MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Dach nad głową na szczytach

Wiadomości: Kotlina Jeleniogórska
Niedziela, 3 grudnia 2006, 0:00
Autor: TEJO
Fot. Archiwum, K. Piotrowski
Po jednych schroniskach ostały się tylko fundamenty, po innych – mury, które zupełnie zmieniły swoje przeznaczenie. Są też takie, które wyburzono, aby w ich miejsce postawić nowoczesne kolosy. Mało przyjazne, ale za to widoczne z daleka. Dziś odwiedzimy Schneegrubenbaude, czyli schronisko na Śnieżnych Kotłach.

– Ten dzień był poświęcony na obejrzenie Śnieżnych Kotłów, uważanych za rzecz najbardziej godną widzenia, a również źródeł i wodospadu Łaby – pisze 2 sierpnia 1800 roku John Quincy Adams, amerykański dyplomata i przyszły prezydent USA, który – jak już wiadomo w tym właśnie czasie – zwiedzał Jelenią Górę i okolice.

<b> Na Kotły z zadyszką </b>
Niewygodnym wózkiem wyruszył ze Szklarskiej Poręby w towarzystwie małżonki i po dwóch godzinach podskakiwania na kamieniach i skałach dojechali do miejsca, skąd żaden inny pojazd dalej jechać nie mógł. – Godzinę wspinaliśmy się bardzo stromą ścieżką. Dysząc dotarliśmy do szałasu chłopskiego, zwanego budą, jakich wiele spotyka się w tych górach – opisuje. Tam odpoczęli, posilili się. Przed nimi jeszcze pół godziny marszu, ale już nie po takiej stromiznie.

– Nagle: przepaść! Prawie tysiąc pięćset stóp głęboka, otworzyła przed nami swoją przerażającą gardziel. Mogliśmy oprzeć się o brzeg skały i spojrzeć w okropną otchłań. Znana jest jako Duży i Mały Kocioł Śnieżny, a to dlatego, że śnieg na dnie pozostaje niestopiony przez cały rok. Jednak tak się nie działo przez ostatnie dwa lata, a teraz nie ma śniegu w ogóle – zanotował Amerykanin.

<b> Romantyzm magnesem
i gigantomania Schaffgotschów </b>
Kiedy tam przebywał, na Śnieżnych Kotłach nie było nawet najprostszej budy góralskiej. Miejsce odstraszało raczej ówczesnych turystów wspomnianymi przepaściami i trudnościami w dotarciu. Wycieczka na Śnieżkę w porównaniu z eskapadą na Kotły wydawała się spacerkiem.
Dopiero romantyczne uwielbienie surowych krajobrazów przyciągnęło tu większą rzeszę ludzi i dało początek rozwojowi schroniska.

Pierwsze trudno w ten sposób określić. W 1837 roku powstaje drewniana budka, w której można się skromnie posilić. Nocleg znajdują tam zaledwie dwie osoby. Budka nie wytrzymuje surowej aury i po niespełna 20 latach zostaje zniszczona przez huragan.
W jej miejsce stanie kamienne schronisko: tam odpocząć może 21 turystów w pokojach, a ponad dwa razy tyle – posilić się w sali bufetowej.
Ale i tego było mało. Jak się okazuje – gigantomania nie jest właściwa tylko naszym czasom. Schaffgotschowie, właściciele okolicznych ziem, w ciągu roku (1896-97) wznoszą nad Śnieżnymi Kotłami kilkupiętrowy hotel górski z wkomponowaną wieżą widokową.
Jak na koniec XIX wieku obiekt jest imponujący. Turyści mogą przenocować w 44 komfortowo urządzonych pokojach dwuosobowych i posilić się w kilku salach restauracyjnych, urządzonych również na tarasach widokowych, zabudowanych oknami.
Najwięcej ciężkiej pracy mieli tragarze, którzy przez cały rok na plecach wnosili regularnie zapasy żywności i zapewne – opału, gdyż do schroniska dostać się pojazdem mechanicznym nie było możliwe.

Schaffgotschowie doskonale widzieli górskie włościa z apartamentów w pałacu w Cieplicach. Park Zdrojowy leży niemal naprzeciwko Śnieżnych Kotłów. Trudno oceniać walory estetyczne, jakimi się kierowali. Zdaniem wielu wieża i sam obiekt zupełnie do górskiego krajobrazu nie pasowały.

<b> Luftwaffe, a później – Wawel </b>
Po wybuchu II Wojny Światowej obiekt na Śnieżnych Kotłach przejmuje Luftwaffe i urządza tam ośrodek wypoczynkowy dla pilotów i żołnierzy związanych z lotnictwem oraz ich rodzin. Sielanka kończy się w 1944 roku, kiedy – w obliczu zbliżających się wojsk armii sowieckiej – Niemcy militaryzują karkonoskie szczyty i zamykają schroniska. Nad Kotłami powstaje baza radiolokacyjna, która działa aż do wycofania się hitlerowców z terenów Śląska.

Kiedy w Karkonosze trafiają pierwsi polscy osadnicy, schroniskiem w Karkonoszach zajmuje się… Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, jak wówczas nazywano dzisiejsze Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Obiekt nie w pełni ożywa po 1950 roku jako schronisko „Wawel”, nazwie niewiele mającej wspólnego z Sudetami. Uruchomiono tam tylko kilka pokojów i bufet. Z uwagi na nikły ruch turystyczny (strefa nadgraniczna dość pilnie strzeżona), dawny hotel podupada i kończy służbę dla miłośników górskich wędrówek w maju 1960.

<b> Przekaźnik nad Kotłami </b>
Rok wcześniej na Śnieżnych Kotłach zainstalowano pierwsze w Karkonoszach przekaźnikowe urządzenia radiowe za czasów PRL. Mało kto pamięta powód. A były nim Igrzyska Olimpijskie w Rzymie. Dzięki tym łączom transmisji radiowych z olimpiady mogli słuchać zarówno Polacy, Czesi, jak i mieszkańcy przygranicznej części ZSRR (telewizja jeszcze wówczas raczkowała).

Zamontowaną aparaturę na Śnieżnych Kotłach pozostawiono, a obiekt ze schroniska staje się dość ponurą stacją przekaźnikową, modernizowaną wielokrotnie, dzięki której sygnał telewizyjny z analogowych anten można odbierać do dziś. Zadomowiły się tam także stacje telefonii komórkowej.

<b> Spalone, zmiecione </b>
Los dał nową rolę schronisku nad Kotłami, ale nie oszczędził wielu innych karkonoskich „bud”. Fundamenty pozostały jedynie po schronisku Księcia Henryka, Bronka Czecha (Schlingelbaude – jednego z najstarszych karkonoskich schronisk z prawdziwego zdarzenia – zniszczonego w pożarze w latach 60-tych minionego stulecia). Jeszcze przed 1945 rokiem lawina zmiotła schronisko Melzengrundbaude w Kotle Łomniczki, założone 1 czerwca 1905 roku przez Augusta Vogta.
Jego gospodarz w sezonie zatrudniał orkiestrę, a gości raczył – podobno – wyśmienitymi, jak na górskie warunki, daniami…

Ogłoszenia

Czytaj również

PiS ujawnił listy kandydatów

Lech Wałęsa w Świeradowie Zdroju

Przełomowy rok 1948

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~lemart 4-12-2006 11:05
Warto dodać, że schronisko, w początkowych latach istnienia, miało swoją elektrownię wiatrową. Być może wiatraki służyły też do pompowania wody? Nie wiem. Jest też ponura strona Kotłów - wiele osób straciło tam życie spadając z nawisów śnieżnych, odpadając od ściany podczas wspinaczki lub skacząc w przepaść... Dzięki za kolejny, świetny tekst!
~md 4-12-2006 12:18
Z tego co mi wiadomo, elektrownię wiatrową zainstalowano w schronisku pod śnieżką i została ona zniszczona w krótkim czasie przez zbyt silny wiatr. Była to chyba jedyna taka elektrownia w karkonoszach?
~Liczyrzepa 18-12-2006 19:27
A je myślę, że "to se vrati"!!!!!!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Seans plenerowy z Janem Nowickim

Cieplicki wirydarz

Odpust na szczycie

Drugi podział wiedeńskich łupów

Duch Karkonoszy po czeskiej stronie gór

Sonda

Czy poprzez budżet obywatelski mieszkańcy powinni mieć coraz większy wpływ na miejskie inwestycje?

Oddanych
głosów
507
Tak
86%
Nie
9%
Nie mam zdania
5%