MenuZamknij

WIADOMOŚCI

SPORT

Biegali z saniami rogatymi

Wiadomości: Region Jeleniogórski
Niedziela, 9 marca 2008, 7:25
Aktualizacja: 17:17
Autor: Mar
Fot. Mar
Było prawie wszystko: emocje, rywalizacja, dobra zabawa. Zabrakło tylko śniegu, ale i to nie przeszkodziło uczestnikom sobotniego Międzynarodowego Zjazdu Saniami Rogatymi. Zamiast zjeżdżać, biegli.

Już na początku roku wiadomo było, że nic nie wyjdzie z jazdy główną trasą z Okraju po Lasockim Grzbiecie do Górnych Kowar. Potem w miarę jak topniały resztki śniegu stało się jasne, że sanie nie pojadą również ubiegłoroczną trasą do hotelu Jelenia Struga, po której więcej się biegło niż jechało. Warstwa białego puchu leżałajuż tylko wzdłuż granicy polsko-czeskiej, na ścieżce, którą przez lata chodziły graniczne patrole.

- Jeszcze w ubiegłym roku zorganizowanie zawodów na samej granicy wymagałoby zgody ministrów polskich i czeskich – mówi burmistrz Kowar, Mirosław Górecki – na szczęście z pomocą przyszedł nam traktat z Schengen i zniesienie kontroli granic. Dlatego dzisiaj można było swobodnie przechodzić z Polski do Czech i odwrotnie.

Mimo tego, że wszyscy wiedzieli o kłopotach ze śniegiem, na starcie stanęła rekordowa liczba załóg. 70 dwuosobowych ekip z Polski, Czech, Niemiec i Szwecji w świetnym nastroju wjechało z Kowar na przełęcz Okraj i cierpliwie czekało w kolejce żeby zjechać wąskim traktem miedzy świerkami. Najpierw każdy z zawodników musiał trafić śnieżką w owczy dzwonek wiszący na sznurku. Po tym załogi ruszały na trasę.

– Jedziemy z mężem na saniach rogatych po raz trzeci mimo kłopotów ze śniegiem bawimy się doskonale – powiedziała Anna z Miłkowa, czekająca na start za ekipą z Kamienia Pomorskiego, partnerskiego miasta Kowar. W pierwszej ekipie z Pomorza pojechali, a właściwie pobiegli zgodnie, burmistrz Bronisław Karpiński i jego zastępca Andrzej Jędrzejewski.

Specjalnie na zjazd saniami aż ze Szwecji przyjechali państwo Zbigniew i Grażyna Gryczowie. – Słyszałem od mojego przyjaciela o tej imprezie i wspaniałej atmosferze. Postanowiliśmy więc z żoną przyjechać do Polski, by wziąć w niej udział. Szkoda tylko, że nie mogliśmy zjechać długą trasą, ale śniegu nie ma w całej Europie – powiedział pan Zbigniew.
Zawodnicy próbowali zjeżdżać na bardziej stromych odcinkach, ale tylko części załóg udało się rozwinąć jako taką prędkość. Po przejechaniu kilkuset metrów ostatni odcinek przed metą musieli znowu pokonać biegiem.

W imprezie wzięła udział ekipa radnych wojewódzkich, którzy startowali w zawodach i bawili się później na scenie, podczas konkursu strojów. Była mieszkanka Kowar, Elżbieta Zakrzewska, oraz członkowie komisji turystyki i sportu sejmiku dolnośląskiego, Eric Alira i Grzegorz Skiba. Trzeba przyznać, że robili oni wrażenie, głównie ze względu na nietypowe stroje.

Radni uważnie obserwowali ostatnie dwie konkurencje zjazdu, które odbyły się już przy hotelu SPA Jelenia Struga, czyli cięcie drzewa na czas i wiązanie kłód w wiązkę za pomocą specjalnego uchwytu, powszechnie używanego kiedyś w Karkonoszach.

Przed ogłoszeniem wyników zebranych przed sztolnią Kowary, która w sobotę była dostępna za darmo, bawił kwartet Osjan. Po koncercie odbył się pokaz strojów uczestników i ogłoszono wyniki zawodów. W kategorii open wygrali: Robert Augustyn i Robert Andrzejewski, w kategorii kobiet: Ewa Pęcikiewicz i Anna Borek-Ciszewska, w kategorii „najlepsza ekipa zagraniczna” Milan Vich z Malej Upy.

Na finał zagrała czeska kapela country, która wykonała między innymi, czeski hit „Jozin z Bazin”

Ogłoszenia

Czytaj również

Stop marginalizacji średnich miast

Rusza remont dachu GOK–u

Trudny dojazd do SP 3

Komentarze (3) Dodaj komentarz

~dancio 9-03-2008 10:07
Zapraszam do obejrzenia fotoreportażu: http://www.tenclub.prv.pl/
~Krzysiek Pik 9-03-2008 14:57
Niestety jak podają żródła kolebką rogatych sań nie są Kowary lecz Jagniątków. W centrum Jagniątkowa znajdował się hotel "Bayers Hotel". Na miarę tamtych czasów był reprezentacyjnym budynkiem tej miejscowości. Po wojnie zmieniono nazwę na "DW Grunwald". Znany był miedzy innymi z pierwszych zjazdów rogatymi saniami. Mieściła się w nim stacja przewodników górskich i tragarzy lektyk. Sanie rogate wciągano ul.Saneczkową następnie Drugą Drogą Nawracalną do Pwtrowki.w schronisku robiono poczęstunek z gorącym rumem i herbatą. Następnie goście zjeźdżali rogatymi saniami do Jagniątkowa. Była to tak niesamowita atrakcja tej miejscowości. Zjeżdżali tam goście z Berlina i Wrocławia. Korzystali również z tej atrakcji kuracjusze przebywający w Cieplicach. Szkoda ,że tradycja ta podupadła.
~Okraj 31-03-2008 23:12
Niestety, to nie jest prawda, że zjazdy odbywały się najpierw w Jagniątkowie. Pierwszy zjazd turystyczny (a nie tylko w celu zwozu siana lub drewna), odbył się w 1815 r. na trasie od schroniska na Przełęczy Okraj (Grenzbauden) do zajazdu „Pod Złotą Gwiazdą” w Kowarach. Właściciel najbardziej znanej gospody na Przełęczy Okraj: Stefan Hubner dogadał się Karlem Nagelem z Kowar i zorganizowali coroczne zimowe zjazdy turystyczne saniami rogatymi. O powodzeniu przedsięwzięcia świadczy ralacja feldmarszałka, hrabiego von Gneisenau (właściciela Mysłakowic), który o zjeździe z Okraju pisał w 1817 r. ("Das Leben Gneisenau's" ). Zjazd na saniach uznał „za wielką przyjemność, która wkrótce stanie się wielką i powszechną modą. Już wcześniej wpadli na to przewożący zimą w saniach rogatych drewno z Czech do Kowar”. W późniejszych latach - a zwłaszcza pod koniec XIX w. zjazdy saniami zyskały ogromną popularność - również w Jagniątkowie. Stały się "firmową" rozrywką w całych Karkonoszach, a po II w. św. niestety zapomnianą. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Wybory parlamentarne (aktualizacja)

Wirtuozi jazzu

Radny KO: Szyszko już, a kiedy reszta?

Spór o edukację seksualną

Odnowią parking przy cmentarzu

Sonda

E-papierosy są lepsze od zwykłych?

Oddanych
głosów
745
Tak
15%
Nie
64%
Nie wiem
21%