MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Dyplomy w kryptoreklamie?

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Sobota, 12 lipca 2008, 7:54
Aktualizacja: Niedziela, 13 lipca 2008, 7:29
Autor: Mar
Fot. TEJO
W dwóch liceach maturzyści, odbierający świadectwo dojrzałości, dostali je w teczkach reklamujących Wyższą Szkołę Menedżerską z Legnicy z siedzibą w Jeleniej Górze. Jej kanclerz to były prezydent miasta, dobry znajomy dyrektorów wspomnianych placówek oświaty. Sprawa skończy się w prokuraturze.

Chodzi o dwa renomowane licea: I LO im. Żeromskiego i II LO im. Norwida. Jej dyrektorzy: Paweł Domagała i Jadwiga Dąbrowska znani są z lewicowych sympatii. Domagała nawet kandydował z SLD na posła w ubiegłym roku i był radnym z list tej formacji. Z kolei kanclerzem WSM jest Józef Kusiak, były prezydent miasta i lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

– Byłem zdumiony, gdy zobaczyłem świadectwo w teczce reklamującej szkołę kierowaną przez pana Kusiaka. Większość z nas wie, że to dobry znajomy naszej dyrektor – powiedział nam Konrad, jeden z absolwentów II LO.
Ale nie on jeden uznał rozdawanie świadectw maturalnych w teczkach reklamujących wyższą uczelnię w Legnicy za przekroczenie dobrych obyczajów. Kilku maturzystów dotarło do Oliwiera Kubickiego, pełnomocnika jeleniogórskiego oddziału stowarzyszenia Stop Korupcji.

– Wszyscy byli oburzeni, że tak szczególny dzień został wykorzystany na prowadzenie akcji marketingowej jednej tylko uczelni – wyjaśnia Oliwier Kubicki. – Zupełnie inna sytuacja byłaby, gdyby na korytarzu stał stół z materiałami reklamowymi różnych uczelni, również WSM – dodał.

Dla Kubickiego jest to oczywiste i jest pomocną informacją. Jednak świadectwa opakowane w teczkę tej uczelni były co najmniej nieeleganckie. – Postanowiłem złożyć w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa korupcji. Niech prokuratura sprawdzi, czy uczelnia zapłaciła szkołom za reklamę. W jaki sposób teczki trafiły do liceów? Czy podpisano stosowną umowę?

– Niech się Kubicki zajmie poważnymi sprawami, a nie pisaniem donosów o nic – powiedział nam zdenerwowany Józef Kusiak, kanclerz WSM w Legnicy. – To był nasz autorski pomysł i jest od kilku lat stosowany w Legnicy, Głogowie, Jaworze czy Zgorzelcu. Zamiast wydawać pieniądze na reklamę w gazetach czy w radiu, zamawiamy estetyczne teczki i za darmo proponujemy szkołom, żeby w nich wręczano świadectwa. Inne uczelnie przecież też tak mogą zrobić.

Zdaniem jeleniogórskiego rzecznika praw konsumenta, Jadwigi Reder-Sadowskiej, rozdawanie świadectw maturalnych w teczkach jednej uczelni to element nieuczciwej konkurencji.
– Reklama trafia tutaj do młodych w bardzo szczególnym momencie. Wręczenie świadectwa dojrzałości pamiętamy przez całe życie, więc i szkoła którą młodzi ludzie zobaczą na teczkach, zapadnie im w świadomość. Uczelnia ma prawo ofiarować swoje materiały promocyjne komu chce. Natomiast dyrekcje szkół powinny być bardzo wstrzemięźliwe w ich wykorzystaniu. Teraz zaprotestować mogą inne szkoły wyższe, które w ten sposób są dyskryminowane.

Niż demograficzny dociera już do poziomu uczelni i walka o studenta staje się coraz bardziej bezpardonowa. Nowe kierunki, lepsze warunki socjalne i inne zachęty ma w swoim repertuarze każda szkoła. Jeśli pomysł WSM podchwycą inni, maturzysta będzie wychodził z uroczystości wręczenia świadectw z naręczem materiałów promocyjnych. Czy im się to spodoba? Po tegorocznych reakcjach widać już, że nie.

Ogłoszenia

Czytaj również

Mikołaj nie zawiódł

Rozrywki tu nie będzie, powstanie market

Młodzi przeciw zmianom klimatycznym

Komentarze (84) Dodaj komentarz

~laj 12-07-2008 8:37
no a w Kowarach maturzystom dają też w teczkach, tyle że są one opatrzone wizerunkami szkoły, gdzie się uczyli
~oburzona 12-07-2008 8:53
jak tylko z dwóch szkół???? Ja konczyłam "ekonoma" i takze dostałam w takiej teczce swiadectwo :)). Baardzo ładna teczka
~Politolog 12-07-2008 8:54
Co jak co ale takie chwyty to już żenada... Każdy wie, że WSM to szkoła dla tych co mają kasę ale zapał do nauki zerowy. Poziom tej szkoły bo nie można jej nazwać uczelnią jest conajmniej poniżej przeciętnej. Licealisto chcesz się kształcić uciekaj do Wrocławia!!!
~ 12-07-2008 9:17
Dziada do ZGLU do odpracowania w pracach interwencyjnych trzeba odkopac 50 rynien w budynkach komunalnych bo sa pozatykane
~ 12-07-2008 9:20
A czy ta publikacja nie jest kryptoreklamą ? Może by tak nie wymieniać nazwy szkoły wyższej w treści publikacji, tylko napisać, np." że jedna ze szkół wyższych w Jeleniej Górze zareklamowała się w czasie wręczania świadectw maturalnych". Ewentualnie mógłby Pan, Pani Dziennikarz w treści publikacji wymienić wszystkie szkoły wyższe w Jeleniej Górze. Pozdrawiam.
~ 12-07-2008 9:26
A czy ta publikacja nie jest kryptoreklamą ? Może by tak nie wymieniać nazwy szkoły wyższej w treści publikacji, tylko napisać, np." że jedna ze szkół wyższych w Jeleniej Górze zareklamowała się w czasie wręczania świadectw maturalnych". Ewentualnie mógłby Pan, Pani Dziennikarz w treści publikacji wymienić wszystkie szkoły wyższe w Jeleniej Górze. Pozdrawiam.
~oburzona 2 12-07-2008 9:28
No bo EKONOM to tez "dobra znajoma" bylego p. Prezydenta
~Czuwaj dr! 12-07-2008 10:59
Przecież każdy wie, że WSM jest chłamem. Niech Kusiak wreszcie zajmie się konkretnym zajęciem, a nie.. Będzie bimbał całe życie ze stołka na stołek! Wstyd panie BYŁY prezydencie! Całe szczęście, że już były.. O jakie szczęście!
~socjolog 12-07-2008 11:18
jak obecny radny sejmiku dolnoslaskiego z ramienia po, byly dziekan walbrzyskiej dzkoly zarzadzania i przedsiebiorczosci jerzy tutaj, przed wyborami rozsylal wszystkim bylym studentom zaproszenia na juwenalia czy inna impreze studencka w zamku ksiaz w firmowych kopertach uczelni na koszt poczty polskiej to nikt w tym ukrytej kampanii wyborczej i sprzeniewierzenia majatku publicznego nie widzial...
~Maturzysta 12-07-2008 11:30
Bardzo dobry pomysł, inne szkoły - uczelnie niech biorą to jako przykład dotarcia bezpośrednio do maturzysty , choć większość przed rozdaniem wyników matur jest zdecydowana na jaką wyzsza Uczelnię przśle swoje dokumenty.
~do politologa 12-07-2008 11:41
nie uczyłeś się w niej to nie opowiadaj - jest to nieeleganckie.
~do Politolog 12-07-2008 11:43
a ja uważam że nie trzeba odrazu uciekać do Wrocławia! politechnika i akademia są na bardzo wysokim poziomie.... i to chyba wyższym niż we Wro
~dawnystudent 12-07-2008 12:40
Brawa dla autora. Artykuł wspaniały i po linii i na bazie. Ilustracja - fotka - pełne oburzenia i dezaprobaty miny maturzystów. Wypowiedzi okraszone odpowiednio dobrymi określeniami reakcji i nastrojów. Maturzysta (przyszły student) był zdumiony, reprezentant szkoły zdenerwowany. Krótko: nadęty balon a jedyna celna uwaga, że sprawa skończy się w prokuraturze. Tam spuszczą ją z wodą, bo nikt się nie będzie nią zajmował. Klasyczna szkoła reklamy i chyba tutaj słusznie było by napisać kryptoreklamy - nie wżne co piszą, ważne że piszą. Redaktorze oczekujesz szacunku - szanuj sam siebie.
~Ciekawski II 12-07-2008 12:51
Kryptoreklama w podaniu nazwy SZKOŁY ? i TO PRETENDUJĄCEJ DO NAZWY WYZSZEJ uCZELNI??! Czy to, że podaje sie nazwe nie będzie raczej ostrzeżeniem przed wyborem takiego " UCZYLISZCZA"... NO JEŚLI MAMY MIEĆ TAKICH menadzerów?!? i tak wysoki poziom Wykształcenia, a przede wszystkim MORALNOŚCI to nie dziwę się, owej kryptoreklamie ( czy raczej antyreklamie) . Tym bardziej sprawa jest delikatnie mówią zagadkowa W KULISACH POWSTANIA uczelni. No i mam zapytywywanie - Jakich nauk jest doktorem dr. J. Kusiak? Boże ma " smykalke " menadzerska to wiemy obserwjąć Jego karierę... Czy w tej sytuacji nie będzie to antyreklama?
~ed 12-07-2008 13:30
nie widze problemu, jesli jakiś maturzysta wybiera uczelnie kierując się jakąś ulotką to lepiej niech wybierze WSM, tam jest dla takiego człowieka odpowiedni poziom, dobre uczelnie (AE, Politechnika) oczekuja na bardziej świadomych swoich celów i inteligentnych ludzi, któzy traktują życie poważnie i decyzje podejmują nie na podstawie reklam ale rzeczywistych czynników. a takie szkółki jak WSM zawsze będą istnieć, w końcu nie każdego stać na dyplom uniwesrytetu i nie każdemu też jest on potrzebny.
~do ~ed 12-07-2008 13:55
po tych "dobrych uczelniach" mamy bardzo zlych zarzadcow;-)
~~Emeryt 12-07-2008 15:01
Cały Kusiak - wystarczy przypomnieć jak w Urzędzie Miasta ludzi zmuszano do kupna podobnych okładek przy wydawaniu aktów z USC - wówczas ludzie też się buntowali i ...Urząd odstąpił od pobierania opłat :) Jaki Manager (rodem z Moskwy) takie było miasto nasze - zero inwestycji, brud, smród i ubóstwo. Teraz to choć wiemy, że nowy prezydent uczony człowiek jest to fakt i tak być powinno - a jak będzie zobaczymy. Bardzo dobrze Panie Oliwier!
~do Czuwaj dr ! 12-07-2008 15:09
Widzę że się boisz przedstawiać własnym nazwiskiem - tchórzu ?. Panie Prezydencie gratuluję i życzę powodzenia .
~obywatel 12-07-2008 15:41
Proponuję aby założyciel WSM wystąpił z pozwem do sądu, przeciwko osobie która ukrywa się pod " Czuwaj dr ! ". Jestem przekonany że za słowa " WSM jest ......... " poniesie konsekwencje, i będzie musiał zapłacić odszkodowanie.
~TZE 12-07-2008 15:54
re:12-07-2008 08:54 | ~Politolog| Jelenia Góra to ekstra miejsce do studiowania. Mamy na pewno dwie świetne renomowane uczelnie: AKADEMIĘ-UNIWERSYTET EKONOMICZNY i POLITECHNIKĘ WROCŁAWSKĄ w Cieplicach. Nie ma potrzeby wyjeżdżać do Wrocławia. Jak lubisz stać w korkach, to wyjeżdżaj i trać czas na ulicach, w tramwajach i w marketach. W dobie internetu wiedza jest dostępna praktycznie wszędzie a do Wrocławia ~2 godz. Poziom nauczania w tych uczelniach gwarantuje, że nie pożałujesz wyboru. Obie uczelnie dysponują świetną kadrą naukową, laboratoriami, salami wykładowymi, ćwiczeniowymi i akademikami. Wybierając Jelenią Górę studiujesz w przepięknym miejscu. Np. Politechnika Wrocławska to dawny Pałac Schaffgotschów w Parku Zdrojowym, studiujesz w uzdrowisku. Pozdrawiam.
zloty666 12-07-2008 16:04
pytanie czy dochodzenie będzie sprawiedliwe i obiektywne i jaką karunię poniesie prezydencik były . . .
~stary wiarus 12-07-2008 16:36
a moze to oli dotarl do studentow... i dmucha w dziurawe zagle;-)
~Józef Kusiak 12-07-2008 16:39
Szanowny Panie " emerycie" ! Szkoda, że pan nie pisze pod własnym nazwiskiem , bo wtedy łatwiej było by mi się odnieść do pana tekstu.Tak, skończyłem studia doktoranckie w Moskwie i się tego nie wstydzę , tak jak nie wstydzę się tego, co robiłem dla ludzi przez całe moje dotychczasowe życie. Byłem dumny z tego że przez dwie kadencje byłem Prezydentem i jedną kadencję wiceprezydentem wspaniałego miasta, jakim jest Jelenia Góra.W całym okresie mojego prezydentowania , wspólnie ze wszystkimi moimi współpracownikami staraliśmy się, aby Jelenia Góra się zmieniała i sie zmieniła. Powstało wiele nowych /całkowicie/ zakładów produkcyjnych, usługowych, handlowych, zbudowano dziesiątki kilometrów infrastruktóry podziemnej, wyremontowano kilkadziesiąt ulic i placów w tym plac Piastowski w Cieplicach , i wiele innych mniejszych i większych inwestycji w gospodarce komunalnej , oświacie , kulturze , ochronie środowiska itp. Te wszystkie przedsięwzięcia , podejmowaliśmy z myślą, aby mogły służyć możliwie jak największej liczbie mieszkańców naszego miasta w tym panu panie emerycie. Więcej optymizmu panu życzę . Może pan pisać bezpośrednio na moją pocztę jak będzie miał pan ochotę : jozefkusiak@op.pl
~Aga---- 12-07-2008 17:01
nie idzcie do WSM!!!Ta szkoła to jakaś pomyłka..Ja poszlam i zaluje!Warynki do nauki straszne.Co semestr podwyzki,a dalej nic sie nie zmiania na lepsze..
~Ted 12-07-2008 17:26
Przeczytałem artykuł i wszystkie posty i nie mogę się na dziwić o co taka wrzawa .I związku z tym mam pytanie dla czego inne szkoły nie wpadły na taki pomysł ? ludzie przecież mamy demokracje i każdy może się reklamować jak chce ,mamy przecież mądra młodzież i to ona sama będzie decydować do jakich szkół chce iść.Jeśli ktoś dostał taką teczkę to przecież nie oznacza ,że musi składać papiery na tą uczelnie.Wszyscy mówią ,że najlepiej wybierać uczelnie we Wrocławiu ,a ja myślę czy będzie to Wrocław czy Jelenia to wszędzie jeśli chce się coś w życiu osiągnąć to trzeba po prostu się uczyć. A kierowanie sprawy do prokuratury jest po prostu śmieszne,trzeba by było zapytać Dyrektorów czy inne uczelnie też o to ich prośiły jeśli nie to nie ma sprawy.Sprawa by była wtedy ,kiedy jednemu by odmówiona a drugiemu pozwolono .
~xx 12-07-2008 17:48
Za moich czasow to w Zeromie dawali swiadectwa maturalne w takich ladnych skorzanych okladkach z orlem i nazwa szkoly..co jest pamiatka na cale zycie..a w jakis papierowych teczkach, to jest straszne.. szkolnictwo schodzi na psy..
~do Józef Kusiak 12-07-2008 18:47
jakoś mieszkańcy nie są dumni że mieli takiego prezydenta, czemu dali wyraz w wyborach ostatnich, co do rozwoju miasta to proszę wybaczyć ale chyba mija sie pan z rzeczywistoscią, dużo mniejsze ośrodki miejskie lepiej sie rozwijają i rozwijały niż JG, chyba każdy mieszkaniec obiektywnie patrzący na sytuacje gospodarczą stwierdzi że to miasto sie raczej zwijało. o słynnych inwestycjach takich jak aguapark nie wspomne. osiągnięcie w postaci budowy infrastruktUry (prosze nie robić błędów ortograficznych doktorowi nie wypada), a raczej jej remontów, to żadne osiągnięcie ale konieczność, każda gmina może sie "poszczycić" tego typu osiągnięciami, a niejedna wyprzedza JG w tym o lata świetlne. władze miasta raczej nie były przychylne inwestorom skoro do dzisiaj nie mamy galerii handlowej z prawdziwego zdarzenia, marketu budowlanego typu castorama (a np taki Wałbrzych Legnica czy nawet Zgorzelec ma) i wielu innych obiektów (np baseny) które w innych miastach sa "normalką" taką jak parkingi (nota bene też super inwestycja ten nasz parking wielopoziomowy- to chyba za pana kadencji nieprawda?), nie chce mi sie więcej pisać, studentom WSM gratulujemy kanclerza. ed
~do (do Czuwaj dr !) 12-07-2008 19:05
A dlaczego Ty się nie podpisałeś swoim imieniem i nazwiskiem cwaniaczku. Najpierw wymagaj od siebie, a potem od innych!
~grzegorz niedzwiecki 12-07-2008 19:19
no nie no, nie uwierze, sam jozef kusiak zabral glos na forum internetowym,i podal nawet maila prywatnego, niedlugo prawie jak lech walesa bedzie ze mna korespondowal na okraglo, drogi panie prezydencie (bo przeciez ministrow tytuluja dozywotnio), cos krotka jak na dwie i wice kadencje napisales pochwale swojego dorobku, a wlasciwie niedorobku i biorac w obrone nie swojego niedorobku, bo przeciez sam prezydent stwierdzil: o W całym okresie mojego prezydentowania , wspólnie ze wszystkimi moimi współpracownikami staraliśmy się aby Jelenia Góra się zmieniała i sie zmieniła (pauza - tu dodam na gorsze). Powstało wiele nowych /całkowicie/ zakładów produkcyjnych, usługowych, handlowych (pauza - tu dodam, ze obozow pracy gdzie kobiety rece lamia za jalmuzne, w to miejsce zlikwidowano wiele swietnie prosperujacych), zbudowano dzisiątki kilometrów infrastruktóry podziemnej, wyremontowano kilkadziesiąt ulic (pauza - tu dodam, ze efektem tego bylo juz kilka powodzi, a na tych wyremontowanych nadal mozna resory lamac) i placów w tym plac Piastowski w Cieplicach (pauza - gdzie kostke skradziono...), i wielle innch mniejszych i większych inwestycji w gospodarce komunalnej (pauza - patrz "pekin" weigla i pwst. slaskich, podworka okrzei i inne), oświacie , kulturze , ochronie środowiska (pauza - niszczac przyrode ma sie z glowy ochrone srodowiska) itp. Te wszystkie przedsięwzięcia , podejmowaliśmy z myślą aby mogły służyć możliwie jak największej liczbie mieszkańców naszego miasta (pauza - dlatego wiekszosc, w tym ja emigrowala z tego eldorado) w tym panu panie emerycie (pauza - zle pan prezydent emerytowi zyczy, dla emerytow nie ma juz pracy w irlandii). Więcej krytycyzmu panu życzę i pozdrawiam serdecznie. aha, jozio, bo tez jerstesmy na ty przeciez, a poza tym w sieci nie ma panow (i moje male litery ufam, ze zlapales bakcyla sa normalka), czy nadal rosniez w szerz, czy posada szefa uczelni pozwala tylko na cienki szwedzki stol?;-)
~grzegorz niedzwiecki 12-07-2008 19:47
aa! joziu! jeszcze jedno. zaloz konto na naszej klasie gdzie tego doktora robiles skoro sie nie wstydzisz - zaprosze cie do swoich znajomych (mam tylko 150:-(), moze ty nie pogardzisz moja przyjaznia;-)
~ 12-07-2008 20:02
re.12-07-2008 17:26 |~Ted| Ładnie napisał autor komentarza 12-07-2008 17:48|~xx| cytat ”w takich ładnych skórzanych okładkach z orłem i nazwą szkoły … co jest pamiątką na cale życie’’…. I o to chodzi. Reklamę niech uczelnie robią przed maturami spotykając się z młodzieżą i zapraszając młodzież do swoich uczelni. Dzień wręczania świadectw maturalnych, jest na pewno uroczystym, szczególnym wydarzeniem dla młodych ludzi, rodziców, nauczycieli i nie tylko. Pozdrawiam.
~sto13krotka 12-07-2008 21:15
nie raz widziałam jak uczeń niesie śwadectwo zwinięte w rulonik, przecież to jest dokument, i wiem że pan Domagała świadectwa maturalne rozdaje w pięknch zielonych specjalnie zamówionych teczkach, i w tym roku Szkoła Ekonomiczna też dawała świadectwa w pięknych bordowych teczkach i wiem doskonale gdzie można zamówić takie teczki, które każda szkoła czy gimnazjum czy podstawowa powinna świadectwa dawać właśnie w takich teczkach, one naprawdę są nie drogie a wykonuje je pan introligator na Teatralnej 1. Polecam a każdy uczeń bedzie bardzo zadowolony. Ja jako rodzic z trójki klasowej osobiście zamawiałam tam takie teczki.
~Pytajnik!!! 12-07-2008 21:21
Czy niska emerytura ma wpływ na sposób rozumowania rzeczywistosci ! - to do wpisu emeryta . Jeżeli tak . to Tusk i ekipa jego muszą zacząć realizować program wyborczy , bo inaczej przegrają następne wybory . Dotyczy to też Jeleniej Góry .
~alkomat 12-07-2008 21:38
Grzegorzu N. jest jeszcze o tej porze czynna "Żabka", nocny na Poznańskiej, delikatesy na rogu Szkolnej i Solnej lub można zamówić przez taksówkarza.
piipi 12-07-2008 21:39
*Marketing MESKI - Podchodzisz do kobiety na imprezie i mowisz: "Jestem fenomenalny w lozku,potrafie spedzic cala noc kochajac sie bez przerwy". TO nazywa sie Nieuczciwa Reklama i jest karane w wiekszosci krajow UE.
~do 18;47 12-07-2008 22:40
Nie jest pan obiektywny , a hamulcowych to powinieneś znać. Nie chce mi się więcej pisać.
~wpis 18;47 12-07-2008 22:47
dlaczego nie podajesz adresu ? /swojego/
~do AGA 12-07-2008 23:03
jak Tobie się nie podoba w WSM to się przenieś na inną uczelnię , bo kalanie we własne gniazdo jest nieeleganckie. Życie pokazuje , że jest dobrze tam gdzie nas nie ma.
~do 22:40 i 22:47 12-07-2008 23:53
nie ważne kto jest hamulcowym, za wszystko w mieście odpowiada władza wykonawcza wybrana w powszechnych, bezpośrednich wyborach czyli prezydent (tak jak trener za porażki drużyny), M. Obrębalskiego też będziemy rozliczać. To że ktoś podaje swoje namiary na publicznym forum wcale nie wyznacza standardów zachowania dla innych forumowiczów. na forum liczy sie treść a nie autor, czy znajomość adresu mailowego sprawi, że treść mojej wypowiedzi będzie inna? chcesz rozmawiać, pisz o meritum, choć zeszliśmy zupełnie z tematu artykułu, to jednak zasługa postu J. Kusiaka i wcześniejszych. ed
~sien 13-07-2008 0:13
Zdarzenie z teczkami na świadectwa szkolne nie jest błahym, jak niektórzy uważają zabierając głos w dyskusji. Przy okazji Pan Józef Kusiak wypowiedział się nie na temat "Dyplomów w kryptoreklamie". Ten czyn Pana Kusiaka i Dyrektorów obu szkół należy oceniać nie tylko moralnie, również poprzez zjawisko korupcji w naszym kraju. "Mar" opisując zdarzenie postąpił słusznie, ponieważ wszelkie przesłanki do naruszania prawa powinny być ujawniane i piętnowane natychmiast. Ponieważ poprzedniego mojego wpisu Moderator nie wprowadził, nie będę tym razem opisywał tego zdarzenia szerzej, chociaż istnieje taka potrzeba. Zawsze istnieje przeszłość czynów i powiązań wzajemnych.
~do ~alkomat 13-07-2008 1:08
Widze, ze jestes na bierzaco;-) Masz problem i potrzebe, to lec... Ich habe alles was ich brauche in Kühlschrank ;-)
~Sjacmur 13-07-2008 2:54
Nie zapominajcie, naiwne sarenki, że na tym forum dużo oszustów grasuje...
~_rymcycymcy____ 13-07-2008 3:54
W poście naszego byłego Pana Prezydenta naliczyłem dokładnie 31 (!) błędów interpunkcyjnych i ortograficznych, już o gramatycznych, stylistycznych czy językowych nawet nie wspominając. Panie Prezydencie, widać, że doktoratu nie pisał Pan w ojczyźnie, oby tylko nie napisał Pan go w taki sposób, w jaki nasz "jelonkowy" Kwiczoł pisze swoje naukowe elaboraty...
~reflektor 13-07-2008 9:45
Na początku czerwca dane mi było uczestniczyć w auli ZOD PWr. w spotkaniu prowadzonym przez przedstwicieli WSM na temat etyki w biznesie. Proszę mi wierzyć, w świetle tam głoszonych „światłych” i „naukowych” tez, to, że dano maturzystom foldery szkoły to absolutnie niewielkie zło.
~reflektor 13-07-2008 9:56
Szanowny TZE. Przecież już na wczesniejszych forach uzgodniliśmy, że jest więciej szkół wyższych w Jeleniej. A co do tłoku i takich tam…, o których jest napisane w poscie, to przypominam, że wg ustawy 30% zajęć musi sie odbywać w uczelni macierzystej, więc studenci z Cieplic MUSZA (lato, zima) jeżdzić do Wrocławia na zajęcia i to od tego roku na własny koszt, a nauczanie na odległość nie może przekraczać 10% godzin. Proszę rzetelniej. Jedyne kierunki techniczne w Jelniej, dla których studnci mają na miejscu zapwenioną (w 100%) bazę dydaktyczną i kadrową, jest Instytut Techniki KK.
~TZE 13-07-2008 10:10
Do 13-07-2008 03:54 | ~_rymcycymcy____ | No i co udowodniłeś tym wpisem, tylko to, że napisałeś nie na temat publikacji Jelonko !!! Skomentowałeś, zgodnie z zasadą - daj mi powoda to ja "~_rymcycymcy____ " znajdę paragraf. Ten tylko nie popełnia błędów, kto nic nie robi. NAJATWIEJ TO SKRYTYKOWAĆ. Pozdrawiam.
~Sarna 13-07-2008 10:43
Widzę, że na Jelonce wypowiadają się najczęściej ludzie sfrustrowani i nieudacznicy życiowi. Przykładem jest p. Niedzwiecki. Faktem jest, że p. Kusiak dużo zrobił dla Jeleniej Góry. Napewno mógł zrobić więcej,ale przypominam, że radnymi m.in. byli p. Niedzwiecki i p. Prystromowie /ojciec i syn/. Obecnie z p. Prystromem "wojuje" następna ekipa. Wracając do osiągnięć p. Kusiaka to są one bezsporne. Infrastruktury podziemnej nie widać. Mamy XXI wiek i dopiero teraz część Cieplic została skanalizowana. Przypominam, że jest to UZDROWISKO. Mamy piękny plac Piastowski. Jeżeli p. Niedzwiecki ma wiedzę w temacie ukradzenia kostki - to dlaczego dotąd nie zgłosił tego w prokuraturze, bądź policji? To zasługa "ekipy" Kusiaka remont 13 ulic i wybudowanie zakładu uzdatniania wody. Dlatego dziasiaj Cieplice i nie tylko mają wreszcie dobrą wodę. Natomiast następcy powinni pilnować prawidłowego remontu ulic. Nie wspomnę o ścieżkach rowerowych. To nie jego "ekipa" sprzedała najlepsze zakłady w mieście. Natomiast powstały DSE Draxlmaier, Jelenia Plast i ALVI. Powstały now:e placówki handlowe: Tesco, Ahold, Carrefour, Nomi, Jysk czy Lidl. Pracownicy tam zatrudnieni wg "krytykantów" są wyzyskiwani i pracują za grosze. A czy nasi " handlowcy" nie postępują podobnie? Faktem jest, że co roku niektóre ulice i domy były zalewane przez trzy rzeki. Miasto nic nie mogło zrobić, oprócz rozkładania worków z piaskiem, ponieważ rzekami "administruje" Okręgowy Zarząd Gospodarką Wodną we Wrocławiu. Chwała im za to, że wreszcie tyle lat po wojnie pogłębiają rzekę. Szkoda, że tylko jedną. Nasze miasto wypiękniało. Wystarczy przejść się. Pewnie, że im dalej od centrum lub na zapleczu,tym gorzej. Jest na to sposób. Niech "Ekipa" obecnie rządząca zdobędzie chociaż tyle pieniędzy unijnych, co Kusiaka. Co do błędów - fakt, są. W ferworze dyskusji nie zwraca się na to uwagi. Szkoda, że "rymcycymcy" liczy błędy, a nie wypowiada się merytorycznie w sprawie. Natomiast artykuł o kryptoreklamie jest tendencyjny. Nie można mówić o naruszeniu prawa, jeżeli żaden z Dyrektorów tych szkół nie odmówił innej uczelni, by też w ten sposób się reklamowała. Widocznie "szefostwo" tych uczelni /państwowych/ uznało, że reklama nie jest im potrzebna. Inaczej do sprawy podchodzą w uczelniach prywatnych. Zabiegają o studenta. Natomiast ciekawi mnie, czym się " naraził" p. Kusiak co poniektórym internautom, ze go tak zaciekle /nie merytorycznie/ atakują?
~do rymcycymcy 13-07-2008 11:42
ci ,którzy tak często zohydzają przeszłość, sami czerpali z niej pełnymi garściami.Człowiek człowiekowi batem.
~Sarna 13-07-2008 11:53
Widzę, że w internecie przeważnie dyskutują sfrustowani i tacy, którym się nic nie udaje. Przykładem może być p. Niedzwiecki. Reszta się wypowiada anonimowo. Nie mogą się wypowiedzieć merytorycznie - więc czepiają się błędów. Rymcycymcy i p. Niedzwiecki widocznie mają nadmiar wolnego czasu, więc krytykują wszystko i wszystkich. Panowie proponuję zacząć od siebie. Faktem jest, że p. Kusiak zrobił dużo dla Jeleniej Góry.
~do Sarna 13-07-2008 14:10
~_rymcycymcy____ 13-07-2008 14:19
Można by powiedzieć: jaki Prezydent, tacy mieszkańcy. Jacy mieszkańcy, taki Prezydent...
~Do Ciekawski II 13-07-2008 14:34
Zgłoś na policję , jeżeli nie zgłosisz to policja sama winna Ciebie wezwać i przesłuchać. Jeśli klamiesz powinieneś być oskarżony. / kulisy powstania uczelni/.
~sien 13-07-2008 14:38
Dlaczego bronicie Pana Kusiaka pisząc o jego zasługach dla Jeleniej Góry, a nie analizujecie konkretnego zdarzenia z "teczkami"? Pan Kusiak zamiast... co najmniej przeprosić abiturientów i ich rodziców - atakuje. Proszę popatrzeć poprzez to Jego działanie, którym tak się szczycił podczas miejskiej prezydentury, a mianowicie programem: "Przejrzysta Polska", mającym na celu wyeliminowanie z administracji zjawiska korupcji. Czyżby nie doczytał, przespał spotkania na ten temat, albo nie zrozumiał sensu tego programu? Czy społeczne ciała samorządowe w obu szkołach podejmowały decyzje w sprawie tych teczek? Czy też sprawa załatwiana była w zaciszu dyrektorskich lub innego gabinetu? Czy w oświacie pracować mogą osoby ocierające się o podejrzenie korupcji? Firmy farmaceutyczne też swoje wyroby "reklamują" często poprzez materialne wspieranie lekarzy i czy to jest uczciwe? Kanclerz szkoły wyższej, dyrektor szkoły publicznej i każdej innej, musi być na wskroś człowiekiem prawym. Nikt nie wymyślił lepszego sposobu wychowania niż poprzez przykład osobisty. Skupmy się na tym, aby właściwie ocenić ten czyn. Nie jest on błahym zdarzeniem, nad którym mamy się nie zastanawiać, jak sugerują niektórzy dyskutanci. Czy w dyskusji na tym forum ma znaczenie osobiste uczucie do konkretnej osoby? Kala gniazdo nie ta osoba, która dba o czystość w nim, lecz ta, która postępuje niegodnie lub narusza prawo. Jak zwykle sens pięknej mądrości ludowej jest rozumiany tak, jak to jest rozumiane w środowisku przestępczym.
~Do ~Sarna | 13-07-2008 14:41
Jezeli ja jestem nieudacznikiem, to ty jestes frajer i to pewnie ciezki skoro wstydzisz sie ujawnic. Jak bedziesz mial taki dom, taki korzen, posadzisz takie drzewo i bedziesz mial takie dzieci, jak bedziesz jezdzil takim samochodem jak ja, to nie bedziesz mial na pewno powodow do wylewania swoich kompleksow i frustracji anonimowo w sieci, ja w odroznieniu od ciebie (i p. Kusiak rowniez) mamy odwage przedstawic swoje dokonania, swojego nie dorobilem sie z diety radnego i dzieki slizganiu na politycznych salonach; zapraszam na swojego bloga (jak reklama, to reklama;-)), ktory przechodzi wlasnie maly jubileusz 50 tys. wejsc: http://grzegorz-niedzwiecki.blog.onet.pl/ , o mnie wiecej i o moim dorobku dowiesz sie jak zlustrujesz administratora mojego rodu: http://nasza-klasa.pl/profile/8486221 Moglbym zarzadac usuniecia twojego obrazliwego personalnie wpisu od TEJO, ale wole wyzwac cie na pojedynek, podam rowniez, a co, swoj e-mail: lew1@poczta.fm Od czego jest i co moze radny w pojedynke to trzeba byc radnym zeby widziec, a co do osiagniec, czy niedorobek, jak ja to nazwalem (obu doktorow z bozej laski) mozesz poczytac na: www.ropoiwzk.com Nie matura lecz chec szczera zrobi z ciebie oficera...
~em. ks. prof. zw. dr hab. inż. arch. lek. med. Walenty Kwiczoł 13-07-2008 15:24
Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem. Burzliwa i nie pozbawiona emocji dyskusja, tocząca się na Jelonkowym Forum odnośnie powyższego artykułu, sprowokowała mnie do głębokich refleksji na temat stosunku władzy do polskiego społeczeństwa (i na odwrót), które z pewnością zainteresują czytelników wspomnianego Forum. Szczególnie niepokojącym zjawiskiem, jakie można obserwować we współczesnym polskim społeczeństwie, jest dystans władzy wobec osób, którym przecież winni są opiekę i oddanie. Zgodnie z definicją holenderskiego psychologa społecznego Geerta Hofstede, dystans władzy to „zakres oczekiwań i akceptacji dla nierównego rozkładu władzy, wyrażony przez mniej wpływowych (podwładnych) członków instytucji lub organizacji". Wzorcowe — z tego punktu widzenia — społeczeństwa egalitarystyczne (o niskim dystansie władzy) cechuje brak wyraźnego, manifestowanego dystansu między ludźmi na szeroko rozumianym poziomie społecznym, politycznym i gospodarczym. Społeczeństwa hierarchiczne zaś charakteryzuje wysoki stopień „kastowości", połączony z reguły z akceptacją nierówności społecznych przez ogół obywateli. Jak wykazują badania przeprowadzone w ramach projektu GLOBE, bazujące na doświadczeniach holenderskiego badacza, wyrażone w skali 100 stopniowej, poziom dystansu władzy w Polsce wynosi aż 72,85, świadcząc o dość wyraźnym podkreślaniu różnic w statusie społecznym i materialnym między ludźmi w polskim społeczeństwie. Czy polski egalitarny stereotyp „szlachcica na zagrodzie" nazwać można tylko pobożnym życzeniem? Zaś adekwatnym opisem polskiego „zaprogramowania kulturowego" jest hasło „co wolno wojewodzie..."? Przeciętny Polak nie zgodziłby się wprawdzie ze stwierdzeniem, iż należy do społeczeństwa o „wysokim dystansie władzy", zbyt silnie są w nim bowiem zakorzenione idee, mające źródło w etosie szlacheckim, uosabiane przez — mówiąc słowami antropolog Joanny Nowicki — swoiście pojęty egalitaryzm („szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie") oraz silnie akcentowane jednostkowe prawo do godności osobistej. Oba te stanowiska można jednak pogodzić, jeśli weźmie się pod uwagę, iż Polska należy do tych nielicznych (według klasyfikacji Hofstede) krajów, w których wysoki dystans władzy piętnowany jest i osłabiany przez współistniejące w społecznym „zaprogramowaniu kulturowym" pierwiastki anarchicznego wręcz indywidualizmu. Polacy lubią podkreślać posiadaną władzę, nie czynią też wysiłków, by stosunki międzyludzkie na poziomie politycznym, społecznym, gospodarczym stały się bardziej egalitarne, z drugiej strony jednak nie lubią władzy tej podlegać, nienawidzą — będąc w sytuacji „upośledzonej" - dyskryminującego i upokarzającego podziału na „równych i równiejszych", wyzyskujących i wyzyskiwanych. Z drugiej strony, mówiąc słowami historyka literatury Jana Prokopa, „Polak-Sarmata walczy niby o równość, ale to znaczy tyle, co nie dopuścić, by ktokolwiek wysunął się przed niego". Wszelkie apele o egalitaryzację stosunków biorą się nie tyle z umiłowania równości, co z zazdrości wobec warstw uprzywilejowanych. Genezy polskiego zaprogramowania na dość wysoki dystans władzy należy doszukiwać się w widocznej już od schyłku Średniowiecza specyfice rozwoju społeczno-gospodarczego państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz w typowo polskiej drodze ewolucji politycznego ustroju. Jak stwierdza historyk Zbigniew Wójcik, w XVI i XVIIw. nastąpił podział Europy na dwie strefy społeczno-gospodarcze z linią graniczną przebiegającą na Łabie. Na Zachodzie powstały zaczątki gospodarki wczesnokapitalistycznej, zainspirowane mieszczańskim duchem purytańskim, bazujące na nowych stosunkach międzyludzkich, opartych na wolności, odpowiedzialności oraz swobodzie indywidualnej inicjatywy w ramach stanowionego przez zbiorowość, równego dla wszystkich prawa. Na Wschodzie z kolei ukształtowała się gospodarka folwarczno-pańszczyźniana, oparta na narzuconym przez szlachtę sztucznym systemie dyskryminacji, podległości i przywilejów. Schyłek Średniowiecza przyniósł Europie Zachodniej rozpad istniejących struktur stanowych. Stara szlachta rodowa straciła swą potęgę, wycięta w bratobójczych walkach, pozbawiona wpływów i władzy przez rodzące się monarchie absolutne. Działalność rolnicza zaczęła tracić na znaczeniu w obliczu gwałtownego rozwoju rzemiosła, pierwszych manufaktur, handlu, eksploatacji ziem nowo odkrytych za oceanem. Zaczęły kształtować się pierwociny przyszłego proletariatu miejskiego i miejskiej klasy średniej, głównie wskutek zasilania miast przez wolną i tanią siłę roboczą, rekrutującą się spośród spauperyzowanej ludności wiejskiej, która albo rezygnowała z uprawy roli, albo została z niej wygnana, gdy nie była w stanie podołać z płaceniem czynszu właścicielom. Odwrotna sytuacja miała miejsce w krajach Europy Środkowo-Wschodniej - od Prus poczynając, na Rosji (choć była ona przypadkiem specyficznym) kończąc. Szlachta tamtejsza praktycznie wyeliminowała mieszczaństwo z walki o polityczną i gospodarczą dominację w państwie, pozostając najważniejszym stanem i podporą monarchii. Ona też stała się głównym motorem przemian społeczno-gospodarczych. Wykorzystując zwiększony w Europie Zachodniej popyt na zboże, ogromną większość swych wysiłków gospodarczych kierowała na produkcję rolną, zaś kluczem do sukcesu stało się dla niej wymuszenie na władzy takiego prawa, które stopniowo zwiększało jej prerogatywy wobec gospodarujących na jej ziemi chłopów. Z pozycji wolnych ziemian i dzierżawców, z zasady regulujących, podobnie jak chłopi w Europie Zachodniej, swoje powinności wobec właściciela przez opłacanie czynszu, zostali oni zdegradowani do roli parobków, obowiązkowo odrabiających pańszczyznę, przywiązanych do uprawianej przez siebie ziemi, niemających możliwości odejścia z pańskiego majątku, będących na dobrą sprawę niewolnikami niemogącymi decydować o własnym losie. W porównaniu z położeniem ludności wiejskiej na zachodzie Europy byli w sytuacji paradoksalnej, mającej zarówno swe dobre, jak i złe strony. Zachodnioeuropejscy wieśniacy byli ludźmi wolnymi, mogącymi w dowolny sposób decydować o sobie: dzierżawić ziemię, emigrować do miast, parać się handlem, służyć w wojsku, osadzać w koloniach, awanturować po świecie. Równocześnie zaś mieli okazję, np. jako wygnani z ziemi żebracy, doświadczać na własnym grzbiecie, jak osobiście wykuwany los potrafi być podły i zmienny. Los polskich chłopów natomiast spoczywał w ręku właściciela ich ziemi. Ów nie mógł ich wprawdzie z ziemi tej usunąć, oni sami jednak również nie mieli praktycznie szans w sposób wolny jej opuścić. Pan i chłop byli na siebie nawzajem skazani, pozostawali w relacjach wzajemnej współzależności. Pan miał nad chłopem praktycznie nieograniczoną władzę, na dłuższą metę nie opłacało mu się jednak jej nadużywać. Lepiej mu było pogodzić się z mniejszą wydajnością pracy niż z ryzykiem utraty dość trudno osiągalnej siły roboczej. Kosztem utraty wolności chłop miał więc zapewnione względne bezpieczeństwo „socjalne" i stabilizację życiową, jeśli zaś — czasami — wybierał wolność, musiał liczyć się z życiem wyjętego spod prawa zbiega, przestępcy, ukrywającego się z dala od cywilizacji, najchętniej wśród Kozaków na Dzikich Polach. Z reguły, będąc jedynie wypełniającym cudze rozkazy poddanym, czuł się zwolniony z troski o pomyślność folwarku, poniekąd zaś również z troski o siebie. Jego właściciel zaś stawał się we własnych oraz w jego oczach surowym i mądrym ojcem, z upływem wieków poczuwającym się również do odpokutowania wobec niego historycznych win, do niesienia w „ciemny" lud kaganka oświaty, do przewodzenia mu w sferze gospodarczej i duchowej, na którym to właśnie stricte szlacheckim podglebiu wyrósł w XIXw. misjonarystyczny autorytet i powołanie rodzącej się (szlacheckiej) inteligencji. W polskim „zaprogramowaniu kulturowym" silnie uwidaczniają się idee zaczerpnięte z etosu szlacheckiego, wykształconego w XVI-wiecznej I Rzeczypospolitej, w czasach „złotej wolności" oraz w ramach tzw. „demokracji szlacheckiej". Hasła szczególne, z jednej strony apoteozujące ideę równości (choć ograniczonej jedynie do stanu szlacheckiego), z drugiej - przesiąknięte arystokratyzmem i pogardą wobec warstw niższych. Na tę swoiście pojmowaną równość zwrócił m.in. uwagę historyk Julian Ochorowicz, podkreślając, że w Polsce nigdy nie istniały skłonności do wprowadzenia silnej władzy monarszej, ani — przynajmniej od końca XVw. - do traktowania władców jako pomazańców Bożych, stojących ponad poddanymi i ponad prawem. Formy monarchiczne wykształciły się tam stosunkowo późno, zaś władza państwowa była — w odróżnieniu od ogromnej siły i autorytetu, jakim cieszył się ojciec rodu nad rodzinną wsią i osadą — tradycyjnie w niskim poszanowaniu. „Na zachodzie Europy — pisze Ochorowicz — szlachta stanowiła straż królewską, na wschodzie zaś była niewolnikami cara. W Polsce zaś była równość, ale tylko między magnatem a królem — i to taka, jakiej nie było nigdzie indziej. Nie było za to równości między szlachtą a resztą narodu, podobnie jak w innych krajach, z tą różnicą, że o ile w wielu innych krajach podkreślano hierarchię i liczne stopnie, to w Polsce mówiono o formalnej równości całości stanu szlacheckiego, utożsamianego zresztą z narodem". Także socjolog Edmund Lewandowski, pisząc o dziedzictwie Rzeczpospolitej szlacheckiej, stwierdza, że zakorzeniła ona w społeczeństwie polskim tradycje „sejmikowania, nierządu politycznego, równości i wolności", połączone z „wielkopańską dumą, megalomanią, zawiścią, tytułomanią, kłótliwością, pieniactwem" oraz, co bardzo istotne, „dychotomią społeczno-kulturową, podziałem społeczeństwa na szlachtę, traktowaną jako naród właściwy, oraz chłopów, traktowanych (przez nią) jako obcych etnicznie niewolników, który to podział na światy panów i chamów dotyczył potem inteligencji i ludu". O tym, jak różne były to światy, jak silnie rozwarstwione było polskie, w tym również sarmackie, społeczeństwo, przekonać się można np. studiując relacje zwiedzających Rzeczpospolitą zachodnioeuropejskich podróżników. Przytoczmy ostrą — bo niewolną też od apriorycznych sądów i wcześniej żywionych uprzedzeń — wypowiedź niemieckiego pisarza Johanna Georga Forstera, który w 1786 w liście do przyjaciela w następujący sposób opisywał przedrozbiorowe Wilno: „Znalazłby Pan może aż nadto powodów do śmiechu w tym pomieszaniu sarmackiego lub prawie nowozelandzkiego prymitywizmu z francuską superwykwintnością, w tym pozbawionym smaku i wykształcenia narodzie, pogrążonym pomimo tego w luksusie, umiłowaniu hazardu, mody, zewnętrznych błyskotek — a może i nie, gdyż człowiek śmieje się tylko z ludzi, którzy sami winni są temu, że są śmieszni, a nie z takich, którzy już od młodych lat zostali zepsuci przez system rządów, pasienie ich, jak bydło (tak powinno się tu nazywać oświatę), przykład idący z góry, klechów, despotyzm potężnych sąsiadów, zgraję francuskich włóczęgów i włoskich nicponi, a więc z takich, którzy żadnych nie mają przed sobą widoków na przyszłą poprawę. Właściwy lud, mam na myśli owe miliony zwierząt pociągowych w ludzkiej postaci, które tutaj bezwarunkowo wyłączone są od wszelkich prerogatyw człowieczeństwa i nie będą zaliczane do narodu - stanowi pospólstwo, lud od dawna przywykły do poddaństwa stoczył się do poziomu zezwierzęcenia, zatraty ludzkich uczuć, trudnego do opisania lenistwa, ciemnoty, głupiego jak but człowieka. Jeśli chodzi o głupotę i lenistwo, to drobna szlachta, uzależniona przez swe ubóstwo i skazana na pogardzaną przez nią pracę własnych rąk, znajduje się prawie w takim samym położeniu". Przytoczmy też sto lat późniejszą wypowiedź, tym razem nie podróżnika, a polskiego dziennikarza warszawskiego Juliana Kaliszewskiego, który w II połowie XIXw. pisał: „Wszyscy u nich gardzą wszystkimi, jeżeli tylko są od nich wyżej w drabinie społecznej postawieni. Magnat gardzi szlachcicem, szlachcic mieszczuchem, mieszczuch wiejskim gospodarzem, ten parobkiem, parobek pastuchem, a pastuch Żydem. Pan gardzi swoim lokajem, lokaj stróżem, stróż śmieciarzem, a śmieciarz łapaczem psów. Pani swoją kucharką, kucharka młodszą, młodsza pomywaczką, a pomywaczka gałganiarką. Urzędnik gardzi rzemieślnikiem, ten wyrobnikiem, i tak w dół, aż do ostatniego szczebla. To jednak wcale nie przeszkadza, ażeby w górę idąc jeden przed drugim w pałąk się zginał". Odejście od systemu (post)feudalnego, jakim była gospodarka folwarczno-pańszczyźniana, w kierunku gospodarki rynkowej, nastąpiło w przypadku Polski przynajmniej 200 lat później niż w Europie Zachodniej. Chłopi więc stosunkowo późno upodmiotowili się i wyemancypowali wobec swoich panów, stosunkowo późno też, bo dopiero w drugiej połowie XIX w., wykształciła się — z grona (złożonego na przestrzeni wieków w ogromnej części z Niemców i Żydów) mieszczaństwa, zdeklasowanej szlachty-inteligencji, „awansowanego" chłopstwa i robotników — polska klasa średnia, ugruntowując swoją pozycję właściwie dopiero w związku z intensywnym procesem uprzemysłowienia i rozrostem sektora publicznego po II Wojnie Światowej. Prozaiczne, egalitarne ideały mieszczańskie do tej pory na dobrą sprawę „nie weszły" Polakom „w krew", przegrywając z dawnym mitem wielkopańsko-szlacheckim. Rolę dawnych szlacheckich i kościelnych „jaśnie panów" i „oświeconych" przejęły elity intelektualne, autorytety moralne, inteligencja, rolę „dołów społecznych" zaś odgrywają współcześni firmowi „chłopi pańszczyźniani", kulturalne chamy, „straszni mieszczanie" i pogardliwie przez elitę traktowani nuworysze-dorobkiewicze. Do dziś w socjologiczno-psychologicznym opisie polskiego społeczeństwa dominują paradoksalnie uzupełniające się metafory „szlachcica na zagrodzie" i „pańszczyźnianego chłopa". Pisarz i publicysta, Tomasz Jastrun, przyrównuje polską mentalność do „straszliwie zaniedbanego salonu w zrujnowanym pałacu", jej głównym wyznacznikiem jest bowiem ceremonializm, przeczulenie na punkcie tytułów i form grzecznościowych oraz szeroko rozumiana „pańskość". Polacy wciąż przejawiają tendencję ku dość silnej hierarchizacji społecznej, ku podziałowi na elitę oraz „masy", niezależnie od faktu, że przedstawiciele „mas" potrafią negować wartość oraz uniwersalność elitarnych autorytetów, elita zaś czasami usiłuje przypochlebić się „masom". Niczego nie boją się tak bardzo, jak popełnienia towarzyskiego faux pas, bycia wykluczonym z elitarnego kręgu. Dobrze opisuje to pisarz i publicysta Rafał Ziemkiewicz, analizując dramat polskiego inteligenta z awansu, tak silnie czującego swą niekompetencję i słabość, że aż niezdolnego do posiadania własnych poglądów. „Wygłaszając opinię oryginalną, a już zwłaszcza sprzeczną z utartymi poglądami, potępioną przez autorytety i ośmielając się na spór, naraża się — pisze Ziemkiewicz — że ktoś wytknie mu słomę w butach, której się bardzo wstydzi i chciałby ją ukryć. Swój awans uważa za wielką nobilitację, chce nim kłóć w oczy, podkreślać na każdym kroku przynależność do kasty wyższej". Socjolog Janusz Hryniewicz stwierdza, że w polskiej kulturze organizacyjnej po dziś dzień dominują, obok kształtujących się dopiero wzorców właściwych dla kultury rynkowej, wzory folwarczne, charakteryzujące się „dużym dystansem między kierownikiem-właścicielem a pracownikami, bardzo silną solidarnością pracowników skierowaną przeciwko kierownictwu, kolektywizmem i relatywizmem etycznym". Zarówno pracodawcy, jak i pracownicy przejawiają dość silne tendencje do eliminowania mechanizmu rynkowego. Pracodawcy, zarówno państwowi, jak i prywatni, z reguły preferują autorytarno-ojcowskie, „spontaniczne", metody zarządzania, promując raczej nie pracowników najbardziej zdolnych i kompetentnych — lecz „miernych ale wiernych" (stąd też częste praktyki zatrudniania członków własnej rodziny, nawet mimo wyraźnego braku kwalifikacji), pracownicy zaś „przejawiają skłonności folwarczne i zachowują się tak, jakby odtwarzali archetypy parobka i dziewki służebnej - brak inicjatywy, czekanie na rozkaz, gnuśność itp.". O tym, jak negatywnie Polacy postrzegają wysoki dystans władzy w firmie, świadczy m.in. piosenka zespołu Big Cyc Nienawidzę szefa: Wcześnie rano korytarzem / niczym sprytny chiński szpieg / z neseserem w czarnym płaszczu po cichutku skrada się. / Beznamiętnie już roztacza / groźny bazyliszka wzrok, / przerażeni za biurkami śledzą każdy jego krok. / Dziś od rana jest przemiły, / wszyscy czują zapach krwi, / nieustannie od dziesiątej obserwują jego drzwi. / Telefony ciągle dzwonią / w gabinecie słychać młyn, / sekretarki już donoszą: /na odprawie będzie dym. / Na bankiecie przy kieliszku / niczym ojciec, druh i rab, / gdy do błędu się nie przyznasz / bezlitosny jest jak kat. / Nienawidzisz jego gestów, / gdy szyderczo śmieje się, / gdy uprzejmie przy kolegach / jak codziennie zbeszta cię. / Gdy się śmieje - tłum lizusów / znowu cieszy się wraz z nim, / gdy jest smutny, to smutasy / w środku służby wiodą prym. / Nieomylny, bo pomylić / się najwyżej możesz ty. / Szef ma rację, ty na zawsze / zapamiętaj gdzie są drzwi. Z drugiej strony, gdy pracownicy ci mają możliwość współpracy z szefem, preferującym większy egalitaryzm i partnerskie stosunki, np. z pracodawcą niemieckim, czują się nierzadko bezradni i zagubieni. Antropolog Marta Antosik, cytując wypowiedzi pracujących w Polsce niemieckich ekspatów, stwierdza, iż Polacy są przez nich często postrzegani jako ospali, pozbawieni inicjatywy i samodyscypliny, bojący się podejmować decyzje i przejmować odpowiedzialność: „Mogliby się wiele nauczyć, gdyby chcieli. A tymczasem zmuszają mnie do stałego kontrolowania ich pracy, do rozliczania z efektów, do narzucania tempa pracy". Poza tym, w pragnieniu uniknięcia lub chociaż rozmycia odpowiedzialności, odczuwają potrzebę konsultowania każdej decyzji z jak największą liczbą osób i w przypadku, jeśli okazała się ona niewłaściwa - stosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej. Dość silny dystans władzy wyciska piętno na całej polskiej kulturze organizacyjnej, stymulowanej — zgodnie ze słowami Janusza Hryniewicza - przez: dziedzictwo katolickie, egalitaryzm, przejawiający się jednak głównie w braku dążenia do rywalizacji między równymi sobie w hierarchii pracownikami, kolektywizm i familiocentryczność. W polskim systemie zarządzania, odmiennie niż np. w zdominowanych przez myślenie uniwersalistyczne oraz intelektualizm krajach anglosaskich, podobnie zaś jak w najbardziej wysuniętych na zachód państwach Europy Środkowo-Wschodniej, oraz (a nawet jeszcze silniej) jak w zachodnioeuropejskich krajach katolickich, przeważa intuinicjonizm, promujący doraźne reakcje, partykularyzm, postawy kolektywistyczne oraz potrzeba prestiżu i emocjonalnego wsparcia. Cechuje go także „kobiecość": do wartości najwyżej cenionych należy poczucie bezpieczeństwa i stałość zatrudnienia, dobre stosunki ze współpracownikami, a zwłaszcza kierownikiem, skromność, nieokazywanie ambicji. Relatywnie niżej cenione są osiągnięcia, sympatię zaś wzbudzają „nieudacznicy i antybohaterowie". Konflikty organizacyjne są tłumione, praca nie jest najważniejszą wartością życiową i ustępuje miejsca rodzinie. Znaczny nacisk stawiany jest na egalitaryzm płacowy. Dla pracowników duże znaczenie ma przynależność grupowa, bliskie kontakty, od innych ludzi oczekuje się pomocy i psychicznego wsparcia. Polacy dążą do tego, by ich uczestnictwo w organizacji politycznej i gospodarczej miało taki sam charakter jak w grupach rodzinno-koleżeńskich - było stymulowane przez poczucie empatii, kontakty osobiste, prymat lojalności osobistej nad formalną, odrzucenie bezosobowych praw, matriarchat albo patriarchat wobec podwładnych itd. Bezosobowe reguły i indywidualne zobowiązania wobec abstrakcyjnych wartości, takich jak uczciwość czy prawda, z reguły ustępują pierwszeństwa zobowiązaniom osobistym. Badania, nawiązujące do zagadnień poruszanych przez autorów Siedmiu kultur kapitalizmu (czy dać świadectwo prawdzie i narazić na szwank interesy przyjaciela, czy postąpić odwrotnie), wykazały, że polscy respondenci około dwukrotnie rzadziej wybierali opcję wierności prawdzie niż np. respondenci w USA, Szwajcarii, Finlandii, Holandii czy Wielkiej Brytanii. Natomiast wyniki podobne do polskich uzyskano w Serbii, Czechach i Bułgarii. W porównaniu natomiast np. ze strukturą społeczno-organizacyjną Rosjan, przyznać należy, iż Polacy wykazują więcej ochoty do tworzenia ponadrodzinnych stowarzyszeń oraz z mniejszą niechęcią podchodzą do bezosobowych procedur i formalnych wymogów. Wyższy niż w Europie Zachodniej dystans władzy zaobserwować można również śledząc relacje zachodzące w łonie polskiej hierarchii kościelnej oraz między polskim Kościołem rzymsko-katolickim a wiernymi. Kościół rzymsko-katolicki jest jako taki strukturą hierarchiczną, scentralizowaną i znacznie mniej demokratyczną niż np. Kościoły protestanckie, znacznie mniejszą rolę odgrywają w nim procesy oddolne, związane z inicjatywą samych wiernych, przez co jest ze swej natury bardziej konserwatywny i oporny na zmiany. Na gruncie polskim zaś ową hierarchiczność wzmaga jeszcze fakt, iż — jak stwierdza ksiądz Władysław Piwowarski — jest on wciąż Kościołem „ludowym", charakteryzującym się ludową obrzędowością (na poziomie praktyk, zwyczajów, symboli religijnych) oraz specyficznym typem organizacji i funkcjonowania, przejawiającym się w dominującej roli duchownych oraz traktowaniu świeckich jako elementu biernego, nieupodmiotowionego (idea duszpasterstwa w duchu relacji „pasterz-trzoda"). Odmiennie niż w krajach Europy Zachodniej, w których model Kościoła rzymsko-katolickiego opiera się na zasadach pluralizmu i demokracji oraz aktywnej roli katolickiego laikatu. Ogromną rolę odgrywają tu zaszłości historyczne. Po II Wojnie Światowej Kościół w Polsce pozostawał najważniejszą liczącą się opozycją wobec — mówiąc słowami ks. Piwowarskiego — "nowoczesnego państwa totalitarnego", jeśli nawet nie polityczną, to przynajmniej moralną i kulturową. Walcząc z ateizacyjną polityką państwa, odwoływał się zaś do sprawdzonych już w czasach zaborów idei, czyniących go nośnikiem i obrońcą polskości, a także strażnikiem historii i szeroko pojętej, siłą rzeczy konserwatywnej, paternalistycznej tradycji. Za czasów kardynała Stefana Wyszyńskiego dominowały w nim trzy wartości: jedność — nie zawsze ewangelicznie rozumiana jako „jedność w wielości", uniformizm w myśleniu i działaniu oraz posłuszeństwo hierarchii — przyczyniające się wprawdzie do umocnienia elity władzy kościelnej, stojące jednak w sprzeczności z przemianami zapoczątkowanymi przez Sobór Watykański II i prowadzące do pogłębienia bierności mas, zacieśniania się najchętniej do struktur tradycyjnych, takich jak np. Żywy Różaniec, III Zakon, Służba Ołtarza, Biel Procesyjna, swoistego blokowania zaś wspólnot oddolnych, takich jak np. ruch „Światło i Życie". Nie zmienia to jednak faktu, iż aż do końca lat 80. Kościół, jako przeciwwaga dla nieakceptowanej władzy komunistycznej, pozostawał w opinii społecznej nietykalny, poza krytyką, zwłaszcza o charakterze publicznym. Dopiero po 1989, gdy owe „bariery ochronne" zanikły, zaczął podlegać w dziedzinie zaangażowania społecznego tym samym kryteriom oceny, co pozostałe społeczne instytucje. Wtedy też dopiero w społeczeństwie polskim zaczął przeważać pogląd, że jego wpływ na życie publiczne jest zbyt wielki, zaś autorytet polityczny zaczął zanikać na fali zarzutów o klerykalizm, brak otwarcia na rzeczywiste problemy, konserwatyzm, nietolerancję, antysemityzm, partykularyzm, nacjonalizm, triumfalizm itp. Zdaniem socjologa księdza Janusza Mariańskiego, spadek społecznej popularności Kościoła nie doprowadził jednak bynajmniej do upadku jego - naprawdę wysokiego — religijno-moralnego autorytetu. Kościół rzymsko-katolicki wciąż odgrywa doniosłą, trudną do przecenienia rolę w polskim społeczeństwie. Jak piszą Beata Roguska i Bogna Wciórka, po kryzysie zaufania w pierwszej połowie lat 90., na przełomie wieków utrzymał on „wysoką lokatę" wśród instytucji życia publicznego, darzonych największym zaufaniem. W 2004r. deklarację taką wyrażało wobec niego 75% ankietowanych, zaś liczba osób pozytywnie oceniających instytucjonalną działalność Kościoła wzrosła do 62%. Nawet wśród osób niepraktykujących ponad połowa przyznaje, że stara się w swoim życiu kierować papieskim nauczaniem, a co dziewiąta stosuje się do wskazań Kościoła. Spójrzmy z kolei na zagadnienie dystansu władzy pod kątem stosunku Polaków do demokracji i sytuacji na polskiej scenie politycznej. Jak wskazują sondaże, obywatele deklarują bardzo silne przywiązanie do wartości demokratycznych, podszyte jest ono jednak nierzadko skłonnościami kryptoautorytarnymi. Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonych wśród polskich uczniów i studentów w 1992r., ponad 78% polskiej młodzieży uważało demokrację za najlepszą formę rządzenia naszym krajem, prawie dwie trzecie (65,7%) badanych stwierdzało, że większość nie powinna mieć prawa pozbawiania praw mniejszości, ponad 80% zgodziło się ze stwierdzeniem, że „przyniesie nam wiele dobrego, jeśli ludzie wszystkich ras, narodowości, religii i klas społecznych będą mogli uczęszczać wspólnie do szkół państwowych lub prywatnych w naszym kraju", 80,6% respondentów uważało, że w polityce zatrudnienia nie należy dyskryminować obywateli różnych ras, wyznań, płci czy przynależności klasowej. Równocześnie jednak, jak wykazały te same badania, ankietowani w odpowiedzi na pytania szczegółowe prezentowali mniej konsekwentną akceptację idei pluralizmu. Przykładowo, 67% z nich zgodziło się ze stwierdzeniem, że „wolność słowa nie usprawiedliwia tego, aby w naszych szkołach uczono obcych idei lub braku poszanowania dla tradycji", a z poglądem tym nie zgodziło się zaledwie 22,6% ankietowanych. Zdaniem młodzieży, wolność słowa miałaby więc mniejszą wartość niż tradycja, a także — należałoby sprzeciwiać się rozpowszechnianiu idei „obcych". Notabene, najsilniejszymi obrońcami tradycji, gotowymi poświęcić dla niej wolność słowa, okazali się właśnie najzagorzalsi zwolennicy wartości demokratycznych (grupa demokratów-tradycjonalistów wynosiła 59,3% badanych, konsekwentnych pluralistów jedynie 19,4%, zaś jednoznacznych tradycjonalistów — 5,5%). Poza tym, aż 65,88% badanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że „to, czego potrzeba naszemu krajowi bardziej niż praw i programów politycznych, to kilku odważnych, nieugiętych, oddanych przywódców, którym ludzie mogliby zaufać". Wynika z tego, iż aż 49,7% badanej w 1992r. młodzieży, było w istocie demokratycznymi autokratami, osobami oficjalnie deklarującymi postawy prodemokratyczne, w istocie zaś będącymi zwolennikami autorytaryzmu. Konsekwentnymi demokratami, czyli przeciwnikami autorytaryzmu, było natomiast zaledwie 21,3% młodych Polaków. Co więcej, 65,2% respondentów zgodziło się ze stwierdzeniem, że „wbrew temu, co twierdzą niektórzy, są takie rasy, narodowości lub grupy wyznaniowe, które nigdy w sposób właściwy nie przyjmą naszego sposobu życia", w związku z czym aż 45,8% młodzieży okazało się — zgodnie z omawianymi badaniami — równocześnie deklaratywnymi egalitarystami i szowinistami. Podsumowując: "oficjalne uznanie dla idei pluralizmu było wśród polskiej młodzieży na początku lat 90. dość powszechne, łączyło się ono jednak z rzeczywistymi, wstrzemięźliwymi, niechętnymi, a nawet wrogimi postawami wobec „inności". Przeważał pozytywny sposób odnoszenia się do pluralizmu, nie był on jednak trwały i często nie wykraczał poza deklaracje". Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w 1995r., Polakom ze słowem demokracja kojarzyły się: 36% — jej polityczne atrybuty (wolności obywatelskie, władza większości), 25% jej atrybuty substancjalne (ustrój sprawiedliwości społecznej, zapewniający dobrobyt), zaś aż 39% — takie pejoratywne zjawiska, jak: rządy klik partyjnych, biurokracja, bałagan. Najważniejszą cechą demokracji była, w opinii Polaków, według badań CBOS z 2000r., równość wobec prawa (zdaniem 83% badanych), duże znaczenie (ok. 78% ankietowanych) przypisywali oni również: ochronie wolności osobistej obywateli, doborowi najlepszych ludzi do rządzenia krajem, zapewnieniu dzieciom ze wszystkich rodzin równych szans kształcenia, finansowaniu przez państwo ochrony zdrowia, nauki i kultury, zapewnieniu przez instytucje państwowe godziwych warunków bytu najbiedniejszym, a także dbałości rządu o dobrobyt obywateli. Natomiast aspekty formalno-prawne demokracji: rządy prawa, wolność wyrażania poglądów i organizowania się, a także reprezentowanie interesów wyborców przez parlament — wymieniło jako bardzo istotne dla demokracji już tylko ok. 66% osób, jeszcze mniej zaś, bo zaledwie połowa z nich wskazała na takie definicyjne cechy demokracji, jak możliwość wyboru między programami różnych partii politycznych, aktywność obywatelska w życiu publicznym oraz przekazywanie przez państwo jak największej kompetencji samorządom i organizacjom społecznym. W innych z kolei badaniach z 2000r. 57% Polaków za najważniejszą zaletę demokracji uznało gospodarczy dobrobyt. Zgodnie z badaniami CBOS przeprowadzonymi w latach 1992-2002, większość Polaków akceptuje wyższość systemu demokratycznego nad wszelkimi innymi (takiego zdania było statystycznie 66% badanych), kilkanaście procent negowało go, zaś 20-33% nie miało na jego temat wyrobionego zdania. Postawa akceptacji systemu demokratycznego jest przy tym stosunkowo stabilna, nie maleje w warunkach pogarszającej się sytuacji społecznej i jest w niewielkim tylko stopniu uzależniona od zmiany nastrojów społecznych. Równocześnie jednak wysoki odsetek dorosłych Polaków (38-49% badanych) deklaruje poczucie wyobcowania, alienacji wobec rządów demokratycznych, wyraża przekonanie, że ich osobisty los nie zależy od tego, czy państwem rządzi się demokratycznie czy nie. Stosunkowo silna była i jest również wśród badanych skłonność do akceptacji, w pewnych warunkach, rządów niedemokratycznych, w latach 1992-2002 deklarowało ją bowiem aż 36-47% społeczeństwa (podczas gdy osób będących przeciwnego zdania było 26-33%). Jako alternatywę dla demokracji w 2002r. 42% badanych wskazywało rząd jedności, „w którym zasiadaliby najlepsi ludzie, a który powinien zastąpić obecny system, w którym polityków wyłania się w wyborach", zaś 30% rządy „silnego człowieka, przywódcy zdolnego szybko podejmować decyzje". Wielu Polaków z trudem akceptuje fakt, iż w systemie demokratycznym normalnością jest występowanie ciągłych sporów, konfliktów, konieczności długotrwałego wypracowywania stanowisk. Przykładowo, w 1999r. aż 72% Polaków uważało, że „w demokracji brak jest zdecydowania i zbyt wiele w niej kłótni". Zgodnie ze słowami socjologa i politologa Jerzego J. Wiatra, „zgoda i unikanie konfliktów są wartościami wysoko cenionymi przez obywateli nawet za cenę mniejszej sprawności rządzenia. W połączeniu z poglądami na rolę obywateli i na rolę przywódców w życiu politycznym tworzy to względnie spójny obraz demokracji, rozumianej paternalistycznie. Dobrzy przywódcy powinni dbać o interes wspólny pojmowany w sposób minimalizujący ścieranie się przeciwstawnych interesów". Również polscy polityczni działacze lokalni, zgonie z badaniami z 2001r., niezbyt optymistycznie oceniają sposób, w jaki obywatele czynią użytek z mechanizmów demokratycznych. 89% z nich stwierdza, że obecny system polityczny stwarza ludziom możliwość uczestnictwa politycznego, obywatele nie chcą jednak zbyt aktywnie w nim partycypować. Z drugiej strony jednak elity te same są niechętnie nastawione do ewentualnego rozszerzenia uczestnictwa obywateli w rządzeniu, akceptując co najwyżej koncepcję „konsultacji", w żadnym wypadku zaś nie „partycypację". Polacy coraz mniej interesują się polityką, co znajduje odbicie w malejącej frekwencji wyborczej oraz członkostwu w partiach politycznych. W 1999r. brak zainteresowania polityką deklarowało aż 54% badanych, jedynie 5% stwierdzało, że odgrywa ona ważną rolę w ich życiu, natomiast do przynależności do jakiejś partii politycznej przyznawało się 0,9% ankietowanych, co nie dziwi, zważywszy fakt, iż zgodnie z sondażem przeprowadzonym w 2001r. aż 50% Polaków stwierdzało, że żadna partia polityczna w Polsce nie reprezentuje ich interesów. W sposób niejednoznaczny Polacy postrzegają mechanizmy funkcjonowania prawa. Z jednej strony nie uważają oni, by formalno-instytucjonalne reguły systemu prawnego strzegły go od wypaczeń popełnianych przez politycznych i innych decydentów. Na przełomie stuleci aż 85% badanych obywateli przekonanych było o powszechności korupcji, 60% o nierównym traktowaniu obywateli przez prawo, tyle samo uważało, że system demokratyczny słabo radzi sobie z utrzymaniem porządku, zaś 47% nie miało zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Z drugiej strony jednak, Polacy dostrzegają w tej dziedzinie progres w porównaniu z okresem władzy socjalistycznej. Zgodnie z badaniami porównawczymi opinii publicznej w 1988 i 1998r. ankietowani najbardziej odczuli po 1989r. przemiany w zakresie swobód obywatelskich (w 1988 jedynie 33% badanych utożsamiało się ze stwierdzeniem, iż w Polsce „jest wolność zrzeszania się i wypowiedzi", w 1998 zaś — 82%), w słabszym zaś stopniu te związane z rzeczywistym wpływem społeczeństwa na wybór władzy (w 1988 ze stwierdzeniem „każdy ma wpływ na wybór władzy" zgadzało się 29% badanych, w 1998 zaś 57%), natomiast najmniej ewoluowały poglądy społeczeństwa dotyczące działania rządu (w 1988 z poglądem, że „rząd działa w interesie społeczeństwa" zgadzało się 47% badanych, w 1998 zaś 48%). Opinie negatywne przeważają wśród Polaków zarówno w ocenie partii politycznych, parlamentu, jak i samych polityków. O uczciwości tych ostatnich przekonanych było w 2000r. zaledwie 6% badanych, co plasowało ich na końcowym miejscu w hierarchii zaufania społecznego (np. 16% społeczeństwa wierzyło w uczciwość prawników, 18% — biznesmenów, 41% — dziennikarzy, a 62% - naukowców). Zaledwie 20% obywateli było zdania, że politycy w swej działalności kierują się dobrem kraju, zaś aż 60% uważało, że parlamentarzyści „szybko tracą kontakt z rzeczywistością". Z kolei oceniając społeczeństwo polskie pod kątem sformułowanych przez Philippe'a Brauda profili obywatelskiego uczestnictwa, związanych z zainteresowaniem polityką i udziałem w wyborach, stwierdzić można, iż jego cechy odbiegają nieco od tych, niezbędnych do zaistnienia stabilnej demokracji. Wprawdzie w polskim społeczeństwie, przynajmniej deklaratywnie, przeważają postawy politycznej aktywności obywateli: najliczniejszą grupę obywateli stanowią tzw. „zainteresowani" — chodzący na wybory z chęci i przekonania (34%), oraz niezainteresowani polityką, ale chodzący na wybory „konformiści" (25%). Z drugiej strony jednak — zbyt dużą rolę odgrywają w nim — przynajmniej zgodnie z koncepcją Brauda — zainteresowani polityką, mimo to nie uczestniczący w wyborach „dysydenci" (12%) oraz osoby niezainteresowane i niepartycypujące w życiu politycznym (30%). Jest to szczególnie widoczne np. w porównaniu ze społeczeństwem północnoamerykańskim, które, według badań, składa się w 38% z „zainteresowanych", w 49% z „konformistów", natomiast „dysydenci" oraz „niezainteresowani" stanowią w nim odpowiednio 4% i 10%. W tym miejscu znów, w formie komentarza, przywołać można metaforę pańszczyźnianego chłopa. Tym razem cytując wypowiedź prawicowego publicysty Rafała A. Ziemkiewicza, lubującego się w operowaniu „pańszczyźnianym" słownictwem, notabene autora książki Polactwo. „Polska — pisze on — to dla większości jej mieszkańców folwark, władza - każda władza — to dziedzice ze swoją świtą karbowych, ekonomów i innych nadzorców, a oni sami — fornale z czworaków". „Państwo, dziedzice mają za nich myśleć, ubrać, opłacić, dać żreć. Wyznaczyć robotę i pilnować, by została wykonana. Bywa, że czasem jaśnie pan się zezłości, huknie na Walusia albo strzeli go w mordę — trudno, tak już jest. Za to Waluś ma święte prawo pana kiwać. Gdy się coś uda ukraść, to kraść. Gdy ekonom nie patrzy, walnąć się w bruzdę i przekimać. To z kolei jego prawo, oczywiste i niepodważalne, i gdyby ktoś zaczął nagle parobkom klarować, że powinni wspólnie zatroszczyć się o los majątku, że od każdego z nich zależy, by nie popadł on w długi, nie zmarniał, nie przepadł — to by się wariatowi popukali w głowę. Co stelmacha albo stajennego obchodzi, czy gospodarstwo przynosi dziedzicowi dochody i czy się unowocześnia, czy podupada? Pan jest dobry, gdy się zanadto nie sroży. Jeśli jest zły, nie daje żreć i zanadto pędzi, narasta przeciwko niemu złość". Komentarz to tendencyjny i krzywdzący, posiada on jednak sporą wartość poznawczą. Pokazuje bowiem — nawet jeśli przejaskrawioną — swoistą prawdę o tym, co w istocie polska elita oraz inteligencja myśli o „masach" oraz jak polska władza traktuje i co sądzi o swoich obywatelach. Mam nadzieję, że powyższe uwagi pobudzą Szanownych Czytelników do refleksji i zaowocują równie wnikliwymi, nie mniej niż do tej pory, komentarzami. Na końcu chciałbym przekazać serdeczne pozdrowienia Szanownemu Koledze Józefowi, który – podobnie jak ja – zdobywał tytuły naukowe na uczelniach w naszej niezapomnianej, baśniowej, socjalistycznej Moskwie. Co we łbie miołem, wyżej wykwiczołem.
~do sien 13-07-2008 15:46
nie rozumiesz problemu. Na naukę nigdy nie jest zapóżno. Masz problem to powiedz to swojemu przełożonemu , jestem przekonany że Cię zrozumie. Pamiętaj o swojej firmie bądż rodzinie na zewnątrz nie mówi się żle. Zmień doradców !
~ 13-07-2008 16:54
Do ''13-07-2008 09:56 | ~reflektor |'' Oj, oj, oj coś mi tu pachnie, że jedyna światła UCZELNIA ZAWODOWA w Jeleniej Górze to wymieniona w poście przez |~reflektor|. POLITECHNIKA WROCŁAWSKA jest prestiżową uczelnią, z doskonałą kadrą naukowo - dydaktyczną i nie tylko, a to nie podlega dyskusji. Tylko się cieszyć, że jest obecna w Jeleniej Górze - Cieplicach. Natomiast, co do specjalistycznych laboratoriów i wyjazdów do Wrocławia – proszę sprawdzić dokładnie, że tylko kilka zajęć laboratoryjnych na pewno nie 30%, wymagające specjalistycznego sprzętu laboratoryjnego, muszą odbyć się we Wrocławiu. Studenci mają dostęp do najnowszej aparatury, gdzie w laboratoriach naukowcy prowadzą badania naukowe. Jeżeli to jest źle, że studenci mają dostęp do najnowszej aparatury, to przepraszam. Natomiast studia na Politechnice Wrocławskiej w Jeleniej Górze – Cieplicach, kosztują studenta zdecydowanie mniej niż we Wrocławiu. Śmieszne jest, że porównuje się do POLITECHNIKI WROCŁAWSKIEJ, UCZELNIĘ ZAWODOWĄ z 10-letnią historią, na dorobku o której napisał „reflektor”, która z założenia nie prowadzi badań naukowych. Zarówno POLITECHNIKA WROCŁAWSKA i UCZELNIA ZAWODOWA na dorobku są POTRZEBNE ale dlaczego ta UCZELNIA ZAWODOWA dubluje techniczne kierunki nauczania na których można studiować na Politechnice Wrocławskiej w Jeleniej Górze, to nie rozumiem. Politechnika Wrocławska jak tylko będzie taka potrzeba, otworzy w Jeleniej Górze – Cieplicach każdą nową specjalność techniczną (w tym roku budownictwo), bo ma takie możliwości. Próbuje się udowodnić, że POLITECHNIKA WROCŁAWSKA w Jeleniej Górze – Cieplicach jest be, totalna obłuda. Przyszli studenci nie dajcie się manipulować, sami podejmijcie decyzję, gdzie chcecie studiować. Ponieważ temat dotyczy OKŁADEK NA ŚWIADECTWA MATURALNE, skończyłem polemikę w temacie LEPSZA – GORSZA uczelnia. Pozdrawiam.
~sien 13-07-2008 22:50
Choć to pora do snu się układania, zajrzałem do "Jelonki". Chciałem poczytać mądre słowa, by lepiej rozumieć i spokojnie spać. No cóż, po raz ostatni postanowiłem zabrać głos w dyskusji. Głos z 13-07-2008 15:46. do mnie: "Pamiętaj o swojej firmie bądż rodzinie na zewnątrz nie mówi się żle. Zmień doradców !" Oto lekcja ciekawa i zarazem przerażająca. Przecież nikt nie będzie mówił o swoim środowisku pracy, nauki, towarzyskim i rodzinie źle jeśli panują w nich ład i uczciwość, a stosunki międzyludzkie oparte są na szacunku i wzajemnym zrozumieniu. Oczywiście, zdarzają się wyjątki, ale tylko i wyłącznie wyjątki. Nie wszyscy gotowi są zapomnieć o swojej ludzkiej godności, nawet "dla kawałka chleba". Jedyną drogą jest wskazywanie, kto naprawdę gniazdo kala, nawet jeśli będzie to ojciec lub matka. Jeśli już mówimy o rodzinie, to dziecko ma prawo do wyrastania w rodzinie zdrowej i ma prawo do sprzeciwu wobec wszelkich nieprawości. Dlatego wzywanie do tzw. "nie kalania gniazda" jest szkodliwym tłumieniem sumienia. Solidarność jest cechą piękną i potrzebną, ale nie można jej żądać bezwzględnie, bo nie można być solidarnym wobec tych, którzy są niemoralni lub naruszają prawo. Jedną z cech autokratów jest tłumienie każdego głosu krytyki. A najzacieklej takiej, która odwołuje się do istoty człowieczeństwa i porusza sumienie. Stad też i udział w dyskusji osób używających określeń "frustraci" i "nieudacznicy" wobec osób ośmielających się wskazywać zło. Stąd wniosek: Nie poprzestawać. Szczególnie tym, którzy publicznie chcą uchodzić za autorytety i tym, którzy dążą do przywództwa, pomagać w podtrzymywaniu i wyostrzaniu zdolności rozróżniania dobra i zła. Przecież i w biznesie obowiązują zasady przyzwoitości. Autor komunikatu trafnie zauważył fakt kryptoreklamy oraz jakieś związki pomiędzy sprawcami zdarzenia. "Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, a Prawdom kazać, by za drzwiami stały".
~_rymcycymcy____ 13-07-2008 23:55
Do ~sien: ale z Ciebie naiwny człowiek. Moralność to złudzenie głupców, prawda różnie wygląda z różnej strony, zaś godność, człowieczeństwo czy sumienie to tylko puste slogany. Jedyną prawdą jest to, że każdy dba tylko o własny interes, a mądry człowiek musi być egoistą i myśleć tylko o sobie. Jak ktoś tego nie zrozumiał, jest kompletnym głupcem i jeśli kiedykolwiek cokolwiek w życiu osiągnie, to wyłącznie przez przypadek.
~chmurka 14-07-2008 12:50
To, że się Wyższa Uczelnia reklamuje to super bo w tych czasach walczy się o swoje.Inne uczelnie mogły zrobić to samo!!!!!! Dlatego że akurat ta uczelnia to wymyśliła trzeba ją oczernić włącznie z Panem Kusiakiem. Ja uwazam, że Pan Kusiak był dobrym PREZYDENTEM i Gratuluję pomysłu. A ci którzy wypisują te dyrdymały proponuję wziąć przykład i zacząć myśleć... A Pan Niedźwiedzki widzę nic się nie zmienia i lubi obrażać ludzi (to jakaś mania, syndrom niedowartościowania) z małym wyjątkiem Pan Kusiak robił DOKTORAT a nie pił i służby porządkowe nie musiały go podwozić z "trawnika" do domu (tego pięknego i do super bryki- przypominam że PAN NIEDŹWIEDZKI JEST BEZROBOTNY i nie wiadomo skąd ma te gadżety). Po prostu nie może tego przeżyć że ktoś ma fajne pomysły. a tak apropo tych skórzanych okładek czy teczek- wcale takich nie było. Powodzenia PANIE PREZYDENCIE i JESZCZE RAZ GRATULUJĘ POMYSŁU
piipi 14-07-2008 15:41
..To jest ten FALSZYWY Rymcycymcy,bo tego prawdziwego _Rymcycymcy dusza jest piekniejsza !.~do postu z godz:23:55.
~stary wiarus 14-07-2008 18:27
Wyszlo na to, ze chmurka nie moze przezyc, iz niedzwiedzki skonczyl studia pijac i dorobil sie bryki nie pracujac:-))) to dopiero sztuka:-))) Niektorzy naturalne zmiany cywilizacyjne (metafizyczne) uwazaja za postep... danie przez Kusiaka zarobic paru kolegom (np. Janowi Ch.) na polozeniu kilku rur w ziemi to faktycznie (r)ewolucja;-) Wstyd i hanba!
~stary wiarus 14-07-2008 19:23
Sa ludzie, ktorzy znaja tajemnice Kusiaka doktoratow i trabantow... ci sami co mieli odwage zadenuncjowac Roberta P.;-)
~do stary wiarus 14-07-2008 21:28
Pana złość świadczy o początku rozwijającej się poważnej choroby. Radzę szybko pójść do weterynarza .....
~stary wiarus 14-07-2008 23:33
Dobrze, ze nie do wenerologa... myslalem, ze to juz koniec ;-)
~do stary wiarus 15-07-2008 8:43
może i skończył studia ale czy uczciwie się dorobił..... Niektórzy wiedzą o co chodzi a głównie Pan N. Zostawiam to jemu.
~stary wiarus 15-07-2008 10:08
grzegorz_n 15-07-2008 13:40
~do Sarna 15-07-2008 21:59
oj Sarna, Sarna ... ależ jesteś naiwna ... sama nie wierzysz w to co piszesz! Przeczytaj ze zrozumieniem jeszcze raz to co pisze ED. 12-07-2008 18:47 | ~do Józef Kusiak | IP: *.dialog.net.pl jakoś mieszkańcy nie są dumni że mieli takiego prezydenta, czemu dali wyraz w wyborach ostatnich, co do rozwoju miasta to proszę wybaczyć ale chyba mija sie pan z rzeczywistoscią, dużo mniejsze ośrodki miejskie lepiej sie rozwijają i rozwijały niż JG, chyba każdy mieszkaniec obiektywnie patrzący na sytuacje gospodarczą stwierdzi że to miasto sie raczej zwijało. o słynnych inwestycjach takich jak aguapark nie wspomne. osiągnięcie w postaci budowy infrastruktUry (prosze nie robić błędów ortograficznych doktorowi nie wypada), a raczej jej remontów, to żadne osiągnięcie ale konieczność, każda gmina może sie "poszczycić" tego typu osiągnięciami, a niejedna wyprzedza JG w tym o lata świetlne. władze miasta raczej nie były przychylne inwestorom skoro do dzisiaj nie mamy galerii handlowej z prawdziwego zdarzenia, marketu budowlanego typu castorama (a np taki Wałbrzych Legnica czy nawet Zgorzelec ma) i wielu innych obiektów (np baseny) które w innych miastach sa "normalką" taką jak parkingi (nota bene też super inwestycja ten nasz parking wielopoziomowy- to chyba za pana kadencji nieprawda?), nie chce mi sie więcej pisać, studentom WSM gratulujemy kanclerza. ed
~do wpisu z 21;59 16-07-2008 0:32
prawdopodobnie jesteś flustratem , i masz skrzywione spojrzenie na to co stało się w Jeleniej Górze po 1990r. a szczególnie w latach 1998 - 2006. Przeczytaj ze zrozumieniem to co pisze Sarna, i nie skręcaj się ze złości, bo to szkodzi zdrowiu i urodzie. Staraj się być w miarę obiektywny , wyostrz spojrzenie w odróżnianiu dobra od zła i opieraj się na faktach. Pan J.Kusiak był dobrym Prezydentem, i wspólnie z mieszkańcami i wspólpracownikami zrealizowali wiele zadań które dobrze służą jelenoiogórzaną .To co zrobiono od 1990r. w Jeleniej Górze jest zapisane w dokumentach Urzędu Miasta ,a wypowiadając się opierajmy się o te dane, wtedy nie będzie przekłamań i pomówień.
~Sarna 16-07-2008 8:55
do kogoś z godz. 21:59 To nie ja jestem naiwna lecz Pan. Ja w przeciwieństwie do Pana patrzę na nasze miasto obiektywnie. Dyskutuję merytorycznie. Jest Pan malkontentem. Cokolwiek by sie zrobiło, to i tak będzie źle. Piękne jest teraz nasze miasto. Wystarczy przejść się pieszo ulicą 1-go Maja, po placu Piastowskim, pięknym parkiem Zdrojowym, czy Norweskim. Niestety trzeba wysiąść z samochodu. Piszę to dlatego, że podejrzewam Pana, iż nie był Pan w tych miejscach. Pisze Pan o parkingu wielopoziomowym. I kto tu jest naiwny? Każdy myślący człowiek wie, że dopóki nie zlikwiduje się parkowania na dziko w każdym miejscu np. podwórkach oraz na ulicach w centrum, dopóty parking wielopoziomowy będzie przynosił straty. Pewnie Pan też psioczył, żeby nie odbierać prawa parkowania na ulicach. No i mamy efekty. Pomijam już "zamkniętą" dla ruchu/z nazwy/ ul. 1-go Maja i Konopnickiej. Jeśli chodzi o budowę galerii, to polecam przeczytanie gazet z ostatnich dni. Polecam również "dziennik" DAMI. Akurat wczoraj było na ten temat. Każdemu może się zdarzyć i zrobi błąd. Ten to jest zwykła 'palcówka". Uderzony nie ten klawisz co trzeba. Wybory. I znowu nie wiem, kto jest naiwny. Pan wie, że wytykanie samych błędów, albo niedoróbek i jeszcze mówienie nieprawdy lub półprawdy ludziom , którzy często nie rozumieli o co tu chodzi, ale jak to mówił taki elegancki pan, więc przyjmowali to za pewnik. Sama słyszałam jadąc autobusem, jak jedna pani do drugiej pani powiadała patrząc na budynek, który powstaje koło Lidla na Zabobrzu, że znowu Kusiak dał pozwolenie na budowę hipermarketu. A Kusiaka nie ma już 2 lata. To tyle, bo myślę, że Pan tez prowadził taką kampanię, albowiem też widzi Pan same minusy. A jak Panu jest tak źle w Jeleniej, to się Pan wyprowadz do tych "lepszych o lata świetlne" miejscowości.
~Studentka Uniwersytetu Wrocławskiego 16-07-2008 11:48
"Infrastruktóry" hahahahahahahahaha
~ortogrof 16-07-2008 12:36
poddwUjna palcowka (O + Shift)
~ortogrof 16-07-2008 15:45
~do ~Studentka Uniwersytetu Wrocławskiego 16-07-2008 17:57
~Józef Kusiak 16-07-2008 20:16
Każdemu może się zdarzyć zrobienie błędów. Dziękuję za uwagi w tej kwestii. Przepraszam.
~Sjacmur 16-07-2008 22:33
Panie Prezydencie, doktor nauk i prezydent miasta jednocześnie to nie karzdy. Jak Pan może zauważył, ja też popełniam błędy ortograficzne, ale nie jestem ani doktorem, ani prezydentem.
~Sjacmur 17-07-2008 11:47
Do rogatych Jelonków: aleśmy mu dokopali, nie? Teraz, jak zachce coś napisać na forum, to wcześniej 5 razy się zastanowi i jeszcze przed samym uderzeniem w klawiaturę pomodli się do Pana Boga, aby miał nad nim opiekę...
~ 18-07-2008 20:28
Dokopali - nie tylko "Mu", mnie też dokopali za "artykuł" - dałem plamę. Jest na to prosty sposób. Wystarczy napisać komentarz np. w edytorze "Word", skopiować tekst z „Worda” i problem błędów ortograficznych z głowy. Oczywiście "Word" z opcją sprawdzania błędów. Pozdrawiam SPRAWDZAJĄCYCH.
~MPGK 18-07-2008 21:26
My chamstwo jesteśmy górą dokopaliśmy wszystkim.
~zuza 29-07-2008 22:23
~Jeleniogórzanka 30-07-2008 14:02
Jak widać ,nie ważne czego dotyczy artykuł,lista żali jest podobna.Faktem jest,że miasto ma nieoceniony talent do wypychania co bardziej utalentowanych poza swoje granice.Niestety nie wracają bo i po co.Brak wizji i pomysłu na rozwój miasta sprzyja porzucaniu go przez młodszych i starszych ,co bardziej odważnych.Ja już po czterdziestce wyjechałam kilka lat temu i nigdy tego nie żałowałam .Moje dzieci omijają Jelenią Górę.Nie moga bowiem patrzyć jak ich rówieśnicy się tam nudzą.Miasto wieczorem po 18 zmiera.Nic nie pomogą wyremontowane kamienice.Brak jest oferty edukacyjnej z prawdziwego zdarzenia rozrywkowej.A to rola miasta.Raz w roku teatry uliczne to jakaś żenada.Co ma robić wieczorem turysta w Jeleniej Górze ,który przyjehał na tydzień.Opowieści o basenach i wodach termalnych,galeriach handlowych i innych super atrakcach już się wszystkim znudziły.To nie gadać trzeba lecz robić.Ja nawet raz w roku nie mam tam po co przyjeżdżać.Niestety smutno pozdrawiam
~~Emeryt 11-08-2008 1:47
Józek - mordo Ty moja! TY CHYBA ŻARTUJESZ mówiąc o swych wyimaginowanych sukcesach! Powiedz to ludziom z tych obozów pracy, które stworzyliście razem z Pawłowskim na zasadzie "miękkich zapisów" w prawie miejscowym. Idź sobie tam popracować! Popatrz przez okno, przejdź się po 20:00 na spacer pod teatr, na 1 Maja, pod baniaki. To fakt, że ludzie w swojej masie są czasem łatwowierni i wierzą w to tylko co widzą, że jest ścieżka na Perłę i takie tam hece. Nie widzą masy pieniędzy wydanych w budżecie naszego (a nie Twojego i Twoich współpracowników) miasta, np. na fikcyjne remonty ul. Mleczna Droga - ? Razem nas szkolili Józek ale Ty przesoliłeś, i u siebie w partii i w mieście, widzimy to i dlatego protestujemy. Dlatego SLD przepadło.
~mimoza 29-08-2008 11:36
o szkole WSM w Legnicy źle mówią ludzie sfrustrowani, bo trudno nie nabawić się w niej frustracji....tam naprawdę źle się dzieje i to od conajmniej dwóch lat... popytajcie dokładnie studentów... popytajcie wykałdowców, co tam się wyrabia z nimi... jak się zchowują własciciele... gdzie znikają pieniadze... jak aroganccy sa pracownicy dziekanatów... gdzie brak podstawowej rzetelniej informacji ...a własciciel weszy wszedzie spisek... wl;ascicielka ma manie przesladowcza.... zwolnienia sa na porzadku dziennym... nikt nie wie czy jeszce pracuje i czy otrzyma wynagrodzenie za swoją pracę... studernci studiują w warunkach godnych ubolewania... sale brudne, ławki ciasne, zimno i marne swiatło... w dodatku nigdy nie wiedza czy dane zajecia beda i czy w danej sali... tak samo wykładowcy sa traktowani... i nie mówcie o marnym poziomie wykładów, bo w takich warunkach trudno nawet najlepszemu cokolwiek dobrze zrobic...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Chcą powtórki wyborów!

Nie będzie spalarni

W Żeromie z... Żeromskim!

Karpacz już w świątecznej szacie

Magiczny wieczór z Cleo i Pectus

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
778
Tak
22%
Nie
70%
Nie wiem
9%