MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Dzieje janowickiej lecznicy

Wiadomości: Janowice Wielkie
Niedziela, 14 czerwca 2015, 7:40
Aktualizacja: Poniedziałek, 15 czerwca 2015, 13:31
Autor: H–P
Fot. Archiwum Szpitala
Historia placówki liczy już sobie prawie 100 lat, obiekt był budowany w latach 1928–1931 jako sanatorium dla dzieci i szkoła gospodarstwa domowego, wg planów Ludwiga Burgemeistera (19.10.1863 – 13.02.1932) słynnego pruskiego architekta, wrocławianina z wyboru, pochowanego na Cmentarzu Grabiszyńskim.

Był on też jednym z dwóch autorów projektów pierwszych zabudowań wrocławskiej uczelni technicznej (obecnej Politechniki), wzniesionych w latach 1905-1910. Projektanta i współprojektanta takich budynków, jak: siedziba Instytutu Fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego przy obecnym pl. Kościelnym 4, Instytut Zoologiczny i Muzeum Przyrodnicze Uniwersytetu Wrocławskiego. W latach 1916-1917 współpracował przy budowie gmachu Nadprezydium Prowincji Śląskiej (aktualna siedziba Urzędu Miejskiego Wrocławia, pl. Nowy Targ 1/8), projektowanego przez Karla Löwe. Sporządził ponadto wiele szkiców architektonicznych i budowlanych dla innych miast Dolnego Śląska.

Zespół Profilaktyki i Rehabilitacji w Janowicach Wielkich położony jest na granicy Gór Kaczawskich i Rudaw Janowickich. Budynek, położony jest na wysokości ok. 440 m n.p.m. i dominuje nad okolicznym terenem, w otoczeniu zieleni świerków, sosen i buków. Z okien i tarasów widoczna jest piękna panorama Rudaw Janowickich, Karkonoszy i Gór Izerskich.

Bryła budynku na powierzchni zbliżonej do prostokąta składa się z pięciu części: centralnej oraz dwóch bocznych od strony wschodniej i dwóch od strony zachodniej. Całość pokryta jest dachem czterospadowym z uskokami. Obiekt posiada własne, grawitacyjne ujęcie wody, blisko kilometrowy wodociąg, oraz oczyszczalnie ścieków. Jedynym elementem dekoracyjnym jest murowany z cegły-licówki cokół na poziomie piwnicy, balkon na wspornikach na poziomie pierwszego piętra od strony południowej oraz proste, kubiczne portale drzwi wejściowych.

Historia obiektu
1. 1926-1928 budowa drogi dojazdowej.
2. 1928-1930 budowa Dziecięcego Domu Wypoczynkowego (Krajowy Zakład Ubezpieczeń).
3. Około roku 1945 r. lazaret dla rannych i rekonwalescentów.
4. Po 1945 r. zakład opiekuńczo - wychowawczy dla dzieci repatriantów z ZSRR – sieroty i półsieroty (Państwowy Urząd Repatriancki).
5. Od 1947 r. „Dom Pracy Kobiet” (przejęty przez Wojewódzki WZiOS) – w obiekcie przebywały repatriantki z dziećmi. Kobiety w większości pracowały na terenie Janowic Wielkich a po pracy uczęszczały do powszechnej szkoły wieczorowej. Dzieci natomiast umieszczone były w działającym na terenie placówki żłobku i przedszkolu.
6. W 1949 r. obiekt wraz z nieruchomościami o łącznej powierzchni prawie 16ha przekazano Dyrekcji Okręgowych Kolei Państwowych we Wrocławiu, Początkowo obiekt funkcjonował jako Dom Małego Dziecka gdzie przez pierwsze trzy miesiące od maja do lipca 1949 r. przebywało w nim 150 dzieci. Następnie przekształcono placówkę w Turnusowy Dom Dziecka z sześciotygodniowymi turnusami, siedmioklasową Szkołą Podstawową. Kierownictwo obejmują Stanisław Śpiewak i Rudolfa Cieślicka.
7. Od 1950 roku funkcjonuje Dom Wczasów Dziecięcych gdzie podczas jednego turnusu przebywało około 120 dzieci w wieku przedszkolnym.
8. Od 1951 roku działa Dom Zdrowia Dziecka, zmiana profilu z opiekuńczo-wychowawczego na profilaktyczno-wychowawczy..
9. Rok 1954 r. zawieszenie działalności w związku remontem kapitalnym.
10. Od stycznia 1955 r. uruchomiono Prewentorium Kolejowe (Centralny Zarząd Zdrowia przy Ministerstwie Komunikacji) – kierowano tu dzieci niedożywione, chore lub zagrożone chorobą – turnusy 2-3 miesięczne, profil profilaktyczno – leczniczy, do 235 dzieci kierowanych z Poradni Przeciwgruźliczych, 10 pielęgniarek, 20 wychowawców, zajęcia z gimnastyki leczniczej.
11. Od 1960 do 1966 roku dyrektorem był lekarz medycyny Kazimierz Wyrzykowski, liczba dzieci przebywająca w obiekcie zwiększyła się do 210 w tym grupy przedszkolne. Zwiększeniu uległ również personel medyczny – 2 lekarzy na pełnym etacie i jeden an pół etatu, stomatolog, rentgenolog.
12. W 1966 roku placówka została podzielona organizacyjnie na oddziały przedszkolny, szkolny dziewcząt, szkolny chłopców oraz oddział izby chorych. Liczba wychowanków wzrosła do 235 w każdym turnusie.
13. W 1973 roku Wydział Oświaty Prezydium Powiatowej Rady Narodowej zaczął sprawować opiekę nad praca dydaktyczno-wychowawczą
14. 1 stycznia 1976 roku uruchomiono wyciąg orczykowy.
15. 1997 r Samodzielny Publiczny ZOZ Dzieci.
16. 2000 r. zmiana działalności sanatoryjnej na szpitalną umowa z BKChSM i DRKCh utworzenie pionu rehabilitacyjnego - 2 oddziały: pulmonologiczny, rehabilitacji narządu ruchu.
17. Od 2002 roku obiekt pełni funkcję Zespołu Profilaktyki i Rehabilitacji S.P.Z.O.Z z oddziałami:
• Oddział rehabilitacji ogólnoustrojowej,
• Oddział rehabilitacji neurologicznej,
• Oddział rehabilitacji kardiologicznej.
Obecnie do prowadzenia rehabilitacji wykorzystywanych jest 7 sal gimnastycznych, gabinety fizykoterapii, terapii zajęciowej masażu i hydroterapii, w tym basen rehabilitacyjny.

Dane budynku:
Kubatura – 31 511 m3
Powierzchnia zabudowy – 1 095 mkw
Powierzchnia użytkowa - 5 132 mkw
Wysokość – 20 m
Ilość kondygnacji 4 nadziemne + przyziemie

W załączeniu zdjęcia: z okresu budowy obiektu, lata przedwojenne 1930-39 szkoła gospodarstwa, prewentorium, okres powojenny.

Ciekawym elementem są dwa zdjęcia jedno z budowy rok 1929 gdzie w górnym lewym rogu na linii lasu widać zabudowania (prawdopodobnie punkt widokowy, schronisko Różanka) a na kolejnych zdjęciach np. z 1945 r nie widać już tego obiektu.

Czytaj również

Głosy za strajkiem?

Otto Finsch z Cieplic wybitny przyrodnik

Prezesi spółek miejskich o cenach energii

Komentarze (22) Dodaj komentarz

~mańka 14-06-2015 14:45
Pracowałam tam krótko, ale bardzo ciepło wspominam tan czas. Urzekające położenie, wspaniałe widoki, spokój i miła atmosfera tego miejsca, pozostaną na długo w mojej pamięci.
~ 14-06-2015 17:40
Właśnie dlatego przez takie opiekuńcze, socjalne i oświatowe brewerie bezbożny PRL legł w gruzach. Mogło być tak pięknie jak w II RP, biednie, analfabetycznie ale po bożemu i gruźlica nie byłaby taka straszna, ha, ha, ha.
~wtf 14-06-2015 20:44
Co Jelonka miała na celu pisząc ten artykuł? Ja wiem a Wy? :)
~do wtf 15-06-2015 7:49
Bo tytuł powinien brzmieć: "Była sobie lecznica"
~@ wtf 15-06-2015 12:28
Jak to co, wystarczy spojrzeć na inicjały autora, H-P, no przecież to na pewno nie Humanitarny Polityk tylko jakiś inny Hubert :)
~dee 15-06-2015 13:44
a w czasie wojny dziura? przecież nieoficjalnie wiadomo że wehrmacht sie leczył...
~dee 15-06-2015 13:50
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.304037172957844.89941.220804157947813&type=3 a tu więcej zdjęć z okresu powojennego (ogólnie Janowic)
~janowiczanin 14-08-2015 21:21
Hubert P. sobie dorabia do dyrektorskiej pensyjki. A artykuł beznadziejny, w zasadzie to nawet nie artykuł ,tylko informacje przeklejone z jakiegoś źródła, napisane w wybitnie grafomańskim stylu i z błędami.
~Zdzisiek P 11-06-2017 19:00
Bylem tu kilka razy.Moj tatus po wojnie ,byl chory na gruzlice.Mam 63 lata,a widok samego budynku ,przywoluje wspomnienia.Po przyjezdzie ,badanie lekarskie pielegniarka. Jaki bylem zdziwiony ,nastepnego dnia ,gdy zobaczylym,ze niektore dzieci ,mialy glowy owiniete recznikami.Nie wiedzialem dlaczego.Te ,ktore sie w nocy moczyly ,wieszaly reczniczki na poreczy ,aby dyzurna w nocy ich budzila.Po paru dniach wszystko sie normowalo.To byly wspaniale czasy dziecinstwa.Przed budynkiem ,byly schody ,w dol okolo 50?mbylo boisko,po przejsciu przez dziure w siatce ,dalej . mozna bylo dojsc do Bobru.Po drugiej stronie ,w lesie byly dwie polanki ,nazwalismy to okulary .Z okien widzielismy BLIZNIAKI,nie cycki BB.Mile wspominam te czasy.Kazde panstwo powinno dbac o ludzi ,a SZCZEGOLNIE O DZIECI.
~Zdzisiek P 11-06-2017 19:00
Bylem tu kilka razy.Moj tatus po wojnie ,byl chory na gruzlice.Mam 63 lata,a widok samego budynku ,przywoluje wspomnienia.Po przyjezdzie ,badanie lekarskie pielegniarka. Jaki bylem zdziwiony ,nastepnego dnia ,gdy zobaczylym,ze niektore dzieci ,mialy glowy owiniete recznikami.Nie wiedzialem dlaczego.Te ,ktore sie w nocy moczyly ,wieszaly reczniczki na poreczy ,aby dyzurna w nocy ich budzila.Po paru dniach wszystko sie normowalo.To byly wspaniale czasy dziecinstwa.Przed budynkiem ,byly schody ,w dol okolo 50?mbylo boisko,po przejsciu przez dziure w siatce ,dalej . mozna bylo dojsc do Bobru.Po drugiej stronie ,w lesie byly dwie polanki ,nazwalismy to okulary .Z okien widzielismy BLIZNIAKI,nie cycki BB.Mile wspominam te czasy.Kazde panstwo powinno dbac o ludzi ,a SZCZEGOLNIE O DZIECI.
~Zdzisiek P 11-06-2017 19:39
Mysle,ze jestem,jednym z mlodszych uczestnikow turnusow leczniczych.PKPmialo dobra opieke zdrowotna.Prewentorium w Janowicach Wielkich jest tego przykladem.Przez caly okres mojej pracy zawodowej,od 15go roku zycia,juz nigdy wiecej ,nie skorzystalem z prewentorium ,sanatorium itp,a wiek swoje robi.Podsumowojac wyzywienie-super wychowawcy-super opieka medyczna -super. Zapewnijmy to naszym dzieciom i wnukom Zdzisiek . z Bialogardu. Czekam na inne wpisy. Pozdrawiam Janowice Wielkie.
~Ola 6-01-2018 15:44
do: ~Zdzisiek P (19:39)
Hej ,bylam w prewentorium PKP w Janowicach 2x . Za pierwszym strasznie ryczalam bo mialam 7 lat czyki byli to 24 lata temu .Drugi pobyt byl juz znacznie fajniejszy.
~ 16-04-2018 10:19
do: ~Ola (15:44)
Ja bywałem tam mniej więcej 10 razy pod rząd rok po roku z jednym turnusem zimowym i 2 miesięcznymi pobytami latem bardzo miło wspominam to miejsce i ludzi którzy tam pracowali myśle ze wiele wyniosłem z tamtych pobytów . Absolutnie piękne miejsce do dziś wspominam :)
~J.T. 22-03-2018 12:59
Pozwolę sobie i ja na skreślenie kilku zdań, dotyczących mojego pobytu w tutejszym Prewentorium. Przyjechałem do niego po raz pierwszy 01.09.1959 roku, a wyjechałem w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Zastała mnie, więc tutaj dość sroga zima. Nie robiła ona wprawdzie na mnie, na nas młodych kuracjuszy wielkiego wrażenia, gdyż byliśmy od wczesnych godzin porannych, poddawani intensywnemu, systematycznemu hartowaniu. W tym czasie, pracował tutaj starszy Pan, który był głównym lekarzem tutejszego Prewentorium. Gość był tak maksymalnie zahartowany, że zawsze chodził lekko ubrany, bez względu na pogodę i porę roku. Na gołych nogach nosił sandałki. Nigdy nie ubierał skarpetek. Z tego, co nam dzieciom było wiadomo, nie tylko nasz turnus hartował na mrozie i śniegu, ale robił to również z innymi dziećmi, które przyjeżdżały tutaj w okresie zimowym. Metoda Jego była prosta, patrząc na nią przez pryzmat dorosłego człowieka. Na czym ona polegała, a mianowicie - rano o godz.07:00 pobudka, a za oknami siarczysty mróz i zimno jak cholera. Wychowawca wchodził do sal i zrywał z łóżek zaspane dzieciaki. Dyscyplina była, jak w wojsku - nie było sprzeciwu ze strony kuracjuszy. Wszyscy milcząco, ale posłusznie wskakiwali w kapcie, które ułożone stały pod łóżkiem. Wspomnę tylko, że wieczorem, przed zgaszenie światła na sali, wychowawca chodził i sprawdzał, czy kapcie są ułożone i czy pod spodniami od piżamy, nie mamy przypadkiem założonych majtek. c.d.n.
~J.T. 22-03-2018 13:02
Gdy błyskawicznie byliśmy rozbudzeni i staliśmy już na nogach, dyżurny sali otwierał wszystkie okna, a reszta na komendę biegła na dół do szatni, gdzie mieliśmy ułożone swoje buty zimowe. Przy ich ubieraniu, było trochę niekiedy zamieszania, bo zdarzało się, że myliliśmy swoje obuwie, będąc trochę zaspani. Kto już je ubrał, biegł po frontalnych schodach na dwór, gdzie czekał już wspomniany lekarz. Lekki rozruch pod Jego nadzorem i jeden za drugim, bieg w stronę bramy wyjściowej naszego ośrodka. Dzieciaki na początku, trzęsły się jak gów…o w trawie, mając na sobie tylko cieniutkie piżamki. Po wybiegu z głównej bramy, kierowaliśmy się zaraz w ścieżkę, która była po naszej prawej stronie. Biegniemy w górę i po drodze wykonujemy ćwiczenia gimnastyczne, którymi kieruje Pan doktor, a niekiedy wspólnie z naszym wychowawcą. Wspinamy się wyżej i wyżej. Zaczyna się dzieciakom robić coraz cieplej, ba……. nawet zaczynamy ściągać z siebie bluzki od piżamy. Cała zaprawa z reguły trwała pół godziny. Po takim rajdzie górskim, zbiegamy do ośrodka od tyłu naszego budynku. Każdy z nas był super rozgrzany i z gołym torsem , wbiegał do sali, w której panowała iście zimowa temperatura. Zamykaliśmy okna, ścielimy łóżka i przystępujemy do porannej toalety. Nie było maruderów i niezadowolonych dzieci z rannej, zimowej zaprawy. Nie pamiętam, aby dzieciaki przez to, co rano przechodziły, miały problemy ze zdrowiem, nad którym czuwały wspaniałe Panie pielęgniarki, jak i nasz wiecznie gorący i zahartowany lekarz.
~J.T. 22-03-2018 13:04
Wspomnę, że rodzice dzieci, nie miały zastrzeżeń, co do sposobu zajmowania się ich pociechami. Kończąc moje jedno ze wspomnień, jakie mi pozostało, nadmienię tylko, że po dobrym porannym śniadanku, szliśmy na poddasze do szkółki, aby do świeżej główki, włożyć trochę wiedzy, która miała nam się przydać w przyszłym dorosłym życiu. Na długiej przerwie, wszyscy dostawaliśmy na drugie śniadanie - główkę cebuli, wraz z suchym chlebem, – ale to smakowało - pycha. Nie pamiętam już nazwisk naszych nauczycieli. Pamiętam tylko, że naszego wychowawcy żona, była naszą nauczycielką. Pamiętam również, że jednym z naszych wychowawców, był młody Pan, który bardzo kochał góry. Pełnił jakąś funkcję w służbach górskich. Zawsze miał przypiętą na piersi jakąś związaną z górami odznakę, która rzucała się każdemu w oczy. Chyba zawsze nosił górskie buty – nazywały się one w tamtych czasach – „ traktory „’.To On był tym, który zaszczepiał nam miłość do gór. Organizował częste wyprawy górskie, które dostarczały nam zadowolenie i radość z nabywanej wiedzy, przekazywanej przez naszego wychowawcę. Byłem bardzo zadowolony z pobytu w tym Prewentorium, do tego stopnia, że ponownie do niego przyjechałem w 1962 roku. Nadmienię tylko, że 1962 roku latem, przyjechałem razem ze swoim podwórkowym kolegą Jasiem Tomaszewskim, byłym w późniejszym czasie naszym reprezentacyjnym bramkarzem piłki nożnej, który jak się mawiało - " zatrzymał Anglię " Pozdrawiam tych, co jeszcze tutaj wchodzą i tych, co tutaj zawitają, aby razem wspólnie powspominać chwile spędzone w Prewentorium Kolejowym w Janowicach Wielkich. J
~ 26-03-2018 12:15
Witam.Ja w prewentorium byłam mając 8 lat,więc 34 lata temu.I mało z tego okresu pamiętam. Bardzo płakałam jak zostawiali mnie tam rodzice.byłam okropnym niejakim, ale pamiętam smak startej marchewki,która bardzo mi smakowała. Pamiętam z boku budynku fajne miejsce gdzie chodziliśmy się bawic,tam były orzechy,rosła Leszczyna.Uczyliśmy się siedząc na podłodze. Teraz mam do tego miejsca ogromny sentyment,przejeżdżałam wczoraj kolo Janowic,ale tam jest teraz szpital i pewnie wszystko się pozmieniało. Pozdrawiam wszystkich którzy tam byli.Monika
~ 26-03-2018 12:27
Pamiętam jeszcze schody i taka drogę podjazdowa.Była tam taka budka,tam siedział stróż. Monika
~ 29-09-2018 19:27
Witam.jezdzilem tam na turnusy 4 razy.rok..87-91 pamietam wychowawce na gripoe chyba pan zbyszek uczyl grac w szachy gralismy w turniejach na sali naszej gralismy w pilke z janowicami mecze byly..sanki obok na gorce z wyciagiem..najlepsze czasy..szukam kolezanki z wroclawia z ul.wieczystej wtedy mieszkala anna slowiak..ech...tyle lat
~Magdalena 17-11-2018 21:08
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy przebywali na turnusach w Janowcu. Sama byłam tam dwa razy, kiedy miałam 5 i 7 lat. To było w 1976 i 1978 roku na turnusach zimowych. Z pierwszego pamiętam super pobyt w izolatce z powodu ospy. Wszyscy byli smarowani gencjaną i świetnie się bawiliśmy.Izolatka dla ospowców sąsiadowała z tą dla tych z różyczką. Mój starszy o rok brat miał różyczkę. Jakoś mogliśmy się ze sobą kontaktować. Posiłki wjeżdżały na nasze izolatkowe sale specjalną windą kuchenną, z rozsuwanym pionowo oknem. Winda była dwudzielna, miała dwie półki. Przywoływało się ją przyciskami. Musiała robić wielkie wrażenie na 5-latce. Co za technika!! Z tamtego turnusu pamiętam poranne mierzenie temperatury. Do sali wchodziła pielęgniarka i każdemu wkładała pod pachę termometr. po kilku minutach wchodziła raz jeszcze i zabierała te termometry, zapisując wartości. Dostawaliśmy każdy swój kieliszek tabletek do połknięcia. Kieliszki z grubego szkła, na tacy z przylepionymi nazwiskami... Pamiętam też dumę, jaka mnie rozpierała, kiedy dostaliśmy paczki z domu, a w nich słodycze i - tak mi się wydaje, że musiały to być - jajka-niespodzianki, bo w środku były małe zabaweczki do składania. Ja miałam słonia. Składaliśmy je z bratem i chwaliliśmy się nimi. To było coś!
~Magdalena 17-11-2018 22:06
Przepraszam za pomyłkę w nazwie miejscowości, oczywiście chodzi mi o Janowice. Z drugiego pobytu pamiętam drogę prowadzącą do ośrodka. Po prawej stronie rozciągał się widok na miasteczko: spadziste dachy i wieża/wieże kościoła... Cudne. Przy wejściu też po prawej stronie domek- stróżówka, do którego wysłano mnie po kilku dniach, tygodniach (?) po paczkę od babci. Tym razem byłam z młodszym bratem. chodziłam do pierwszej klasy, więc byliśmy na różnych salach. od czasu do czasu odwiedzałam go. Pamiętam wielką klatkę schodową, wahadłowe drzwi do skrzydeł budynku, wielkie łazienki, magazyny, w których przechowywano nasze walizki, i do których chodziliśmy chyba raz na tydzień zostawiając brudne ubrania (składowało się je do koszy wiklinowych) i zabierało się czyste. Pamiętam lekcje w szkole i zajęcia pozalekcyjne, na których przygotowywaliśmy się do występów ucząc się tańca do piosenki "Zasiali górale". W galerii znalazło się zdjęcie nr 18, na którym jestem - pierwsza z prawej to ja. To chyba z tych występów właśnie. A może z innych... Pamiętam, jak robiliśmy te kwiatowe opaski. I jeszcze andrzejkowe wróżby... wg nich mężem moim miał zostać blondyn, grający na trąbce. Na podwórku stał zdezelowany autobus, który służył nam do zabaw. Pełno śniegu wokół ,mróz, mokre rękawiczki, super!!! A na sanki chodziliśmy na wzgórze pod lasem i stamtąd zjeżdżaliśmy w dół.
~Magdalena 18-11-2018 0:30
Znalazłam kosze na bieliznę na 4 zdjęciu w galerii. To te same, do których wrzucaliśmy brudne ubrania i w których czyste wracały z pralni. Niesamowite! przetrwały tyle lat!!! Przynajmniej do 1978/79 roku!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Echa wojny 1870/1871 roku w Jeleniej Górze

Znani Polacy u cieplickich wód

Prezydent wezwany przez prokuratora

Wiosna Biedronia sprawdza i zapowiada

Wspomnienie o Miloslavie Bartošu

Sonda

Czy wszyscy młodzi do 26. roku życia powinni być zwolnieni z podatku PIT?

Oddanych
głosów
959
Tak
38%
Nie
54%
Nie mam zdania
8%