MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Cieplicki kufel

Wiadomości: Jelenia Góra
Poniedziałek, 1 lipca 2019, 6:06
Aktualizacja: 15:29
Autor: Stanisław Firszt
Cieplicki kufel/fot. Archiwum S. Firszta
Fot. Archiwum S. Firszta
Dwadzieścia lat temu, podczas prac remontowych na plebanii przy kościele ewangelickim w Cieplicach Śląskich Zdroju, doszło do spektakularnego odkrycia cennych obiektów liturgicznych. Ówczesnemu proboszczowi, administratorowi, ks. Wiesławowi Suchorabowi, który pełnił tę godność w latach 1999 – 2010, miejsce ich ukrycia wskazał ostatni, niemiecki proboszcz tej parafii.

Cały zespół naczyń liturgicznych, w większości wyrobów srebrnych lub posrebrzanych zostało ukrytych w kwietniu 1945 roku w przeddzień wkroczenia Sowietów do Uzdrowiska. Te najcenniejsze obiekty starano się ukryć, aby nie wpadły w ręce zdobywców i nie zostały sprofanowane, zniszczone i wywiezione. Kilkadziesiąt przedmiotów starannie zabezpieczono i włożono do żelaznej beczki, którą wzmocniono okuciami i kłódkami. Beczkę zakopano pod szopą, obok budynku plebanii. Tak ukryty, największy skarb cieplickich ewangelików, szczęśliwie przetrwał do końca XX wieku, kiedy to po 64 latach ponownie ujrzał światło dzienne. Był to jeden z najszczęśliwszych dni dla całej parafii, a jednocześnie dla całej Kotliny Jeleniogórskiej, bowiem po latach wywożenia stąd wielu najcenniejszych obiektów historycznych, m.in. ze zbiorów Schaffgotschów, okazało się, że na tym terenie pozostało jeszcze wiele dobrze schowanych, cennych dla całego regionu obiektów, prawdziwych skarbów tej ziemi.

Początkowo całe znalezisko, po jego zbadaniu przez służby konserwatorskie, trafiło w ręce specjalistów, którzy w sposób profesjonalny dokonali oczyszczenia wszystkich przedmiotów wchodzących w jego skład. Administrator parafii obiecał, że po tych zabiegach całe odkrycie trafi do Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze (dzisiaj Muzeum Karkonoskie). Tak się jednak nie stało. Beczkę, w której przechowywany był skarb parafii eksponowano w kościele, jak i niektóre przedmioty, które w niej znaleziono. O obietnicy przekazania tych obiektów do Muzeum, zapomniano.

Wśród cennych obiektów z "cieplickiej beczki" najcenniejszym był wspaniały, srebrny i złocony kufel. Ten jedyny w swoim rodzaju obiekt, był z wielu względów wyjątkowy i najprawdopodobniej najważniejszy dla całej cieplickiej wspólnoty ewangelickiej, a jednocześnie dla wszystkich śląskich ewangelików. W ściankę kufla wmontowano 21 srebrnych klip 3 – talarowych wybitych w 1621 roku, tj. podczas trwania wojny trzydziestoletniej, najkrwawszego starcia zwolenników Marcina Lutra z katolikami. Monety te zostały wybite przez stany ewangelickie w Głogowie, w jednym z głównych ośrodków protestantyzmu na Śląsku.

Na wewnętrznej stronie pokrywy kufla umieszczono monetę z portretem ostatniego piastowskiego księcia legnicko – brzesko – wołowskiego, Jerzego Wilhelma, kalwina, który zmarł w wieku 16 lat, w 1675 roku. Natomiast na dnie kufla zamontowano saski medal, wydany z okazji 100 – lecia Reformacji. Cały kufel był złocony i prezentował się wspaniale. Umieszczenie wszystkich tych numizmatów na jego powierzchni, a także złocenia nadawały mu wspaniały wygląd i wskazywały na jego wielkie znaczenie. Ich symbolika, którą dzisiaj możemy tylko w części odczytać, nadawała mu ważną rangę. Dodatkowo na jego pokrywie umieszczono inskrypcję, z której wynikało, że został on podarowany cieplickiej Parafii Ewangelickiej w 1742 roku. Z przekazów historycznych wiemy, że w tym roku zmarł hrabia Johan Anton Schaffgotsch, który nie miał dobrych relacji ze społecznością ewangelicką w Cieplicach, a który to od 1740 roku był w niełasce króla pruskiego, Fryderyka II, który wówczas zajął Śląsk.

To właśnie w 1742 roku, król Fryderyk udzielił zgody dla Parafii Ewangelickiej na budowę własnego kościoła. W tym też roku, po latach odnowiła się społeczność ewangelicka, którą objął opieką Adam Gofryd Thebesius, ze starej i znanej rodziny kaznodziejów i naukowców śląskich. Nie jest wykluczone, że pastor Thebesius otrzymał opisany powyżej kufel z rąk samego króla. Tym samym wartość historyczna i symboliczna tego pięknego naczynia, nie tylko dla ewangelików, ale całej społeczności Kotliny Jeleniogórskiej i Cieplic jest praktycznie bezcenna.

Od tego momentu zaczęto budowę drewnianego kościoła. Ten duży, murowany, istniejący do dzisiaj, wzniesiono w latach 1747 – 1777.

Kufel ostatecznie, w sposób zupełnie niewiarygodny, trafił w ręce prywatne. I tak ewangelicy pozbyli się najcenniejszego obiektu, niemal relikwii, związanej z ich społecznością, a Jelenia Góra i Cieplice straciły jeden z najcenniejszych artefaktów związanych z historią tej ziemi.

Twoja reakcja na artykuł?

4
29%
Cieszy
0
0%
Dziwi
0
0%
Nudzi
1
7%
Smuci
5
36%
Złości
4
29%
Przeraża

Ogłoszenia

Czytaj również

Pokój ponownie rywalem Mroza

Bawili się na festynie

Herbert Kopton i Włodzimierz Puchalski

Komentarze (5) Dodaj komentarz

~psiekrwie 1-07-2019 8:51
Wszystko co jest w ziemi, należy do Skarbu Państwa. Jakim więc cudem kufel trafił w prywatne ręce?
~Żagielka 1-07-2019 10:22
Prokurator powinien się tym zająć a kufel powinien trafić do muzeum a nie że ten jeden człowiek, oszust, złodziej, kufel który należy do Skarbu Państwa sprzedaje jakiemuś prywatnemu człowiekowi, ciekawe kim jest ten człowiek?
~Juliusz 1-07-2019 14:01
"Kufel ostatecznie, w sposób zupełnie niewiarygodny, trafił w ręce prywatne" - może bardziej konkretnie w jakich to stało się latach.
~ole 1-07-2019 15:29
A dlaczego wczoraj o 23.30 przez ok.5 min. w owym kościele walił dzwony, stawiając na nogi ciepliczan?
~ 8-07-2019 17:48
No to chlup w ten głupi dziób...

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Rodzinne tworzenie rękodzieł i animacje

Kandydaci PO

KOD znowu pod sądem

MZK nie dla rowerzystów?

O początkach KPN i pracy edukacyjnej

Sonda

Czy jeleniogórski SOR zasługuje na krytykę?

Oddanych
głosów
198
Tak
74%
Nie
11%
Nie wiem
15%