MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Burzowe Dni Sobieszowa z poślizgiem

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Niedziela, 15 czerwca 2008, 22:18
Aktualizacja: Wtorek, 17 czerwca 2008, 7:29
Autor: rylit
Fot. NOL
Pogoda spłatała figla organizatorom święta pod Chojnikiem, a trzynaste jego wydanie okazało się nieco pechowe, bo nad polaną pod ruinami zamku lało i grzmiało. Ale mimo deszczu i przeplatanej aury sobieszowianie i goście bawili się do późnych godzin nocnych.

Wszystko przez deszcz, który lunął na polanie pod ruinami zamku po południu i wieczorem. Z tego powodu opóźniły się zapowiadane imprezy, a część widowni – uciekła.

Mimo nie najlepszej pogody duża ilość przygotowanych przez organizatorów punktów programu ściągnął na polanę pod Chojnikiem całą rzeszę ludzi.
Całymi rodzinami mieszkańcy Jeleniej Góry odwiedzali to miejsce. Nie przeszkadzało nawet to, że nie było dla wszystkich miejsc na ławkach i przy stołach. Ludzie siadali wprost na trawie i oglądali program przygotowany przez organizatorów. Czuło się atmosferę pikniku.

Festyn rozpoczął się oficjalną częścią o godzinie 14. Przybył prezydent Jeleniej Góry Marek Obrębalski , który otworzył sobieszowskie święto. Wręczył dyplom zasłużony dla Sobieszowa Janowi Bujakowi. Nina Foch, młoda plastyczka, która wygrała konkurs na rysunek umieszczony na plakacie, dostała od prezydenta specjalną nagrodę.

Wręczono też upominki dla młodych sportowców biorących udział w sobotnich konkurencjach sportowych i młodych plastyków, którzy mieli przedstawić w swoich pracach Sobieszów w roku 2050.

Widzów zabawiały występujące na scenie zespoły związane głównie z sobieszowskim „Muflonem”. Oklaskiwano, między innymi, Sybiraczki, tancerzy z HAYAT oraz ze Studia Tańca Towarzyskiego K. Cielaka. Zagrał także zespół pop-rockowy SPONTAN.

Podobały się koncerty zaproszonych grup: zespołu jazzującego EAST END, grającego covery Beatlesów „The Beatles”. Mocno opóźnieni z powodu kaprysów aury wystąpili muzycy z "Obstawy prezydenta" oraz Darek Miliński z lalkowym spektaklem z Pławnej. Kto został, nie żałował.

Następne Dni Sobieszowa za rok. Może "czternastka" okaże się bardziej łaskawa?

Ogłoszenia

Czytaj również

Miejsce piknikowe wkrótce w Karpaczu

Młodzi przeciw zmianom klimatycznym

Na kanwie muzyki, czyli wybitny wiolonczelista w Filharmonii Dolnośląskiej

Komentarze (43) Dodaj komentarz

~endru 15-06-2008 23:13
czemu Myslakowice mogą cos zrobic a Jelenia nawet dla Sobieszowa nie moze nic zasponsorowac nigdy? fotogaleria wyglada jak zdjecia z pikniku dzieci z podstawówki...
~Łowca byków 15-06-2008 23:39
Trzeba było zaprosić Rolanda z "Jak to leciało". On wszystko robi profesjonalnie - śpiewa, gra i tańczy. Dużo by nie wziął, a ile atrakcji by zapewnił.
~AoL 15-06-2008 23:45
TEJO zabrakło Twojej ręki w tych zdjęciach
~.. 15-06-2008 23:50
organizator dni sobieszowa (prawdopodobnie MDK Muflon?) co roku mnie zadziwia...Co rok wydaje mi się, że nie może być gorzej, a jednak... Imprezy dla emerytów. Gwozdzie programu: "sybiraczki" oraz gwiazda wieczoru "obstawa prezydenta", ktora istnieje podobno 21 lat, a nigdy nikt o niej u nas nie słyszał... ŻENADA. Coraz gorzej... Sobieszów to miescina dawno zapomniana przez Jelenią Górę jesli chodzi o tego typu 'imprezy'....
~em. ks. prof. zw. dr. hab. inż. arch. lek. med. Walenty Kwiczoł 15-06-2008 23:56
Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem. Mieliśmy w ostatnim czasie wielkie święto w Sobieszowie – święto, cokolwiek by nie rzec, kulturalne. I już sam ten fakt skłania do głębokich refleksji i przemyśleń na temat współczesnej kultury, owładniętej postmodernistycznym dyskursem, w którym wszystko jest dozwolone i funkcjonuje na takich samych zasadach i prawach, a każda nowa idea jest tak samo „prawdziwa” jak wszystkie inne. Wszystkie ruchy zmierzają ku swoim skrajnym konsekwencjom i z wielkim przybliżeniem jest to punkt, w którym znajdujemy się obecnie. Entuzjastyczne dążenie do samorealizacji, tak charakterystyczne dla epoki romantyzmu i modernizmu, przyniosło właśnie narodziny filozoficznego postmodernizmu (czasem zwanego poststrukturalizmem, zwłaszcza w jego bardziej politycznym i socjologicznym wydaniu). Postmodernizm stanowi biegunowe przeciwieństwo Oświecenia. Różnicę dzielącą te dwie skrajności można w skrócie ująć następująco: myśliciele Oświecenia sądzili, że możemy poznać wszystko, radykalni postmoderniści uważają, że wszelka wiedza jest niemożliwa. Filozoficzni postmoderniści, zbuntowana załoga skupiona pod czarną flagą anarchii, podważają najgłębsze fundamenty nauki i tradycyjnej filozofii Zachodu. Przekonują nas, że rzeczywistość nie jest niezależnym bytem postrzeganym przez ludzki umysł, ale konstrukcją tworzoną przez umysł. Rzecznicy najbardziej ekstrawaganckiej wersji tego poglądu powiadają, że w ogóle nie ma żadnej „realnej" rzeczywistości; nie istnieją żadne obiektywne prawdy zewnętrzne wobec aktywności umysłu, a jedynie dominujące wersje rzeczywistości propagowane przez dominujące grupy społeczne. Powiadają również, że nie można uzasadnić żadnego obiektywnego systemu wartości moralnych, ponieważ każde społeczeństwo tworzy własne kodeksy powstające w interesie tych samych opresyjnych sił społecznych. Jeśli postmoderniści mają rację, to każda kultura równie dobrze jak wszystkie pozostałe wyraża prawdę i wartości moralne, tyle że na swój własny, niepowtarzalny sposób. Stąd zaś już tylko jeden krok do idei politycznego multikulturalizmu: każda grupa etniczna i każda mniejszość zdefiniowana przez swoje preferencje seksualne ma takie same prawa jak pozostali członkowie społeczności. A zatem każda z nich wymaga nie tylko tolerancji, ale także wsparcia ze strony instytucji społecznych i zagwarantowanej reprezentacji w programach nauczania — nie z powodu swojego znaczenia dla całego społeczeństwa, ale po prostu dlatego, że istnieje. Tak jest — powtarzam — jeśli poglądy postmodernistów są trafne. A muszą być trafne, powiadają ich obrońcy, ponieważ każdy inny punkt widzenia jest równoznaczny z bigoterią, która uchodzi za grzech kardynalny. Kardynalny to znaczy: pod warunkiem że w tym jednym przypadku zgodzimy się odejść od generalnego postmodernistycznego zakazu wypowiadania prawd uniwersalnych i wszyscy uczynimy to dla wspólnego dobra. A zatem, Rousseau redivivus. Idee postmodernizmu jeszcze wyraźniej dochodzą do głosu w pojęciu dekonstrukcji, oznaczającym pewną metodę krytyki literackiej. Podstawowa przesłanka tej szkoły myślenia powiada, że jedynie autor zna sens, jaki nadał swojemu dziełu; nie można zatem zasadnie wskazać prawdziwych intencji autora ani żadnych obiektywnych znaczeń jego utworu. Tekst dzieła jest zawsze otwarty na świeże interpretacje i komentarze stanowiące przejaw równie solipsystycznego świata istniejącego w głowie czytelnika. Interpretacja dokonana przez krytyka jest jednak w takim samym stopniu przedmiotem dekonstrukcji jak tekst dzieła, podobnie jak interpretacja interpretacji i tak dalej w nieskończoność. To właśnie miał na myśli Jacques Derrida, mówiąc: Il n'y a pas de hors-texte (Nie istnieje nic poza tekstem). A w każdym razie po starannej lekturze Derridy, jego obrońców i krytyków sądzę, że to właśnie miał na myśli. Jeśli bowiem podstawowa przesłanka radykalnego postmodernizmu jest trafna, to i tak nigdy się nie dowiemy, czy rzeczywiście to miał na myśli. Z kolei jeśli to właśnie miał na myśli, to nie jest jasne, czy jesteśmy w ogóle zobligowani do dalszego rozważania jego argumentów. Zagadka, nad którą mam ochotę przejść do porządku, nazwijmy ją „paradoksem Derridy", jest podobna do paradoksu Kreteńczyka (Kreteńczyk powiada: „Wszyscy Kreteńczycy kłamią"). Czeka na rozwiązanie, ale nie sądzę, by było to zadanie z rzędu tych najpilniejszych. Na podstawie wyszukanie zawiłej prozy Derridy trudno także nabrać pewności, czy on sam wie, co właściwie ma na myśli. Niektórzy komentatorzy uważają wręcz, że jego teksty są pomyślane jako jeu d'esprit, rodzaj żartu. Proponowana przez niego nowa „nauka" — gramatologia — stanowi całkowite przeciwieństwo nauki i sam autor opisuje ją za pomocą fragmentów cechujących się niespójnością snu, zarazem banalnego i fantastycznego. Trudno dopatrzyć się w niej śladu znajomości osiągnięć nauk o funkcjonowaniu umysłu czy nauk o języku rozwijanych w innych częściach cywilizowanego świata. Przypomina pod tym względem wypowiedzi uzdrowiciela, który nie wie, gdzie leży trzustka. W sumie wydaje się, że Derrida zdaje sobie sprawę z tych niedostatków, ale zadowala się odwołaniem do stanowiska Rousseau, zdeklarowanego wroga pisarstwa i książek, i cytuje na poparcie swoich tez fragment z Emila: [...] sny źle przespanej nocy przedstawia się nam jako filozofię. Powiecie, że ja także oddaję się marzeniom sennym; a ja przyznam wam rację, tyle że ja robię coś, o czym inni chętnie zapominają: przedstawiam swoje sny jako sny, pozostawiając czytelnikowi odkrycie, czy jest w nich coś, co może okazać się przydatne ludziom żyjącym na jawie. Ludzie nauki, którzy żyją na jawie i biorą odpowiedzialność za słowa wypowiadane na jawie, nie znaleźli w postmodernizmie narzędzia przydatnego w swojej pracy. Postmoderniści z kolei podważają fundamenty nowożytnego przyrodoznawstwa. Wydaje się, że tymczasowo akceptują prawo grawitacji, okresowy układ pierwiastków oraz teorie astrofizyki i inne podstawowe wyznaczniki obiektywnej rzeczywistości, jednak generalnie traktują kulturę naukową jedynie jako jeden z wielu sposobów poznania, stanowiący, co gorsza, głównie dzieło białych mężczyzn z Europy i Ameryki. Można by odesłać postmodernizm do gabinetu osobliwości dziejów myśli, gdzie zająłby swoje miejsce obok teozofii i transcendentalnego idealizmu, gdyby nie to, że jego idee zdążyły przeniknąć do głównego nurtu nauk społecznych i humanistyki. Postmodernizm występuje w tym kontekście jako metoda uprawiania metateorii (teorii na temat teorii), służącej analizie nie tyle przedmiotu badań danej dyscypliny, ile kulturowych i psychologicznych okoliczności warunkujących takie, a nie inne poglądy badaczy. Najważniejsze będą więc dla postmodernisty pierwotne metafory, czyli obrazy, które rządzą myśleniem danego naukowca, a co za tym idzie, kształtują formułowane przez niego teorie i eksperymenty. Kenneth Gergen wyjaśnia na przykład, w jaki sposób współczesną psychologią rządzi metafora człowieka jako maszyny: Niezależnie od charakteru zachowań danej osoby teoretyk mechanicysta w praktyce musi oddzielić ją od jej środowiska za pomocą kategorii bodźców zewnętrznych; samo środowisko musi postrzegać w kategoriach bodźców zewnętrznych albo danych wejściowych; osobę postrzegać jako istotę reaktywną, zależną od tych bodźców zewnętrznych; sferę umysłu postrzegać jako pewną strukturę (złożoną z oddziałujących na siebie elementów), dzielić zachowanie na jednostki, które można przyporządkować zewnętrznym bodźcom i tak dalej. Mówiąc krótko i brutalnie: psychologii grozi przekształcenie się w naukę przyrodniczą. Jako ewentualne remedium dla badaczy, którzy pragną uchronić ją przed tym ponurym losem, a jest ich niemało, Gergen podaje przykłady innych, być może mniej zgubnych pierwotnych metafor życia umysłowego, takich jak metafora rynku, teatru albo przestrzegania zasad. A zatem jeśli tylko nie zatrujemy jej nadmierną dawką biologii, psychologia może jeszcze przez długie lata stanowić wdzięczne pole aktywności niezliczonych teoretyków. W miarę jak do różnorodności etnicznej i dualizmu płciowego dodano — upolityczniając je przy tym — liczne nowe metafory, i wykreowano w ten sposób nowe stanowiska pracy w postmodernistycznym przemyśle akademickim, nastąpiła prawdziwa eksplozja nowych ideologii i szkół badawczych. Wśród bardziej znanych ogólnych kierunków myśli postmodernistycznej, zwykle o lewicowym zabarwieniu, można wymienić afrocentryzm, konstruktywistyczną antropologię społeczną, „krytyczną" (tj. socjalistyczną) szkołę w naukach społecznych, głęboką ekologię, ekofeminizm, psychoanalizę lacanowską, latouriańską socjologię nauki i neomarksizm. Do tego wszystkiego dodać trzeba jeszcze całą gamę zdumiewających metod dekonstrukcji i przenikający wszystko holizm w wersji nurtu New Age. Zwolennicy i wyznawcy tych kierunków gorączkowo produkują nowe dzieła, czasem błyskotliwe, zwykle jednak nazbyt nafaszerowane żargonem, mgliste i niejasne. Wszyscy w ten czy inny sposób zdają się żeglować w stronę mysterium tremendum porzuconego w XVII wieku przez myślicieli Oświecenia, często nie szczędząc przy tym czytelnikowi świadectw osobistej udręki. George Scialabba wnikliwie pisał o zmarłym niedawno Michelu Foucaulcie, wielkim interpretatorze mechanizmów politycznej opresji w dziejach myśli, który uchodził za przedstawiciela „najwyższych osiągnięć zachodniego życia umysłowego": Foucault zmagał się z najgłębszymi, najtrudniejszymi dylematami współczesnej tożsamości [...] Albowiem człowiek, który nie wierzy w istnienie Boga, prawa naturalnego ani transcendentnego rozumu, a zarazem dostrzega, w jaki sposób interesy materialne — władza — przenikały, konstytuowały wręcz wszystkie kodeksy moralne w dziejach, staje wobec poważnego dylematu: jak żyć, jakich trzymać się wartości? Rzeczywiście jak, jakich? Żeby rozwiązać te niepokojące problemy, na początek po prostu porzućmy Foucaulta i egzystencjalistyczną rozpacz. Weźmy pod uwagę praktyczną zasadę: stanowiska filozoficzne w takiej mierze, w jakiej wprowadzają zamęt i hamują dalszy rozwój badań, są prawdopodobnie błędne. Jeśli chodzi o Foucaulta, to gdybym mógł, powiedziałbym mu (bez cienia protekcjonalizmu): nie jest tak źle. Gdy już odchorujemy szokujące odkrycie, że wszechświat nie powstał z myślą o nas, przekonamy się, że wszystkie uchwytne dla naszego mózgu znaczenia i wszystkie emocje, które potrafi znieść, a także wszystkie marzenia o wspólnej przyszłości, możemy odkryć, odszyfrowując dziedziczny zapis naszych minionych doświadczeń, który przeprowadził nasz gatunek przez epoki geologicznego czasu, odciskając w nas rezydua głębokiej przeszłości. Osiągniemy nowe poziomy racjonalności i otworzy się przed nami potencjalnie nieskończone bogactwo uczuć. Oddzielimy prawdę od fałszu i wszyscy będziemy się bardzo dobrze rozumieli, coraz lepiej, ponieważ wszyscy należymy do tego samego gatunku i mamy biologicznie podobne mózgi. Natomiast osobom zaniepokojonym wciąż rosnącym chaosem, jaki panuje w poczynaniach intelektualistów w dzisiejszym świecie — zjawisko rzeczywiście alarmujące — odpowiedziałbym, że zawsze były dwa rodzaje oryginalnych myślicieli: ci, którzy widząc chaos, usiłowali stworzyć ład, oraz ci, którzy natykając się na ustalony ład, usiłowali go podważyć, tworząc nieład. Napięcie między tymi dwoma rodzajami myśli ludzkiej popycha naprzód nasze poznanie. Wznosi nas coraz wyżej zygzakowatą trajektorią postępu. A w darwinowskich zmaganiach idei ład zawsze zwycięża, ponieważ — po prostu — taka jest rzeczywistość. Na koniec chciałbym wszakże oddać pewien hołd postmodernistom. Jako współczesne wcielenie wieszczego romantyzmu wzbogacają naszą kulturę. Mówią nam: A jeśli, być może, mylicie się? Ich pomysły są jak rozbiegające się po niebie iskry sztucznych ogni — pozbawione energii gasną wkrótce w nieprzeniknionym mroku. A jednak kilka z nich rzuca czasem w nieoczekiwany sposób nieco światła na znane, zdawałoby się, przedmioty. To jeden z powodów, dla których można pozytywnie odnosić się do postmodernizmu, nawet jeśli stanowi zagrożenie dla racjonalnej myśli. Innym może być ulga, jaką przynosi tym wszystkim, którzy nie zdecydowali się obciążyć swego umysłu naukowym wykształceniem. Jeszcze innym — jego znaczenie jako ruchu w filozoficznym interesie i w nauce o literaturze. Kolejnym, i kto wie, czy nie najważniejszym, jest nieubłagana krytyka tradycyjnej nauki. Zawsze będziemy potrzebowali postmodernistów albo innych podobnych buntowników. Czyż jest bowiem lepszy sposób wzmacniania gmachu wiedzy niż nieustanna obrona przed zarzutami przeciwników? John Stuart Mill trafnie stwierdził kiedyś, że zarówno nauczyciel, jak i uczeń zapadają w drzemkę, jeśli nie czują przeciwnika zmuszającego do wysiłku. A jeśli, wbrew wszelkim istniejącym świadectwom, gmach naszej wiedzy rozsypie się na kawałki i wszystko zatonie w epistemologicznym zamęcie, znajdziemy w sobie odwagę, żeby przyznać, że postmoderniści mieli rację, i w najlepszym duchu Oświecenia zaczniemy jeszcze raz od nowa. A to dlatego, że, jak powiedział wielki matematyk David Hilbert, nader trafnie ujmując istotę tej cząstki ludzkiego ducha, której wyrazem jest Oświecenie: Wir müssen wissen. Wir werden wissen. Musimy wiedzieć, będziemy wiedzieć. A co ja wiedziałem, właśnie wykwiczałem.
~IL 16-06-2008 1:18
...co to jest /tak co /na zdjeciu nr 4 ?
~duduś 16-06-2008 9:44
grającego rovery Beatlesów ??? ciekkawe czy fajne te rovery :)
~... 16-06-2008 10:21
po obejrzeniu wszystkich zdjęć pytam czy Sobieszów to aby na pewno jeszcze Jelenia Góra. Pcim, jakiego stosują co poniektórzy do oceny, to w tym przypadku obraza Pcimia. Mieszkańcy róbcie coś!!! Za wasze podatki należy się coś więcej!!!!
~Ted 16-06-2008 11:03
Całe te dni Sobieszowa to po prostu wiocha / oczywiście nie obrażając prawdziwej wioski/ ,a tak na marginesie deszcz mocniej popadał dopiero o godzinie 21.oo .Darek Mieliński i jak zwykle najlepszy z całego tego Dnia Sobieszowa.Wszyscy mieszkańcy Sobieszowa pamietają lata i dni organizowane na tutejszym stadionie przez panią Mariolę i jej ekipę .Wtedy to były prawdziwe imprezy poczynając od super organizacji do występów renomowanych zespołów i kabaretów nie wspomnieć o dyskotekach prowadzonych przez Muzyczne Radio. Piszecie ,że było dużo ludzi ? / na dzielnice 4000 tysięczną to była garstka./ W poprzednich latach jak impreza odbywała się na stadionie i występował np: BOYS czy Sumptuastic czy rodzimy ŁUKASH to były tłumy.Wczorajsza impreza to po prostu żenada,ale widać na zdjęciu ,że pani Dyrektor z MDK jest cała w skowronkach !!! No i zawsze można zgonić na pogodę jak impreza jest do kitu.
piipi 16-06-2008 11:20
..do - [~AoL..]...to nie reka "robi" zdjecia,a tylko Tejowy poglad na swiat,ktory mysli i czuje.
nol_ 16-06-2008 11:34
Prezydent był o 14 a jego obstawa przyjechała 7 godz później ech ci organizatorzy.
~--/- 16-06-2008 11:34
Na zdjęciu nr 23 cały kwiat Sobieszowa- pozdrawiam profesorka. Dziękujemy Darkowi Milińskiemu ,że zechciał swoim super występem uświetnić ten marny dzień Sobieszowa.
~do nol 16-06-2008 11:59
Największą atrakcją dla mieszkańców to osobisty udział pana Prezydenta na Dniu Sobieszowa.Już ten fakt powinien mieszkańcom wystarczyć za resztę atrakcji !!! A swoją drogą proponowałbym ,żeby pan prezydent na piechotkę przeszedł się po dzielnicy i swoim wprawnym okiem ocenił jak do tego dnia jego podległe służby przygotowały dzielnicę .Ulicę i chodniki oraz zieleńce są super wysprzątane-/ wszędzie śmieci i prawie metrowa trawa./ I nic to nie da ,że mieszkańcy posprzątali swoje posesje i teren w około jak ogólny widok jest katastrofalny. A w całych tych obchodach najważniejsze jest ,że pani Dyrektor MDK ma wizje i ją realizuję ,a dziś już widzimy ,że jej wizja ma się nijak do oczekiwań mieszkańców.Chodź widać na zdjęciu nr 40 ,że jej optymizm jest wielki :) .Paranoja ...
~opozycja 16-06-2008 12:02
Jak to w Jeleniej - nędza z bidą. Ale przecież ktoś program chyba zatwierdzał, ktoś zrobił propozycję. Jak naiwnie być może mniemam,ktoś konsultował projekt Dni z Towarzystwem Sympatyków Sobieszowa.W każdym razie za komuny to by nie przeszło.
~Wstyd 16-06-2008 12:06
Festyny u nas w szkole czy w parafii są dużo lepsze.
~Prorok 16-06-2008 12:35
Pan prezydent bedzie z "gospodarską wizytą" w Sobieszowie, gdy tylko zacznie się kampania wyborcza,czyli w roku 2010.
~gość 16-06-2008 12:42
Nie gderajcie,tylko bądźcie szczęśliwi, że w ogóle był - bądźcie wręcz zaszczyceni, bo on słynie z tego, że w ogóle nie ma czasu.
~Zdegustowana wpisami 16-06-2008 13:55
Byłam do końca. Nie mogę uwierzyć, że czytam właśnie o imprezie na której byłam wczoraj. Po pierwsze, jak mawiają niektórzy prawda jest jak d..a, każdy ma swoją . Mając tę nieco wulgarną, ale jakże trafną sentencję na uwadze przedstawię swoją prawdę. Każdy widzi to, co chce -ja widziałam typowy, początek typowego pikniku - przemówienia, oficjale, ogłoszenia wyników konkursów itp, raczej mało atrakcyjne dla większości, bo taka jest natura tych wystąpień. Następnie, jak co roku pokaz tego, co robią niektórzy mieszkańcy Sobieszowa (Ci, którym chce się coś robić) w ramach grup zajęciowych w MDK. Oczywiście można krytykować i jakość i sposób i urodę i głos i brzmienie i wszystko inne. Można również dostrzec,że ileś tam osób próbuje realizować się w tej trudnej sobieszowskiej rzeczywistości, że miło i pożytecznie spędzają czas,że bawią się i chcą zrobić coś dla innych. W miarę rozwoju akcji, robiło się jak zwykle w takich okolicznościach coraz ciekawiej.Podobały się występujące zespoły- i EAST END, fajnie grający muzycy, którzy robili co mogli, by rozgrzać publikę, lecz ta w większości zajęta pilnowaniem obficie płynącego piwa lub biegających dzieci i psów nie była skłonna do zabawy.Nieliczne grupki z widoczną przyjemnością słuchały muzyków, grających fajną klubową muzykę ( brawa dla saksofonu). Atmosferę podgrzała dopiero następna grupa, bo piosenki Beatelsów dokonały tego, a uroczy prowadzący stworzył odpowiedni klimat. O tej porze więcej też już było tych, którzy chcieli posłuchać muzyki i potańczyć. Właściwie to podrygiwali wszyscy i większość z nich miała właśnie minę i nastrój, jaki ktoś zarzuca p. dyrektor.Następne zespoły również odbierane były dobrze, choć grały już inną muzykę, więcej bluesa ( Nalepa!) oraz bardziej chyba współczesną. I właśnie dopiero o tej porze lunęło.Popsuło to trochę szyki, chociaż najwytrwalsi i tak bawili się pod sceną. Tak więc organizatorzy zapraszając muzyków zadbali o to, by każdy znalazł coś dla siebie - i dawne przeboje, i standardy bluesowe i nowszą muzykę i bardziej młodzieżowe teksty- w stylu zadowolę Zośkę, pieprzę pracę, twój oddech mnie poraża, czy coś w tym stylu.Mogło się to starszym mniej podobać, ale muzyka fajna a młodzież wyraźnie dobrze bawiła się pod sceną, znała te piosenki i przyszła specjalnie dla tego zespołu.Tak, tak, znanego i występującego już ileś tam lat. Reasumując - moim zdaniem organizatorzy przygotowali dobry program a to, jaką atmosferę i jakie widoki można było oglądać podczas imprezy to już inna zupełnie sprawa. Nie chcę nikogo obrażać, ale to już broszka uczestników imprezy. Przyszli na nią przecież głównie mieszkańcy Sobieszowa i z jej oferty wybrali wg własnego gustu - jak widać na zdjęciach, mieli w czym wybierać. A co wybierali głównie? - ci co byli tam nie tylko chwilkę widzieli sami. Przed namiotem "ceramicznym" był stale tłok, dzieci chciały własnoręcznie próbować lepić garnki na kole garncarskim, choć byli i tacy którzy myśleli, że urocza pani w bieli wyrabia pizzę. Wielu też było chętnych do brania udziału w konkursie plastycznym. Dla nagrody,jaką była przejażdżka kładem, w konkursie startowali nawet tatusiowie młodszych uczestników. Szkoda,że nie widać tego na zdjęciach. A swoją drogą kto je wybierał i dlaczego akurat wybrał te ? Te nie oddają klimatu wczorajszej imprezy. Pominę jedynie milczeniem występ grupy z Pławnej, kończący imprezę. Czy ktoś piszący o 11: 03 i 11: 34 miał na myśli ten właśnie występ ? I jeszcze kamyczek do Jelonki - Studia Tańca Towarzyskiego nie prowadzi p.Cielak, z tym deszczem to też nie było tak jak opisuje, a o fotkach jak wyżej. Pozdrawiam i życzę sobie i innym więcej obiektywizmu.
~ciekawska z Sobieszowa 16-06-2008 13:57
interesuje mnie ile kosztowała taka mierna impreza w Sobieszowei czy z budżetu miasta jest dofinansowanie do festynu z okazji Dnia Matki w kościele na PCK? Gdzie można znaleźć takie informacje?
~Stach 16-06-2008 14:25
Dni Sobieszowa (aż jeden dzień) wg wizji pani dyrektor MDK Muflon ,która chce odchamić Sobieszów udały się w 200% jak na prawdziwą chamską wiochę przystało. Dobrze, że chociaż piwa nie zabrakło. Teraz dokończmy jej wizję i małymi grupkami udajmy się do galerii w Muflonie obejrzeć wystawy prac (bądźmy światowi), bo w wielkim świecie wszyscy relaksują się w galeriach i na wystawach, a jak chcą się pobawić i potańczyć to jadą na festiwale typu Opole, Sopot. Wszyscy byli zadowoleni młodzież mogła swobodnie pić piwo prezydent szczęśliwy, że nikt mu nie marudzi, dyrektorka obowiązek spełniła, sponsorzy też powinni być zadowoleni. A nam mieszkańcom pozostaje niesmak, bo nie każdy lubi piwo. Młodzieży brakowało dyskoteki jedynie jestem pełen podziwu dla grupy zapaleńców, którzy usiłują cokolwiek dla Sobieszowa zrobić ale nie do końca mogą, bo robią tylko tyle na ile im władze miasta i pani dyrektor Muflonu pozwalają (szkoda, że tylko tyle), bo potrzeby są większe a chętnych do działania jest wielu tylko nic nie mogą zrobić. Miejmy nadzieję, że ktoś się w końcu obudzi i w Sobieszowie naprawdę zacznie prężnie działać dom kultury i nasz dzieci będą mogły bezpłatnie korzystać z ofert MDK, z którego obecnie korzystają tylko wybrańcy. Co do festynów które są organizowane w naszych okolicach np Wiosna Cieplicka, festyn na Zabobrzu 3, Mysłakowice itp ,to Sobieszów wypadł ..........delikatnie mówiąc bardzo blado. Ciekawe co nam zaproponują w przyszłym roku, bo co roku jest gorzej jedynie piwa nie brak.
~też otyły 16-06-2008 14:51
Dziewczyna przy tuszy ze zdjecia 40 tak TAŃCOWAŁA że w pewnym momencie wyskoczyła jej pierś na wierzch,byłem tego świadkiem , hehe , a jak fajnie przy podskokach tłuszczyk się przelewał , TO ONA była GWIAZDĄ WIECZORU , BRAWA dla niej że tak dobrze się cały wieczur bawiła nie przejmując się swoją otyłością.
~PRZECIĘTNIAK 16-06-2008 15:04
LUDZIE NIE PRZESADZAJCIE, NAJGORZEJ NA PEWNO NIE BYŁO... WSZYSTKIE 4 ZESPOŁY W CZĘŚCI WIECZORNEJ GRAŁY NA DUZYM POZIOMIE I NIEŹLE ICH AKUSTYK USTAWIŁ... MOŻE NIE BYŁA TO DYSKOTEKA ANI BIESIADA, ALE MIŁO SPĘDZIĆ CZAS MOŻNA BYŁO... -TU FAKTYCZNIE DESZCZ I ZIMNO UTRUDNIŁY... A PRZECIEŻ TAKI FESTYN TO JEST SPRAWA TRUDNA ORGANIZACYJNIE I FINANSOWO... NA PEWNO MOGŁO BYC LEPIEJ, ALE TAKI WCZEŚNIEJSZY DYREKTOR: DUMIN HENRYK, JESZCZE BARDZIEJ MARNOWAŁ NASZE PUIENIĄDZE I BARDZIEJ NIEUDANE FESTYNY ROBIŁ... TERAZ TEN "MUFLON" JUŻ TROCHĘ ODRABAIA NADPSUTĄ REPUTACJĘ... MNIEJSZA O SMUTNE WYSTĄPIENIA POLITYKÓW I NIJAKIE WYSTEPY DZIECI CZY SENIOREK -CZĘŚĆ GŁÓWNA FESTYNU BYŁA NA POZIOMIE (zespoły East End, The Beatres, coverovcy z JJ.Bandu+Szreniawa i Obstawa Prezydenta). A MILIŃSKI SOBIE ZBYT LEKKO POTRAKTOWAŁ ODBIORCÓW, ZA DUŻO IMPROWIZACJI SZCZELIŁ W TYCH SWOICH BAJKOWYCH OPOWIASTKACH... JEGO PRESTIŻ JEST CHYBA ZBYT GRUBYMI NIĆMI SZYTY... ALE ZA ROK CHYBA BĘDZIE LEPIEJ, BO RACZEJ DOBRZE SIE TO ROZWIJA...
~do opozycja 16-06-2008 15:17
Na jednym z zebrań Sympatyków Sobieszowa mieszkańcy usłyszeli ,że Dniami Sobieszowa zajmuje się wyłącznie Miejski Dom Kultury na liczne pytania pani Dyrektor odpowiadała ,że program przygotowała i przedstawiła swoim zwierzchnikom , a oni go zaakceptowali .Nam pozostało tylko mieć zaufanie ,że te dni będą mieć dobrą oprawę.A jaka była naprawdę , niech to ocenią mieszkańcy.Z powyższego artykułu można by wnioskować ,że organizatorzy są zadowoleni tylko pogoda im trochę szyki po psuła.No zawsze można znaleźć kozła ofiarnego.A słyszałem takie dziś zdanie ,że przecież nie wszyscy muszą być zadowoleni.Pytanie czy taką imprezę powinno się robić tylko dla 20 % mieszkańców ?
~jawor 16-06-2008 20:10
Grunt ze piwko lała fachowa ręka :D jehehe
~ 16-06-2008 20:20
Do - em.ks.prof.zw.dr.inż.arch.lek.med. Walenty Kwiczoł .... Drogi Panie już starożytni wiedzieli , czego trzeba ludowi - IGRZYSK I CHLEBA !!! A pan serwujesz im kolejną lekcję filozofii !!!! Litości - tego naprawdę nikt nie czyta. To się nawet na kazanie w Kosciele nie nadaje. I nie rozumiem dlaczego nikt nie ma odwagi tego napisać. A ja mam, bo nie jestem ztej Parafii, tylko z Jagniątkowa. Odnosnie imprezy - to byłem, zobaczyłem i oceniłem na swój sposób. Impreza - jak impreza. Uznanie należy się tym wszystkim, którzy pracowali tam społecznie. Czy moglo być lepiej ??? Zawsze moglo ! Ale do tego już nie wystarczy społeczne zaangażowanie. Na to trzeba trochę grosza. I tu WŁADCY się nie przemęczyli. Dla przykładu BONY M w Mysłakowicach kosztował 15-tyś USD . Czy ktoś widział kiedyś tyle szmaliu na dni SOBIESZOWA ??? Nasze Muzyczne Karkonosze w Jagniątkowie, kosztowały średnio ok. 40-tyś. plus dotatcje sponsorów /niemałe/. Ale wszyscy bawiliśmy się wyśmienicie i szkoła zawsze coś z loterii miała. Tak było i myślę że "to se chyba ne wratii" ....-jak mówią Czesi .. Kreślę się z poważaniem - skromny inż. Józef Gajewski .
~piipi. 16-06-2008 21:55
..do [~] ... Jak to NIKT nie czyta?!?..piipi wszystko czyta... uwielbia czytać mądre wykłady ~Uczonego Walentego Kwiczoła...Drogi Walenty, pisz dalej swoje mądre kazania, bo ty dużo madrości wkladasz w nasze Jelonkowe główki...pa.piipi
~hi 16-06-2008 21:56
Najlepsza była para żulów którzy tanczyli pod sceną to oni byli gwiazda wieczoru,nawaleni jak dziewiątka w godzinie szczytu
piipi 16-06-2008 23:33
....*~ks.~prof.zw.~dr.hab.~inz.~arch.~lek.med.~Walenty Kwiczol...jestes cudownie interesujacym mezczyzna !!.~PA.*piipi.
piipi 16-06-2008 23:53
...~Walenty,...szkoda,ze jestes Ksiedzem.~Jestes idealnym materialem na meza i z takimi tytulami.~Moje sasiadki "parapetki" moga zabki polamac,gdy beda te wszystkie tytuly wymawiac...
~Rozczarowany 17-06-2008 12:17
W dniu wczorajszym oglądałem telewizje DAMI i jestem zbulwersowany!!! Myślałem ,że czasy komuny już minęły bezpowrotnie ,a tu dowiaduję się jakie były super obchody Sobieszowa jak licznie mieszkańcy przybyli.Ja tam byłem i na własne oczy widziałem co było i te szumne relację ni jak mają się do prawdy ,a jeszcze ten komentarz z burzą i deszczem to już w ogóle człowiek wymieńka.Owszem deszcz popadał tylko chwilę i to dopiero o godzinie 21.00.Zresztą w relacji było widać jak pięknie świeci słońce.I na prezentowanych zdjęciach też wyraźnie widać ,że deszcz padał o zmierzchu.Widocznie organizatorzy chcą zrzucić winę swojej nieudolności na pogodę.W relacji telewizyjnej też były przedstawione Mysłakowice i tam rzeczywiście naocznie widać było tłumy ludzi.Bardzo podobała mi się wypowiedź pana Starosty Powiatu Jacka Włodygi powiedział " pogoda dobrym sprzyja" . Niech te zdanie będzie puentą do obchodów dni Sobieszowa.Proszę redaktorów Jelonki ,aby nigdy nie brali przykładu od redaktorów DAMI ja już tej telewizji nie będę oglądać - jest po prostu stronnicza.
~do Rozczarowanego 17-06-2008 12:39
Zgodnie z Twoim życzeniem " te " zdanie jest właśnie pointą do obchodów Dni Sobieszowa. Jak sam zauważasz przyświecało organizatorom słońce, a deszcz popadał dopiero wieczorem. Pogoda dobrym sprzyjała!
~mieszkańcy Sobieszowa 17-06-2008 13:03
Mamy prośbę do pana Prezydenta niech w przyszłym roku do przygotowania Dni Sobieszowa zatrudni panią Mariolę Kuźbińską - Chutkiewicz ./ ona udowodniła ,że potrafi /.A dzisiejsza pani Dyrektor niech nadal zajmuję się MDK i galeriami ,bo taka jest prawda to ta pani robi bardzo dobrze . I nie ma co się tu obrażać ,wiadomo nie wszyscy nadają się do wszystkiego i jeśli jest człowiek ,który dobrze robi te Dni to niech dalej to robi.Jeśli zaistnieje taka potrzeba mieszkańcy wystosują petycję do pana Prezydenta.
~ona z niesmaczona 17-06-2008 15:49
Około 22 chołota się pochlała i widziałam jak dwie pary upawiały sex na trawie , obrzydliwy widok
~do post z 12.39 17-06-2008 15:51
Proszę mój post czytać ze zrozumieniem./w artykule wyraźnie pisze ,że dni były burzowe.../ Pozdrawiam serdecznie i widzę ,że rzeczywiście pani jest bardzo happy takie jest pani prawo ,a ja mam także prawo ,że mogło mi się nie podobać.I nie ma co się burzyć.
~Anna 18-06-2008 16:56
Cały ten Dzień to po prostu wielka kpina z mieszkańców.Owszem dobre słowo należy się dziewczyną.same trenują ,szyją stroje i jeszcze płacą za wynajem sali do ćwiczeń. Ostatnio dni Sobieszowa robi się dla tzw "kwiatu " widać zresztą na niektórych zdjęciach.Organizator zadowolony ,impreza się odbyła ,a kogo to obchodzi czy się podobało? Plan został wykonany, pieniądze wydane.Ciekawe tylko ile i na co ...
~gal anonim 18-06-2008 23:45
A mnie się bardzo podobało!!! Z przerażeniem czytam teksty o tęsknocie za występami grup BOYS itp. Miałam nadzieję, że Sobieszów mimo wszystko jest dzielnicą Jeleniej Góry, gdzie można posłuchać naprawdę dobrych kapel, takich jak w tę niedzielę na polanie pod Chojnikiem. Tęsknota za disco polo i zbiorowy lincz niedzielnego programu świadczy tylko niestety o poziomie, żenującym poziomie piszących. Jeśli tak myśli większość Sobieszowian, to jest mi smutno i za nich wstyd. A jeśli organizatorzy na przyszły rok zorganizują taką samą żenadę, jak przed czterema laty (typowy wiejski prostacki odpust), to... No cóż znowu będę, jak większość moich znajomych ignorować imprezę pt. "Dni Sobieszowa". Drodzy organizatorzy, proszę w imieniu własnym i nie tylko, nie poddawajcie się presji piszącego tu ogółu! Tegoroczne Dni Sobieszowa pokazały nam wszystkim, że w małej wiosce można zrobić śWIETNą IMPREZę NA NAPRAWDę WYSOKIM POZIOMIE KULTURALNYM! I niech tak już zostanie na lata. Gratulacje i podziękowania!!!
nol_ 19-06-2008 13:45
Zamiast czepiać się organizatorki lepiej pomóc jej zorganizować następny festyn.
~do gal anonim 19-06-2008 16:20
To jest nas więcej! Kapele były naprawdę dobre,dały fajny koncert. Niestety nieco gorzej wypadła publika, owi chętni do działań organizacyjnych sobieszowianie. Raczej trudno było wciągnąć większość do zabawy, zwłaszcza na początku. Drodzy Organizatorzy, proszę się nie zniechęcać, robić swoje i nie dać się namówić w przyszłości na disco polo.Zadowolonych przybędzie.
~Brawa dla pani gal anonim 19-06-2008 23:19
Jestem mieszkanką Sobieszowa od 40 lat czyli od urodzenia i nigdy nie słyszałam takiego fantastycznego stwierdzenia, że MIESZKAM W MAŁEJ WIOSCE, jak dobrze jest mi wiadomo Sobieszów otrzymał prawa miejskie 1 stycznia 1962 roku i nie jest wioską , chyba że pani pochodzi z wioski i słoma pani wychodzi z butów , odsyłam do zarysu dziejów Sobieszowa, może tam pani otrzyma istotne informacje. A żeby zakończyć powyższe wychwalania i wywody było super ,bo tak wypada mówić, żeby zadowolić inteligencję a my motłoch wiejski czasami chcielibyśmy wypowiedzieć się, żeby inteligencja miała co mówić i pisać, bo z nudów pewnie by umarła.
~Jaro 19-06-2008 23:57
Spojrzcietylko jaki ten Andrzej ze zdjęcia jest szcześliwy piwko ma i czegoż wiecej trzeba naszej kochanej polsce :)
~Jaro 19-06-2008 23:58
A co do pana doktora "rechabilitowanego" chyba to ja nie wiem skąd on kopiuje te kazania ;p
~do 23:19 20-06-2008 7:50
Skąd taki kompleks ? Tak poważny,że aż spać nie daje ?
~Twoja Stara 21-06-2008 20:21

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Nowa dyrektor w Starostwie

Droga dla wybranych

Rozrywki tu nie będzie, powstanie market

Dla obrońcy ojczyzny

zDolne NGO nagrodzone – wśród nich jest KSON

Sonda

Czy coraz więcej przepowiedni o zbliżającym się końcu świata należy traktować poważnie?

Oddanych
głosów
575
Tak
21%
Nie
70%
Nie wiem
9%