MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Czy w Maciejowej boją się wielkiej wody?

Wiadomości: Jelenia Góra
Środa, 8 lutego 2017, 7:27
Aktualizacja: Czwartek, 9 lutego 2017, 8:05
Autor: TAB
Fot. TAB
Kilka lat temu przez Maciejową przetoczyła się ogromna fala powodziowa. Nie pierwszy raz. Jak mieszkańcy oceniają zabezpieczenie przed ewentualną kolejną wielką wodą? Czy Radomierka i wpadający do niej Bełkotek oraz Komar są przygotowane do przyjęcia dużej wody?

Sześć zerwanych mostów, wiele zniszczonych domów i dróg - to bilans powodzi, która powstała w wyniku tzw. deszczów świętojańskich w lipcu 2012 roku. Wielu mieszkańców do dziś ma traumę z powodu większych opadów czy spływających topniejących śniegów.

W domu Piotra Dziedzińskiego nie widać śladów ostatniej powodzi. W 2012 do pokoju, gdzie obecnie jest salon, przez okno wpłynęło całe drzewo. Kiedy pytam o to, czy jego rodzina czuje się bezpieczna, pan Piotr nie ukrywa zdenerwowania. Uważa, że koryto rzeki od skrzyżowania ulicy Kosynierów z Witosa jest źle wyregulowane, a przy odbudowie mostu popełniono błąd: światło mostu ma szerokość 7,6 metra, rzeka za nim zwęża się do 6, a nawet 4 metrów. Jeśli będzie dużo wody, jego dom znów zostanie zatopiony.
Prawie z rzeki wyrasta okazała wierzba, która powinna być wycięta, bo skutecznie przy dużej wodzie zablokuje jej przepływ. Pan Piotr uważa, że niepotrzebnie zrobiono w tym miejscu kaskady, które powodują wypłycanie rzeki. Dalej jest polder, regularnie zalewany przy wysokim stanie wód, ale dobrze spełnia swoją funkcję. Swobodnemu przepływowi dużej wody zagrażają także samowolnie budowane szopy.

- Kiedyś wszędzie były rowy odwadniające, które gromadziły nadmiar wody – mówi Piotr Dziedziński – teraz zostało ich zaledwie kilka. Z jego działki podczas ostatniej powodzi woda zabrała sporo gruntu. Na budowę muru ochronnego chciał oddać część swojego terenu, byleby zrobiono porządne zabezpieczenie. Potwierdza to Kasia, żona pana Piotra. Dodaje, że boi się kolejnej powodzi, bo w odbudowę domu włożyli dużo pieniędzy, które dostali z Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Miasta, ale i własnej pracy. Prawie całe wnętrze domu jest perfekcyjnie wyremontowane przez właściciela, który jest budowlańcem, ale została jeszcze sień i elewacja. Wciąż też w różnych miejscach pojawia się wilgoć. Pani Katarzyna wspomina walkę o odbudowę murku wzmacniającego brzeg rzeki – przez dwa lata od lipca 2012 roku leżał w kawałkach w korycie rzeki. Państwu Dziedzińskim urzędnicy zaproponowali jego remont na własny koszt.

Obawy o bezpieczeństwo swojej posesji ma Barbara Ziemlanowska, która także mieszka w domu nad rzeką. Martwią ją ubytki w kamiennym murze na długości około 25 metrów. – Przy pierwszej dużej wodzie kamienie w murku runą pod jej naporem i ulica Witosa znów będzie zniszczona – mówi pani Barbara i dodaje – Jeden dzień mocniej popada i już się boimy skutków deszczu.

Obok domu, w którym mieszka Barbara Ziemlanowska w listopadzie ubiegłego roku wyremontowano kładkę. – Poprzedni mostek – opowiada - zbudowany przed II wojną światową przez Konrada Reymanna, który był miejscowym kowalem, spełniał swoją funkcję doskonale. Trzeba było tylko poprawić betonową nawierzchnię, którą wypłukała powodziowa woda – dodaje – za te pieniądze można było odbudować kładkę naprzeciwko przejścia do przychodni i Biedronki.

Ewa Manacka- Piętka, która również mocno ucierpiała podczas ostatniej powodzi jest optymistką. Jej dom zalany był tylko raz, właśnie w 2012 roku. Nigdy wcześniej to się nie zdarzało. Uważa, że było to jednorazowe zdarzenie, choć niczego przecież nie można wykluczyć. Zauważa jednak, że przepust pod głównym mostem na Wrocławskiej jest zbudowany inaczej, niż w tym zniszczonym i jego światło jest nieco mniejsze.
Danuta Koszczewska mieszkająca w sąsiedztwie Ziemlanowskich jest pesymistką. Do tej pory nie naprawiono wyrwanego brzegu rzeki na jej działce. Jej mąż wielokrotnie od czasów powodzi sprzed prawie pięciu laty pisał pisma do Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów. Bez odzewu. Sami więc zasypują wyrwę gruzem przywożonym z różnych miejsc.

W niektórych domach położonych blisko rzeki, podczas gruntownych remontów, widoczne staje się osiadanie fundamentów oraz ich pęknięcia, które mogły powstać w wyniku wielokrotnych powodzi.

Maciejowian, których dotknął kataklizm sprzed pięciu lat jest więcej. Mieszkają na różnych ulicach położonych w dolinie Radomierki. Każdy z nich ma inne wspomnienia. Jedno jest wspólne dla każdego – lęk przed kolejnym podobnym doświadczeniem. Wszyscy jednak zgodnie podkreślają, że Radomierka nie była czyszczona przez kilka lat, co spowodowało niekontrolowany wzrost drzewek, krzewów i trawy tamujących przepływ wody w korycie.

Czytaj również

Szukają odznaczonych orderem Virtuti Militari

Bolidy wyścigowe dziełem studentów

Zbiórka krwi u Franciszkanów

Komentarze (14) Dodaj komentarz

~misz 8-02-2017 7:35
Cała infrastruktura odwadniająca zbudowana przez Niemców została niestety skutecznie zniszczona przez naszych kretynów.
~ab+ 8-02-2017 8:05
Nigdy bym nie remontował po takim zalaniu ,państwo powinno dać działkę i możliwość wybudowania nowego domu .Tak jak na terenach pod zbiorniki wodne.
~ 8-02-2017 10:54
Jak wybudują obwodnicę i zmienią przebieg drogi krajowej, to wtedy dopiero zobaczycie jak miasto będzie się spieszyło z remontami po kolejnej powodzi. Teraz było w miarę szybko, bo trzeba było uruchomić jak najszybciej przejazd drogą krajową. W przyszłości zostaniecie sami.
~B+ 8-02-2017 12:02
Przed wojną i za komuny regularnie czyszczono i udrażniano koryta rzek, strumieni i rowy melioracyjne.Po 1990 roku wszystko zamula się i zarasta, bo tłumaczenie było zawsze jedno-nie ma pieniędzy, nie ma środków finansowych, a teraz są tego skutki, trochę większego deszczu i powódź pewna.
~i 8-02-2017 12:56
To wina Tuska a nie broszki !!!
~x 8-02-2017 13:32
Szukacie winnych?Wina leży przede wszystkim w tym że ludzie do dziś zamieszkują 100 i więcej letnie poniemieckie domy.Niemcy budowali się nad brzegami rzek z konieczności czyli przyczyn sanitarnych.Nie było wodociągów,oczyszczalni więc budowali się dosłownie nad brzegiem aby pobierać wodę z rzeki i wylewać do niej ścieki.Takie domy od dawna powinny być wysiedlone i służyć co najwyżej jako muzea a nie miejsce do życia.Z przyczyn ekonomicznych niestety jest to niemożliwe.Dodam jeszcze ze remontowanie takich domów po każdej powodzi to walka z wiatrakami.
~ja 8-02-2017 15:00
po pierwsze zakaz wydawania pozwolenia na budowę w miejscach zagrożonych powodzią. a jak ktos buduje dom koło rzeki to nie państwo powinno płacić tylko właściciel..
~bb 8-02-2017 16:35
a ponadto są tacy którzy reguralnie zaśmiecają rzekę żeby było ładniej ,zasypują odpływy wszystkimi śmieciami które produkują cały rok
~_mm, 8-02-2017 17:59
Mieszkam przy Wrocławskiej i także przeżyłem kilka powodzi własnego domu dla moich dzieci to trauma do dziś chodzi o zanieczyszczone studzienki z ktorych wrecz woda z jezdni wpływała do domu i na posesję.Jesli chodz o Pania Ziemnanoska i Panstwa Dziedzinskich mozna bylo zauważyć idac ul Witosa kto wypuszcza nieczystosci do rzeki i to nie była deszczowka.A w czasie zimy znakiem tego byly sople zwisajace przy rurach wychodzacych z muru oporowego
~do mm 8-02-2017 18:06
Odprowadzanie szamb do rzek w Polandeszu tradycja narodowa,tak jak palenie śmieci.Chory kraj z chorymi na łeb ludźmi.
~Mirek56 8-02-2017 19:25
Nie martwcie się jak puszczą obwodnice to puszczą was z wodą :)
~Ornitolog 8-02-2017 19:32
W ostatnich latach woda w rzece na tyle się oczyściła, że żyją w niej pstrągi, a żerują zimorodki. Jest tu kilka stanowisk zimorodka. Chętnie też tu żerują czaple i inne ptactwo. Gadanie o wypuszczaniu nieczystości do rzeki to sprawa sprzed kilku i więcej lat, ale wtedy taka była powszechna praktyka nie tylko nad Radomierką.
~Blądimać 8-02-2017 21:04
Ornitologu drogi, mylisz się pompowanie nocą oraz w dni wolne od pracy (bo nie pracują w Ochronie Środowiska) - potoczek Komar, Bełkotek i później rzeczka Radomierka robi się mętna i śmierdząca. W poniedziałek wszystko powoli wraca do normy, aby znowu dać czadu w piątkową noc.
~kaj 9-02-2017 16:10
do mm.Jeśli jesteś taki pewny że ktoś wypuszcza nieczystości do rzeki to czemu tego nie zgłosisz?Witosa jest skanalizowana od kilku lat.Za niesprawdzone i niesłuszne pomówienia grożą kary.Tylko najlepiej pisać to co przemknie przez pusty łeb i schować się za dwiema literkami.Tępy idiota

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wspaniała integracja

Wyborcze zmiany

Kiedy ponownie otwarty zostanie plac zabaw przy SP nr 10?  

Wiosna w „ósemce”

Wszyscy za strajkiem

Sonda

Czy wszystkie handlowe niedziele powinny wrócić?

Oddanych
głosów
121
Tak
64%
Jest dobrze, jak jest
12%
Nie
21%
Nie ma zdania
2%