MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Bolesław Osipik: Rowerowy maniak

Wiadomości: Jelenia Góra
Niedziela, 19 czerwca 2016, 7:47
Aktualizacja: Wtorek, 21 czerwca 2016, 8:17
Autor: Angelika Grzywacz–Dudek
Fot. Archiwum B. Osipika
Ma 67 lat i na swoim koncie 327 tysięcy kilometrów przejechanych na 11 rowerach. Za promowanie na dwóch kółkach Jeleniej Góry otrzymał od mediów przydomek „rowerowy ambasador Jeleniej Góry”, a także odebrał kilka nagród i wyróżnień od włodarzy miasta. Poza pasją podróżowania, organizuje rajdy, wycieczki, prelekcje i wystawy, pomaga osobom starszym i robi „nowe ze starego” – mowa o Bolesławie Osipiku, zgłoszonym do grona „Zwykłych – niezwykłych Jelonki.com”.

Bolesław Osipik urodził się 26 grudnia w 1949 roku, pół godziny po północy i 15 minut wcześniej od swojego brata bliźniaka Mieczysława. Uczył się w Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Piłsudskiego w Jeleniej Górze (obecnie Gimnazjum nr 1), a następnie w Szkole Zawodowej Orzeł Mysłakowice, gdzie zdobył zawód tkacz – ślusarz. Pierwszą jego pracą była Wytwórnia Wód Gazowych i Rozlewnia Piwa przy dawnej ulicy Nowotki (obecnie Groszowa). Miesiąc przepracował też w cegielni, po czym na 36 lat związał się z Zakładem Przemysłu Drzewnego w Sobieszowie. Nigdy jednak nie narzekał na ciężką pracę, bo to nie ona nadała sens jego życiu. Na pierwszym miejscu zawsze była bowiem jego pasja – jazda rowerem po świecie.

- Na rowerze jeździłem od czwartej klasy szkoły podstawowej – wspomina. – Miałem rower bez kółek bocznych i zanim zacząłem na nim jeździć, przewracałem się wielokrotnie, a już samodzielnie nauczyłem się jeździć na Białorusi, kiedy z bratem bliźniakiem i z ojcem pojechałem do rodziny. Mój brat biegł obok i trzymał mnie, żebym nie upadł, a później zamienialiśmy się rolami – dodaje rowerowy ambasador Jeleniej Góry.

Pasję do podróży zaszczepili w nim i dwójce jego rodzeństwa, rodzice: mama Zofia (konduktorka, motorniczy, która zapisała się w historii miasta ratując tramwaj przed zderzeniem podczas zasłabnięcia motorniczego) i ojciec Grzegorz (z zawodu górnik i kolejarz – ślusarz).

- Rodzice zawsze dużo z nami podróżowali tramwajem, koleją, pokazywali nam niezwykłe miejsca i zarazili nas głodem wiedzy o tym, co się dzieje w Polsce i na świecie – opowiada Bolesław Osipik.

W pierwszą dłuższą podróż jeleniogórzanin wybrał się w 1997 roku mając 48 lat. – Wyjechałem z Jeleniej Góry o godz. 5.00 rano i ruszyłem do Świnoujścia – wspomina. – Obiecałem sobie, że jeśli szczęśliwie dojadę, zanurzę rower w morzu i tak zrobiłem. Wtedy wszystko się udało. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś tir siłą podmuchu zrzucił mnie z przydrożnej skarpy niszcząc mi rower, innym razem podróż była bardzo długa i wyczerpująca (wycieczka w 2004 roku dookoła Polski – 4082 km), a jeszcze innym - jechałem do Aachen trzy dni w ciągłym, zimnym bo kwietniowym deszczu i nie miałem już siły na nic – opowiada.
Swoją obecność – zawsze w koszulkach z napisem jelenia Góra i ulotkami o stolicy Karkonoszy – zaznaczył w całej Polsce (był m.in. w czterech miejscowościach Jelenia Góra – z okazji 900-lecia naszego miasta), a także: w Czechach, Niemczech, Belgii, Holandii, Austrii, na Słowacji czy w Grecji.

Od pięciu lat – ze względu na pogarszający się stan zdrowia – połączył podróżowanie rowerem z innymi środkami transportu: koleją i autokarami. Był też czas kiedy jeździł z bratem na Komarkach czy skuterach. - Dzisiaj chętnie bym się przesiadł już na motor, bo mam boreliozę i osteoporozę – przyznaje. – Nigdy jednak nie porzucę swojego roweru – zaznacza.

Na podróżowanie, które sprawia mu przyjemność i daje możliwości poznawania świata, zabytków i ludzi, Bolesław Osipik musiał wielokrotnie ciężko pracować. – Nie mam żadnego majątku, a pieniądze z wypłaty wystarczały na skromne życie, więc na wyprawy rowerowe składałem pieniądze miesiącami. Zbierałem złom, puszki, makulaturę, sprzedawałem to i jechałem w świat. Tak jest do dzisiaj – opowiada.

Będąc od 2015 roku na emeryturze, jeleniogórzanin nie marzy o niczym innym poza zdrowiem, pieniędzmi na podróże i właśnie jazdą rowerem. A co robi kiedy nie jeździ na rowerze? – Mówią o mnie „złota rączka” bo wiele potrafię zrobić, od instalacji elektrycznej, po malowanie, naprawianie. Opiekuję się też sąsiadami – seniorami, za co dostałem nagrodę. Robię im zakupy, przynoszę węgiel, załatwiam sprawy urzędowe. Moja najstarsza podopieczna ma 96 lat – mówi.

W najbliższych planach Bolesław Osipik ma wyjazd z bratem na Zlot Bliźniaków do Czarnkowa, a następnie z plecakami na Hel. – Swoją pasję starałem się przekazać dzieciom: Justynie (31 lat) i Mateuszowi (33 lata), ale od kiedy pojawiły się komputery, skończyły się wspólne wycieczki – mówi z żalem. – W ostatnim czasie przekazałem swoje pamiętniki i segregatory z podróży do Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze, ale to wcale nie oznacza, że nie będę dalej podróżował – podkreśla.

Komentarz autorki:
Bolesław Osipik to człowiek, który połączył swoją pasję do rowerów z miłością do Jeleniej Góry. Przez wiele lat promował stolicę Karkonoszy odbywając setki spotkań z mieszkańcami Polski i Europy. Za to odebrał nagrody od polityków (2002), od Prezydenta Jeleniej Góry (2005 rok) czy wyróżnienie w konkursie „Od PRL-u do Demokracji – Oni zmieniali Jelenią Górę przez ostatnie 25 lat”. Dzisiaj podupadł już na zdrowiu, a mimo to nadal chce zarażać innych swoimi działaniami organizując rajdy, prelekcje, współpracując z policją odnośnie bezpieczeństwa cyklistów. Nie zwalnia tempa, pokazując się na wszystkich lokalnych imprezach. Jest wielu, którzy za tą aktywność go krytykują, ale równie wielu szanuje i podziwia ten jego oryginalny sposób na życie. I ja należę do tej drugiej grupy.
Angelika Grzywacz- Dudek

Ogłoszenia

Czytaj również

200 pieczątek w 24 godziny

Co z farmą fotowoltaiczną?

Dzień pierwszy z hip hopem

Finał "Teatrrrałek 2019"

Inwestycja przy Kruszwickiej jeszcze poczeka?  

Rajd zdewastował las?

Potrącenie na pasach

Było skromniej

Sonda

Rowerzyści też powinni zdawać egzamin na prawo jazdy?

Oddanych
głosów
285
Tak
50%
Nie
45%
Nie mam zdania
5%