MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Historia zbiorów ornitologicznych po 1945 roku

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 17 października 2016, 7:31
Aktualizacja: Wtorek, 18 października 2016, 8:44
Autor: Stanisław Firszt/Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum S. Firszta
Jak „przyfruwały”, „dofruwały”, „fruwały” i „odfruwały” i „wyfrunęły” zbiory ornitologiczne po 1945 roku? O tym opowiada Stanisław Firszt, dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze.

Zbigniew Bocheński, ojciec Zygmunta Bocheńskiego, który był autorem scenariusza wystawy stałej Muzeum Przyrodniczego w czasie jego funkcjonowania w Pawilonie Norweskim w 1947 roku, w Pamiętniku Muzealnym o muzealnictwie i zbiorach na Ziemiach Odzyskanych, pisał: „Działania wojenne, przemieszczenia i kwaterunki wojenne, zorganizowane i przygodne grabieże przy nieuniknionym chaosie administracyjnym w początkowym okresie, doprowadziły zbiory śląskie do kompletnej ruiny”. Może aż tak źle nie było, ale nie było też dobrze. Dotyczyło to też zbiorów przyrodniczych, w tym kolekcji ornitologicznych. Największa z nich znajdowała się w Cieplicach Śląskich Zdroju (zbiory hrabiów Schaffgotschów). Był to jeden z większych zbiorów tego typu w tej części Europy.

W Cieplicach zbiory ornitologiczne, zgromadzone były na wystawach i w magazynach w tzw. Długim Domu. Obiekt ten po 1945 roku przejęło Uzdrowisko Cieplice i w ten sposób uniknęły rozgrabienia przez szabrowników i napływających nowych mieszkańców Cieplic. Cieplickie muzeum udostępniło je zwiedzającym już w kwietniu 1946 roku. Placówką kierowała Maria Langdo, a formalnie prof. Janusz Domaniewski. W czerwcu 1946 roku Muzeum odwiedził pracownik Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie, bowiem tego roku zbiory w wyniku upaństwowienia kurortu, oddzielono od Uzdrowiska, a on przyjechał rozejrzeć się, co by tu przejąć do Warszawy. Chodziło o „zabezpieczenie” wszystkich poniemieckich zbiorów zoologicznych, znajdujących się na Dolnym Śląsku. O zbiorach cieplickich pisał: „Zbiory głównie ornitologiczne (ok. 30.000 ptaków). Wszystkie okazy ładnie wypchane (…) większość egzotyczna” (pomylił się co do ich liczby, bowiem źródła niemieckie podają, że w Cieplicach było kilkanaście tysięcy dermoplastycznych okazów ptaków ponad 4000 gatunków oraz 7500 jaj i 7500 gniazd).

W tym też czasie, we wrześniu 1946 roku, w Nieborowie zebrali się polscy muzealnicy i w trakcie obrad opracowali swoje postulaty. Punkt 4 brzmiał : ”Dawne zbiory muzeów niemieckim winny być tylko w tym zakresie i stopniu zużytkowane przy tworzeniu nowych muzeów na Ziemiach Odzyskanych, w jakim odpowiadać będą polskim koncepcjom muzealnym”. Na spotkaniu, dr Stanisław Feliksiak z Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie, apelował do władz, powołując się na upoważnienie Ministra Obrony nr N-2663/45N z dnia 10 października 1945 roku, marszałka Michała Roli – Żymierskiego, aby wszystkie zbiory zoologiczne, także z Dolnego Śląska, zostały przekazane właśnie jemu.

Tymczasem cieplickie zbiory zatrzymało Uzdrowisko Cieplice (dyr. A. Ligas) i według własnego uznania „rozdawało”, m.in. do szkół (jako pomoce dydaktyczne), na wyposażenie ośrodków i biur, a także do innych uzdrowisk, m.in. 498 ptaków oddano do Szczawna Zdroju.
Dyrektor Uzdrowiska Adam Ligas, przy poparciu starosty W. Tabaki walczył o pozostawienie ptaków w Cieplicach. Ale jak pisała kierowniczka Muzeum, Maria Langdo o Zarządzie Uzdrowiska : „Do tego czasu nastawieni byli tylko na eksplorację muzeum, które daje piękne dochody” (rocznie zwiedzało go około 70.000 osób). Według niej w 1947 roku w zbiorach było już 4 661 ptaków i 7345 jaj ptasich.

W 1948 roku, dyrektor Adam Ligas poprosił o pomoc merytoryczną prof. Janusza Domaniewskiego (chodziło o podpisy podpisy pod eksponatami ptaków). Wg Marii Langdo współpraca Muzeum z Uzdrowiskiem nie układała się dobrze i kiedy na chwilę zmienił się dyrektor Uzdrowiska, pisała: „Mam wrażenie, że teraźniejszy dyrektor jest normalniejszy i łatwiej będzie się z nim pracować”. Cały czas mówiono, że w Cieplicach powstanie Muzeum Ornitologiczne, ale od wiosny 1948 roku ustalono, że z pomocą prof. J. Domaniewskiego powstanie Muzeum Sudeckiej Flory i Fauny (inne zbiory zamierzano oddać do wielu instytucji w Polsce).

Kierowniczka Muzeum w 1949 roku pisała, rozżalona do prof. J. Domaniewskiego: „Dochodzę do przekonania, że mają rację (władze centralne – przyp. Autora), jeśli chcą zabrać muzeum, bo tutaj nie dojdzie do niczego”. Informację, że Dyrekcja Naczelna Uzdrowisk z Warszawy wydała polecenie Uzdrowisku Cieplice: „wydania wszystkich eksponatów zoologicznych poniemieckich dla Ministerstwa Oświaty” – skomentowała : „pójdziemy na zieloną trawkę”.

W listopadzie 1949 roku, w Cieplicach odbyło się zebranie przedstawicieli Ministerstwa Oświaty i Ministerstwa Kultury i Sztuki i zdecydowano o podziale kolekcji ornitologicznej, część miała trafić do Warszawy, część do Wrocławia, a część miała pozostać w Cieplicach. 1 stycznia 1950 roku zbiory zostały upaństwowione. Cieplickie muzeum posiadało wówczas 4163 preparatów ptaków, w tym już wymarłych, tj. Kwesal z Ekwadoru, gołębie pióropuszniki z Nowej Gwinei, papugi Nestory z Nowej Zelandii oraz wielki zbiór kalibrów (ponad 400 sztuk). Muzeum otrzymało nazwę Państwowe Muzeum w Cieplicach. Profesor zrezygnował ze swojej funkcji bo nie mógł zrealizować swojej wizji Muzeum Ornitologicznego. Kierowniczką w całej pełni została Maria Langdo.

Od stycznia 1951 roku, nadzór nad Muzeum objęło Muzeum Śląskie we Wrocławiu (dzisiaj Muzeum Narodowe we Wrocławiu). Kierowniczka dowiedziała się, że z Cieplic będą zabierane zbiory historyczne, więc złożyła podanie o zwolnienie, w maju tegoż roku z żalem pisała do prof. J. Domaniewskiego: „Wspominam ciągle słowa Pana Profesora, że Muzeum będzie tylko upadać”. W sierpniu 1951 roku, Muzeum odwiedził Antoni Goljan z Państwowego Muzeum Zoologicznego w Warszawie, a w swoim sprawozdaniu napisał: „Koniecznie trzeba wybrać ze zbiorów wszystkie cenne rzadkości ornitologiczne (…) i przekazać je instytucji naukowej, gdzie znajdą bardziej fachową opiekę” (miał oczywiście na myśli swoją instytucję).

W lutym 1952 roku, Muzeum odwiedził Stanisław Feliksiak z warszawskiego Muzeum, a później napisał: „Ptaki znajdujące się w Muzeum, według relacji kierowniczki to około 7000 sztuk” (chyba z dubletami – przyp. autora). Z tego, około 2000 preparatów pozostało w Cieplicach (ptaki krajowe i część egzotyków), a pozostałe ptaki rozdzielone zostały między Wrocław i Warszawę. Ostatecznego podziału zbiorów dokonano 21 marca 1952 roku na spotkaniu w Cieplicach. We wrześniu 1952 roku, Stanisław Feliksiak poinformował Ministerstwo Kultury i Sztuki, że z Muzeum w Cieplicach przejął ogółem, m.in. „2482 okazy ptaków wypchanych” (…) „20 pudełek z jajami kukułki”.

Nie wiadomo, czy swoją część przejął Instytut Zoologii i Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego (dzisiaj Muzeum Zoologiczne Uniwersytetu Wrocławskiego). Od połowy 1952 roku, cieplickie Muzeum było zamknięte, bowiem trwała „selekcja zbiorów”, a placówka miała „pozostać o charakterze regionalnym i obrazować tutejszą faunę”. Maria Langdo próbowała jeszcze bronić zbiorów, porządkowała pozostawione resztki. Za swoje działania została zwolniona z dniem 1 stycznia 1954 roku (Muzeum zdała 9 stycznia). Na tę okoliczność sporządzono inwentaryzację zbiorów. Okazało się, że w Cieplicach pozostało 1572 dermoplastyczne preparaty ptaków, 1317 jaj i 45 gniazd.

Na bazie tego, co zostało utworzono Muzeum Przyrodnicze w Cieplicach Śląskich Zdroju. Wystawę ornitologiczną otwarto 12 września 1954 roku. W ciągu prawie 10 lat działalności placówki w Długim Domu nie ustrzeżono się też kradzieży (nielicznych). Następne ciosy dla cieplickiej kolekcji ornitologicznej nastąpiły w czasie przeprowadzki z Długiego Domu do Parku Norweskiego w połowie lat 60-tych XX wieku (młodzież ze szkół przenosiła ręcznie preparaty przez Park Zdrojowy, część z tych obiektów nigdy nie dotarła na miejsce przeznaczenia). Zbiory ucierpiały także w latach 70., 80. i 90-tych XX wieku, z powodu złych warunków przechowywania (brak środków na opał spowodował skoki temperatury i wilgotności, co doprowadziło do destrukcji wielu preparatów dermoplastycznych).

Najbardziej tragicznym wydarzeniem dla zbiorów była wielka powódź, w dniach 1-4 sierpnia 1977 roku. Woda zalała magazyny. Całkowitemu zniszczeniu uległo prawie 200 preparatów dermoplastycznych ptaków.

Dzisiaj w zbiorach Muzeum Przyrodniczego w Jeleniej Górze znajduje się: 877 preparatów dermoplastycznych ptaków, 513 jaj ptasich i około 100 gniazd. Jest to tylko mała część tego, co posiadała placówka w chwilach swojej świetności, tuż po wojnie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Wiosna Biedronia sprawdza i zapowiada

Wszyscy za strajkiem

Jelenia Góra na tle dolnośląskich miast

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~zaboberek 17-10-2016 10:11
Polska od lat zabiega o zwrot zagrabionych wartości muzealnych,które znajdowały się w Niemczech,zarówno w muzeach jak i w rękach prywatnych. W wielu przypadkach,zakończyło się to pomyślnie.Tu rodzi się pytanie dlaczego polski muzea nie zwrócą zagrabionych zbiorów muzealnych do Cieplic?Dlaczego Rosja nie odda nam tego co zagarnęli jako zdobycz wojenną.Przecież te tereny już należały do Polski a nie do Niemiec,więc nas okradli a nie zwyciężone Niemcy.
~s. 17-10-2016 17:31
Bzdurą jest twierdzenie, że sovieci zagarnęli większość artefaktów z tych ziem. Ruski chciał pojeść, popić, pociupciać, kolejność losowa. Owszem, zdarzały się przypadki brania pamiątek, ale nie robił tego szeregowy sołdat. Szeregowy brał krowę. Na rozkaz tokarkę z fabryki. Nasi przywódcy upowszechnili szaber. Jedna ciężarówka na odbudowę stolicy, dwie ciężarówki dla siebie. Normalny obywatel nie miał dostępu do transportu. Musiał być z ekipy rządzącej. Pokrętne tłumaczenie, że Niemcy zagrabili nasze zbiory więc trzeba uzupełnić braki ze zbiorów okupanta. zastanawiam się tylko co Niemcy ukradli z Breslau czy Waldenburgu. Nie wyobrażam sobie by UJ, KUL, BN, UWr czy Poznań, Toruń lub Gdynia cokolwiek oddały.
~ 19-10-2016 17:40
A jak rozporzadzał zbiorami dyrektor z lat 70,80? Ile komu i gdzie "wypożyczył" Dwugłowe ciele -Karpacz kaczki -także a przedewszystkim co jest w muzeum Gerlitz z naszego? Ksiegozbiór muzealny, meble -retro i eksponaty? mosięzna statuetka z otwarta księgą w reku i inne Co z tym? Kim ten człowiek był i dlaczego tak robił?

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

W Norwidzie po zmroku

Znani Polacy u cieplickich wód

O Księgach Walońskich

Żeromalia na filmowo

Kartusze herbowe z basenów w Cieplicach

Sonda

Czy wszystkie handlowe niedziele powinny wrócić?

Oddanych
głosów
240
Tak
63%
Jest dobrze, jak jest
13%
Nie
23%
Nie ma zdania
1%