MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Hitem „alfabet” Wiklika

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 13 marca 2008, 14:40
Aktualizacja: 19:41
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Znani jeleniogórzanie od mniej znanej strony – temu poświęcona była jedna z prezentacji czwartkowej konferencji na temat wielokulturowości Jeleniej Góry. O dawnych i współczesnych mieszkańcach miasta w anegdocie opowiadał Cezariusz Wiklik.

Autor (dziennikarz, fotoreporter i wielbiciel regionu jeleniogórskiego oraz stolicy Karkonoszy) przedstawił zarys przygotowywanej właśnie publikacji. Obecnie C. Wiklik jest także radnym i szefem komisji kultury.

Zebrani z Gimnazjum nr 4 usłyszeli garść ciekawych opowiastek o mało znanych szczegółach biografii jeleniogórzan, które Cezariusz Wiklik wyszperał wśród postaci od samego początku istnienia Hirschbergu po naszą epokę.

Najstarszym bohaterem „alfabetu” Wiklika to Antraceus vel Wacław Koler (lub Kohler). Najsłynniejszy jeleniogórzanin epoki renesansu, student Uniwersytetu Krakowskiego. Z tym miastem zresztą związał się i został na uczelni pracując jako filozof, medyk oraz teolog. Ale pochodzenie miał plebejskie: pochodził ze Ściegien spod Jeleniej Góry a jego ojciec trudnił się wypalaniem węgla drzewnego (był kurzakiem). Pseudonim, jaki uczony sobie dobrał, znaczy po łacinie ni mniej ni więcej tylko węglarz.

– Zapewne wielu pamięta postać sławnego kontrolera biletów Antoniego Mazurkiewicza, ale nie wszyscy wiedzą, że w czasie wojny walczył w Kampanii Wrześniowej, a w Jeleniej Górze był tramwajarzem – mówił autor. Pasażerowie autobusów wiedzą, że słynny kanar nie wlepiał mandatów, tylko miał inne sposoby na zachęcenie gapowiczów do kasowania biletów. Kazał, na przykład, całować stojące obok dziewczyny. – Zdarzyło się, że jeden ze złapanych bez biletu odmówił spełnienia „sankcji” nałożonej przez kontrolera – mówi C. Wiklik. – Powód? To moja siostra – odpowiedział pasażer A. Mazurkiewiczowi.

Inny znany, choć już nie tak bardzo, mieszkaniec miasta z opowieści Cezarariusza Wikika to pan Dopierała, grabarz, który mieszkał na cmentarzu. – Tam żył, pracował, tam rodziły się jego dzieci. Jego żona miała życzenie, żeby się w końcu z tego cmentarza wyprowadzić, aby przynajmniej umrzeć wśród żywych. Nie dane jej to jednak było… – mówi Cezariusz Wiklik. Dodaje przy okazji, że „cmentarne” czasy ciekawie wspomina córka grabarza.

Cezariusz Wiklik opowiadał jeszcze o kilku jeleniogórskich bohaterach. Zgromadzeni usłyszeli, o profesorze Tadeuszu Borysie, który przemykał przez miasto w samych slipkach po tym, jak został okradziony na budowie własnego domu. Mówił o Irenie Kamieńskiej-Siucie, byłej wicewojewodzinie jeleniogórskiej i naczelniczce Karpacza, która w latach 60. i 70. „trzęsła” miastem i okolicami. W czasach licealnych miała kłopoty z nauką, bo bardzo angażowała się w działalność polityczną.
– Kiedy jej ojciec, z pochodzenia ziemianin, zdenerwował się, przeprowadził panią Irenę trzymając za ucho przez całe miasto przed oblicze dyrektora Tazbira (ówczesny szef I LO im. Żeromskiego). – Ja swoje zrobiłem, teraz kolej na pana – mówił.

Obszerniej o „alfabecie” napiszemy w najbliższym papierowym wydaniu Jelonki.

Podczas czwartkowej konferencji Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Karkonoskiego opowiadał o średniowieczu Jeleniej Góry w świetle badań architektonicznych. Wojciech Kapałczyński, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków skupił się na sakralnych budowlach ewangelickich i katolickich. Ivo Łaborewicz, kierownik oddziału Archiwum Państwowego opowiadał o wielokulturowości miejscowych archiwaliów, zaś Andrzej Paczos, dyrektor Muzeum Przyrodniczego, naświetlił samo zjawisko wielokulturowości w dzisiejszej Jeleniej Górze.

Ogłoszenia

Czytaj również

Zachęcają do wsparcia Szlachetnej Paczki

Wypadek przy baniakach  

Remont ulicy Drzymały – jaka decyzja?

Komentarze (15) Dodaj komentarz

~Dresler 13-03-2008 15:25
Respekt dla Pana, Panie Wiklik. Obecnie młodzi nic nie wiedzą, a co najgorsze, nie chcą się dowiadywać o historii własnego miasta :(. Jako ciekawostkę dodam, że Adolf Hitler ma honorowe obywatelstwo Jeleniej Góry - TO NIE ZART
~Kanar człowiek anioł 13-03-2008 15:33
Wspaniały człoweik, tak jego sposoby karania były bardziej resocjalizacyjne niż płacenie pieniędzy. Niby nie karał, ale ludzie się gapili coż za kara spotka delikwenta, wstydu i śmiechu było przy tym.
~Pawel 13-03-2008 16:08
Fakt większość moich kolegów nawet nie wie, gdzie jest Śnieżka... Ale nie można generalizować, że młodzi nic nie wiedzą i że nie chcą nic wiedzieć. Ja dzisiaj z chęcią wysłuchałem wszystkich wykładów i wyszedłem z nowym zapasem wiedzy.
~:) 13-03-2008 16:29
wielkie brawa, Panie Wiklik! czekamy na wiecej !!
~ciekawa 13-03-2008 16:30
A to jakaś konferencja za zamknietymi drzwiami? Nic o tym nie wiedziałam, a ciekawie brzmi relacja. Szkoda,ze informacje o czyms takim rozchodza sie chyba kanałami bo na powierzchni ich nie widac.
~:) 13-03-2008 17:46
wielkie brawa, Panie Wiklik! czekamy na wiecej !!
~były radny 13-03-2008 17:48
No to Wiklik zasłużył sobie na miano Quasimodo alias Cezariusz Klaudiusz
~Przerzutka 13-03-2008 18:04
Też brawo dla Pana Cezariusza. I ja jako już podstarzały jeleniogórzanin bym chętnie posłuchał, gdybym wiedział gdzie to się odbyło. A może Panie C.W. by popełnić jakąś publikację książkową ala Kisielewki czy Urban. Zapewniam, że by się rozeszła jak ciepłe bułeczki. Tylko czemu Jelonka pisze o takich rzeczach post factum ?
~UG 13-03-2008 19:37
że Pan Borys Wielkim Człowiekiem jest to ja nie mam wątpliwości, ale teraz zamiast promotora profesora slipki zobaczę :) pozdrawiam
~do bylego radnego 13-03-2008 20:12
cosik pan dzis w zawistnym nastroju :P
~Paweł 13-03-2008 20:19
Z tego co zauważyłem była to dość 'zamknięta' konferencja. Aczkolwiek szczegółów nie znam, jutro się dowiem.
~Paula 13-03-2008 20:20
Szanowni państwo zamieszczający na łamach Jelonki swoje posty i redaktorzy.Jestem osoba młodą ,która dwa lata była z zagranicą tam pracowałam i się uczyłam,teraz wróciłam do Jeleniej Góry w styczniu od tego też czasu wchodzę i czytam Jelonkę. Mam taka refleksję.Dlaczego tak strasznie ,krytykujecie dosłownie wszystko co by się nie działo ,czy w polityce czy z wydarzeń kulturalnych czy społecznych,zawsze czytam pełne /no nie wszystkie,ale większości/ posty wręcz płynące wściekłością lub ośmieszające innych.Oni tam za granicą potrafią cieszyć się każdą nawet małą sprawą i co zauważyłam mają szacunek do swej władzy, obojętnie jaka by ona nie była / potrafią i owszem krytykować /, ale to czynią bardzo kulturalnie i merytorycznie. Chlubią się swoim obywatelstwem,szanują siebie na wzajem. A my przecież też powinniśmy być dumni z naszej historii ,naprawdę mieliśmy przecież tak wielu wybitnych i mądrych ludzi np: Jan Paweł II. Jestem absolwentką historii i proszę mi wierzyć nie ma innego takiego narodu w europie jak nasz .Tyle potrafiliśmy zrobić i to w bardzo różnych warunkach.Mam prośbę do rodziców ,dziadków nauczycieli oraz do naszych dziennikarzy, uczmy nasze dzieci szacunku do swojego kraju tak jak robią to inne kraje europy u siebie .Zacznijmy szanować siebie,później osoby bliskie ,sąsiada ,szefa,nauczyciela ,itd ... Kochajmy nasz kraj ,bo naprawdę nam się tylko wydaje ,że jak pojedziemy do innego kraju tam nas będą nosić na rękach /a to jest nieprawda /tam nas kochają tylko dla tego ,że jesteśmy tanią siła roboczą i do czarnej roboty.Z pozdrowieniem do piszących posty oraz redaktorów Jelonki.
~Beata Toczek 13-03-2008 21:02
Konferencja odbyła się z inicjatywy Gimnazjum nr 4 w Jeleniej Górze. Przeznaczona była głównie dla nauczycieli języka polskiego i historii ze wszystkich szkół jeleniogórskich. Pragnę jeszcze raz złożyć podziękowania w imieniu swoim, jak i nauczycieli naszym prelegentom, dzięki którym uczestniczyliśmy w ważnym wydarzeniu zarówno edukacyjnym, jak i oświatowo-kulturalnym
kazimierzp 13-03-2008 22:23
Do Pauli! Akurat przy wpisach do tego artykułu większośc wypowiedzi jest pozytywnych. Internauci krytykuja jedynie (i słusznie!), że ta konferencja nie była nagłośniona i otwarta dla innych miłośników naszego miasta. Cieszę się, że gimnazjum nr 4 wykazało inicjatywę, ale nic by się nie stało gdyby o tym spotkaniu poinformowało szerszą grupę ewentualnych uczestników. Jak widac na zdjęciach zamieszczonych przy tekście wiele miejsc było na sali pustych mimo, że większość "widzów" pokazanych na zdjęciu akurat polonistami nie są!;-) Ciekaw jestem ilu polonistów z naszych jeleniogórskich szkół na sali widziano! Zatrudnionych w jelenigórskich szkołach jest ich kiludziesięciu (więcej niż miejsc na sali), a sala była pustawa!?!
~Marcin Baniec 1-04-2008 21:45
Przepraszam, ale te wspomnienia pana Wiklika były nie tylko mętne, ale całkowicie "pod publiczkę"... Proszę nie udawać, że Państwo tego nie widzą. Nie przeczę, że może pan Wiklik jest miłośnikiem naszego miasta, ale mam prawo wymagać, żeby ton jego oficjalnej wypowiedzi był nieco (!) wyższy niż tylko wspominki o grabażu... Tym sposobym tzw. "koloryt lokalny" zostaje zredukowany do" kolorytu prowincjonalnego". Po wysłuchaniu pana Wiklika miałem wrażenie, że on nawet wstydzi się, że jest reprezentantem niewielkiego miasta i że czepia się tych wszystkich, jakże nader nudnawych szczegółów, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jednak warto było spędzić tu życie... Mają się prawo ze mną oczywiście nie zgodzić, ale mnie ta mowa zażenowała...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Spodziewany silny wiatr

Pamięci Henryka Tomaszewskiego

Pożegnali Słońce

Niebezpieczne wyzwania

Wieczór wspomnień

Sonda

Miejscowości turystyczne bez zakazu handlu w niedziele?

Oddanych
głosów
340
Tak
62%
Nie
36%
Nie wiem
3%