MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Gdy świat pozorów traci swą doskonałość

Wiadomości: Karpacz
Poniedziałek, 30 grudnia 2013, 6:49
Aktualizacja: Wtorek, 31 grudnia 2013, 8:12
Autor: Elster
Fot. AKPA
W ostatnią niedzielę tego roku (29 grudnia) Hotel Gołębiewski w Karpaczu zaprosił widzów do sali teatralnej na sztukę „Kochanie na kredyt” w reżyserii Olafa Lubaszenki do tekstu Marcina Szczygielskiego. Producentem spektaklu jest Impresariat Artystyczny “KONCERT” Zdzisława Marcinkowskiego i Agencja Aktorsko–Artystyczna BERG, a pomysłodawcą i organizatorem wydarzenia była firma EMY.

Widowisko „Kochanie na kredyt” nie jest kontynuacją sztuki „Single i remiksy”, chociaż obie realizacje są dziełem tego samego duetu autorsko-reżyserskiego Szczygielski & Lubaszenko. W dynamicznej i pełnej humoru komedii z elementami farsy przewija się motyw ulegania sezonowym wpływom reklam i kreowanej mody. Autor w mistrzowski sposób żongluje stereotypami, symbolami „wysokiej kultury”. Bardzo udanie ukazano różnego rodzaju uzależnienia, nie tylko od kredytów, ale mediów elektronicznych (np. Grażyna - macocha głównej bohaterki nie rozstaje się ze swym smartphonem, bezustannie sprawdza swoją skrzynkę e-mailową i publikuje zdjęcia w Internecie). Ten mechanizm napędza się sam, a jego produkty stają się coraz bardziej wyrafinowane, niekoniecznie lepsze. W cywilizacyjnym pośpiechu brakuje czasu na subtelności. Wartości nadrzędne coraz częściej przegrywają z miałkością, z popkulturą.

Poznajemy bezrobotną 30-latkę Annę (Agnieszka Sienkiewicz), która wcześniej prowadziła w telewizji porannej program “Dzień Dobry na Śniadanie”, a dziś nieustannie coś kupuje, ba, tonie w coraz większych długach i nie jest w stanie spłacać ogromnych kredytów, zaciągniętych na mieszkanie i jego wyposażenie. Ponadto walczy o względy zakochanego w sobie i bardzo egoistycznego Pawła (Bartłomiej Kasprzykowski), ex-chłopaka, nastawionego przede wszystkim na karierę wielbiciela imprez z czerwonym dywanem i błysków fleszy papparazzich. Któregoś dnia Annę nachodzi komornik Dominik (Filip Bobek) wraz ze swoim ochroniarzem Lucjanem (Piotr Zelt). Annę odwiedza też bez uprzedzenia była macocha Grażyna (Tamara Arciuch), która rozwiodła się z ojcem dziewczyny kilka lat temu, i marzy o następnej miłości.

Na duże brawa zasługują wszyscy aktorzy, bardzo przekonujący w swoich rolach. Pojawienie się Bartłomieja Kasprzykowskiego, który łączy dystans i precyzję z siłą ekspresji i autoironią, w stylizacji z damskiej szafy spowodowało żywą reakcję widzów. Facet w przebrany za kobietę to sprawdzony przepis na sukces sceniczny. Choć nie wszystkim to może przypaść do gustu, mężczyzna w damskich ciuszkach od zawsze był klasycznym chwytem komediowym. Tradycję grania ról żeńskich przez mężczyzn w XVII wieku zapoczątkował japoński teatr klasyczny Kabuki, a w Europie korzenie sięgają do pierwszych adaptacji dramatów szekspirowskich. W polskiej kinowej komedii pomyłek Leona Trystana „Piętro wyżej” (1937) przebrany za kobietę ulubieniec ówczesnych kobiet Eugeniusz Bodo śpiewa szlagier „Sexappeal, to nasza broń kobieca”. W legendarnej hollywoodzkiej komedii Billy'ego Wildera „Pół żartem, pół serio” (1959) z Marilyn Monroe, dwaj muzycy jazzowi (Tony Curtis i Jack Lemmon) uciekając przed ścigającymi ich mafiosami udają kobiety, aby załapać się na tournée żeńskiej grupy muzycznej. W filmie Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana” (1972) Wojciech Pokora zostaje niesłusznie oskarżony o kradzież obrazu i ukrywa się przebrany za Marysię. Dustin Hoffman w „Tootsie” (1982) Sydneya Pollacka jako bezrobotny aktor przebiera się za kobietę i walczy o prawa kobiet, zaś Robin Williams jako bezrobotny aktor zostaje nianią „Pani Doubtfire” (1993) i walczy o własne dzieci. Z najnowszych produkcji; Eddie Murphy gra monstrualnie grubą Rasputię w filmie „Norbit” (2007), a czarnoskóry komik Martin Lawrence w roli oficera FBI zmienia się w starszą panią w trylogii „Agent XXL” (2000–2011).

Słowa uznania należą się pełnej wdzięku i temperamentu Agnieszce Sienkiewicz. Tamara Arciuch znakomicie spisała się jako atrakcyjna i błyskotliwa macocha (sukienki z motywami zwierzęcymi dają jej pewną drapieżność), zachwyciła nie tylko swym warsztatem aktorskim, ale także śpiewem. Filip Bobek prezentuje powściągliwy, dystyngowany, niemal arystokratyczny styl gry. Piotr Zelt świetnie odgrywa trochę nieporadnego w relacjach damsko-męskich ochroniarza, lubiącego spokój domatora, a zaburzenie mowy jego bohatera, który podobnie jak pozostałe postacie ma swoją historię, wywołuje za każdym razem uśmiech.

Bardzo podobała się scenografia Wojciecha Stefaniaka, który stworzył dość wiarygodną aranżację przestrzeni: luksusowe mieszkanie, urządzone współcześnie. Zostało to przez niego dopracowane w najdrobniejszych szczegółach - jest salon, kuchnia i łazienka. A alarm, domofon i kuchenka działają jakby były prawdziwe. Na uwagę zasługują także kostiumy znanego stylisty Tomasza Jacykowa.

Komedia „Kochanie na kredyt” jest oparta na komizmie sytuacyjnym i słownym. Nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji i zabawnych scenek. W dodatku zakończenie jest zaskakujące i równie zwariowane jak cała sztuka.

Ogłoszenia

Czytaj również

Zaczytaj się z Jelonką.com

Marcin Wyrostek patriotycznie

Watra wraca w Otwartej Papierni

Komentarze (8) Dodaj komentarz

~Widz 30-12-2013 8:51
Tamara Arciuch to kobieta piękna !
~czujny 30-12-2013 13:13
a już myśleliśmy, że to artykuł o podupadającym domu kultury na Bankowej i pozoranckim klubie kwadrat, bo pasuje tytuł jak ulał!
~ws 30-12-2013 13:29
I oczywiście, recenzja lepsza niż ta komedia. Choć nie było takie to złe.
~tylko tyle? 30-12-2013 18:25
a przy okazji nie było przypadkiem jakiegoś pokazu, prezentacji? połączonego ze sprzedażą bezpośrednią (najlepiej na kredyt?)
~Do przedmówc 30-12-2013 19:11
Wiem chyba o co biega. Kilka miesięty temu w "Gołębiu" w Karpaczu warunkiem zobaczenia występu Cezarego Pazury był udział w warsztatach kulinarnych, czyli prezentacji garnków Eco- Vital za kilka tysięcy złotych (chyba 4100 zł albo na raty 155 złotych miesięcznie przez trzy lata). Nie, tym razem za te jedyne 100 zł można było zobaczyć to bez zakłócania. Ludzie śmiali się z byle czego, a nie było za bardzo z czego. Najlepiej wypadli: Zelt, Arciuch i Kasprzykowski.
~ciekawe 31-12-2013 4:56
Ktoś nie wie, czy przypadkiem Hotel Gołębiewski prowadzi szkołę podstawową, bo bym dziecko tam posłał?
~ 31-12-2013 22:10
Gołębiewski nie prowadzi szkoły podstawowej, ale w Karpaczu jest prywatna SP nr 707.
~FT 31-12-2013 22:11
Tamara Arciuch to kobieta ładna !

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Mają w nosie pieszych

W Filharmonii dla Niepodległej

Trwa remont Krakowskiej

Artystycznie i nie tylko u "Młodych Duchem"

Wypadek przy baniakach  

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
1015
Tak
65%
Nie
28%
Nie wiem
7%