na zewnątrz budynku. Taki był smród.Pracownica administracji podczas wizji w mieszkaniu p. M.widziała to co Pani. Kocięta z matkami w klatkach ok.40 szt. Osoba dokonująca odczytu urządzeń musiała skorzystać z toalety. Często słyszymy kocury w łazience (bez okna). Na pewno tam siedzą,że tak bardzo są kochane przez "miłośniczkę kotów" swoją właścicielkę. To produkcja zwierząt dla zarobku, najniższy
~ 4-03-2011 22:33
c.d. najniższym kosztem. Koszmar. Chcemy tylko spokojnie żyć, bez kociego fetoru. Chcemy bez strachu otwierać okna i oddychać czystym powietrzem. Po prostu chcemy żyć normalnie, tak jak to było przed zamieszkaniem p. Małgorzaty S. Naszym zdaniem, ktoś kto wybrał taką drogę, powinien zdawać sobie sprawę, że prawdziwa hodowla to odpowiedzialność. Nie można jej prowadzić w 9 metrowym pokoju budynku wielolokalowego. Nie można jej traktować jak fabryki kotów. Ani czynić uciążliwym życia innym lokatorom.
~ 6-03-2011 10:17
W calej linni popieram Kociare. Ktos, kto ja tu krytykuje nie ma pojecie i nie wiadomo, czyja strone trzyma. Babsko-pseudohodowca jest cwana i oprocz pieniedzy nie widzi nic. Los kotow ma gleboko w dupie. bezczelne babsko.
~Misza 6-03-2011 13:52
Mieszkam w tym bloku. Istotnie, na 10 piętrze śmierdzi dalej nie do wytrzymania. Pani Młyńczyk jest osobą niepełnosprawną, na wózku, ma kłopoty z oddychaniem. Ale widać biznes ważniejszy niż ludzkie zdrowie. Wstyd!
~prawniczka 6-03-2011 14:04
Aby prowadzić działalność hodowli kotów rasowych w lokalu mieszkalnym, trzeba przekwalifikować lokal na lokal użytkowy. Hodowla bowiem, zgodnie z ustawą, jest działalnością gospodarczą ("działalność prowadzona w sposób zorganizowany i trwały , jest działalnością gospodarczą"). Nie sadzą, by JSM wydała zgodę na zawodową hodowlę w mieszkaniu. Jeżeli lokal nie jest lokalem użytkowym - z całą pewnością prawo zostało naruszone i lokatorzy maja pewne prawo domagania się likwidacji uciążliwej działalności, a JSM odszkodowania za utracone korzyści (lokale użytkowe mają zwykle ok. 10x większe czynsze).
~ 6-03-2011 15:44
Byle drobny ubezpieczyciel, lub osoba prowadząca działalność gospodarczą w mieszkaniu (projektant, geodeta itp.), jest zobligowana do określenia powierzchni jaką wykorzystuje do prowadzenia tej działalności. Płaci za nią inną, wyższą stawkę. M.in. musi mieć zgodę właściciela budynku na jej prowadzenie. Ta działalność nie może być uciążliwa Zgadzam się z poprzednikiem, że taka hodowla to uciążliwa działalność gospodarcza, która prowadzona być powinna w odpowiednich do tego warunkach. Myślę również, że warto zainteresować sprawą władze gminne. Jest przecież uchwała Rady Miejskiej w sprawie utrzymania porządku w mieście. Może warto wprowadzić do niej zmiany.
~ 6-03-2011 15:48
Pani Kociaro 23, może skontaktujemy się przez Panią Redaktor Angelę?
~ 6-03-2011 20:28
Dziś znów tak cuchnęło na klatce schodowej, że nie można było wytrzymać. Może już są nowe mioty.
~malami150 7-03-2011 13:40
Straż miejska od czego jest i służby miejskie? Do roboty!
Kociara23 7-03-2011 18:27
Do 06-03-2011 15:48- możemy spróbować. Myślę, że możemy się wymienić ' mejlami' poprzez redakcję. Przejrzałam jeszcze jedno z forum, gdzie szukałam porady właśnie w sprawie tej hodowli i opisałam tam dialog między mną, a panią M. Pytałam m.in: ile ma łącznie kotów, na co pani odpowiedziała, że... nie wie! To świadczy, że pani M. straciła kontrolę nad hodowlą.Nie potrafiła też określić, w jakim wieku są kocięta; mnie powiedziała, że mój przyszły pers ma 8 m-cy, gdzie w rozmowie o szczepieniach(których nie było) powiedziała, że kot był szczepiony w lipcu poprzedniego roku, czyli miał co najmniej rok. Tylko zastanawiam się, gdzie to jeszcze zgłosić, i jak znaleźć kotom dobre- DOBRE- domy i odpowiedzialnych właścicieli. A czy ktoś z mieszkańców ul. Elsnera zgłaszał sprawę do jeleniogórskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami ?
Kociara23 7-03-2011 19:49
Przeglądnęłam wątek, który zakładałam na forum o kotach i jestem przerażona, przypominając sobie rzeczy, o których już zapomniałam, a które tam są utrwalone: 1: za książeczkę kota, pani M. zażądała 150 zł; 2: kot był zapchlony; 3: pomimo tego, że poinformowałam p. M. o stanie mojego kota, dalej wystawiała zwierzęta DO SPRZEDAŻY ( nie do oddania); 4: w ogłoszeniach były zamieszczane zdjęcia kociąt, które przy odbiorze okazywały się kotami dorosłymi.
~ 7-03-2011 20:53
Pani Kociaro 23, dziękuję za pozytywną decyzję. Jutro zadzwonię do Pani Redaktor w sprawie adresu e-mail. Owszem informowałam się i zasięgałam porady pracowników Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami i Schroniska dla Zwierząt w Jeleniej Górze, sąsiedzi wzywali policję i straż miejską, my również wezwaliśmy raz straż, ale było to chyba 2 lata temu i wówczas nie wiedziałam jaka jest sytuacja. Myśleliśmy, że p. Małgorzata nie prowadzi regularnej zarejestrowanej hodowli. Wierzyliśmy, że przygarnięte koty, jeśli się rozmnożą oddaje (tak jak twierdziła rodzinie i znajomym), że dba o swoich podopiecznych. Tak było do czasu kiedy przeczytaliśmy w e-ofertach, że jest inaczej. Zresztą chodziło nam tylko o to, żebyśmy mogli normalnie żyć we własnym mieszkaniu i nie być narażeni na zapachy, które fundowała nam p. M. Nie reagowaliśmy do czasu, kiedy smród był do zniesienia, ale później (po wielu rozmowach z p. M. bez rezultatu) musieliśmy podjąć jakieś kroki w obawie przed jakąś infekcją lub
~ 7-03-2011 21:31
c.d. nawet epidemią. Zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, że odpady winny być utylizowane, że z braku takiej możliwości w naszym budynku, musi wyrzucać je do zsypu lub toalety. Po przeczytaniu Pani wpisów jestem w szoku. Nie mieliśmy pojęcia, że tak to wygląda. Podejrzewaliśmy, że jest źle, ale że aż tak to nie. Nie wyobrażam sobie jak można tak postępować. Być członkinią jak by nie było poważnej instytucji - Felis Posnania - Klubu Miłośników Kotów Rasowych w Poznaniu, która jest pod patronatem FIFe i tak postępować, w głowie mi się to nie mieści. Jeszcze do niedawna nie myślałam źle o p.M. Różnie w życiu bywa. Nigdy nie byłam jej, ani jej rodziny wrogiem. Wydawała się być spokojną kobietą, razem ze swoimi dziećmi. Nawet cieszyliśmy się, że zamieszka w mieszkaniu pod nami normalna spokojna rodzina. W głowie nam nie postało, że będziemy musieli sięgać po ostateczne środki. Nie leży to w naszych charakterach ani usposobieniu. Do chwili obecnej boli mnie żołądek. Bo jest dla nas okropne.
~ 7-03-2011 21:48
c.d. Nigdy nie byliśmy postawieni w takiej sytuacji. Mamy własne problemy z którymi musimy się borykać. Nigdy nie byliśmy w żadnym konflikcie z sąsiadami. Jest to dla nas taka pierwsza w życiu sytuacja. Dlatego nie czujemy się z nią dobrze. Ale wobec przytoczonych faktów nie możemy pozostawać obojętni. Nie będę oceniać postępowania p. M. Życie samo ją oceni, ale jest mi - nam bardzo przykro, że tak można postępować w 21 wieku.Bardzo powoli zaczyna to do mnie docierać.
~ 8-03-2011 8:33
Ja i moja znajoma adoptowałyśmy koty od Pani Małgorzaty. Nie potwierdzam żadnych informacji zawartych w komentarzach. Pani Małgorzato proszę nie czuć się osamotnioną i zaszczutą. Ma Pani w razie potrzeby nasze adresy.
~ 8-03-2011 15:26
Pani Kociaro 23 mój adres podałam Pani Redaktor Angeli.
Kociara23 8-03-2011 21:26
Tak myślałam, że mam przyjemność z córką pani M. , jej rodziną i znajomymi.Witam. Dobrze, PROSZĘ MI ODPOWIEDZIEĆ NA PYTANIA : jeżeli u pani M. wszystko jest w porządku, koty są zadbane, nie chorują, DLACZEGO TEGO SAMEGO DNIA , po ukazaniu się artykułu o kotach , 2 marca o godz. 17. 20 pani M. dzwoniła do mnie z prośbą o kolejną adopcję ? Dlaczego? Nie rozumiem, przecież wszystko podobno jest dobrze, więc po co te kolejne oddawanie kotów ? Czyżby jednak było coś na sumieniu? I jeszcze: z jakiego powodu pani M. oddawała koty w 2009 r., kiedy wzięłam mojego? Wielokrotnie było pisane, że koty były sprzedawane za ok. 1000-1200 zł, to dlaczego nagle cena spadła do 0 ? Z niecierpliwością czekam na KONKRETNĄ odpowiedź.
~kociarz 8-03-2011 22:45
ile miotów ma hodowla to jego prywatna sprawa byle przestrzegać regulaminu hodowlanego organizacji do jakiej się należy i zapewnić kotom prawidłowy wikt i opierunek a nowym kociakom z miotu odpowiedzialne domy
~SIB 9-03-2011 12:30
Mam zarejestrowaną hodowlę syberyjczyków. Mam w mieszkaniu 4 kotki. Mioty nie częściej niż raz w roku i nigdy kilka na raz. Żadnego kocura. Smrodu nie ma, bo sprzątam kuwety 2 razy dziennie. Można sprawdzić - zapraszam. Są przepisy hodowlane, które wyraźnie określają, że w hodowli musi na kota przypadać powierzchnia minimum 6 m 2. Kotka nie ma prawa mieć więcej miotów niż 3 w okresie 2 lat. Skarbówka w niczym tu nie pomoże, bo hodowla nie jest działalnością gospodarczą, a jedynie pozarolniczym działem produkcji i tak się ze skarbówką rozliczam (PIT6), choć nie wszyscy hodowcy to robią... Nie dziwcie się ilością miotów u tej pani, bo tam nie rodzi jedna kotka, a cała rzesza. Nie sądzę, że przestrzega przepisów hodowlanych. To, że bywa na wystawach świadczyć może o tym, że kilka kotów jest zarejestrowanych, a reszta nie koniecznie. Stad handelek bazarkowy. Tu może pomóc związek felinologiczny, w którym jest zrzeszona do spółki z Towarzystwem opieki nad zwierzętami.
~Persy Zgierz 9-03-2011 15:37
Mam hodowlę kotów Perskich. Hodowcy kotów wiedzą że jest to jedna z najtrudniejszych ras w hodowli i pielęgnacji. Mam duży dom jednorodzinny pow 300m2 z działką 5000m2. W domu nie ma smrodu (no chyba że akurat kot się zesra-ale to jest natychmiast usuwane). Nie wyobrażam sobie jednak hodowli kotów jakiejkolwiek rasy w blokach. Serdecznie współczuję lokatorom. Pamiętać należy że hodowla jakichkolwiek zwierzaków to bardzo wielka odpowiedzialność, gdyż zwierzęta hodowlane a w szczególności koty rasowe nie są w stanie same sobie poradzić i potrzebują pomocy ludzkiej. Jeżeli ktoś hoduje koty dla zysku i mówi że je bardzo kocha to kocha zysk a nie koty. Myślę jednak że walka z pseudo-hodowlami to przysłowiowa walka z wiatrakami. Mówicie państwo że nie możecie znieść smrodu? Wyobraźcie sobie zatem co przeżywają zwierzęta które tam przebywają. A co do zysków z hodowli kotów? Nakłady które ponoszę z tytułu utrzymania zwierząt (wyżywienie, pielęgnacja, opieka wet, wystawy etc.) to koszty
~Persy Zgierz 9-03-2011 15:45
dla wielu osób nieosiągalne. Dzięki dobrze prosperującej prywatnej firmie jest mnie na to stać. Hodowlę traktuję jako hobby które przynosi mi wiele radości. Nie wyobrażam sobie hodowli kotów DLA ZYSKU. Popieram działania mieszkańców ale proszę to robić z rozwagą. Zwierzęta przecież tam są i trzeba im w jakiś sposób pomóc, aby nie trafiły z deszczu pod rynnę. Pozdrawiam
~ 9-03-2011 17:06
Dziś jest środa, tak cuchnęło na klatce schodowej i na naszym piętrze, że musieliśmy osłaniać nosy i szybko zmykać do domu. Ręce opadają. Nie wiem co mamy robić dalej. Po konsultacji z sąsiadami, chyba skorzystamy z rady hodowcy i o zachowaniu p. M. powiadomimy jej Klub FP. Tak dalej być nie może. Żeby jedna osoba zatruwała życie innym. Dziękuję Panu ze Zgierza za cenne uwagi. O wielu sprawach nie mam pojęcia. Kiedyś miałam kota błękitnego syberyjskiego, ale to było trochę temu. Pozdrawiam
Kociara23 12-03-2011 6:46
Do 11-03-2011 12:54 | ~ |- uprzejmie informuję, że jeżeli dalej będzie zamieszczał/a Pan/Pani kolejne linki dotyczące mojej osoby, wyjaśnimy sobie sprawę inaczej. To, co piszę na innych forach, to moja sprawa. Nikogo tam nie obrażam, nie podaję nazwisk . Ja nie mam nic do ukrycia, więc na nic to się zda :) A link dotyczący tego artykułu zamieściłam po opublikowaniu przez Pana/Panią tego dotyczącego mnie. Poza tym, polecam przeczytanie komentarzy dotyczących tej 'hodowli'. Nie ukrywam,że zwracałam się z prośbą o pomoc do Związku Felinologicznego, do innych hodowców kotów, na różne inne fora. Wiem, że także Pan/Pani jest użytkownikiem tego forum. Wiem nawet, kim :) Jeszcze raz proszę sobie wszystko przemyśleć na temat dodawania linków, bo zapewniam, że tego tak nie zostawię. Pozdrawiam, życzę miłego dnia :)
~ 12-03-2011 12:15
Wczoraj cuchnęło i dziś też. Odechciewa się żyć w tym domu.
~ 12-03-2011 13:20
Przeczytałem wszystkie komentarze i przyznaję, że jestem zdumiony! 1.Stado kotów w bloku w 9 metrowym pokoju!!! MASAKRA. 2.Przecież ta kobieta oszukuje wszystkich do koła. Swój Klub, administrację, lokatorów budynku fundując im super zapach, nabywców kotów, którym każe płacić za nie niemałą sumę - ca' 1200 zł, a mogą być zarażone chorobami zakaźnymi. 3.Żąda 150 zł za książeczkę która jest za darmo!!! Dla mnie TO NORMALNA WYCWANIONA OSZUSTKA!!!! Czy ktoś złożył doniesienie do prokuratury? Czy zainteresowaliście sprawą US (teraz jest dobry okres). Czy zgłosiliście to w Stowarzyszeniu Opieki nad Zwierzętami? Uwierzyć trudno. Jesteśmy w UE. Takie ludzkie zdziczenie i żerowanie na innych w tym wieku? Przychodzi mi tylko jedno do głowy - KOTOPATOLOGIA - . Chciałem zobaczyć te koty na MARELA.BOO.PL, ale chyba strony zostały zlikwidowane. Znalazłem tylko życzenia na stronach innych hodowli. "MIŁOŚNICZKO KOTÓW" WSTYD!!! Schowaj się i nie wychodź z domu. Może teraz będzie
~ 12-03-2011 13:24
c.d. o innej nazwie i adresie. Ale w podobnych warunkach. Bądźcie czujni. Nie dajcie złapać "MIŁOŚNICZCE KOTÓW" oddechu. Nie dajcie się katować fetorem. Ja wygrałem.
~Laska 12-03-2011 13:29
c.d. Zapomniałem - co na to weterynarze? Ona chodzi do lekarza z tymi zwierzakami? Może oni pomogą. Dajcie znać.
~ 16-03-2011 20:09
Dziś wróciliśmy ze szpitala do domu koło godz.20.00. Można było paść na schodach ze smrodu i jakiegoś dezodorantu. Takiego syfu jeszcze nie wąchaliście. Nie wiem co sobie wyobraża "MIŁOŚNICZKA KOTÓW". Za nic ma sobie wszelkie prośby, uwagi i nakazy. Chyba znalazła nowy sposób na uprawianie tego procederu. Faktycznie polikwidowała strony internetowe. Ale to nic nie znaczy. Pewnie będzie robić to co dotychczas, pod płaszczykiem innej osoby lub osób. Strony pojawią się ponownie o innej nazwie. A smród nadal zostanie taki sam. Czy ktoś jest w stanie nam pomóc? Brak sił. Mój mąż wczoraj z wielkim trudem doszedł do siebie. Ta kobieta zatruwa nam ostanie lata życia. Jeśli ktoś ma jakieś rozwiązanie tej sprawy proszę o wpis.
~Artur 16-03-2011 21:38
Ja mam od Pani Małgorzaty kocurka. Name: Helios. Cały piękny i zdrowy. jak potrzeba wyślę fotkę. Mam jeszcze inne koty i nic nie śmierdzi. Mieszkam w Centrum Warszawy w kamienicy. Tutaj mieszka dużo kotów i nic NIE ŚMIERDZI!!! Trochę tolerancji na prowincji! Zamiast nienawiści może warto pomóc! Podobno zwierzęta to nasi młodsi bracia.
~ 17-03-2011 13:48
Do Artur z godz. 21.38 Tylko pogratulować. Pięknie, że taki kot się Pani trafił. Może to ten z tych lepszych kotów, wyszczotkowanych i zadbanych. Jak Pani przeczyta wpisy internautów to zobaczy Pani, że były dwa rodzaje kotów, te lepsze i te gorsze. Z zaropiałymi oczami, gulą na oku, wygolone i posklejaną sierścią wokół odbytu, bez książeczek zdrowia. Świetnie, że u Pani nie śmierdzi. Może Pani lepiej dba o swoje zwierzęta. I nie ma ich Pani całego stada i kilku miotów w jednym terminie. I niewykastrowanych kocurów. I małe nie siedzą z matką w klatkach i nie załatwiają się na maty w tym celu w klatkach położone. Zapraszamy do nas, to Pani poczuje te prowincjonalny zapaszek kotków Pani M. - to tylko 450 km. A nam o nic więcej nie chodzi, tylko o to żeby nie śmierdziało na klatce schodowej i w windzie. Żebyśmy mogli wyjść na balkon i wypić spokojnie kawę i poczytać gazetę lub książkę. O nic nam więcej nie chodzi. A jeśli chodzi o
~ 17-03-2011 14:27
cd. do Artur z godz. 21.38 - prowincję, to pragnę uprzejmie poinformować, że mój pradziadek i dziadek urodzili się w Warszawie, jeden był sędzią Sądu Okręgowego, drugi wykładowcą na Uniwersytecie i Politechnice Warszawskiej. My, postanowiliśmy żyć tu. Na prowincji. Było nam tu i jest bardzo dobrze, z widokiem na piękne góry i lasy. Wyszliśmy z założenia, że do Warszawki zawsze można pojechać, ale prawda jest taka, że wcale ale to wcale, nas tam nie ciągnie. Skończyliśmy już pracę zawodową i na szczęście, już nie musimy tam bywać. Zdecydowanie jednak wolimy MOSKWĘ, PARYŻ, LONDYN, RZYM i PRAGĘ!!! A Warszawkę mamy za prowincję Europy!!!!! Pozdrawiamy. A na przyszłość, jak Pani przyjdzie do głowy pisać takie bzdety, proszę się trochę zastanowić. Myślę, że w Warszawie jest więcej prowincji, niż na prowincji. Może ma Pani jakiś pomysł jak pomóc, Pani Małgorzacie i jej kotom? Nie czujemy nienawiści i chętnie pomożemy naszym
~ 17-03-2011 14:37
cd. do Artur z godz. 21.38 - braciom MNIEJSZYM!. Pozdrawiamy i zapraszamy do nas na balkon. Zobaczy Pani jakie to przyjemne. A wtedy porozmawiamy o nienawiści i tolerancji.
~Artur 17-03-2011 14:58
Po pierwsze: nie jestem panią tylko panem. Po drugie Jestem rodowitym Warszawiakem a opinię o moim mieście psuje cała hołota przyjezdna,która psioczy na Warszawę ale przyjeżdżają tu do pracy. Podatki zas płacą u siebie. Po trzecie: Za komuny Warszawa była tzw. miastem zamkniętym i byle cham nawet nie miał co myśleć o meldunku. Po czwarte: tak mam pomysł jak pomóc. juz dzwoniłem do różnych znajomych,dałem ogłoszenia w internecie i mam tylko nadzieje ,że Państwo może tez dadzą ogłoszenia. Ja niestety już mam parę kotków i ie mogę juz żadnego wziąć. Nie było moim zamiarem nikogo obrazić.Jeżeli ktoś się poczuł urażony to przepraszam. Mam nadzieję ,że uda się rozwikłać ten "koci problem" Pozdrawiam.
~ 19-03-2011 12:12
Do Artur 17-03-2011 14:58 - Dziękujemy. Liczymy na to.
~Janik Wa-wa 20-03-2011 22:32
Może przypomnę wszystkim o 1% z podatku na schroniska. Czytając artykuł jak i komentarze czuje się głęboko upokorzona. Większe mniemanie miałam o mieszkańcach Jeleniej Góry. Pani Małgorzato w swym problemie nie będzie Pani sama zawiązujemy komitet wsparcia i pomocy. Gdyby Pani mieszkała u nas w blokowisku zamieniono by Pani mieszkanie na parter a mieszkańcy by byli dumni z Pani i Pani przepięknych persów, nikt nie liczył by ile i gdzie Pani wychodzi. Państwu Młyńczakom za wąchanie kociego smrodu z przeprosinami przyśle pachnące czekoladki. rencistka
~ 21-03-2011 8:01
Mieszkam w Jeleniej Górze w willowej dzielnicy w domku jednorodzinnym. Mam kota, który wczoraj wrócił do domu z dziurami po śrucie - jedna na głowie, druga koło oka. Tutaj też zwierzęta przeszkadzają. A to miauczą, chodzą po nie swoim ogródku, kopią itd.itp. Najlepiej je się ogląda w telewizji na filmach ale jak już są obok to nie. Prawo do życia mają tylko ludzie, nawet jak żyją tak jak Państwo Młyńczykowie. Pełni pogardy i nietolerancji dla innych. Smród kotów, dezodorantu a nawet to jak często wchodzi czy wychodzi Pani Małgorzata. Prosicie Państwo o radę jest jedna fobie leczy się u psychiatry
~ 21-03-2011 14:31
Typowe. Też mam taką nawiedzoną sąsiadke, co bardziej interesuje się życiem innych ludzi niż swoim. Starsi ludzie mają to do siebie, że wszędzie coś im nie pasuje i mają duże skłonności do przesady. Moja wścipska sąsiadka ma problem z tym że np. przychodza do mnie znajomi. Pomimo tego ze zawsze jest cisza i spokuj to przeszkadza jej fakt, ze po klatce schodowej kreca sie obcy ludzie!! Mam prawo zapraszac do siebie kogo che!Ta cąła Pani Młyńczyk nakręca jakąś śmieszną akcje, robi z forum swój pamiętnik. Kobieto zlituj sie, bo to na prawde wyglada na jakąs chorobe psychczną! moze faktycznie psychitra pomoże, a jesli tak, wysle tam tez swoją sasiadke. Każdemu coś lub ktos przeszkadza. Taka jest ludzka mentalnosc. Pani osoba pewnie tez przeszkadza innym sadzac po tym z jakiej strony dala sie pani poznac tu na forum! moze kiedys jakis sasiad zainteresuje sie tak bardzo Pani zyciem osobistym i bedzie Pania sprawdzac gdzie i po co wychodzi! Masakra jakas! To
Kociara23 21-03-2011 20:01
Moim zdaniem, gdyby pani Młyńczyk chciała zrobić ' śmieszną akcję', raczej nie podawałaby swojego nazwiska, prawda? Tak może pisać tylko ktoś, kto po prostu nie był w tym bloku. Proszę zauważyć, że sprawa kotów ciągnie się nie od miesiąca, nie od dwóch, ale od 1995 roku, tj: 16 rok ! Dopiero po 16 latach mieszkańcy bloku zdecydowali się nagłośnić sprawę z tego względu, że inne metody nie dawały żadnych rezultatów.Sprawa wielokrotnie była zgłaszana do JSM- jej pracownik potwierdził fetor wydobywający się zza drzwi, tak? Koty nie były kastrowane, a czy ktoś z Państwa ma w mieszkaniu niewychodzącego, niekastrowanego kocura? Piszę o jednym, bo zanim wykastrowałam mojego, ciężko było wytrzymać ten odór moczu. A proszę sobie wyobrazić kilka bądź kilkanaście takich kocurów w mieszkaniu. We wcześniejszych komentarzach było zaproszenie mieszkańców do odwiedzenia bloku, może ktoś z Jeleniogórzan skorzysta z owego zaproszenia?
Kociara23 21-03-2011 20:20
Naprawdę, wolę setkę wścibskich sąsiadów niż jedną panią pseudo-hodowczynię z 30 kotami w mieszkaniu. Do: 21-03-2011 08:01 : proszę mi odpowiedzieć, czy: trzymanie co najmniej 30 kotów w kilkumetrowym pokoju na 11 piętrze, kotki z kociętami w klatkach, niekastrowane kocury i kotki nie oddzielone od siebie, kociak z krzywymi łapami, kocięta z zaropiałymi oczyma i posklejaną sierścią w okolicach odbytu, nie przyzwyczajone do kontaktów z ludźmi, sprzedawane/oddawane w wieku dorosłym, zarażone kocim katarem* itd, itp- czy to świadczy o sympatii dla tych stworzeń? Jeżeli tak, to dziwną ma Pani miarę sympatii. Pisałam, koty były podzielone na te lepsze (wystawy) i na te, którym się nie udało. Proszę wejść na strony hodowców kotów- w postach wcześniej jest nawet kilka komentarzy hodowców- jak powinna wyglądać hodowla. Bo cały czas mówimy tu o hodowli, nie o trzymaniu 1 czy 2 kotów. Hodowla. A właściciel powinien dawać dobry przykład,prawda?P
Kociara23 21-03-2011 20:26
cd: przykro mi z powodu Pani kota. Mój poprzedni kot był kotem wychodzącym i przyszedł kiedyś na ogród ze zwichniętą łapą. Też podejrzewam, że komuś przeszkadzał :/ Obecne 2 koty nie wychodzą. A nazywanie państwa Młyńczyków ludźmi chorymi psychicznie jest bardzo nie na miejscu...
Kociara23 21-03-2011 20:41
* koci katar. Jeżeli ktoś ma chęć, to proszę sobie przeczytać, dlaczego tak ciągle podkreślam, że koty były zarażone. To nie jest jakiś katarek, że kotek ma zapchany nosek i tyle.Nieleczony katar może prowadzić do ślepoty, utraty głosu,powoduje problemy z oddychaniem. " W przypadku ostrego przebiegu choroby zmiany chorobowe obejmują małżowiny nosowe, jamę ustną, tchawicę, gardło i płuca. " Gdy dojdzie do zapalenia płuc, nieleczony kot po prostu umiera. Więcej: http://artykuly.animalia.pl/artykuly.php?id=13 http://lecznica-as.lodz.pl/art6.html Zresztą, wystarczy w przeglądarce wpisać "koci katar". Piszę to dlatego, żeby te osoby, które kupiły/przygarnęły kota od pani M. miały tego świadomość. Koci katar mylony jest bardzo często z przeziębieniem.
~P.Ela 22-03-2011 0:46
Ujme wielką przynosi Pani, która nazywa się kociarą 23 bo w moim mieście i w moim mniemaniu jest wiele wiele kociar ale każda napewno wziełaby najsłabszego osobnika no wlaśnie np. tego z krzywymi łapkami a wiedząc ile pracy przy takich kotkach to żeby miała się obejść bez obiadu nie przyszła by z gołą ręką po kotka bądż co bądż rasowego a potem nie wypisywała i dzwoniła ale starałaby się pomóc w adopcji a swą miłością do ludzi i zwierząt napewno by się zmieniło. Nie jest Pani kociarą jest Pani złym człowiekiem, nie tędy droga. Bardzo Panią prosze o nienazywanie się kociarą jak i również nie wypisywanie tych różnych niepotrzebnych brudów gdyż człowieka bardzo łatwo zaszczuć nie ma mocnych a potem to jak po równi pochyłej.
~P. Ela 22-03-2011 1:35
Koncentrujemy się teraz na znalezieniu dobrych ludzi wokół siebie w celu adopcji tych ślicznych kotków. P. Małgorzacie dajemy spokój by psychicznie mogła odpocząć i dopielęgnować te stworzonka a sąsiedzi postarają się te troche czasu wytrwać skoro tyle się wycierpieli ja w nich wierze. Tak naprawde zostać wyrzuconym poza społeczeństwo tzn. eksmisja i te inne konsekwencje jaki dotknęły tą Panią nie wolno życzyć nikomu. Persy są wspaniałymi towarzyszami ludzi samotnych. Zoobowiązuje nauczyć każdą osobe, która obdarzy miłością Persa od tej Pani czerpania radości życia.Utwórzmy wielką rodzinę adopcyjną rozsianą po calej Polsce, ja np. dowiedziałam się o tym problemie od mojej znajomej z tego miasta a jestem z innego województwa, ja adoptuję najsłabszego kotka w zamian za dużą ilość zagranicznego środka niwelującego zapach kociego moczu. w środe poprosze by redakcje Jelonka pomogła nam i adresy maillowe " do P.Eli " mi przekazywała.
Kociara23 22-03-2011 7:45
Droga pani Elu, odpowiem Pani tak: moim zdaniem pomoc zwierzętom nie polega tylko np. na adopcji ich ze schroniska, ale przede wszystkim na tym, by się tam nie znajdowały. To dotyczy również hodowli pani M.: moje komentarze miały na celu uświadomienie mieszkańcom i innym ludziom-a w szczególności osobom, które adoptowały koty od tej pani- w jakich warunkach te koty przebywały. To nie są warunki prawdziwej hodowli ! Proszę mi odpowiedzieć-bo jak dotąd nikt nie odpowiedział na postawione wcześniej przeze mnie pytania- czy Pani myśli, że rozdanie tych kotów coś pomoże? Dobrze, koty , załóżmy, trafią do dobrych domów- ale jaką ma Pani gwarancję, że pani M. za jakiś czas, może w innym mieście nie wróci do poprzedniej procedury? Tu jest właśnie problem: bo ludzie bezmyślnie rozmnażają zwierzęta, a gdy dochodzi do takiej tragicznej sytuacji, zawsze znajdą się osoby, którzy będą chcieli 'pomóc' takim ludziom czy/i zwierzętom.
Kociara23 22-03-2011 7:54
cd: Tylko proszę już sobie samej odpowiedzieć, czy taka postawa, jak np. Pani, nie jest przyzwoleniem na takie zachowanie? Dla mnie to wyraźnie mówi: 'Ty rozmnażaj, a w razie problemów ja Ci pomogę.' Jestem pewna, że pani M. nie poprzestanie na rozmnażaniu i sprzedawaniu kotów. Tyle tylko, że teraz zanim zaprosi potencjalnego kupca do mieszkania, wywiezie koty np. do znajomych czy rodziny. Bardzo szlachetnie z Pani strony,pani Elu, że zaadoptuje Pani 'najsłabszego kotka', a może jeszcze wyjaśni Pani, na czym ta 'słabość' polega? Bo czyż zdrowy, zadbany kot powinien mieć jakieś słabości? Pozdrawiam Panią i proszę o spokojne rozważenie moich powyższych komentarzy.
Kociara23 22-03-2011 8:06
Do 16-03-2011 21:38 | ~Artur : Panie Arturze, domyślam się (jeżeli niesłusznie, proszę mnie poprawić), że kota zakupił Pan podczas jakiejś wystawy w jakimś mieście, a nie bezpośrednio w mieszkaniu u pani M. , bo np. w Poznaniu raczej odoru pan nie poczuje...Pani M. przed każdym oddaniem kąpała koty, więc nie było czuć ich nieprzyjemnego zapachu. Co teraz przyszło mi na myśl: jak pisałam, w jednym pokoju naliczyłam ok. 30 persów, a w innych pokojach też były pozamykane koty (jeden uciekł, gdy pani M. poszła po transporter). Może te lepsze były oddzielone od tych 'mniej lepszych' ? To by po części wyjaśniało sytuację kotów zadbanych i kotów zaniedbanych.
~ 22-03-2011 15:11
Jestem znajomą Pani Gosi, bywam u niej w mieszkaniu, nigdy nie spotkałam się z sytuacją jaką przedstawia Kociara23. Sądząc z loginu ma Pani 23 lata a więc wszystko przed Panią .Sądząc z zaangażowania na jelonce nie ma Pani jeszcze własnej rodziny, dzieci. I tak sobie myślę, czy jeżeli będzie Pani miała zdrowego, dorodnego partnera, czy zagwarantuje to Pani zdrowe piękne z prostymi nóżkami dziecko, bez wady wzroku i problemów z oczkami.
laska 22-03-2011 17:18
Do Janik z 20.03-2011o 22:32. Pani rencistko. Za czekoladki dziękujemy. Mamy własne, pachnące i smaczne.Komitet wsparcia się przyda. Może jak zostaną uprzątnięte zasikane przez koty rzeczy z mieszkania i balkonu P. Małgorzaty, to nie będzie smrodu. Każda para rąk na wagę złota. Jeśli chodzi o Pani mniemanie o mieszkańcach Jeleniej Góry, to proszę rozejrzeć się wokół. Widzi Pani coś innego? Proszę wziąć pod uwagę fakt, że hodowla kotów w takiej ilości (wg pracownika naszej administracji czterdzieści parę, małe z matkami w klatkach, reszta w innych pokojach) prowadzona jest w lokalu mieszkalnym!!! Z przeprowadzonej wizji jest protokół. Jak się już Pani rozejrzy, to może dostrzeże Pani coś poza horyzontem np. kogoś z porażonymi mięśniami oddechowymi, chorego z niewydolnością oddechową czy alergika, który się dusi z powodu kociego smrodu? To my się jesteśmy skazani na smród z powodu lekkomyślności, beztroski i braku odpowiedzial
laska 22-03-2011 17:47
cd. ności "miłośniczki kotów". Nie interesujemy się nikim, P.Małgorzatą też. Mamy lepsze zajęcia, ale nie pozwolimy, na robienie z naszego domu kociego wychodka. TO JEST BUDYNEK MIESZKALNY!!! To nie nasze działania stoją w sprzeczności z prawem. My stosujemy się do regulaminu porządku domowego.Długo znosiliśmy te zapachy dopóki to było do wytrzymania. ALE MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA. CHCESZ MIEĆ W DOMU ZWIERZĘTA ZAPEWNIJ IM I LUDZIOM ODPOWIEDNIE WARUNKI!!! Nie godzi się postępować w taki sposób jak P. Małgorzata. Koty ZADBANE TAK - koty zaniedbane i smród NIE !
Kociara23 22-03-2011 18:00
Kochana znajomo pani Gosi, szczerze dziękuję za troskę wobec mojej osoby i rodziny, ale jeśli się nie mylę, artykuł dotyczy 'hodowli kotów perskich w mieszkaniu', a nie tego czy mam rodzinę czy nie. A jeżeli już tak, to wobec Pani słów również mogę sądzić, iż Pani jest osobą samotną, bezdzietną itd, ponieważ Pani również jest zaangażowana na Jelonce, tak? Dobrze, dajmy temu spokój. Nie chce się Pani przyznać co do stanu tej hodowli, to wyłącznie Pani sprawa.Ja opisuję tylko to, co JA widziałam. Długo zastanawiałam się czy opisać to wszystko i sądzę, że słusznie zrobiłam.Jestem raczej jedną z niewielu osób, że jeżeli coś się dzieje źle, to o tym powiem- nie ma znaczenia, czy sprawa dotyczy kogoś obcego, znajomych czy rodziny. Jeżeli mogę komuś pomóc, zrobię to. Pozdrawiam.
laska 22-03-2011 18:43
Do - 21-03-2011 08:01 Czy Ty człowiecze nas znasz, wiesz kim jesteśmy i jak żyjemy, że ferujesz takie opinie. Tak jesteśmy i będziemy pełni nietolerancji dla działań Pani M. Dobrze człowiecze prawisz, LUDZIE - miłośnicy zwierząt LUDZIE - nigdy nie postępowali by w taki sposób jak ta Pani. Smród kotów i dezodorantu na kupę, żeby nie było czuć kociego moczu stłoczonych w małym pomieszczeniu kilkudziesięciu zwierząt. Wąchałeś taki miks? Wiesz jak mogą się czuć te zwierzęta! Pani Małgorzata nas interesuje tylko i wyłącznie w zakresie "koci smród", na, który sobie nie pozwolimy. My mieszkańcy naszego domu. A do psychiatry idź sam, jeśli po przeczytaniu wpisów jesteś przekonany, że to fobia i że szanowna Pani M. jest w porządku. Pozdrawiamy
laska 22-03-2011 19:03
do 21-03-2011 14:31 Podyskutujemy jak nauczysz się pisać słowo SPOKÓJ. Po przeczytaniu wpisów powinnaś/powinieneś wiedzieć, że liczymy się tylko z opinią ludzi mądrych.Dorośnij ortograficznie dziecinko.
laska 22-03-2011 19:46
Znajomo Pani Gosi, jeśli jak Pani pisze, że bywa Pani w tym mieszkaniu, to musi się Pani bardzo mijać z prawdą. Ponieważ to nie jest tylko opinia Pani Kociary 23. To także opinia pracowników administracji Zabobrze, pracownika dokonującego pomiary w tym mieszkaniu, naszego pracownika,który powodu smrodu odmówił dokończenia prac remontowych w łazience P. Małgorzaty, lokatorów których mieszkania sąsiadują z mieszkaniem Pani M., osób odwiedzających nasz dom, straży miejskiej i policji. Natomiast wpis dotyczący życia osobistego Pani Kociary 23 cytuję "I tak sobie myślę, czy jeżeli będzie Pani miała zdrowego, dorodnego partnera, czy zagwarantuje to Pani zdrowe piękne z prostymi nóżkami dziecko, bez wady wzroku i problemów z oczkami." , świadczy tylko o poziomie jaki Pani sobą reprezentuje. DNO. i
~ 23-03-2011 11:37
Do P.Ela 22-03-2011 00:46 Musi być Pani nieźle poinformowana, że wie Pani kto przychodzi " z gołą ręką po kotka bądż co bądż rasowego". ..." również nie wypisywanie tych różnych niepotrzebnych brudów gdyż człowieka bardzo łatwo zaszczuć nie ma mocnych a potem to jak po równi pochyłej". Moralność Pani Dulskiej i kołtuństwo - brudy pod dywan i wszystko jest w porządku.
~Laska 23-03-2011 12:35
Pani Elu. Nie widziałam jeszcze odpłatnej adopcji. To jakiś nowy trend. Tak bardzo zabolał brak zapłaty za .."kotka bądż co bądż rasowego"...? Bez bez szczepień, książeczki zdrowia, chorego na koci katar, z którym trzeba było iść zaraz do weterynarza? Czy Pani zdaniem, to tak powinno wyglądać? Czy P. Małgorzata, nie powinna poinformować nowej właścicielki o tym, że kot choruje na koci katar i umożliwić jej świadome podjęcie decyzji o adopcji. A nie oszukiwać i żądać 150 zł za książeczkę zdrowia,której nie było i która jest za darmo? Moim zdaniem tak to powinno wyglądać. Świadome podjęcie decyzji w oparciu o wszystkie znane fakty.
~ 23-03-2011 12:40
c.d.Ale przez okres kilku lat, kiedy prosiliśmy P.Małgorzatę, żeby zrobiła coś z kocim smrodem twierdziła, że ma tylko cztery koty. Powtarzała to również w administracji i przed Radą Osiedla, aż na podstawie dowodów wytknięto jej kłamstwo. Przyparta do muru zaczęła mówić, że koty ma u rodziny. Tylko, że nic na to nie wskazywało. Smród był tak intensywny jak z całego stada.Co potwierdzono wielokrotnie.
Kociara23 23-03-2011 18:49
Pani Elu są 2 opcje: albo kłamie Pani, albo pani M. okłamała Panią, ponieważ nie przyszłam po kota 'z gołymi rękoma' :] Dałam przysłowiową 'złotówkę', a dla zaspokojenia Pani ciekawości dodam, że było to o wiele więcej niż złotówka. Ktoś tu kłamie. O, a może Pani zapytać panią M. w jakim celu były jej potrzebne adresy i telefony do osób adoptujących koty? Może dlatego, żeby w razie kolejnych problemów mogła zaproponować kolejną adopcję: tak jak zadzwoniła do mnie w dniu ukazania się artykułu...
~ 23-03-2011 18:59
Za każdym razem gdy podejmowaliśmy jakieś działania w celu wyeliminowania kociego smrodu lub po rozmowach sąsiadów z Panią M., sytuacja ulegała nieznacznej poprawie. Po jakimś czasie wszystko jednak wracało do normy. Po wizji, administrator budynku zobowiązał Panią M. do zredukowania liczby kotów do jednej pary. Dlatego w 2009 koty były oddawane do adopcji. Ponieważ Pani M. musiała okazać się jakimiś działaniami do których została zobowiązana przez administratora budynku. Następnie, napisała pismo że oddała za darmo koty z matkami. Podała administratorowi nazwiska i telefony osób, które zaadoptowały koty. Dlatego żądała adresów i numerów telefonów. Były to jednak tylko pozorne działania. Sytuacja ponownie wróciła do normy.
Kociara23 23-03-2011 18:59
Jeszcze: '' – Prowadzę sprzedaż kotów, ale te zwierzęta trzymam u rodziny, a nie w mieszkaniu.''- w jakim stopniu, trzymając koty u rodziny, można ocenić u nich zmiany chorobowe? Czasem objawem choroby (problemów ze zdrowiem) jest zwiększona/zmniejszona ilość oddawania moczu, brak/wzrost apetytu, zwiększona/zmniejszona potrzeba ilości płynów...Bardzo dużą rodzinę musi mieć pani M., żeby umieszczać u nich taką ilość kotów.
~:) 23-03-2011 19:10
Mamy kota z tej hodowli . Dostaliśmy go za darmo. Kot był wychudzony i zaniedbany .Kot którego dostaliśmy podobno miał rodowód ale go nie dostaliśmy. W mieszkaniu panował nieziemski smród, Nie dziwię się mieszkańca że to zgłosili. Sami byśmy tak zrobili mimo że lubimy zwierzęta :) Mieszkanie nie jest miejscem dla takiej ilości zwierząt jak tam widzieliśmy
~ 23-03-2011 19:56
W każdym czytanym przez nas ogłoszeniu, było napisane, że koty mają, rodowód, są po utytułowanych rodzicach, nauczone są czystości i przyzwyczajone do zabiegów pielęgnacyjnych. Właściciel otrzyma książeczkę zdrowia i wskazówki dot. żywienia. Zawsze na zdjęciach były kocięta. I jak to się ma do dalszych działań Pani M.? Czytacie sami.
~ 23-03-2011 20:03
Pani M. chyba pogubiła się we własnych kłamstwach. Chyba nie wie już co jest prawdą a co nie.
Kociara23 24-03-2011 8:14
Nie wszystkie koty były przyzwyczajone do zabiegów pielęgnacyjnych. Mojemu można wyczesać spokojnie tylko grzbiet i ogon. Łap i brzucha nie da dotknąć, mało tego-gryzie. I nie wszystkie koty miały rodowód.Powiedzcie sami: oddając komuś kota, na co 'starej' właścicielce jego książeczka zdrowia i rodowód? Mnie pani powiedziała, że można rodowód od niej odkupić za 20 albo 30 zł, nie chcę skłamać.
~ 27-03-2011 12:08
Obawiamy się, że będzie to samo, że wszystko wróci do normy. Bo ostatnio się trochę poprawiło.Dwa dni temu gdy wychodziliśmy z domu, tak śmierdziało dezodorantem, jak kiedyś. Po paru godzinach gdy wróciliśmy do domu, ponownie pojawił się znajomy koci "zapaszek" Ten dezodorant to przysłowiowy "plaster na syfa". Litości. Ten środek działa tak jak koci smród. Też nas dusi, nie możemy oddychać. Czy tak trudno jest zrozumieć, że chorzy ludzie nie mogą znosić takich zapachów? Potrzebujemy tylko umytej, czystej klatki schodowej BEZ OBCYCH ZAPACHÓW - KOCIEGO SMRODU I DEZODORANTU. Jest marzec. Zobaczymy co będzie dalej.
~Artur 15-04-2011 2:29
Witam ponownie.Tak jak powiedziałem - znalazłem sposób na kotki , które tak wam przeszkadzają.Chociaż pisałem,że mam już swoje i nie za bardzo mam miejsce na następne to jednak osobiście wziąłem od P. Małgorzaty cztery kotki do siebie i jakoś żyję. A nawet bardzo dobrze.Z rodowodem,książeczką zdrowia. Kotki sprzedam a P. Małgorzata będzie miała kaskę a was szlag trafi z zazdrości.Dziwne ,że ludzie z całej Polski już znają tę sprawę, wielu miało podobne kłopoty ale nigdzie nie było takiej zawiści. ŚMIERDZI WAM. Nie ma gorszego smrodu niż np: smażenie obiadu na starym oleju w bloku.To wam nie śmierdzi? I capi na cały budynek. Nawet sąsiedzi pode mną nie wiedzieli ,że mam koty, dopóki im nie powiedziałem. I tak na koniec. KOCIARA23 - Prowadzi sprzedaż kotów.(ciekawe jakich?) WSZYSTKO JASNE. To nie smród. To zwykła ludzka zazdrość i być może w zmowie? Pozdrawiam.
Kociara23 25-04-2011 14:23
Panie Arturze, pisze pan tak, że ciężko zrozumieć niektóre zdania. Czy pan napisał, że ja prowadzę sprzedaż kotów ? Jeśli tak, to proszę mi napisać, gdzie sprzedaję te koty, i w ogóle jakie ? Jestem pewna, że jest pan kimś ze znajomych, rodziny itp, bo większej bzdury nie czytałam. Wiem, prawda boli. Ale podobno najlepszą obroną jest atak, nieprawdaż? A jeżeli sprawę zna już cała Polska, to niezmiernie mnie to cieszy :) I co z tego, że wziął pan te koty, jeżeli ma zamiar je pan sprzedać? Wstyd, że popiera pan pseudo-hodowców. Moi sąsiedzi też nie wiedzieli, że mam koty, bo one nie śmierdzą.I nie mam 30 kotów w jednym pokoju, a 2 na całe mieszkanie. Nie wiem, jak można zazdrościć kotom życia w smrodzie, bałaganie, z taką nieodpowiedzialną właścicielką. A czego mają zazdrościć sąsiedzi pani Małgorzacie? Smrodu? Nie, na pewno tego nie zazdroszczą, bo czuć go w caluteńkim bloku... :/ Pozdrawiam.
~ 20-05-2011 18:57
Gratulujemy Panie Arturze. Proszę pomagać w tym procederze. Widać, że jest Pan tyle wart ile ta nasza hodowczyni, która kocha, ale dochód ze sprzedaży kotów. A los zwierząt i warunki w jakich przebywają są dla niej nieistotne. Tak przypuszczaliśmy, że na likwidacji stron internetowych się nie skończy, że p.Malgorzata nie zrezygnuje z hodowli i że będzie ją prowadziła nadal, pod płaszczykiem innych hodowców. Bo bardzo jej się ciężko będzie rozstać z dochodami. Pragnę poinformować, że wznawiamy postępowanie, gdyż (jak przypuszczamy) koty rozmnażają się nadal. Smród powrócił. Pewnie koty nadal sikają na maty w klatkach. Pracownicy Spółdzielni nie zostali wpuszczeni do mieszkania. Każde otwarcie drzwi od ich mieszkania na balkon, powoduje, że musimy zamykać drzwi od balkonu.
~ 20-05-2011 19:33
Śmierdzi niesamowicie. Proszę sobie do tego wyobrazić, że w tym smrodzie przebywa roczne dziecko. Dzieci w tym wieku nie mają wykształconego układu odpornościowego !!! Minimum to dwa lata. Ponieważ wszelkie prośby, dotychczasowe działania nasze i Spółdzielni Mieszkaniowej, nie przyniosły rezultatu sprawa zostanie skierowana na drogę postępowania sądowego. A jeśli p.Małgorzata utwierdza pana w przekonaniu, że jesteśmy zawistni i ją pomawiamy to gratuluję panu "zdrowego rozsądku". A jak pan już bierze te koty do sprzedaży, to proszę uważać, żeby nie wziął pan kota, któremu się "zawieruszyła" książeczka zdrowia albo żeby nie miał krzywych łapek, posklejanej i wygolonej sierści wokół odbytu. Jeszcze raz panu gratulujemy takiej postawy no i oczywiście języka jakim się pan posługuje.
~ 20-05-2011 19:41
A jeszcze jedno, nam nie przeszkadzają koty tylko smród spowodowany brakiem higieny!
~ 21-05-2011 21:33
Co by pan zrobił na miejscu "miłośniczki kotów" p. Subotowicz? Przyznał by się p. do takiego działania? Do podziału kotów na lepsze i gorsze, te czyste i te, które mnożą się między sobą, bez książeczek zdrowia i są upośledzone. Przyznał by się pan do takiego"porządku" w domu i do tego, że trzyma pan koty w klatkach na posikanych matach, a reszta skacze po łóżkach, szafach itp? Przyznał by się pan do smrodu w całym domu, klatce schodowej, balkonie? Najlepiej powiedzieć, że ludzie są zawistni o pieniądze i taką niewinną "miłośniczkę kotów" pomawiają. Panie Arturze dziś znowu musieliśmy wąchać ten smród, a później ohydny smród dezodorantu. Proszę zwrócić uwagę, że nie tylko jedna osoba opisała tę pseudo hodowlę. A poza tym, dużo szczęścia życzy kominiarz w sprzedaży kotków.
~ 21-05-2011 21:41
Proszę się przygotować, bo są już następne. A my naprawdę mamy dość tych perskich i egzotycznych zapachów.
~ 26-05-2011 21:54
To jest niesamowite. Po takich przejściach, koty wróciły. Cuchnie nadal. Czy ktoś ma jakiś pomysł na p. Subotowicz? Jak myśleliśmy, to się nie powinno zdarzyć w cywilizowanym świecie. Jak ta kobieta może chodzić z podniesionym czołem? Tak kłamać. Jakim trzeba być nie człowiekiem lecz typem.
~Tchórz 27-05-2011 9:56
INTERNET JEST JAK NÓŻ MOŻNA POSMAROWAĆ KANAPKE A MOŻNA I ZABIĆ Weżcie pod uwagę wszyscy Państwo, którzy tu brzydką proze wypisujecie,i odmieniacie przez przypadki czyjąś godność a swoja ukrywacie a kiedy Was, ktoś taki dopadnie jak Wy sami jak będziecie się czuli?????
~ 4-06-2011 17:59
Do Tchórza z 27 maja. Przeanalizuj wszystko. Wpisy i artykuł. Później dopiero pisz. Nie będziemy nic robić, jeśli nie będziemy musieli wąchać tego perskiego i egzotycznego zapachu w naszych mieszkaniach, klatce schodowej i balkonach. Co Tchórzu nazywasz godnością? Kłamstwa p. M. przez tyle lat, że ma 2-4 koty, gdy tak naprawdę miała ich ok.40- 50 szt., warunki jakie stworzyła ludziom i zwierzętom i malutkiemu dziecku? Gdyby ta kobieta miała godność to nie postępowała by w taki sposób. Dlaczego nie wynajmie jakiegoś pomieszczenia z dala od bloku w którym mieszka 48 rodzin. Bo to kosztuje, żwirek dla kotów też. Fabrykę prowadzi się po jak najniższych kosztach. Dlatego zamiast żwirku są maty na które sikają koty a zamiast godnego pomieszczenia trzymane są w o zgrozo w MIESZKANIU.
~ 15-07-2011 16:48
6,7 i 8 lipca cuchnęło na klatce schodowej i balkonie. Pewnie jest kolejny lub kolejne mioty. Gdy chcemy wyjść na balkon dzwonimy do Pani Subotowicz żeby zamknęła drzwi od balkonu w swoim mieszkaniu i wtedy można wytrzymać na naszym balkonie. Ale jak otworzą drzwi od mieszkania można paść trupem - smród zwala z nóg. Jeśli któraś z Pań jedzie windą, zawsze wiemy która po zapachu jaki zostaje po nich w windzie. Ale ogólnie jest lepiej.
~ 24-07-2011 17:30
24 lipca 2011 - Dziś znów cuchnęło na klatce schodowej. Hoduje nadal. Twierdzi i zaklina się mieszkańcom budynku, że nie ma kotów, ależ hoduje je i ma. Usunięcie zawartości stron internetowych to fikcja. Wszystkie dane hodowli są dostępne poprzez link Felis Posnania po wprowadzeniu w wyszukiwarkę nazwy hodowli "marela.boo.pl" , nr telefonu i adres pocztowy. Na tej stronie w "info" są zdjęcia tych lepszych wystawowych pupili, choć nieaktualne. Ale są i tak -COLIN MARELA*PL ,ARNIKA z hodowli ELLA*PL ,GRAŃ MARELA*PL,ATENA MARELA*PL,ZANNI MARELA*PL ,GRANADA MARELA*PL, KOCIAK Z HODOWLI MARELA*PL RODZICE: O. COLIN MARELA*PL, M> DELTA MARELA*PL,HELLADA MARELA*PL,CARO MARELA*PL ,ARNIKA z hodowli ELLA*PL,ENIGMA MARELA*PL PER n 03. I o czym to świadczy? Sprawa jednak trafi do sądu.
~ 25-07-2011 19:42
25 lipca 2011 - dziś pani Subotowicz otwarła drzwi od balkonu - to koszmar. Smród mieliśmy jak za dawnych czasów wszystko wraca do normy. Szanowna pani okrzepła. Jutro przesyłam jej pismo przedprocesowe. Koniec tego syfu.
~ 18-09-2011 11:51
Smród znów daje nam się we znaki. Kotki hodowane są nadal. Było trochę lepiej ale wszystko powróciło.
~barbusia 2-11-2011 18:37
ja tez mam koty-obecnie 6- w tym 2 kocury(nie znaczace mieszkania)-budynek wielorodzinny. Mysle, ze trzeba po prostu sprzatac na bierzaco a nie czekac az zapach kupki rozejdzie sie po calym domu.Zawsza wychodzilam tez z zalozenia ,ze hodowla to ,,milosc\'\' trzeba je przytulac i glaskac-jak za duzo to ,,brakuje rak\'\'.Gdzie tu milosc?Do mnie mozna wejsc z marszu-i dziwia sie ze tyle zwierzat i nie ,,czuc\'\' A powiem tak, nie wazne czy sa papiery dla kotow,czy nie -to nie hodowla -to rozmnazalnia .Gdyby tej kobiecie zalezalo na kotach- to by w smrodzie nie siedziala ,ani ona,ani wy i napewno nie koty.Mowia tez ,ze pieniadze nie smierdza...wiec juz wiecie o co chodzi.....
GRAŻYNA 3-01-2012 0:11
Witam, dołączyłam do dyskusji, bo mam ten sam problem. W Warszawie w 150m. apartamencie pani znana hodowczyni kotów prowadzi regularną hodowlę kotów rasowych. Smród jest nie do opisania! Wyczerpałam wszystkie drogi porozumienia się z tą panią. Skierowałam sprawę do sądu. Niestety czekam już trzeci miesiąc na wyznaczenie terminu rozprawy. Ciekawa jestem czy pismo przedprocesowe coś zmieniło, czy ktoś wie o jakiś przepisach prawnych, które mogą powstrzymać tego typu zachowanie? Działalność takich osób w sposób ewidentny ogranicza prawo innych mieszkańców bloku do swobodnego korzystania z ich mieszkań i balkonów. Hodowcy zarabiają na swojej działalności pieniądze, a inni cierpią z powodu smrodu...
~ 12-01-2012 14:30
Pani Grażyno. Z powodu innych problemów z jakimi musieliśmy się potykać od m-ca sierpnia nie napisaliśmy pisma przedprocesowego. Teraz się tym zajmiemy, bo dziś można było paść na klatce schodowej sz. Pani i pod naszymi drzwiami. Pozdrawiam.
Kociara23 18-01-2012 10:30
Nie wierzę, to ten proceder wciąż się kręci?Czy umieszczenie artykułu w lokalnej gazecie nie dało nic hodowczyni do myślenia?Proponuję zgłosić problem do Interwencji lub Uwagi. Co jak co, ale w sprawach zwierząt to oni zawsze pomagają.Jeżeli przez tyle lat Państwo z tym walczycie, zróbcie to raz i porządnie.Te kociaki się męczą!Jeśli trzeba, jestem chętna do współpracy.Życzę mieszkańcom i biednym kotom wytrwałości , a mieszkańcom dodatkowo stanowczości.
~ 30-04-2012 19:30
Odp. dla P. Kociary 23 z 18.01.2012 r. Cieszę się z gotowości Pani pomocy. Jeśli jest Pani nadal zdecydowana proszę o pozostawienie swojego kontaktu u Pani Redaktor Angeli. Wczoraj był koszmarny smród na klatce schodowej i w naszym mieszkaniu. Kotów jest dużo bo cuchnie strasznie. Tak ma Pani rację - ten proceder wciąż się kręci w 9 m pokoju. Jak widać nic nie pomogła nowa ustawa, artykuły i prośby.
Kociara23 13-07-2012 19:45
Dopiero teraz tu zajrzałam. Czy jest jakiś postęp, czy nadal to samo?
~ 24-08-2012 11:55
Nadal to samo
~ 26-04-2013 18:08
Chyba jest kolejny wysyp kotów bo śmierdzi okrutnie.
Kociara23 8-02-2014 23:16
Czy ktoś zainteresował się kotami? Jak wygląda sytuacja?
~ 18-03-2014 19:45
Nie nikt się nie zainteresował. Jest nowy wysyp. Śmierdzi w naszych mieszkaniach
~Hanna 3-06-2019 12:55
To juz stary artykul i komentarze, ale natrafilam na niego przypadkiem dopiero niedawno. Jak zakonczyla sie ta sprawa?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wielka Paka dla Dzieciaka po raz 11!

Cieplice nie chcą Jeleniej Góry?

Magiczny wieczór z Cleo i Pectus

Młodzi przeciw zmianom klimatycznym

Pożegnanie księdza Kubka

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
694
Tak
22%
Nie
70%
Nie wiem
9%