MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Ginące zawody związane ze sztuką ludową

Wiadomości: Region
Poniedziałek, 15 sierpnia 2016, 7:51
Aktualizacja: Środa, 17 sierpnia 2016, 14:58
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek/Stanisław Firszt
Koronkarka
Fot. Archiwum S. Firszta
Prawdziwa sztuka ludowa zamiera właściwie na naszych oczach. Jeszcze po wojnie były regiony w naszym kraju, w których kwitła wytwórczość tego typu. Gwarancją powodzenia twórców i artystów ludowych było zapotrzebowanie na tego typu wyroby użytku codziennego. Wraz z rozwojem mediów i zbliżenia się Polski do wzorców zachodnich, tego typu sztuki zaczęto wręcz się wstydzić, uważając ją za anachronizm, prymitywizm i zwykły kicz.

Żywot sztuki ludowej, przedłużyła nieco „Cepelia”, która zajmowała się promocją i handlem tego typu rękodzieła. Nie zatrzymało to jednak zaniku jej autentyczności. Górę brała komercja, masowość, stylizacja i stopniowe odchodzenie od pierwotnych wzorów. Z czasem o czymś, tandetnym, byle jakim i słabym artystycznie zaczęto po prostu mówić „cepelia” lub z „cepelii”i to już skutecznie odstraszało klientów. Po upadku „Cepelii”, Centrali Przemysłu Ludowego i Artystycznego (1999r.) wyroby „cepeliowskie”, już nie autentyczne ludowe przejęli wytwórcy pamiątek oferowanych turystom. Ich poziom był i jest różny a raczej niski. Rynek ten starali się wypełnić i opanować Chińczycy oferujący „nasze rodzime wyroby ludowe”.

- Rynek pamiątek i pseudopamiątek trzeba odróżnić od prawdziwej sztuki i wytwórczości ludowej. Jeżdżąc po kraju można zauważyć, że w miejscach szczególnie odwiedzanych przez turystów, na straganach można kupić wyroby charakterystyczne tylko dla danego regionu. I tak w Zakopanem i okolicach dostaniemy kapelusze góralskie, ciupagi i skóry owiec, nad Bałtykiem statki w butelkach, marynarskie czapki, a w Karkonoszach rozliczne przedstawienia Ducha Gór i jego akcesoria (w tym maczugi). Często te folklorystyczne cacka przeplatają się, i tak w Zakopanem możemy kupić jakąś żaglówkę, a nad morzem poręczną ciupagę. To wszystko ma się nijak do prawdziwej sztuki i wytwórczości ludowej. W małych miejscowościach działają jeszcze już nieliczni twórcy zajmujący się zawodowo sztuką i wytwórczością opartą na autentycznych ludowych wzorach – opowiada dyrektor Muzeum Przyrodniczego w Cieplicach Stanisław Firszt.

Jeszcze w latach 90-tych XX wieku, w każdym regionie Polski działało po kilku takich wytwórców. Krawiectwo ludowe funkcjonowało w regionie nowosądeckim, na Podlasiu i Mazowszu. Tkactwem zajmowano się na Suwalszczyźnie, Podlasiu i Mazowszu, a hafciarstwem na Mazurach, Podlasiu, Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce. Kowali artystycznych spotkać można było na Podlasiu i Mazurach, w Wielkopolsce i Nowosądecczyźnie. Garncarze pracowali na Kielecczyźnie, Rzeszowszczyźnie i Ziemi Lubelskiej. Plecionkarstwem, w tym m.in. wyrobem koszy, zajmowano się w okolicach Leszna, na Suwalszczyźnie, Podlasiu i na Ziemi Lubelskiej. Snycerstwem na Nowosądecczyźnie i na Podlasiu. Wytwórcy zabawek działali na Suwalszczyźnie, w Kieleckim, na Rzeszowszczyźnie i w Nowosądecczyźnie. Wycinankarstwo żyło na Podlasiu i w środkowej Polsce (wycinanki łowickie). Wyrobem sztucznych kwiatów z bibuły, papieru i wiórek, zajmowano się jeszcze w środkowej Polsce, w Krakowskiem, Lubelskiem, Suwalskiem, na Podlasiu i Warmii, a instrumenty muzyczne wyrabiano m.in. na Nowosądecczyźnie.

- Z zestawienia tego widać, że na tzw. Ziemiach Odzyskanych sztuka i rzemiosło ludowe (autentyczne dla danego regionu) prawie nie istniało. Tutaj bowiem autochtoniczna ludność niemiecka została stąd wysiedlona praktycznie do 1948 roku. Na jej miejsce przyjechali wysiedleńcy z obszarów wschodnich II Rzeczypospolitej. Pomorze Zachodnie zasiedliła przeważnie ludność z dawnej Wileńszczyzny, a na Dolnym Śląsku osadzono imigrantów z Kresów Południowo – Wschodnich. Dołączyli do nich imigranci z Bałkanów i ludność ukraińska przesiedlona tu w wyniku akcji „Wisła”. Do dzisiaj możemy na tych terenach spotkać ślady kultywowania sztuki ludowej, przeniesionej tu z terenów dawniej zamieszkiwanych przez nowych osadników. Czy wysiedlenie ludności niemieckiej i zasiedlenie ziem północnych i zachodnich Polski nowymi osadnikami zniszczyło miejscową sztukę ludową? Prawdopodobnie przyczyniło się do całkowitego jej zatarcia, chociaż przyznać należy że sztuka i wytwórczość ludowa (niemiecka), m.in. w Karkonoszach (ta autentyczna) nie istniała już praktycznie w latach 30. XX wieku. Jej zanikanie miało miejsce na przełomie XIX i XX wieku.
Pisał o tym długoletni przewodniczący Towarzystwa Karkonoskiego, dr Hugo Seydel, wspominając, m.in. umiejętność obróbki drewna: „To niezwykłe, że nasi miejscowi górale, zarabiający ciężką pracą na chleb, posiadali i posiadają tak wielkie uzdolnienia. Dotyczy to również prac rzeźbiarskich w drewnie” – mówi Stanisław Firszt.

Właściwie już wówczas (ok. 1895 roku) twórców ludowych zajmujących się tym procederem właściwie nie było, dlatego postanowiono umiejętności te odtworzyć, tworząc sławną później Szkołę Snycerstwa. Czy była to sztuka ludowa? Raczej nie. To była taka niemiecka „Cepelia” i to co później starano się wprowadzić w Polsce.

- Niestety proces zanikania sztuki i wytwórczości ludowej postępuje. Przyczynia się do tego unifikacja kultury, powszechna globalizacja, komercjalizacja i w rezultacie brak zapotrzebowania na tego typu wyroby (chodzi o produkty czysto ludowe, mniej pamiątkarskie). Krawiectwo, tkactwo, hafciarstwo, koronkarstwo, garncarstwo, plecionkarstwo, kowalstwo, snycerstwo, zabawkarstwo, wycinankarstwo i inne tego typu zajęcia to już ginące zawody. Nie dotyczy to tylko Polski, proces ten miał już miejsce w Europie Zachodniej. Coraz wyraźniej zaznacza się w Europie Wschodniej. Widzimy go w Afryce (m.in. wyrób rzeźb i instrumentów muzycznych dla turystów), w Azji, Polinezji i obu Amerykach (chodzi oczywiście o ludność autochtoniczną) – opowiada dyrektor.

- Dlatego też autentyczne wyroby sztuki ludowej są coraz bardziej rzadkie i cenne, a ich wartość dorównuje dziełom wytworzonym przez artystów z dyplomami. Na niektórych przedmiotach zaznaczono wcześniej nawet napisy typu: „Ręcznie wykonane”, co podnosiło wartość wyrobu. Ale to też nie dotyczyło autentycznej sztuki i wytwórczości ludowej. Zawodowi twórcy i artyści ludowi działali bowiem dla określonej grupy ludzi na lokalny rynek, a ich wyroby służyły na co dzień i były w powszechnym użytku. W ubraniach zdobionych koronkami i haftem po prostu chodzono. Meble ludowe służyły w mieszkaniach, a sprzęty takie jak garnki były używane do gotowania, przechowywania i spożywania pokarmów. Dzisiejsze „wyroby ludowe” lub nazywane dzisiaj rękodziełem służą tylko ozdobie i zabawie. Nie mają już jak dawniej, funkcji użytkowej – podsumowuje Stanisław Firszt.

Ogłoszenia

Czytaj również

Profesor Alfred Jahn

Stop marginalizacji średnich miast

Muzealia z Kotliny w polskich filmach

Komentarze (6) Dodaj komentarz

kazimierzp 15-08-2016 23:26
Panie Stanisławie! Może przejmie pan do swego muzeum pana Dumina z Muzeum Karkonoskiego? On by tam panu bardzo "pasował"!;-)
~'/' 16-08-2016 8:57
Bardzo smutny jest ten artykuł, łezka ciśnie do oka... .
~ 16-08-2016 10:06
Ceny wyrobów rękodzielniczych są w mniemaniu wielu osób wysokie. Dlatego niewielu kupuje oryginalne, czasem bardzo czasochłonne rękodzieło. Zajmuję się trochę koronkarstwem, z przyjemnością spędzam każdą wolną chwilę nad czółenkami czy iglicą. Ale swoich wyrobów nie sprzedaję, bo wiem, że jeśli je godnie i właściwie wycenię, uwzględniając czas i swoją wiedzę, to niestety, nikt tego nie kupi. Chętnie poznałabym tutejszą sztukę koronkarską z poprzednich stuleci, by móc dawne motywy wpleść w swoje koronki....
~ 16-08-2016 10:11
Ceny wyrobów rękodzielniczych są w mniemaniu wielu osób wysokie. Dlatego niewielu kupuje oryginalne, czasem bardzo czasochłonne rękodzieło. Zajmuję się trochę koronkarstwem, z przyjemnością spędzam każdą wolną chwilę nad czółenkami czy iglicą. Ale swoich wyrobów nie sprzedaję, bo wiem, że jeśli je godnie i właściwie wycenię, uwzględniając czas i swoją wiedzę, to niestety, nikt tego nie kupi. Chętnie poznałabym tutejszą sztukę koronkarską z poprzednich stuleci, by móc dawne motywy wpleść w swoje koronki....
~so what 16-08-2016 13:51
Nie ma co rozpaczać,świat idzie do przodu,zmienia się,zawody wymierają podobnie jak ludzie,być może kiedyś narodzą się na nowo,jeśli będzie takie zapotrzebowanie.Gdyby świat stanął w miejscu nadal byście wyrywali zęby u kowala,mieszkali w kurnych chatach i umierali od byle jakiej choroby;)
~taka prawda 17-08-2016 21:08
Wyroby rękodzielnicze naleza tez do tradycji .Rekodzielo charakteryzowalo takie regiony jak" Kurpie, Kujawy, Mazowsze, Podlasie, Gorale, a także stroje krakowskie- to tez rekodzielo, Koniakow -koronki itd. Nie ma tradycji-to koniec. Prawda, ze swiat idzie do przodu, ale to co nasze ,polskie -powinno trwac!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Ciekawostki z kalendarium

Drugi podział wiedeńskich łupów

Poświst na "góralu"

Będzie referendum w Jeleniej Górze?

Gdzie są podziemia?

Sonda

E-papierosy są lepsze od zwykłych?

Oddanych
głosów
703
Tak
14%
Nie
65%
Nie wiem
21%