MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

„Gęsia” w blasku zwycięstwa

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 24 stycznia 2009, 18:53
Aktualizacja: Poniedziałek, 26 stycznia 2009, 21:33
Autor: Mateusz Banaszak
Jak zakład to zakład.Bohaterka spotkania po meczu, dokonała egzukucji na zaroście Zdzisława Wąsa
Fot. R.Ignaciak
Jeleniogórzanki wygrały na własnym parkiecie z czwartą drużyną w tabeli – KU AZS Politechniką Koszalińską 38:37 Zwycięstwo w ostatnich sekundach meczu zapewniła koleżankom wracająca do formy Marta Gęga , która atomowym strzałem w okienko pokonała koszalińską bramkarkę.

To był mecz na jaki czekano w Jeleniej Górze od wielu, wielu kolejek. To co zrobiły podopieczne Zdzisława Wąsa w tym meczu, zasługuje na oklaski i słowa największego uznania. W końcu jeleniogórzanki pokazały „pazur” w swojej grze rozprawiając się z nie byle kim, bo z czwartą ekipą ekstraklasy żeńskiego szczypiorniaka.

Pierwsza połowa spotkania nie zapowiadała wielkich emocji. Jeleniogórzanki od początku grały dobrze, dotrzymując kroku wyżej notowanemu rywalowi. Po ośmiu minutach gry było 6:6, a jeleniogórzanki wydawały się być dobrze przygotowane do tego pojedynku, wykazując ambitną walkę i chęć sprawienia miłej niespodzianki. Rywalki przyjechały do Jeleniej Góry pewne zwycięstwa i swoich niebywałych umiejętności. Po 13 minutach przyjezdne z Koszalina prowadziły różnicą trzech bramek 10:7 i szybko chciały powiększyć przewagę. Jednak pośpiech się nie opłacił, bo w obronie czujne były jeleniogórzanki , które dzięki skutecznym przechwytom zdołały zniwelować dzielącą je stratę. W pierwszej połowie świetnie spisywały się Mirella Kaczyńska, Sabina Kobzar i Marta Gęga to dzięki tym zawodniczkom Carlos potrafił odeprzeć atak rywala. W samej końcówce z dobrej strony pokazała się Agnieszka Szalek, która obroniła rzut karny i jeleniogórzanki schodziły na przerwę przegrywając zaledwie jedną bramką 18:19

Druga połowa spotkania na długo zapisze się w pamięci jeleniogórskich kibiców. W ciągu drugich 30 minut, jeleniogórzanki udowodniły, że potrafią stanąć na wysokości zadania, grą przypominając drużynę z czasów świetności.
Niestety, zaczęło się źle dla jeleniogórzanek, które grając w osłabieniu (kara dla Sabiny Kobzar) przegrywały już różnicą czterech bramek 19:23.
Wtedy jeleniogórzanki uważnie słuchały wskazówek trenera „ Uważajcie na Szafulską! Uważajcie na nią” , które okazały się bardzo cenne. Jeleniogórzanki poprawiły swoją grę obronną, rozbijając ataki rywalek. Pomogły im w tym również same zawodniczki z Koszalina, które po brutalnym faulu na Marcie Gędze w 37 minucie, która wychodziła na czystą pozycję - grały w potrójnym osłabieniu. To był sygnał dla podopiecznych Zdzisława Wąsa, aby grać jeszcze konsekwentniej. W 41 minucie na tablicy wyników widniał remis po 24 i cały mecz zaczynał się na nowo, lecz w lepszej sytuacji były jeleniogórzanki, które "wracając z dalekiej podróży", szły za ciosem zdobywając kolejne bramki.

Świetny mecz rozgrywała Monika Odrowska, która była utrapieniem dla koszalińskiej obrony, rzucając celnie i mocno z nawet najtrudniejszych pozycji. W obronie jeleniogórzanki również spisywała się bardzo dobrze. Dzięki doswiadczeniu Anny Fursewicz, przechwytom Agnieszki Koceli, skutecznym obronom Agnieszki Szalek jeleniogórzanki wyszły na już na dwupunktowe prowadzenie 27:25, ale rywalki nie odpuszczały . W 48 minucie po nerwowej grze zarówno z jednej jak z drugiej strony, po kilku wykluczeniach znów był remis po 30. Atmosfera w hali przy ul Złotniczej sięgała zanitu, żadna z druzyn nie mogła być pewna wygranej

„Co odskoczymy wynikiem to tracimy bramki. Agnieszka obroń coś!” błagał swoją bramkarkę Zdzisław Wąs. Nerwy dosięgały nie tylko trenera, ale i same zawodniczki. Przy stanie po 31, sędziowie za niesportowe zachowanie wysłali na ławkę kar Monikę Odrowską i jedną z zawodniczek Koszalina i robiło jeszcze bardziej emocjonująco. Na trzy minuty przed końcem wciąż był remis po 36 i rzut karny miały zawodniczki z Politechniki. Zdenerwowany Zdzisław Wąs, zmienił bramkarki – w miejsce Agnieszki Szalek weszła Ola Baranowska i…to ona obroniła rzut karny. To był kluczowy moment tego spotkania, ponieważ dzięki temu jeleniogórzanki nie pozwoliły osiągnąć rywalkom przewagi. Później zrobiło się po 37 i na około 40 sekund przed końcem to jeleniogórzanki miały piłkę po swojej stronie. Nasze długo rozgrywały, jakby zapomniały o upływającym czasie. Na zegarze tylko 3 sekundy do końca i sędziowie dyktują rzut wolny dla Jeleniej Góry. Koleżanki odgrywają do Marty Gęgi, a ta atomowym strzałem pokonuje po raz ostatni w tym meczu koszalińską bramkarkę i to Jelenia Góra triumfuje w tym spotkaniu.

Carlos Astol Jelenia Góra – AZS Politechnika Koszalińska 38:37 (18:19)
Carlos Astol: Agnieszka Szalek Aleksandra Baranowska, Marta Gęga 9, Monika Odrowska 7, Anna Fursewicz 6, Mirella Kaczyńska 5, Sabina Kobzar 4, Agnieszka Kocela 3, Marta Oreszczuk 3, Marta Dąbrowska 1

Ogłoszenia

Czytaj również

Trwa remont Krakowskiej

"Na luzie jedną"

Mają w nosie pieszych

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~szczypior 24-01-2009 19:03
Wkońcu zobaczyliśmy ambitną walkę do końca w wykonaniu naszego zespołu ;) to cieszy
~ja 24-01-2009 19:36
gdyby nie fatalna obrona naszych bramkarek to mecz wyglądałby zupełnie inaczej!! w ataku naprawdę nieźle - dawno nie widać było takiego zaangażowania u dziewczyn!! brawo :)
~andrzejjj 24-01-2009 19:52
wszystko ok ale niema kto bronic
~andrzejjj 24-01-2009 19:57
wasik ach ten wasik
~seeee 24-01-2009 20:52
suuuuuppppppeeeeeerrrrrr mecz !!!!!!!!!!!!!!!
~:) 25-01-2009 8:03
Marta to co zrobiłaś w te 3 sek to naprawde wielkie uznanie i mistrzostwo świata a emocje były naprawde wielkie :)) Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam ca łą druzyne:))))
~ 25-01-2009 12:26
do tych co się czepiają bramkarek: bronią one tak jak obrona pozwala, to są młodziutkie dziewczyny i przyjdzie jeszcze ich czas a laicy którzy się na tym nie znają niech się lepiej nie wypowiadają
~mmm 25-01-2009 13:27
do tych co się czepiają bramkarek: bramkarki bronią tak jak obrona pozwoli, są one jeszcze bardzo młodziutkie a laicy którzy się na tym nie znają lepiej żeby się nie wypowiadali
~........ 25-01-2009 14:55
taaa laicy heheheh wystarczy mieć oczy - bramkarki może i młode ale to ich wcale nie tłumaczy- Czarna , Maliczkiewicz (można by wiele wymieniać) też nie są "stare" ale szybko się rozegrały i pokazały że potrafią walczyć i być skupione. Każdy może mieć zły dzień ale nie cały sezon!!!!!!!
~edyta 25-01-2009 15:15
bramkarki są beznadziejne
~janko 25-01-2009 16:16
bramka jest tragiczna. w tamtym roku maliczkiewicz dawala rade i tez mlodziutka jest!!! fajnie jakby wrócila kiedys:)
~witold 25-01-2009 17:32
pieknie... bylo widowisko:p proponuje w nagrode zamontowac jeszcze 6 rur w artapie dla naszych zlotek;p a niech sie bawia:) buziaki dla calego zespolu:*:*:*:*
~piwko 25-01-2009 19:56
Ciekawe dlaczego Skompska nie gra w pierwszej druzynie???
~do piwko 26-01-2009 10:38
Bo nie pasowal jej kontrakt

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

O rozpadających się górach

W Karpaczu po rzutach karnych

Jeleniogórzanka z szansą na tytuł Miss Polski

Studium na początek

W Filharmonii dla Niepodległej

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
984
Tak
65%
Nie
28%
Nie wiem
7%