MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Bo mój chłopak piłkę kopał

Wiadomości: JELENIA GÓRA
Czwartek, 12 czerwca 2008, 7:32
Aktualizacja: 15:34
Autor: AGA
Fot. AGA/ Archiwum
Kiedy polscy kibice trzymają kciuki za biało–czerwonych, którzy dziś zagrają przeciwko Austrii, związana z Jelenią Górą Maria Żmuda wspomina postać swojego byłego męża. Przez 25 lat była żoną słynnego piłkarza, Władysława Żmudy, legendarnego obrońcy nie tylko "orłów" Górskiego. Intensywnie przeżywana młodość, sława, codzienność pełna wrażeń i życie podporządkowane kolejnym meczom. Postanowiła napisać autobiograficzną książkę, w której opowiada o życiu sprzed 20–30 lat.

Znajomość z Władysławem Żmudą była zupełnie przypadkowa. Po rozwodzie nie są już razem. Maria Żmuda: – Poznałam sympatycznego, młodego chłopca, wówczas 17-letniego, który przebywał w Jeleniej Górze na zgrupowaniu piłkarskim. Pochodził aż z Lublina, ale choć dzieliło nas 600 km, po kilku dniach przyjechał znów do mnie.

Wtedy nie wiedziała nic o futbolu. Piłka wciągnęła ją jednak bardzo szybko i po dwóch latach stała się znawcą tematu.
Byli i są dwiema różnymi osobowościami, więc ktoś z nich musiał pójść wtedy na kompromis. – Wkroczyłam do jego świata, bo wiem, że on do mojego by nie wszedł i bezwzględnie podporządkowałam się jednemu celowi – karierze piłkarskiej Władka – wspomina.

Szybko się usamodzielnili. – Władek w wieku 18 lat był już pierwszoligowym piłkarzem. Zarabiał na siebie. Zawsze podziwiałam ogrom pracy, którą wykonywał. Wtedy też tak naprawdę uświadomiłam sobie, jak trudno jest osiągnąć wyniki na skalę światową.

Maria Żmuda po latach, po rozwodzie niczego nie żałuje. – O naszej egzystencji decydowały mecze piłkarskie. Barwny świat, sława, pieniądze sprawiały, że zanim zdążyliśmy coś sobie zamarzyć, już to mieliśmy. Ale byliśmy dwojgiem młodych, skromnych ludzi. To prawda, że rzeczywistość dała nam więcej od marzeń i było to cudowne, ale najważniejsze w tym jest to, że zachowaliśmy równowagę. Głównie dzięki temu, że jedną nogą tkwiliśmy w tamtym środowisku, a drugą w zupełnie innym, spokojnym i oddalonym od tego całego zgiełku – wyznaje dziś nasza rozmówczyni.

Maria Żmuda cały czas wspierała męża w piłkarskiej karierze, dopingowała do walki i doradzała. Władek startował aż w czterech mistrzostwach świata i przez 16 lat grał na najwyższym światowym poziomie.
I choć wcześniej nie wyobrażała sobie życia poza krajem, wyjechała razem z nim po stanie wojennym do Włoch. Po 10 latach zdecydowali się jednak na powrót.

– Nie mogę powiedzieć, czy zrobiliśmy dobrze czy źle, może było to trochę za wcześnie. Nigdy jednak niczego nie żałuję. Cieszę się, że choć realia w Polsce okazały się wtedy bardzo ciężkie, to przetrwałam. Jednak potencjał. który we mnie tkwił, był we mnie pięć razy większy – mówi.

Któregoś dnia dostała kartkę od kolegi ze Stanów Zjednoczonych, który napisał, że gdy wróci do Polski, porozmawia z nią o czymś ważnym. Maria Żmuda – Podczas spotkania zapytał mnie, dlaczego nie piszę książki. W Stanach kobiety takie jak ja, przelewają swoje wspomnienia na papier, powiedział. Zastanowiłam się i pomyślałam, dlaczego nie.

Początki nie były łatwe. – Kiedyś pochopnie zadeklarowałam się na łamach lokalnej prasy, że napiszę książkę. Nie miałam więc wyboru, zakasałam rękawy i wzięłam się do pracy – śmieje się Maria Żmuda.

Książka, która nosi tytuł „Bo mój chłopak piłkę kopie” będzie zbiorem krótkich, humorystycznych opowiadań dotyczących świata futbolu lat 70. – 80., kiedy polska piłka miała prestiż światowy. Autorka ma nadzieję, że opowiadania o tych czasach i o tym środowisku zainteresują odbiorców. – Mam już kilkadziesiąt stron i myślę, że do końca czerwca książka będzie ukończona. Pierwszy raz w życiu zabieram się za coś takiego i trudno jest mi siebie ocenić. Mam jednak świadomość, że Nobla za to nie dostanę i nie wszystkim się spodoba – dodaje. Książkę adresuje przede wszystkim do kibiców – zarówno tych starszych, jak i młodszych.

W książce swoje refleksje przekazuje pół żartem pół serio. Podkreśla, że 90 procent jej zawartości, to fakty oczywiste dla jej pokolenia i obawia się, czy będą potrafili je zrozumieć młodsi odbiorcy. – Pocieszam się jednak, że jeśli „Miś” Barei jest wciąż czytelny, to moja książka też będzie – mówi. Na pewno obroni ją legenda Władysława Żmudy, który jest największym piłkarzem na Dolnym Śląsku, zapisał się też w światowej historii futbolu.

– Władkowi pomysł bardzo się spodobał, wspiera mnie i obiecał, że napisze wstęp. Na razie jednak nie zna treści. Na pewno będę konsultować z nim na przykład wyniki meczów, które mi wypadły z pamięci, a które on ma w małym palcu.

Zdradza, że marzy jej się, aby książka nie był sprzedawana w tradycyjny sposób, ale trafiła na stadiony i była kupowana razem z innymi gadżetami. Maria Żmuda: – Chciałabym, aby dodatkiem do książki była płyta z piosenką, „Bo mój chłopak piłkę kopie” w wykonaniu jakiejś artystki z młodego pokolenia. No i najlepiej, gdyby promocja przypadła na Euro 2012 we Wrocławiu – byłoby to doskonałe połączenie historii z rzeczywistością.

Maria Żmuda cały czas marzyła, aby – mimo intensywnego życia u boku gwiazdy – osiąść w jednym miejscu i żyć spokojnie. Wróciła więc na swoją ulicę, obok domu, w którym się wychowałam i spędziła dzieciństwo. Świetnie czuje się na Wzgórzu Partyzantów i dobrze mieszka się jej w Jeleniej Górze. Wróciła, bo to jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie z byłym mężem widzieli.

Władysław Żmuda karierę rozpoczynał w Motorze Lublin. Grał także w Gwardii Warszawa, Śląsku Wrocław i Widzewie Łódź oraz w drużynach włoskich i amerykańskich. Jest trzykrotnym mistrzem Polski (1977 ze Śląskiem, 1981-1982 z Widzewem). W reprezentacji Polski grał od 1973 do 1986 (91 meczów i 2 gole), czterokrotnie brał udział w Mistrzostwach Świata w piłce nożnej (1974, 1978, 1982 i 1986). Do niego należy rekord występów wśród polskich piłkarzy występujących na MŚ – aż 21 gier w czterech kolejnych finałach. Zdobył również srebrny medal olimpijski w Montrealu (1976). Jako trener współpracował z Pawłem Janasem i Jerzym Engelem. Obecnie prowadzi w Warszawie Sportową Akademię Władysława Żmudy, gdzie szkolą się najmłodsi piłkarze.

Ogłoszenia

Czytaj również

ZNP zaprasza na "czarny marsz"

Egzaminy gimnazjalne w mieście (mimo strajku) trwają

Będą widoki ze Złotego Widoku

Komentarze (14) Dodaj komentarz

marl 12-06-2008 10:21
Z tą wysoką formą Żmudy przez 16 lat / 4 mundiale to lekka przesada - sam Piechniczek mówił że wziął Żmudę do Meksyku w 1986 aby ten właśnie ustanowił ten rekord 4 występów na mistrzostwach świata, nie ujmując nic jego wcześniejszym osiągnięciom w Meksyku nie był w najwyższej formie i grał chyba tylko w jednym spotkaniu i to krótko - właśnie aby uczestniczyc w turnieju i zapisac się w kronikach.
~xxx 12-06-2008 12:19
Kiedyś miałem nieprzyjemne spotkanie z tą panią, zaparkowałem pod jej hotelem, na miejscu przeznaczonym dla gości hotelowych i otrzymałem taka ripostę, że długo zapamiętam ten dzień :) Mało kultury i wysokie spojrzenie.
~z sasiedztwa 12-06-2008 13:32
robimy w tej samej żabce zakupy, strasznie nie miłe ba....
jelonek_bambi 12-06-2008 16:16
A ja lubię tę Panią i pewnie kupię jej książkę... Natomiast powyższe komentarze świadczą o ich autorach. Niech szanowni anonimowi komentatorzy ujawnią swoje personalia, zamieszczą zdjęcia, a wtedy z pewnością znajdą się i tacy, którzy nie tylko ich nie lubią, czy mają nieprzyjemne wspomnienia z ich udziałem, ale dadzą tego wyraz w swoich niewybrednych w treści komentarzach. Zresztą, nic dziwnego, że coraz mniej ludzi przyznaje się do Jeleniej Góry, jako swojego rodzinnego miasta, skoro tacy tu "przyjaźni" sąsiedzi mieszkają. Widać coś w tym jest, że najmniej docenianym jest się we własnym mieście... Mimo to pozdrawiam Panią Żmudę, wszystkich komentujących, a wiecznych malkontentów, złośliwców i zazdrośników wszelkiej maści w szczególności :)
~xxx 12-06-2008 17:31
Nie mam powodów do ujawniania swojej osoby, ale nie rozumię też dlaczego moj komentarz o mnie świadczy, jezeli opisuje prawdziwa sytuacje.Okey może i nie byłem uprawniony do parkowania na tym miejscu, ale nie usprawiedliwia to chamskiego i dosc wulgarnego zachowania tej pani, tym bardziej w obecności małych dzieci, które były obecne. Jeśli ktoś jest lub chce być osobą publiczną to jest zobowiązany prezentować jakiś w miarę przyzwoity poziom. Poza tym ta pani jest znana z takiego zachowania. Nasze miasto jest małą wioską i informacje szybko się rozchodzą. Ja też pozdrawiam, a Pani Szanownej Marii życzę więcej usmiechu w codziennym życiu.
~odjechana 6-08-2010 8:55
Maryśka odezwij się. Zostawiłyśmy Ci w Jelonce telefony i adresy po spotkaniu "Naszej klasy" w Jeleniej Górze w sierpniu ubr. I co? - nie zanasz nas, zapomniałaś, .. Chodziłysmy do jednej klasy przez kilka lat. Spotkanie klasowe było super. Dobre chumory, figury, uśmiech i radość życia pozostały nam mimo, że cżas poleciał.
~ZNAJOMAII 4-10-2010 15:06
Pani Marysiu - co to znaczy że się pani podporządkowała karierze swojego męża, należał On do ORLĄT GÓRSKIEGO , tam byle kto nie wchodził . Żyłam w tych czasach i znam realia PRL-u myślę że pani będąc żoną Władysława Żmudy miała bardzo wygodne życie , po odejściu męża przyszła weryfikacja . Często Panią spotykam w Jeleniej i nie wygląda Pani na osobę szczęśliwą , wiem coś na ten temat bo mnie też zostawił mąż , ale ja o nim nie piszę po co rozpamiętywać !!Pan Władysław to wspaniała postać, którą wspomina się w Jeleniej , a panią postrzega się tak jak opisuje człowiek z 12,06,2008
~Ja 14-11-2010 15:40
'Maskotka drużyny" !właściwie to tak- co kolwiek to znaczy.Już rozumię tę codzienną frustrację- w końcu maskotką już się nie jest...
~kEJT 2-12-2010 14:47
Hu hu ha....Rozgrzewka tym razem w rodzimej METAFORZE - 6 grudnia (pn.) godz. 19.00. Specjalnym gościem Marii Żmudy i Macieja Lerchera będzie znany aktor jeleniogórski Jacek Grondowy. Autorka książki, oraz autor ilustracji zaprezentują zbiór satyrycznych, bogato ilustrowanych opowiadań o czasach prawdziwie Wielkiej piłki nożnej w wydaniu Polskiej Drużyny Narodowej, oraz... jej kulisach. Autorzy książki oddadzą się do dyspozycji swoim czytelnikom:). Będzie można również nabyć książkę z autografem i dedykacją w czasie wieczoru promocyjnego - oczywiście w promocyjnej cenie. więcej o książce: http://jg24.pl/?txt=16612&title=duet_zmuda_lercher_o_zlotych_czasach_polskiej_pilki_noznej www.jelnoka.com/?mod=news&scr=single&evt=init&a...
~piotr klej 15-03-2013 13:36
witam jak mozna sie skontaktowac z pania maria....zalezy mi bardzo moje nazwisko powinno jej dużo mówić.... i mam nadzieje ze nie z ignoruje go ....pozdrawiam piotr adres email dimaria@vp.pl
~znajomy 13-09-2015 21:31
Pamiętam p. Mańkę Pluskotę i jej brata. Dziś zowie się MARIA a za moich czasów pani Pluskota przywoływała ją do domu ...Mańka do chałupy..Była mało ciekawą panienką i na domiar biedną i może dlatego......Władek zlitował się nad nią ....oj mańka mańka strach ciebie spotkać nocą......
~on 27-12-2015 11:58
-znajomy-,jeśli pamiętasz Marię z młodych lat ,to wypisujesz straszne głupoty,nikt nigdy nie mówił na nia Mańka ,nigdy ona i jej rodzina nie była biedna,przeciwnie, i nie wiesz kto nad kim się zlitował,nie pajacuj i nie udawaj że znałes ta rodzinę
~on 27-12-2015 12:01
zawiść ludzka nie zna granic,najwięcej wypowiadają się ci co danej osoby nie znają
~bogdan 17-03-2016 12:24
Taa. Pani Maria zlitowała sie nad biednym Wladkiem i łaskawie wyszła za niego za mąz hahahahaha

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Inwestycja przy Kruszwickiej jeszcze poczeka  

Uliczny taniec... do Tancbudy

Rozmowy z malarzem

Targi pracy u ekonomistów

Protest oświaty

Sonda

Sezonowa zmiana opon powinna być obowiązkowa?

Oddanych
głosów
1291
Tak
70%
Nie
24%
Nie wiem
6%