MenuZamknijRaport
Koronawirus

WIADOMOŚCI

SPORT

Środa, 15 lipca
im. Henryka, Włodzimierza

Henryka Zięcik: pomogły mi... góry

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 10 lipca 2016, 7:59
Aktualizacja: Wtorek, 12 lipca 2016, 7:52
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Użyczone
– Mówi się, że w tym roku grzyby zbytnio nie obrodziły, a ja znalazłam kilka dni temu (7.07) w Przesiece przepiękne, ogromne prawdziwki – mówi Henryka Zięcik, dla której wędrowanie po górach, często połączone ze zbieraniem grzybów i jagód, to prawdziwa pasja. To niepozorne i niewyszukane zajęcie pomogło jej przetrwać w trudnych chwilach, których w życiu jeleniogórzanki nie brakowało. I z tego powodu pani Henryka dołącza do grona Zwykłych – niezwykłych Jelonki.com.

Obecnie Henryka Zięcik ma 62 lata. Jeleniogórzanka mieszka w lokalu jakich wiele, w jednym z bloków Osiedla XX-lecia w Cieplicach. O jej pasji wiedzą nieliczni sąsiedzi. Pani Henryka to bowiem drobniutka i skryta kobieta, a do tego niezwykle cichutka i skromna. Od ubiegłego roku jest na emeryturze.

- Teraz, kiedy mam więcej czasu, nadrabiam zaległości z całego życia – mówi delikatnie uśmiechając się. – W góry po raz pierwszy wyszłam z koleżanką w 2003 lub 2004 roku. Po rozwodzie z mężem, mieszkałam sama z moimi synami (obecnie 31-letnim Dawidem i 32-letnim Sebastianem). Nie przelewało się w domu i sąsiadka zaproponowała, żebym pojechała z nią na jagody. Wyjechałyśmy wcześnie rano, a wróciłyśmy dopiero o ósmej wieczorem. Do tego, po zejściu z gór, powrotny autobus miałyśmy po dwóch godzinach, więc kilka kilometrów szłyśmy z tymi jagodami na pieszo. Kiedy wróciłam do domu, byłam wykończona, ale i szczęśliwa. Wtedy postanowiłam, że koniecznie muszę wrócić w góry i od czasu, kiedy przeszłam na emeryturę, wychodzę prawie codziennie. Budzę się rano i patrzę na pogodę, po czym pakuję plecak i ruszam w trasę – opowiada jeleniogórzanka.

Zwiedza zakamarki regionu. Jej ulubione miejsca wypraw to Borowice i Przesieka. – Wędruję głównie sama, bo sąsiadka nie zawsze ma czas i ochotę, a synowie mają już swoje rodziny – opowiada pani Henryka. - Kiedy tak spaceruję, to czuję, że mogę przenosić góry. Tam odpoczywam - dodaje.

Jak przyznaje jeleniogórzanka, wędrówki były jej receptą na rozdarte serce po rozwodzie z mężem. – Kilka lat zajęło mi podniesienie się z tego, a wyprawy w góry zaleczyły moje rany – wyznaje Henryka Zięcik. – Teraz pochłonęło mnie to doszczętnie i nie przeszkadza mi nawet to, że musiałam zamienić domek przy ul. Granicznej na mieszkanie w bloku na Osiedlu XX-lecia, które nie ma nawet ogródka. Teraz mam swoje góry i lasy. Tam czuję się najlepiej – dodaje.

Przy okazji wędrowania, jeleniogórzanka zbiera grzyby i jagody. Teraz już dla przyjemności i osób, które ją o to poproszą. Kiedyś jednak owoce lasu pomagały jej przetrwać problemy finansowe. - Grzyby i jagody zbierałam od dziecka. Była nas czwórka w domu i nigdy się nie przelewało. Mama hodowała krowę, więc kiedy się ją pasało, to i chodziło się na zbiory. Najpierw mieszkaliśmy przy ul. Świerczewskiego, ale później przenieśliśmy się na Osiedle Czarne. Obecna ulica Czarnoleska wtedy była wioską, do lasu były dwa kroki. Kiedy wyszłam za mąż, zamieszkaliśmy w domku przy ul. Granicznej, gdzie też do lasu miałam niedaleko. Były czasy, kiedy nawet brakowało na chleb, wtedy jagody czy grzyby zbierałam zarobkowo – dodaje jeleniogórzanka.

Pani Henryka skończyła Zespół Szkół Ekonomiczno-Turystyczny w Jeleniej Górze o kierunku hotelarz. W zawodzie pracowała przez siedem lat, najpierw w hotelu „Pod Różami”, a następnie w Hotelu Cieplice. – Później wzięłam ślub i mąż chciał, żebym została w domu. Urodziły się dzieci i zajęłam się domem. Góry oglądałam z okien. Nawet nie marzyłam, że kiedyś będę mogła je osobiście odwiedzić. Po rozwodzie zrobiłam kurs na opiekunkę osób starszych zorganizowany przez urząd pracy i wykorzystując z liceum znajomość języka niemieckiego, wyjechałam do pracy w Niemczech, gdzie opiekowałam się starszymi ludźmi kilka lat. Teraz jestem na emeryturze i nadrabiam zaległości. Czuję się odmłodzona i spełniona – dodaje Henryka Zięcik.

Komentarz autorki:
Henryka Zięcik przyszła do naszej redakcji, by podzielić się wieścią o rosłych grzybach. – Mam kilka zdjęć zrobionych swoim telefonem komórkowym i pomyślałam, że może redakcja by je opublikowała. Kiedy ludzie je zobaczą, może wyjdą z domu i sami wybiorą się na grzyby – tak jeleniogórzanka zaczęła niepewnie swoją rozmowę. Jednak jej historia urzekła mnie na tyle, by nie zakończyć pisania artykułu na grzybach. Pani Henryka swoją skromnością i miłością do gór udowadnia, że można wiele w życiu przetrwać i nie zgorzknieć, nie zestarzeć się duchem, nie porzucić marzeń, nawet jeśli na ich realizację trzeba czekać wiele lat.
Angelika Grzywacz- Dudek

Ogłoszenia

Czytaj również

Senator zaklejał plakaty? Jest odpowiedź K. Mroza

Prezydent na Polanie Jakuszyckiej

Drzymały i Flisaków niemal gotowe

Guwer: To będzie profesjonalny skatepark treningowy

Jednokierunkowo Zakosami na Śnieżkę

Sytuacja w spółce Sanikom

Mały Strażak dla jednostek OSP

Skatepark za frekwencję?

Sonda

Powstała miejska plaża nad Bobrem, czy to dobre miejce, także na rodzinny, relaks?

Oddanych
głosów
752
Tak
46%
Nie
40%
Nie wiem
14%