MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Brak nam dzieła jeleniogórskiego

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 22 października 2009, 20:20
Aktualizacja: Czwartek, 13 stycznia 2011, 16:44
Autor: TEJO
Fot. TEJO
Od konieczności wyczyszczenia brudów i niekompetencji z polityki uzależnia Andrzej Więckowski możliwość pojawienia się „na prowincji” sztuki bez epitetów: takiej, która byłaby wizytówką regionu i chlubą dla jego mieszkańców. Czy rzeczywiście nasz „prowincjonalizm” promuje miernoty twórcze a wartościowe jednostki skazuje na marginalizację?

Temu zagadnieniu poświęcone było kolejne, XXVII spotkanie zatytułowane „Wysoka sztuka na jeleniogórskiej prowincji” w ramach „Obserwatorium Karkonoskiego”. Biuro Wystaw Artystycznych – oprócz stałego autora wstępu i moderatora Andrzeja Więckowskiego, eseisty i dziennikarza – zaprosiło krytyka literackiego, poetę Karola Maliszewskiego i Andrzeja Saja, redaktora a także poetę, wykładowcę ASP we Wrocławiu, krytyka sztuki.

Przy szczelnie wypełnionej sali (wśród publiczności można było zauważyć twarze mocno związane z kulturą jeleniogórską, choć niektórych postaci zabrakło) Andrzej Więckowski ze swadą rozprawił się z tzw. kulturą prowincjonalną. – O sztuce powinno się mówić bez epitetów – powiedział we wstępie A. Więckowski. Jednak – ponieważ trudno dziś taki absolut znaleźć – wszelkie działania twórcze mają wiele określeń.

Mówca skoncentrował się na sztuce masowej jako wyrazie wtórnego analfabetyzmu i lenistwa, a także jednym ze skutków cząstki hasła Rewolucji Francuskiej – równości. – To dno, które nie zna granic – powiedział eseista charakteryzując „produkty” sztuki masowej, które udają sztukę prawdziwą, szeregiem dosadnych określeń: womitacje jak recytacje, czy też defekacje z powodu zbyt luźnych zwieraczy oraz rozwolnienia twórcze prowadzące do grafomanii to tylko niektóre z nich.

– Samo istnienie jednostek kultury nie gwarantuje jakości sztuki – podkreślił Andrzej Więckowski dodając, że często właśnie dają możliwość zaistnienia bełkotowi twórczemu. Dostało się samorządowcom, nie tylko jeleniogórskim, choć to sytuację z Jeleniej Góry mówca zacytował jako przykład ignorancji i poświęcenia czasu sprawom drugorzędnym. Chodziło o pamiętną debatę o imię Teatru im. Norwida: czy zachować patronowi imię Kamil, które dano mu na bierzmowaniu i zdaniem niektórych radnych było niepotrzebne i zajmowało miejsce na tablicy.

Szermierka słowna mówcy spadła też na prowincjonalne wyższe uczelnie. Autor wstępu powiedział, że tylko na prowincji takimi placówkami mogą zarządzać półanalfabeci oraz ignoranci promujący innych półanalfabetów, którzy skazują na niebyt ludzi kompetentnych. – Prowincjonalna ignorancja jest do tego arogancka, brakuje pożytecznych snobów, którzy wspierają sztukę, za to nie brakuje krzykaczy, którzy uważają się za mędrców, a są durniami – usłyszeliśmy. Więckowski zauważył też, że termin „prowincja” wcale nie musi oznaczać czegoś niewielkiego, marnego i marginalnego. Bywa, że w małych ośrodkach powstają rzeczy wielkie, a potężne centra zioną kulturalną małością.

Jednak – jak Andrzej Więckowski mocno zaznaczył – nie można snuć rozważań o sztuce bez odniesień do polityki, która – na pewnym poziomie – jest z działaniami twórczymi mocno powiązana. – Trzeba wyczyścić politykę, nie można pozwolić na wybór niegramatycznych władz, wtedy nasza kultura będzie wysoka: oto konkluzja wstępu A. Więckowskiego.

Andrzej Saj nie rzucał gromami na jeleniogórskie osiągnięcia kulturalne. Wręcz powiedział, że był poruszony ilością inicjatyw oddolnych i społecznych, które w mieście i jego okolicach animują życie kulturalne. – Znam wiele ich rozwinięć na forum krajowym – podkreślił mówiąc głównie o malarzach i twórcach fotografii. Docenił też fakt, że Kotlinę Jeleniogórską zamieszkuje wyjątkowo wielu cenionych artystów.

Mówca zasugerował, aby zastanowić się, czy w czasach ujednolicenia wciąż można mówić i ścisłym podziale na centrum i prowincję. – Zawsze jest jakieś centrum, dążymy do celu, ideału, który jest dla nas wyższą wartością, ale też wracamy do miejsca, gdzie przyszyliśmy na świat, a nim właśnie bywa tak zwana prowincja. Ten wątek jest bardzo częsty w literaturze – mówił Andrzej Saj. – Kochamy prowincjonalizm i zakorzenienie jest nam potrzebne – podkreślił. – Nie można się jednak ustrzec przed złymi stronami tzw. prowincji: fobiami i zaściankowym zachowaniem.

Karol Maliszewski skupił się na literaturze i jej misji niesienia nie tylko treści, lecz także promowania nazwiskiem autora miasta, skąd się wywodzi. Przywołał postać noblisty Gerharta Hauptmana, który przed 1945 rokiem był „twarzą” literacką regionu. Mówił też o szansach, jakie Jelenia Góra miała po wojnie. Wówczas powstał w Przesiece Związek Zawodowy Literatów Polskich (zlikwidowany w 1951 roku). Do regionu przysłano też znanych literatów, aby repolonizowali ziemie zachodnie. Wśród nich znaleźli się, między innymi, Edward Kozikowski, Centkiewiczowie, czy Jan Sztaudynger. Nie udało się jednak w kotlinie założyć prężnego ośrodka literackiego i początkowe aspiracje regionu całkowicie zdominował Wrocław.

Jak jest dziś? Zdaniem Karola Maliszewskiego literatura jeleniogórska na scenie ogólnopolskiej jest obecna śladowo, a twórców znanych można policzyć na palcach jednej ręki. Maliszewski wymienił obiecujących poetów: Miłosza Kamińskiego, Lesława Wolaka i Tomasza Ważnego. Swoje debiutanckie pozycje wydali jednak kilka lat temu i od tamtej pory o nich cicho sza.

Karol Maliszewski pochwalił „amatorskie ożywianie wyobraźni”, jakie niesie Stowarzyszenie w Cieniu Lipy Czarnoleskiej, ale – jak podkreślił – Jeleniej Górze brakuje pisarza, który byłby symbolem miasta. Chociażby tak jak Olga Tokarczuk jest utożsamiana z ziemią wałbrzyską. – Brakuje wam jeleniogórskiego dzieła! – zakończył.
Czy rzeczywiście? Jak to jest z tą „wysoką” sztuką na naszej prowincji? Zapraszamy Państwa do dyskusji.

Czytaj również

Jeszcze o Ptasiej

Mali szachiści przed Pucharem Polski

Młodzież z Lema dzieciom

Komentarze (13) Dodaj komentarz

~Szkoda 22-10-2009 22:05
Żal, że nie pomyśleli państwo ,że w teatrze też jest wielu chętnych do dyskusji na ten temat ale ... raczej nie o 18.00- godzinie rozpoczęcia próby wieczornej dla jednych a przygotowania do spektaklu dla drugich, ale widocznie tak jest wygodniej na prowincji...
~były jg 22-10-2009 22:06
Ci wartościowi już dawno wyjechali z tej Czerwonej Kotliny!
teessi 22-10-2009 23:19
A Pan Karol Maliszewski nie czytał żadnej książki Pani Małgorzaty Lutowskiej? Właśnie jej powieści są jeleniogórskie.
~kojot 22-10-2009 23:24
za duzo kasy idzie na gadanie za malo na malowanie
teessi 22-10-2009 23:31
A jakby zebrać do jednej książki wszystkie felietony z rubryki "Jelonka wczoraj", to także będzie dzieło naprawdę jeleniogórskie i to niepowtarzalne. TEJO potrafi naprawdę interesująco pisać o dawnej Jeleniej Górze i Hirschbergu. Te rzeczy czyta się tak, jakby za pomocą wehikułu czasu człowiek przeniósł się o 50 lub 100 lat wstecz. Szkoda, że te felietony zniknęły ze strony tytułowej i trzeba się "dokopywać" do nich inaczej.
~stajs 23-10-2009 7:07
Pozwolę sobie skomentować wystąpienie Pana Więckowskiego jego własnymi słowami: " – Prowincjonalna ignorancja jest do tego arogancka, brakuje pożytecznych snobów, którzy wspierają sztukę, za to nie brakuje krzykaczy, którzy uważają się za mędrców, a są durniami" –
~zulu 23-10-2009 8:35
Więcej takich spotkań. Obserwatorium Karkonoskie to instytucja wyjątkowa w Jeleniej Górze. Dzięki takim ludziom jak Więckowski i Hobgarska coś się w tym mieście dzieje na wysokim poziomie.
~alik 23-10-2009 8:44
Wystąpienie Więckowskiego jak zwykle znakomite. Do "stajsa": durnie dlatego są durniami, gdyż nie potrafią postawić diagnozy swojej sytuacji i dlatego mylnie, przekręcając słowa i sens" posługują się cudzymi słowami. Więcej takich imprez jak Obserwatorium.
~stajs 23-10-2009 9:08
Do "alik": - co ja przekręciłem? Zacytowałem wiernie to, co Pan Więckowski powiedział. Mam też do niego pretensje o ocenę jeleniogórskich uczelni, którymi wg Jego słów rządzą durnie. Ale PODKREŚLAM - to są słowa Pana Więckowskiego, który -o ile pamiętam- był nauczycielem akademickim jeden z nich, ale nIe wiem, czy nadal jest.
~stajs 23-10-2009 9:10
Jeszcze raz do "alik" Przepraszam, chodziło o słowo "półanalfabeci" a nie durnie, ale to chyba na jedno wychodzi
~alik 23-10-2009 14:08
Do "stajsa": pan Więckowski nie mówił "o uczelniach jeleniogórskich, którymi kierują durnie", tylko o dwóch osobach z jednej uczelni, których nie określił wprost, tylko przytoczył ich wyczyny intelektualne. Jelonka nie przytacza dokładnych cytatów ze świetnego felietonu Więckowskiego, lecz relacjonuje ten felieton własnymi słowami, więc nie można tego "cytować" dalej, bo to już jest zabawa w głuchy telefon. Był Pan na spotkaniu i opowiada Pan, że Więckowski powiedział, że uczelniami w Jeleniej Górze kierują durnie. Otóż w ogóle tego nie powiedział. Słuchałem dokładnie. A kto dalej opowiada brednie, to kto to jest?
~Pedagog 23-10-2009 15:35
Co by nie powiedzieć - to Kolegium Karkonoskie to bezpoziom.
~wierzę w relacje "Jelonki" 23-10-2009 18:41
Proszę przeczytać, co w Jelonce napisano. Czyżby Redaktor "Jelonki" mijał się z prwdą? Ja wierzę właśnie jemu a nie "alik". Pytanie o to, kim jest osoba opowiadająca brednie, proszę skierować do wydawcy "Jelonki".

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Koncert w muzeum

Głosy za strajkiem?

O nieistniejącej gospodzie izerskiej w Książnicy

Nastrojowo w ZTA

Prezesi spółek miejskich o cenach energii

Sonda

Czy wszyscy młodzi do 26. roku życia powinni być zwolnieni z podatku PIT?

Oddanych
głosów
1003
Tak
38%
Nie
54%
Nie mam zdania
8%