MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

„Czerwone Noski” na pediatrii

Wiadomości: Jelenia Góra
Sobota, 18 listopada 2017, 7:02
Aktualizacja: Niedziela, 19 listopada 2017, 6:10
Autor: WAC
Fot. WAC
Uśmiechy od ucha do ucha na buziach małych pacjentów oddziału pediatrii Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej wywołała wizyta „Czerwonych Nosków” czyli klaunów. Dzięki śmiechoterapii dzieci choć na chwilę mogły zapomnieć o zastrzykach i innych przykrych aspektach pobytu w szpitalu.

Wizyta nietypowych gości na jeleniogórskiej pediatrii, czyli dr Klary Wacik (Anna Wojtkowiak - Williams) oraz dr Bolinóżki (Rafał Biesiada) była możliwa dzięki współpracy kierowanego przez Annę Sinicę Stowarzyszenia Pomocy Chorym Dzieciom przy Oddziale Pediatrii oraz Fundacji „Czerwone Noski” Klaun w Szpitalu.

Pomysł, aby klauni pojawili się na szpitalnych oddziałach narodził się ponad 20 lat temu w Austrii. Obecnie organizacja „Red Noses International” działa w dziesięciu krajach, w tym w Polsce od 2012 roku. - Profesjonalnie zajmujemy się rozśmieszaniem, przynoszeniem ulgi potrzebującym, a zwłaszcza dzieciom hospitalizowanym – mówi A. Wojtkowiak – Williams. W naszym kraju jest nas 20 klaunów i współpracujemy z ośmioma szpitalami w Warszawie, Łodzi, Poznaniu, Krakowie i Wrocławiu. My akurat należymy do pięcioosobowego oddziału wrocławskiego.

- W stolicy Dolnego Śląska odwiedzamy dwa szpitale – dodaje R. Biesiada. - Nasi klauni bywają w nich regularnie, co tydzień w środy i czwartki. Stawiamy silny nacisk na profesjonalizm i nasze wizyty są ściśle związane z rytmem życia na oddziałach pediatrycznych. Działamy wspólnie z ich personelem. Oni wiedzą jak nas wykorzystać. Pomagamy m.in. zmniejszyć stres małych pacjentów odwracając ich uwagę podczas pobierania krwi – opowiada.

„Czerwone Noski” w jeleniogórskim szpitalu pojawiły się po raz pierwszy w związku z pilotażowym projektem, w ramach którego odwiedzają lecznice w kolejnych miastach.

- Dzieci są przeszczęśliwe i nie spodziewaliśmy się aż takiej reakcji z ich strony – mówi A. Sinica. Najważniejsze w tej terapii śmiechem jest aby dzieci były radosne. Aby nie skupiać ich uwagi na cierpieniu. Mamy nadzieję, że uda nam się nawiązać z Fundacją dłuższą współpracę. Marzy mi się aby klauni przyjeżdżali do nas choć raz w miesiącu – podkreśla A. Sinica.

O tym, jak potrzebna jest dzieciom odrobina oderwania się od szpitalnej rzeczywistości świadczyły najlepiej ich rozbawione buzie. Bardzo pozytywnie o śmiechoterapii wypowiadali się też ich rodzice oraz dziadkowie. – Terapia jest rewelacyjna – mówi mama małej Karoliny pani Ewa. - Do tej pory wizyty klaunów w szpitalu widziałam jedynie w telewizji, w „Teleexpressie” i pierwszy raz uczestniczę wraz z córką w czymś takim na żywo. Super by było, gdyby klauni zagościli w Jeleniej Górze na stałe - dodaje.

Ogłoszenia

Czytaj również

Studium na początek

Świętują Niepodległość

Zamkniety szlak w Rudawach

Komentarze (1) Dodaj komentarz

~Ala 18-11-2017 21:26
Pani Aniu jak co roku duuuuuuzo zdrowia dla Pani i całej fantastycznej załogi a dla wszystkich PACJENTOW❤szybkiego powrotu do zdrowia-mama Kornela Kolek. Fantastyczny pomysł brawo brawo😊

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

O rozpadających się górach

Wernisaż w Galerii Korytarz

Święto Niepodległej w Jeleniej Górze

Harcersko i patriotycznie

Wypadek przy baniakach  

Sonda

Wypalenie zawodowe należy uznać za chorobę?

Oddanych
głosów
784
Tak
64%
Nie
29%
Nie wiem
7%