MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Głębokie wizje

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 2 maja 2007, 0:00
Autor: W. Wojciechowski
Ulotność historii i człowieka – to tematy wystaw: fotograficznej „Dziedzictwo” oraz malarstwa prymitywisty Brunona Podjaskiego w Biurze Wystaw Artystycznych.

Wybitny włoski filozof Giorgio Agamben napisał niedawno, że fotografia jest w pewnym sensie miejscem Sądu Ostatecznego, przedstawia świat taki, jaki ukaże się w dniu ostatnim, w Dniu Gniewu. Takie światy pokazuje wystawa fotografii “Dziedzictwo”. Powstała w wyniku pleneru, którego celem było przypomnienie twórczości śląskiego artysty doby baroku Michaela Lepolda Willmanna.
Można obejrzeć prace fotografików z Czech i Polski.

Wszystkie zdjęcia są czarno-białe. Na fotografiach Tomasza Mielecha widzimy zapomniane groby cmentarza żydowskiego. Śmierć historii w upadłych pomnikach z odrąbanymi głowami zatrzymała w obiektywie Janina Hobgarska. Tajemniczy i opuszczony dworzec gdzieś na końcu świata to jedna z sepii Ewy Andrzejewskiej.

Fotografie ilustrujące pokryte liśćmi cmentarze, wnętrza bazyliki w Krzeszowie i zapomniane kapliczki w szczerym polu, tworzą wystawę zdjęć, które domagają się od nas uwagi i chwili refleksji. To także wołanie o uszanowanie miejsc, które zaraz mogą zniknąć, zapaść się pod ziemię.

Inaczej postrzegają dziedzictwo czescy artyści. W kontrze do fotografików z Polski, widzimy tutaj dystans do rzeczywistości i zwyczajną radość w życiu. Świat w pracach Czechów Josefa Hledíka to mały kociak na ramieniu uśmiechniętego staruszka (Josef Hledík) lub oniryczne i kolorowe fotografie pejzaży (Jiří Grund).

Po obejrzeniu ekspozycji prac malarskich Brunona Podjaskiego w sali na piętrze BWA, można dojść do wniosku, że myśl wspomnianego wyżej Agambena powinna dotyczyć również malarstwa.

Podjaski (1915-1988) uwiecznił w swoich obrazach sanatorium Bukowiec w Kowarach, w którym przebywał ponad dwadzieścia lat . W jego pracach dopada nas problem, który dotyczy każdego, a mimo to wypieramy go z głowy. To śmierć.

Malarz prymitywista pokazuje bukowieckie sanatorium, jako obszar, w którym ciało człowieka-pacjenta jest poddawane operacjom, a dusza jest dręczona przez smoki i diabły. Forma tych prac, tylko z pozoru baśniowa, konfrontuje oglądającego w intensywnych kolorach z umieraniem.
Widać podobieństwo do obrazów Fridy Khalo. Budowla samego sanatorium w Bukowcu to raz otchłań chorych płuc, a innym razem miejsce cierpienia w rozłożonych skrzydłach sowy, w której sercu jest trupia czaszka, a wszystko jest bacznie obserwowane przez Lucyfera prosto z piekieł.

Ogłoszenia

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Drożej na Chojnik

Pościg na Zabobrzu

Muzycznie dla WOŚP

Orszak Trzech Króli

„Wobec codzienności ” – II doroczna wystawa JSF

Zaczytaj się z Jelonką.com

Nowy dyrektor WORD

Osiedle zmienia się

Sonda

Dzień nauki polskiej - kolejne święto państwowe. To dobry pomysł?

Oddanych
głosów
176
Tak
18%
Nie
76%
Nie wiem
6%